Kolejny kraj podejmuje walkę z vape’ami
Australia po raz drugi w ciągu dwóch lat zaostrza przepisy dotyczące obrotu e-papierosami. Tym samym wchodzi do grona państw ostro reagujących na to zjawisko – podobnie jak m.in. USA, Turcja, czy Brazylia.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Australia po raz drugi w ciągu dwóch lat zaostrza przepisy dotyczące obrotu e-papierosami. Tym samym wchodzi do grona państw ostro reagujących na to zjawisko – podobnie jak m.in. USA, Turcja, czy Brazylia.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

W 2019 r. liczba zarejestrowanych śmiertelnych przedawkowań narkotyków w grupie młodzieży 14-18 lat wyniosła ok. 500, czyli tyle co każdego roku przez minioną dekadę. W 2020 r. śmiertelnych przedawkowań w tej samej grupie było już 954, a w 2021 r. 1146, czyli ponad 110% więcej niż dwa lata wcześniej.
W trzech czwartych przypadków w 2021 r. za zgony odpowiadał fentanyl.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

W 2019 r. liczba zarejestrowanych śmiertelnych przedawkowań narkotyków w grupie młodzieży 14-18 lat wyniosła ok. 500, czyli tyle co każdego roku przez minioną dekadę. W 2020 r. śmiertelnych przedawkowań w tej samej grupie było już 954, a rok później 1146.
Statystycznie, te stosunkowo niewielkie liczby wyglądają alarmująco – w latach 2019-20 wzrost ilości zgonów wyniósł 94%, a w 2021 r. kolejne 20%.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
W środę, 26. kwietnia dokonano w Singapurze egzekucji mężczyzny, skazanego za organizację przemytu kilograma marihuany. Tangaraju Suppiah przebywał w celi śmierci od 2018 r.
To 12 egzekucja za przestępstwo narkotykowe od marca 2022 r.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Zwany niekiedy gazem rozśmieszającym tlenek azotu, to legalna substancja wykorzystywana m.in. w medycynie, przemyśle czy gastronomii. Można powiedzieć, że jako środek psychoaktywny znany jest od wieków, bo używany rekreacyjnie był już w XIX. stuleciu na tzw. ‘laughing gas parties’ wśród brytyjskiej arystokracji.
Doświadczenia ostatnich lat ujawniają szkody zdrowotne, w tym neurotoksyczność “nitro”.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
MDMA, kokaina, ketamina, czy kolorowa pigułka, jasny proszek, gęsta ciecz?
Organizacja Kosmicare publikuje na swoim profilu fb podsumowania testów narkotyków, których próbki można dostarczać do ich punktu w Lizbonie.
Zawartość większości ze 163 próbek badanych w okresie wakacji 2022 r. zawierała właściwą substancję – jednak często nie była ona jedyna.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

THC, substancja aktywna marihuany i haszyszu, ale też niektórych medycznych pochodnych marihuany, wpływa na zdolność prowadzenia pojazdu. Kolejne badania potwierdzają tę właściwość, zarazem ujawniając coraz więcej szczegółów oraz uwarunkowań.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Doing What Matters in Times of Stress – przewodnik opublikowany przez WHO pod hasłem „zarządzania stresem”, który omawia powszechne zachowania, mechanizmy psychologiczne i przypadłości zdrowotne nie zawsze kojarzone ze stresem, a niekiedy wręcz pomijane jako zwyczajny, choć przykry, element codzienności.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Publikacje Rzecznika dotyczą przede wszystkim lecznictwa osób ciężko uzależnionych, wymagających złożonych form pomocy, nierzadko o rozwiniętych problemach socjalnych, adaptacyjnych czy zdrowotnych.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Minęło dziesięć lat, odkąd RPOU wydał pierwszy raport podsumowujący dane nt. kosztów, rodzajów usług, aktualnych potrzeb i przekroju społecznego klientów systemu leczenia osób uzależnionych w Polsce.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Khat jest rośliną wykorzystywaną w kilku regionach świata jako używka, w niektórych państwach, jak Somalia, Etiopia czy Kenia, ma nawet status tradycyjnego elementu świąt i zabaw. Za jego “socjalizacyjne” właściwości odpowiada kilka substancji psychoaktywnych.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
W ramach serii mini-przewodników poświęconych reagowaniu na konkretne problemy związane z używaniem substancji psychoaktywnych, emcdda stworzyło grupę publikacji nt. środowisk społecznych o specyficznym wpływie na kwestie używania narkotyków.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
W 2005 r. pojawiły się w Europie produkty o właściwościach zbliżonych do amfetaminy, jednak nie podlegające prawu narkotykowemu. Były to syntetyczne katynony, czyli pochodne naturalnie występującej w roślinie khat substancji psychoaktywnej – katynonu. Syntetyczne katynony rozpoczęły nowy rozdział nowych substancji psychoaktywnych (NSP).

Pierwsze z nich to metkatynon i metylon o strukturach i działaniu zbliżonych do amfetaminy i MDMA. Jako że nie były objęte kontrolą, zyskały łatkę “legalnych” odpowiedników narkotyków. Faktycznie obrót nimi odbywał się z pominięciem prawa, a władze UE wkrótce po rozpoznaniu nowych katynonów wpisały je na listę substancji kontrolowanych.
Nie przeszkadza to jednak wprowadzaniu na rynek kolejnych, nie objętych penalizacją NSP, które po wykryciu i przebadaniu dodawane są do list. Obecnie na liście UE znajduje się 161 syntetycznych katynonów – z czego dwa ostatnie dopisano w tym roku.
Na czym polega fenomen?
W 2008 r. w Europie pojawił się mefedron – 4-metylometkatynon lub 4-mmc – stymulant zsyntetyzowany podobno już w 1929 r., jednak bez zastosowania aż do 2007 r., kiedy na fali “smart drugs” czy “legal highs” wypłynął najpierw w Izraelu, później w Australii, a następnie w krajach skandynawskich, Wielkiej Brytanii i pozostałych krajach Europy.
Narkotyk ten zdobył ogromną popularność wśród użytkowników stymulantów – choć nie tylko – jako tani odpowiednik amfetaminy czy kokainy. Niska cena i łatwy dostęp sprawiły, że stał się powszechny w różnych środowiskach użytkowników narkotyków i osób eksperymentujących.
Mefedron zyskał sławę również w mediach, m.in. pod nazwą “meow meow” zaczerpniętą z brytyjskiej sceny klubowej (meaow to w j.ang. wyraz naśladujący miauczenie). Najpierw opisywany był jako fenomen zmian rynku narkotykowego, później, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze ofiary przedawkowań – jako zagrożenie dla zdrowia publicznego.
W 2010 r. substancję zdelegalizowano w Europie, wraz z wieloma innymi “dopalaczami”, jednak nie zniknęła ona z rynku.
Pytanie tylko: co jest mefedronem?
Mefedron przeszedł na czarny rynek i wsród stymulantów utrzymuje wysoką popularność do dziś. Prawdopodobnie dzięki niskiej cenie i dużej sile działania, co przy krótkim czasie utrzymywania się efektu, wpływa na duży potencjał uzależniający.
Po delegalizacji 4-MMC, na rynkach pojawiają się kolejne derywaty, substytuty, czy mutacje katynonu. Obecnie syntetyczne katynony to druga co do wielkości grupa kontrolowanych substancji po syntetycznych kannabinoidach – podobnych do cannabis, tj. substancji czynnej w marihuanie czy haszyszu.

Po zakazaniu w 2022 r. 3-MMC i 3-CMC, na terenie Unii kontrolą objętych jest 161 syntetycznych katynonów.
Ilość ta jest wynikiem względnej łatwości w przekształcaniu związków posiadających właściwości psychoaktywne tak, aby wymykały się klasyfikacji chemicznej substancji zakazanych.
Derywaty, czy mutacje substancji tworzone są poprzez drobne zmiany w strukturze molekularnej – pozostawia się aktywną część związku chemicznego, a zmienia jego “uzupełnienia”.

Katynony należą do tej samej grupy substancji co amfetamina, metamfetamina i MDMA, czyli do fenyloetyloamin. O ich charakterystyce decyduje tzw. pierścień fenylowy, połączony w różnych strukturach z cząstkami węgla, wodoru, azotu i in.

Sam katynon jest analogiem amfetaminy lub beta-keto amfetaminą, co oznacza, że posiada strukturę amfetaminy z dołączoną grupą węgla beta. Schematy obu substancji rzeczywiście niewiele się różnią – podobnie ich działanie, choć katynon jest słabszy, a jego efekty odczuwalne krócej.

Tu warto przyjrzeć się schematom, czy też molekularnym „szkieletom” poszczególnych substancji. Obecny w każdej strukturze sześciokąt to pierścień fenylowy: związane 6 atomów węgla i pięć wodoru. W miejscu szóstego atomu występuje połączenie z innymi związakmi.
Metkatynon – syntetyczny katynon, od którego pochodzą niemal wszystkie kolejne mutacje, nie odbiega nadto od struktury źródłowej katynonu. Kolejne „derywaty”, jak wspomninay mefedron, powstały przez dodanie do głównej grupy odmiennych cząstek.

Problem w tym, że już mefedron – 4-metylmetkatynon – działa silniej od amfetaminy, zarazem znacznie krócej, co zwiększa jego potencjał uzależnieniowy. Przy tym nadal jest substancją nie do końca zbadaną farmakologicznie.
Podobnie ma się rzecz z kannabinoidami – ich działanie może być zbliżone do naturalnego cannabis, ale też o wiele silniejsze, a co za tym idzie niebezpieczne. Stąd przypadki hospitalizacji i zgonów po zażyciu nieznanych “ziół”.
Najnowsza zakazana substancja to objęta kontrolą w marcu 2022 r. 3-mmc, czyli 3-metylmetkatynon. Wygląda bardzo ciekawie w porównaniu z nielegalnym od 2010 r. mefedronem, tj. 4-metylmetkatynonem:


‣ syntetyczne katynony na stronie emcdda
‣ interaktywne narzędzie do tworzenia związków katynonu
‣ opis substancji na stronie UNODC
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Dane na stronie GDS w wolnym dostępie – ograniczone do kilku zestawień opatrzonych autorskimi komentarzami – nie dają możliwości wgłębienia się w znaczenie liczb. Jednak pamiętając, że ankietę wypełniają przede wszystkim młodzi ludzie używający narkotyków, możemy przyjrzeć się najbardziej aktualnym trendom w tej konkretnej grupie.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Globalna ankieta internetowa nt. narkotyków – Global Drug Survey – to ciekawe przedsięwzięcie badawcze, prowadzone w ramach prywatnej inicjatywy od ponad 20 lat. Ostatnie raporty uwzględniają okres po 2014 r., od kiedy uspójniono zbiory danych, co umożliwiło porównanie wyników.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Coraz więcej organizacji zamieszcza w internecie materiały przydatne dla osób pomagających obywatelom Ukrainy. Wiele z nich skierowanych jest do profesjonalistów niosących pomoc psychologiczną, lub którzy chcą takiej pomocy dostarczyć.
Warte polecenia wydają się webinary i podcasty uniwersytetu SWPS. Na stronie W obliczu wojny uruchomiono cykl webinarów tłumaczonych na języki ukraiński i angielski.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Przeprowadzone w 2021 roku badanie internetowe wykazało zmiany w trendach używania substancji psychoaktywnych. Ankietę wypełniło ponad 51 tys. respondentów, deklarujących używanie jakiegoś narkotyku w minionych 12 miesięcach.
EMCDDA przeanalizowało ankiety ponad 48 tys. respondentów z 21 państw UE.
Written by Filip Nawara on . Posted in Bez kategorii.
Kolejny interesujący materiał Strefy Psyche nt. używania substancji psychoaktywnych.
Dlaczego młodzież sięga po substancje? Jakie dostępne bez recepty leki mogą odurzać? Jak narkotyki działają na funkcje mózgu i dlaczego mogą zabijać… i wiele innych kwestii w omówieniu toksykologa Eryka Matuszkiewicza.
„Dwa oblicza narkomanii: psychoaktywacja i odurzenie”
Wykład odbył się w ramach webinarium „Oblicza uzależnienia wśród dzieci i młodzieży”, organizowanego i finansowanego przez Miasto Poznań.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

W samym okręgu Bakwa produkcja metamfetaminy wnosi do lokalnej ekonomii przychód rzędu 55 mln USD rocznie. Na sumę tę składają się zarobki personelu laboratoriów – zazwyczaj ok. 5 osób, w tym “kucharz” – oraz zarobki handlarzy suszu efedry.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
W serwisie YouTube Strefy Psyche Uniwersytetu SWPS dostępny jest wykład dra Konrada Piotrowskiego nt. dorastania i charakteryzującego ten okres buntu nastolatków.
Okres buntu to dla młodych ludzi czas tak trudny, jak ważny. Podobnie dla ich opiekunów.
Jak pomóc dziecku przejść przez ten etap rozwoju, jak przygotować się samemu i pozytywnie wykorzystać trudności?
Bunt nastolatka, czyli ważny i konieczny kryzys rozwojowy – dr Konrad Piotrowski, Michalina Mruczyk
O tym mówi dr Konrad Piotrowski, psycholog rozwoju, w webinarium zorganizowanym 11. stycznia 2022r. przez Strefę Psyche Uniwersytetu SWPS.
Dr Konrad Piotrowski – psycholog rozwoju, zainteresowany przede wszystkim zmianami, jakie następują w okresie dorastania i wczesnej dorosłości. W swojej pracy naukowej zajmuje się tematyką rodzicielstwa, perfekcjonizmu, rozwoju tożsamości. W ostatnim czasie szczególnie zajmuje go zagadnienie wypalenia rodzicielskiego i żałowania decyzji o posiadaniu dzieci. Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Rozwoju Człowieka, European Association for Developmental Psychology oraz International Society for Research on Identity. Wyniki swoich badań regularnie prezentuje na krajowych i międzynarodowych konferencjach naukowych, jest także autorem wielu prac naukowych o zasięgu międzynarodowym. Na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu uczy studentów psychologii rozwoju człowieka w cyklu życia, prowadzi także zajęcia poświęcone perfekcjonizmowi, rozwojowi nastolatków i przywiązaniu do rodziców w okresie dzieciństwa i dorastania.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Daleki Wschód i Azja biją kolejne rekordy w ilościach przemycanych narkotyków. Masowy wzrost przewożonych ilości wynika prawdopodobnie z ograniczeń w ruchu turystycznym.
W połowie 2021 r. przechwycono największą ilość metamfetaminy i extacy w historii południowo-wschodniej Azji. Teraz służby celne i policja Hong-Kongu udaremniły największy przemyt ketaminy.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Od kilku lat w rejonie południowo-wschodniej Azji i Pacyfiku organy ścigania przechwytują transporty metamfetaminy na niespotykaną dotąd skalę. Możliwe, że masowy wzrost produkcji tego narkotyku ma związek z rosnącą na terenie Afganistanu rośliną znaną jako “oman” lub “bandak”.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Malta jest pierwszym europejskim państwem zezwalającym na posiadanie i rekreacyjne używanie marihuany i jej pochodnych. Dopuszcza się również domową hodowlę roślin. Mandat można za to otrzymać, jeżeli pali się konopie w miejscu publicznym.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Leczenie substytucyjne od dekad funkcjonuje jako najskuteczniejsza metoda pomocy osobom uzależnionym od opiatów. Pacjenci programów otrzymują lek oddziałujący na receptory opioidowe, jednak w sposób nie powodujący euforii czy efektów narkotycznych.
W ten sposób osoba uzależniona może pozbyć się głodu narkotykowego, zachowując trzeźwość.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
We wrześniu tego roku, w indyjskim porcie Mundra, należącym do miasta Gujarat przechwycono prawie 3 tony czystej heroiny. Ukryta była w kontenerach, zawierających kamienie talku pochodzęce z Afganistanu. Statek, na którym je przewożono plynął z irańskiego portu Bandar-Abbas – słynącego z częstych prób przemytu afgańskich narkotyków.

Transportowany narkotyk miał wartość rynkową szacowaną na ok. 2,7 miliarda dolarów. Mniej więcej tyle, wg danych UNODC, wynosi w Afganistanie cały przychód z produkcji opium i heroiny.
Suma ta stanowi równowartość 9 – 14 % afgańskiego przychodu krajowego. To więcej niż eksport wszystkich legalnych dóbr razem wziętych, który w 2020 r. przyniósł 9 procent PKB.
Roczna produkcja opium w Afganistanie osiągnęła w roku 2021 6,8 tysięcy ton. Tym samym – już piąty rok z rzędu – przekroczona została bariera 6 tys. ton. Z takiej ilości opium produkuje się na światowy do 320 ton czystej heroiny.
Stanowi to ok. 90% globalnej produkcji tego narkotyku.
Obszar na jakim uprawia się makówkę sukcesywnie rośnie od 1994 r. i objął maksymalnie ponad 220 tys. hektarów ziem. W bieżącym roku po raz pierwszy areał upraw zmalał – o 20 procent – do 177 tys. hektarów. Mimo to ilość wyprodukowanego opium wzrosła o 8%.
Na uprawie maku traci legalna gospodarka rolna. W związku z niekorzystnymi warunkami pogodowymi w tym roku, produkcja zbóż spadła w tym roku poniżej średniej – o 20 % w stosunku do roku poprzedniego – wynosząc ok. 4,6 milionów ton. Pomimo że Afganistan musi importować połowę wykorzystywanych zbóż, rolnicy rezygnują z legalnych upraw na rzecz maku i jeszcze bardziej opłacalnych konopi indyjskich.
Afganistan jest nie tylko największym producentem heroiny na świecie. Oprócz tego jest znaczącym eksporterem haszyszu, jako drugi po Maroku najczęściej raportowany kraj pochodzenia tego narkotyku. Haszysz to żywica marihuany, i jest produktem często współwystępującym z uprawami makówek – choć na mniejszą skalę.
Jest to o tyle ciekawe, że korzyści z hodowli cannabis znacznie przewyższają te z uprawy maku. Przychód z wytwórstwa haszyszu wynosi ok. 7,4 tys. dolarów – podczas gdy opium przynosi ok. 2,2 tys. dolarów.

Jednak to nie koniec. Od kilku lat do produkcji wprowadzono tam również narkotyki syntetyczne, głównie metamfetaminę. Nie wiadomo jakimi kanałami, jednak do powszechnego użytku dotarły tam techniki produkcji tego narkotyku rodem z mobilnych laboratoriów w USA. Przy czym, w miejscu niezbędnych do produkcji amfetaminy i metamfetaminy prekursorów, jakimi są syntetyczne efedryna lub pseudoefedryna – w Afganistanie korzysta się z naturalnie rosnącej tam rośliny, krzaka Efedry. Jest on szeroko dostępny w centralnych i północnych prowincjach i tradycyjnie używany w medycynie i ziołolecznictwie.
Pozostaje niewiadomą, czy jego zasoby będą wystarczające dla produkcji stymulantów na dużą skalę, co jest związane z dużymi rozmiarami tej rośliny i tym samym niewielką wydajnością upraw.
W Afganistanie właśnie trwa pora siania makówek – czyli decydują się losy rynku narkotykowego na świecie – oraz, być może, poziom głodu w tym kraju w przyszłym roku. Organizacje charytatywne i Narody Zjednoczone ostrzegają przed katastrofą humanitarną w tym roku. Jeden z wysłanników UN (David Beasley, Executive Director of the U.N. World Food Programme) mówił o nadchodzącym “piekle na ziemi”.
Źródła:
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

NA stronie kampanii bezchemiinadrodze.pl pojawiły sie nowe wypowiedzi z serii „Kilka słów o…”.
Są to krótkie, ok. jednominutowe filmy, przedstawiające ciekawe i mało znane fakty dotyczące różnych aspektów bezpieczeńistwa na drodze.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

5,5 mln produktów nikotynowych znika z rynku w USA. E-papierosy, czyli tzw. vape’y, zaczęły pojawiać się w USA na szeroką skalę w 2007 r. Od 2009 r. obowiązują przepisy włączające te produkty do grona wyrobów tytoniowych, podlegających kontroli FDA – amerykańskiej Agencji leków i żywności.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Seria materiałów do zajęć z rodzicami przygotowanych w ramach kampanii „Bez chemii na drodze” – używanie substancji, metody wychowawcze, bezpieczeństwo na drodze.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Czy kary za prowadzenie pod wpływem narkotyków powinny być takie same jak te za prowadzenie pod wpływem alkoholu, czy surowsze? – W scenariuszu zajęć dla szkół podstawowych i ponadpodstawowych, autorzy kampanii bezchemiinadrodze.pl proponują przeprowadzenie prawdziwej debaty oksfordzkiej.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Nowości na stronie bezchemiinadrodze.pl. W krótkich materiałach wideo z serii “Kilka słów o…” poznajemy fakty mało znane o temacie znanym powszechnie, jakim jest obecność substancji psychoaktywnych – nie tylko alkoholu! – w ruchu drogowym.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Coraz więcej badań wykazuje pozytywny wpływ substancji psychodelicznych na różnego rodzaju oddziaływania terapeutyczne. Pojawiają się m.in. doniesienia o skutecznych zastosowaniach mdma i psylocybiny w przypadkach ciężkiej czy lekoodpornej depresji, jak również syndromu PTSD. Od niedawna prowadzone są badania nad terapeutycznymi efektami jeszcze jednej substancji – ayahuaski.
Za terapeutyczne działanie psychodelików odpowiada przede wszystkim ich zdolność do wzmacniania empatii oraz działanie relaksujące, ułatwiające dostęp do traum pacjenta. Wspomina się też o podwyższonej podatności na sugestię u osób pod wpływem psychodelików.
Ayahuaska (czyt. ajałaska), to mieszanka kilku roślin, spożywana najczęściej w formie wywaru , o silnym działaniu halucynogennym, wykorzystywana w rytuałach szamańskich Ameryki Południowej. Jej główną substancją aktywną jest DMT – dimetylotryptamina.
Od kilku lat Ayahuasca zyskuje popularność w Europie, gdzie rozpropagowali ją współcześni szamani z krajów Amazonii. Spożywana jest podczas całonocnych rytuałów, zazwyczaj w ustronnych miejscach blisko przyrody. Spotkaniom towarzyszy zazwyczaj muzyka odgrywana przez mistrza ceremonii wspólnie z uczestnikami oraz przemówienia i rozmowy. Zabiegi te, oprócz walorów rekreacyjnych i poznawczych, związanych z efektywnymi, długotrwałymi halucynacjami, – mają dostarczać także efektu terapeutycznego, głównie przez wgląd we własną psychikę, silne “oczyszczające” przeżycia itp.
Badacze tematu wspominają o bardzo dużej ilości anegdotycznych poświadczeń takiego efektu. Od ok. 2018 r. pojawiło się kilka profesjonalnie przeprowadzonych, rzetelnych badań nad wykorzystaniem w lecznictwie działania samej substancji, jak i uczestnictwa we wspomnianych rytuałach.
Do tych ostatnich odnosi się badanie z 2021 r., mające na celu ocenę wpływu rytuałów ze spożyciem ayahuaski na depresję, poziom lęku, odczuwanie stresu i empatię. Wyniki były pod wieloma względami zaskakujące – zarazem ciekawie wyjaśnione przez autorów.
W badaniu wzięły udział w sumie 33 osoby, na pięciu różnych sesjach w trzech państwach Europy. Na każdej sesji uczestnicy otrzymali po 7 kapsułek, których zawartości nie znał nikt z obecnych – ani uczestnicy, ani prowadzący rytuał. 17 osób otrzymało placebo, jako grupa kontrolna. Wszyscy mieli wcześniejsze doświadczenia z narkotykiem.
Przed i po sesjach uczestnicy wypełnili szereg testów psychologicznych.
Spodziewania badaczy w znacznym stopniu potwierdziły się. Po odbytych rytuałach odnotowano spadek negatywnych wyników w przeprowadzonych testach na depresję, stres i lęk: DASS 21, BSI-18. Odnotowano także wzrost empatii w teście MET. Co może jednak dziwić, to podobieństwo w grupach “aktywnej” i “placebo” – zarówno wyników jak i trendów. W grupie kontrolnej odnotowano nawet lepsze wyniki w wypadku depresji – co jednak można wytłumaczyć kształtowaniem statystyk przez małe grupy.

Średnie wyniki testów przed i po sesji z użyciem ayahuaski i placebo: (a) stres i (b) depresja wg testu DASS-21 (c) lęk wg BSI-18 (d) reakcja na negatywne emocje wg MET.
Znacznie bardziej zaskakuje fakt, że również testy na zmianę stanu świadomości (5D-ASC ) oraz “rozpłynięcie ego” (Ego Dissolution) wypadły podobnie w obu grupach, na poziomie ok 30% w grupie ayahuaski i 20% w grupie kontrolnej. Co jeszcze bardziej zastanawiające, to że efekt placebo zadziałał nie tylko w grupie placebo – 5 z 16 osób po sesji twierdziło, że otrzymały narkotyk – ale też odnotowano jego odwrotność w grupie aktywnej – 6 z 17 osób, które otrzymały narkotyk, pytanych po sesji w jakiej były grupie, udzieliło błędnych odpowiedzi.
Pomyłki te są o tyle zaskakujące, że uczestnicy badania byli doświadczonymi użytkownikami ayahuaski – to po pierwsze – ale też ze względu na fakt, że odczucia po zażyciu tej substancji należą do raczej silnych i nierzadko gwałtownych.

Średnie wyniki w poziomie odczuwania zmiany stanu śwaidomości, w grupach używających ayahuaski i placebo, mierzone testami EDI – Ego Dissolution Inventory – oraz 5D-ASC: OB – oceanic boundlessness; AED – anxious ego dissolution; VR – visual restructuralization; AA auditory alterations; RV – and reduction of vigilance
Wyjaśnieniem zaistniałych pomyłek okazuje się zastosowana dawka. Ilość minimalnie niższa niż w poprzednich badaniach terapeutycznych, za to kilkadziesiąt razy mniejsza niż podczas “naturalnych” rytuałów, mogła budzić wątpliwości doświadczonych użytkowników.
Skąd jednak rezultaty badania?
Autorzy przywołują tu popularną formułę stosowaną przez użytkowników substancji psychodelicznych: set & setting.
Nastawienie – ang. set – obok okoliczności w jakich odbywa się sesja – settings – to czynniki wymieniane jako najważniejsze modulatory efektu podczas stosowania psychodelików. Jest to związane ze wspomnianą wcześniej podatnością na sugestię, łatwiejsze uleganie dynamice grupy itp. mechanizmom składającym się również na efekt placebo.
Obok nich autorzy wymieniają jeszcze jeden, który mógł mieć wpływ na efekt terapeutyczny w prowadzonym badaniu, określony jako wpływ oczekiwań (ang. expectations) na uczestników rytuałów.
Wytłumaczenie procesów zachodzących wśród uczestników wygląda tak, że z jednej strony – byli oni poinformowani o możliwości spożycia placebo, co przy znikomych dawkach substancji aktywnej mogło wpłynąć na błędne odczytanie swojego stanu. Osoby lekko odczuwające efekty, mogły przypisać je – błędnie – autosugestii. Podobnie jak autosugestii mogły ulec osoby z grupy placebo.
Z drugiej jednak strony – badacze wskazują wielokrotnie poruszany w badaniach wpływ oczekiwań pacjentów na oddziaływania terapeutyczne, ale też różnego rodzaju sugestie dotyczące ich funkcjonowania. Osoby spodziewające się pewnego efektu, bądź którym się go zapowiada są skłonne go wytworzyć.
W ten sposób – tłumaczą autorzy – samo oczekiwanie efektu terapeutycznego mogło pozytywnie oddziaływać na uczestników.
Można sobie zadać pytanie, czy w wynikających z badania rezultatach – sprowadzających się w znacznym stopniu do poprawy nastroju dzień po rytuale – nie można doszukać się jeszcze jednej przesłanki.
Osoby, które w testach wykazały podniesiony poziom stresu, czy zyskały więcej punktów na skali depresji, po nocy spędzonej wśród ludzi, rozmów i przy muzyce, mogły następnego dnia rano, kiedy była prowadzona porównawcza seria testów – czuć się lepiej.
Świadczyłby o tym też fakt, że pytania dotyczą ostatniego tygodnia – odpowiedzi natomiast zmieniły się w 12 godzin. O badaniach po dłuższym okresie nie ma wzmianki.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Tuż przed pandemią, w Stanach Zjednoczonych miała miejsce fala dziwnych wypadków, w których do szpitali zgłaszały się osoby deklarujące poważne problemy z oddychaniem. Liczba takich zgłoszeń gwałtownie rosła przez dwa miesiące – ostatecznie wyniosła prawie 3 tys., kilkadziesiąt osób zmarło w sposób nagły.
Zarówno nagłe zgony zupełnie zdrowych, często młodych osób, jak i ilość hospitalizacji zaalarmowały opinię społeczną. Dość szybko zorientowano się, że problemy z oddychaniem nie są wynikiem choroby, lecz powoduje je uszkodzenie płuc, wywoływane najprawdopodobniej przez używanie e-papierosów, czyli tzw. vape’ów (nazwa pochodzi od słowa vape – zaciągać się).
Przez kilka tygodni temat EVALI – e-cigarette, or vaping, product use-associated lung injury, czyli przypadki uszkodzeń płuc z powodu vape’ów – był stale obecny w mediach i wspierany powszechną kampanią informacyjną, co poskutkowało dość szybką redukcją ilości wypadków i zanikiem zagrożenia.

Przez długi czas nie było jednak wiadomo, co powoduje tak poważne zniszczenia w płucach.
Reakcje były więc niekiedy bardzo gwałtowne. W kilku stanach pojawiły się projekty delegalizacji e-papierosów, lub wprowadzenia zakazu obrotu liquidami, tj. olejakmi, które są w nich spalane.
Na szczeblu państwowym, również Federalna agencja ds. żywności i leków – FDA – podjęła kroki do zwiększenia kontroli nad obrotem tymi substancjami. Jednocześnie prawie natychmiast ruszyły badania nad szkodliwością substancji zawartych w liquidach.
Statystyki wykazały, że najczęściej, bo w 82 proc. wypadków, osoby zgłaszające się do szpitali używały olejków z THC – substancją czynną marihuany. Olejki takie nie są dostępne w legalnym obrocie, i pozyskiwane były z nieformalnych źródeł lub przez internet, a produkowane prawdopodobnie metodami chałupniczymi. Część z pacjentów deklarowała jednak użycie wyłącznie preparatów z nikotyną – nadal więc nie było wiadomo, co jest bezpośrednim czynnikiem powodującym uszkodzenia?
Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem okazała się obecność w liquidach witaminy E.
Choć spożywana w różnych formach nie jest ona szkodliwa, to – jako lipidofilna – podczas spalania może łączyć się z fosfolipidami w pęcherzykach płucnych i upośledzać możliwość wymiany tlenu z dwutlenkiem węgla z krwi.
Inną hipoteza zakłada zmianę chemiczną witaminy E w wysoce toksyczny gaz – keten – co zachodzi przy bardzo wysokich temperaturach spalania, których dostarcza część urządzeń.
Trwają obecnie badania laboratoryjne nad wpływem witaminy E na płuca. Niezależnie od ich wyniku, wiadome jest, że należy bezwzględnie unikać substancj z niewiadomych źródeł, a zwłaszcza substancji nielegalnych, gdyż te nie podlegają żadnym środkom kontroli jakości ani badaniom szkodliwości.
źródła:
CDC – National Center for Chronic Disease Prevention and Health Promotion
Biotium – What Does Vaping Vitamin E Acetate Do To Your Lungs?
Fakty dla młodzieży
EVALI – Frequently Asked Questions
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Paranoja jest głównym symptomem psychozy. Stan ten wyróżnia wysoki poziom nieufności i podejrzliwości, które są wyrażane w sposób bezpośredni, jak również poczucie wszechobecnego fałszu i zagrożenia ze strony ludzi.
Myśli definiowane jako paranoiczne zdarzają się średnio połowie populacji, przy czym najczęściej są to pojedyncze, niezbyt intensywne epizody. Problemem stają się dopiero powracające, utrzymujące się lub intensywne przypadki tego rodzaju.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Żółtaczka typu C wydaje się zagrożeniem możliwym do eliminacji. Jak podaje emcdda, przy średnim występowaniu preciwciał HCV w ogólnej populacji na poziomie 2 %, wśród iniekcyjnych użytkowników narkotyków poziom ten przekracza niekiedy 50 %. Tymczasem testowanie na HCV w programach leczenia uzależnień odbywa się na niewielką skalę.
Zwiększenie dostępu do testów oraz ułatwienie podjęcia leczenia w placówkach pomocy użytkownikom narkotyków są zatem podstawowym działaniem rekomendowanym w przeciwdziałaniu zakażeniom żółtaczką – jak dotąd testowanie ma miejsce głównie w szpitalach i przychodniach, które dla części uzależnionych są trudno dostępne.
EMCDDA opublikowało w związku z tym narzędzia służące upowszechnieniu testowania w placówkach pomocowych i ułatwieniu podjęcia leczenia przez zakażonych z utrudnionym dostępem do służby zdrowia. Wśród nich znalazły się interaktywne formularze do określenia rozmieszczenia obecnie działających punktów prowadzących testy oraz wytyczne dla wprowadzenia na szeroką skalę programów z uwzględnieniem współpracy różnego rodzaju podmiotów.
Przy rozpoznaniu sytuacji i implementacji rozwiązań, oczywiście należy brać pod uwagę również monitoring i ewaluację.
Również WHO prowadzi promocję działań zapobiegawczych rozprzestrzenianiu wirusów HCV oraz HBV.
Organizacja podaje, że obecnie na świecie z powodu HCV leczy się ok. 9,4 mln osób. Zwraca się przy tym uwagę na wirusa typu B i grupę osób szczególnie narażonych na zakażenie tą odmianą, jaką są noworodki – szacuje się, że globalnie 42 % z nich ma szansę na szczepienie przy porodzie.
WHO w swojej kampanii jako główne kierunki w przeciwdziałaniu zakażeniom wskazuje badanie i szczepienie kobiet w ciąży, szczepienia noworodków oraz destygmatyzację osób zakażonych. Pomocne przy tym mają być ustanowienie przez władze państwowe i lokalne celów w walce z chorobami oraz włączenie w działania pomocowe społeczności.
Szacuje się, że rocznie na świecie oba rodzaje wirusa przyczyniają się do śmierci ok. 1,1 mln osób.
https://www.who.int/campaigns/world-hepatitis-day/2021
https://www.emcdda.europa.eu/toolkit/hepatitis-C-testing-and-care-in-drugs-services_en
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Jak działają narkotyki, na czym polega niezrozumienie zagrożenia, jaka jest skala zjawiska, jak reagować, jak przeciwdziałać używaniu przez kierowców. I czy chodzi tylko o kierowców?
W ramach kampanii bezchemiinadrodze.pl prezentowane będą krótkie filmy objaśniające ideę i najistotniejsze aspekty problemu używania narkotyków przez uczestników ruchu.
Poniżej pierwszy film.➝ kolejne materiały będą do zobaczenia na stronie kampanii.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

System wartości, które wyznajemy oraz ich hierarchia, regulują nasze zachowania – a więc także sposób, w jaki prowadzimy samochód czy zachowujemy się w ruchu drogowym.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Kampania „Bez chemii na drodze” zyskała patronat Komendy Głównej Policji – od lipca 2021 r. patronem honorowym jest Dyrektor Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
Przy okazji zachęcamy do zapoznania się z raportem Biura nt. wypadków w ruchu drogowym.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Moc przetworów konopnych stale rośnie. W minionym roku rekwirowany susz konopny zawierał średnio o ok. 50 % więcej THC niż w 2009 r., a moc produktów żywicznych wzrosła o ponad 150 %.
W tym kontekście osadzono badanie duńskiej populacji osób nadużywających cannabis w relacji z zachorowaniami na schizofrenię.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Wysokie temperatury mają wpływ na wypadkowość. Nie tylko pogorszone warunki somatyczne, ale też psychiczne, jakie wiążą się z upałami, przyczyniają się do wzrostu ryzyka spowodowania wypadku – nowy artykuł kampanii bezchemiinadrodze.pl
U osób z problemami zdrowotnymi upały to przede wszystkim problemy z ciśnieniem i dokrwieniem, ryzyko udaru i in. Jednak również ludzie zupełnie zdrowi cierpią z powodu zbyt wysokich temperatur, gdyż te powodują powstawanie tzw. stresu termicznego dla ludzkiego organizmu, a w konsekwencji wywołują takie efekty jak zmęczenie, wzrost agresji, trudności ze skupieniem i kontrolowaniem swoich zachowań.
Wszelkie tego rodzaju wpływy pogody są ważnym czynnikiem bezpieczeństwa na drodze; szczególnie narażeni są motocykliści i kierowcy autobusów w miastach…
Przejdź do artykułu na stronie kampanii
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Stymulanty stanowią spory problem w Europie – głównie kokaina i amfetamina. Wg raportu emcdda średnio po 2% osób w wieku 15-34 lata miało kontakt z tymi substancjami, przy czym państwa różniły się w badaniach – w niektórych odsetki były bliskie 0%, a np. w Holandii przekraczały 4%.
Do grupy stymulantów należą również takie substancje jak metamfetamina, stanowiąca problem w Czechach, na Słowacji i w Niemczech oraz mefedron, będący najnowszą w tej grupie substancją o dużej popularności na czarnym rynku.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Prawo narkotykowe w Republice Czeskiej należy do bardziej łagodnych: posiadanie małych ilości narkotyków na własny użytek oraz uprawa 5 roślin konopi indyjskich podlega karze administracyjnej, a nie karnej. Przepisy bazowały jednak na określeniu „małych ilości” poprzez zawartość substancji czynnych w „postaci fizycznej” narkotyku. Stwarzało to niejednoznaczną sytuację prawną, ponieważ właściciel nie zawsze mógł mieć pewność, czy ilość czystej substancji aktywnej w posiadanym proszku bądź suszu nie przekracza ustalonych progów. Zarazem takie sformułowanie przepisów – z jednej strony precyzyjne, w praktyce jednak niejednoznaczne – obciążało sądy koniecznością każdorazowego przeprowadzania ekspertyz zarekwirowanych narkotyków.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Nie tylko leki na receptę mogą wpływać na zdolność prowadzenia pojazdów. Efekty psychoaktywne, kojarzone przede wszystkim z lekami psychotropowymi, uspokajającymi czy nasennymi, mogą wystąpić również w związku z używaniem popularnych preparatów możliwych do nabycia bez recepty, jak krople do nosa, środki na kaszel itp.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Zachęcamy do obejrzenia wystąpień dyrektora KBPN Piotra Jabłońskiego, komisarza Roberta Opasa z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji oraz dr hab. Magdaleny Arczewskiej z Uniwersytetu Warszawskiego.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
NIDA (National Institute on Drug Abuse) co roku organizuje “Chat Day” czyli dzień rozmów dla młodzieży, podczas którego uczniowie i studenci mogą zadawać ekspertom pytania dotyczące narkotyków. W 2020 r. organizatorzy podjęli się stworzenia listy najczęściej zadawanych przy tej okazji pytań.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.

Kolejne trzy stany zalegalizowały rekreacyjne używanie cannabis: Nowy Jork, Nowy Meksyk i Wirginia. W sumie depenalizacja lub legalizacja dotyczy ok. 38 mln osób.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Na rynkach europejskich coraz częściej pojawiają się nowe substancje psychoaktywne (NSP) o strukturach benzodiazepin. Obecnie monitorowanych jest 30 preparatów, z których 2 najpopularniejsze, tj. etizolam i flualprazolam, objęto kontrolą.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Kryzys opiatowy w Stanach Zjednoczonych w 2020 r. osiągnął apogeum. Szacuje się, że nawet 100 tys. osób mogło umrzeć w wyniku przedawkowania opiatów.
Najtragiczniejszy pod tym względem miesiąc to maj, kiedy zmarło ok. 10 tys. osób. Z danych CDC wynika, że w całym 2019 r. było to ok. 50 tys. osób, co zonacza ogromy wzrost, wiązany przez badaczy z okresami lock-downu.
Być może istotnym czynnikiem była tu kwestia dostaw narkotyków, gdyż za zgony odpowiedzialne są przede wszystkim opiaty syntetyczne, które potrafią być setki razy silniejsze od heroiny. Pojawiły się one na nielegalnym rynku, którego znaczenie rosło od 2011 r., po zredukowaniu o niemal połowę ilości przepisywanych leków zawierających opiaty.
Był to efekt zmiany przepisów, która miała rozwiązać problem masowych uzależnień. Niestety, skutek był odwrotny, gdyż pozostawieni bez opieki i bez dostępu do leków uzależnieni pacjenci zwrócili się do nielegalnych źródeł i poszukiwali innych substancji zaspokajających głód narkotykowy.
Natomiast za samą “opioidową epidemię” w USA odpowiada rynek leków, na którym od końca lat 90. można było pozyskać farmaceutyczne opiaty na niemal dowolną przypadłość. Poskutkowało to masowymi uzależnieniami, a w wyniku wprowadzonej w 2011 r. restrykcyjnej polityki, pomijającej realia pacjentów – rosnącą ilością zgonów spowodowanych przedawkowaniami czarnorynkowych nielegalnych opiatów.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Uczelnia Jańskiego uruchamia pierwsze w Polsce studia podyplomowe z zakresu „Profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych w społecznościach lokalnych”.
Dwusemestralny program studiów skierowany jest przede wszystkim do osób zaangażowanych w tworzenie i realizację programów rozwiązywania problemów alkoholowych w środowisku lokalnym. Twórcy kierunku stawiają na budowanie kompetentnych, interdyscyplinarnych zespołów potrafiących wdrażać strategie o sprawdzonym działaniu.
Zajęcia będą prowadzone w formule on-line.
Program studiów został objęty patronatem PARPA. Cena: 3950 zł
Informacja na stronie uczelni • Broszura PARPA do pobrania (20 MB)
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Dostępny już dziś!
Nowy Raport Roczny EMCDDA – Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii – jest do pobrania pod adresem https://www.emcdda.europa.eu/edr2021.
Publikowane każdego roku raporty zawierają aktualne dane z 27 krajów UE oraz Norwegii i Turcji. Informacje dotyczą przede wszystkim rynku substancji, w tym cen, zarekwirowanych ilości, czystości narkotyków i in. Ważnym elementem są też obszerne statystyki nt. rozpowszechnienia używania i występujących problemów z substancjami oraz dostępności i struktury leczenia.
W Raportach zamieszczane są dodatkowo rekomendacje związane z prowadzeniem działań zapobiegawczych i poltyki narkotykowej oraz opisy nowości, np. innowacyjnych metod badawczych itp.
Zachęcamy do zapoznania się z tą ważną pozycją: https://www.emcdda.europa.eu/edr2021.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Z okazji Dnia Dziecka ciekawy artykuł uświadamiający to, co oczywiste, a jednak pomijane: dzieci nie są odpowiedzialne…
Możemy za to przewidywać ich zachowania, do czego przydatna będzie wiedza o tym, co je kształtuje. W jaki sposób dzieci odbierają otoczenie i co wpływa na ich reakcje? – z jednej strony nadwrażliwość pewnych receptorów, z drugiej strony niewystarczająca ich sprawność powodują, że dziecko wybiórczo postrzega otoczenie. Przyjmuje się, że dziecko nabiera odpowiedniej sprawności poznawczej i jest gotowe do samodzielnego poruszania się w ruchu drogowym między 10 a 12 rokiem życia.
Cały artykuł na: https://bezchemiinadrodze.pl/uwaga-dzieci
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Nowy artykuł, tym razem na temat tzw. stresu pourazowego (PTSD), którego doświadcza część uczestników wypadków, również tych, którym nic się nie stało – do wystąpienia tego objawu wystarczy poczucie strachu i utraty kontroli… Zapraszamy po więcej informacji: Psychiczne konsekwencje wypadku komunikacyjnego u dorosłych, dzieci i młodzieży
Publikacja powstała w ramach kampanii edukacyjno-profilaktycznej „Bez chemii na drodze”, której część informacyjna jest skierowana przede wszystkim do kierowców i innych uczestników ruchu drogowego. Część edukacyjna to materiały do zajęć z dziećmi i młodzieżą.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Pracy zawodowego kierowcy nierzadko towarzyszy silny stres, związany z pokonywaniem wielokilometrowych tras, nadmiernym zmęczeniem, niedosypianiem, nieregularnym trybem pracy, a także odpowiedzialnością za zdrowie i życie pasażerów. Stresujące warunki pracy i chęć poprawienia wydolności mogą zwiększać ryzyko sięgania przez kierowców po nielegalne substancje psychoaktywne – przeczytaj o potencjalnych skutkach używania narkotyków w pracy kierowcy oraz co zrobić, aby uniknąć ryzyka wypadków.
Polecamy także inne materiały o substancjach psychoaktywnych w ruchu drogowym na stronie kampanii „Bez chemii na drodze”.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Telefon zaufania Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii od wielu lat działa w dni robocze w godz. 16-21. Teraz możliwy jest kontakt każdego dnia przez cały rok, także w czasie świąt. Godziny pracy konsultantów nie zmieniają się. Jeśli potrzebujesz pomocy lub konsultacji, zadzwoń pod nr 800 199 990.
Dostępny jest również numer pomocowy dla problemów z uzależnieniami behawioralnymi: 801 889 880, czynny codziennie w godz. 17-22.
Written by Filip Nawara on . Posted in aktualności.
Ta kampania skierowana jest przede wszystkim do Was, ale dotyczy każdego użytkownika dróg, więc będzie interesująca również np. dla rodziców i wychowawców młodzieży.
„Bez chemii na drodze” dotyczy przede wszystkim wpływu substancji psychoaktywnych na zdolność prowadzenia pojazdów – o którym wiedza wśród kierowców – jak i ogółu populacji – jest znacznie mniejsza niż w przypadku alkoholu.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, etyka, prawo, przestępczość.
Przemoc jest zjawiskiem, które od zarania dziejów towarzyszy człowiekowi. Przybierała ona różne formy i opisywano ją na wiele sposobów. Problematyka tego zjawiska jest bardzo złożona i można ją rozpatrywać na kilku płaszczyznach. Artykuł zawiera wybrane metody pracy ze sprawcą przemocy oraz wiele różnych elementów, które mają wpływ na jakość i powodzenie działań terapeutycznych.
Istnieje kilka definicji przemocy:
1. Definicja prezentowana przez WHO, gdzie za przemoc uważa się: celowe użycie siły fizycznej lub władzy, sformułowane jako groźba lub rzeczywiście użyte, skierowane przeciwko samemu sobie, innej osobie, grupie lub społeczności, które albo prowadzi do śmierci, albo z którym wiąże się wysokie prawdopodobieństwo spowodowania obrażeń cielesnych, śmierci, szkód psychologicznych, wad rozwoju lub braku elementów niezbędnych do normalnego życia i zdrowia.
2. Definicja przemocy w „Słowniku socjologicznym”: przemoc to jeden z głównych, obok groźby, środków przymusu. Polega na użyciu siły fizycznej przez jednostkę czy grupę, często wbrew obowiązującemu prawu, w celu zmuszenia jakiejś osoby czy członków grupy do określonego działania czy też uniemożliwienia podjęcia działań lub do zaprzestania wykonywania czynności już rozpoczętej: także bezprawne narzucanie władzy.
3. W najprostszym rozumieniu zjawiska przemocy pomaga rozdzielenie słowa prze – moc na człony, gdzie moc oznacza siłę, chęć do działania, funkcjonowania. Wszystkie działania, które odbierają tę siłę są traktowane właśnie jako szkodliwe, godzące w człowieka i jego podstawowe prawa i potrzeby: prawo do życia i potrzebę bezpieczeństwa.
W 1987 roku Urie Bronfenbrenner stworzył model, który uwzględnił wielopoziomowość i złożoność zjawiska przemocy. Wskazał zewnętrzne i wewnętrzne uwarunkowania znajdujące się na trzech poziomach, pośród których funkcjonuje jednostka − sprawca: rzeczywistość społeczna, kulturowa i rodzinna. Przenikają się one i wzajemnie oddziałują na siebie z różną dynamiką i różnym natężeniu.
Rys. 1. Model Bronfenbrennera.

Makrosystem − najszerszy, ogólny system wartości i norm kulturowych, determinujący cechy norm i zachowań przyjętych i akceptowanych w danym społeczeństwie.
Ekosystem – bliższe otoczenie w którym obraca się jednostka (szkoła, kościół, praca), wśród których spotyka się ona z różnymi przekonaniami i zachowaniami różnych osób, wybierając te, które wydają się być dla niej odpowiednie.
Mikrosystem – najbliższe otoczenie: rodzina, na tym poziomie jednostka sprawdza i stosuje te zachowania i przekonania, które wybrała spośród dwóch szerszych systemów z zewnątrz i uznała za własne. Ten wybór dokonuje się i dotyczy wszystkich obszarów funkcjonowania jednostki.
Kluczowym elementem w postępowaniu dotyczącym przemocy jest jej odróżnienie od agresji. Rozłożenie przewagi sił pomiędzy agresorem a obiektem, w stosunku do którego kierowane jest agresywne zachowanie, to podstawowa różnica. W przypadku agresji każdy ma szansę uzyskać przewagę, obronić swoje zdanie i wygrać. W przypadku przemocy ofiara nie ma możliwości wyboru. Agresja definiowana w psychologii społecznej to różnego rodzaju zachowania intencjonalne, ukierunkowane na zewnątrz, mające na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej. W innych nurtach psychologii agresja jest traktowana jako wrodzony popęd lub efekt frustracji spowodowanej przez czynniki zewnętrzne.
Przemoc jest to więc intencjonalne działanie lub zaniechanie jednej osoby wobec drugiej, które wykorzystując przewagę sił narusza prawa i dobra osobiste jednostki, powodując cierpienia i szkody fizyczne i psychiczne.
Przemoc fizyczna – działania wymierzone w drugiego człowieka, występujące w postaci czynnej (naruszenie ciała poprzez użycie siły fizycznej) oraz biernej (zakazy dotyczące normalnego funkcjonowania: załatwiania potrzeb fizjologicznych/chodzenia/mówienia/jedzenia).
Przemoc psychiczna – wywieranie wpływu na funkcjonowanie drugiego człowieka poprzez użycie komunikacji interpersonalnej: werbalnej (krzyki/groźby/wyzwiska/szantażowanie) oraz niewerbalnej (nieodzywanie się, ignorowanie). Dotyczy ona wszelkiego rodzaju wpływania na emocje drugiego człowieka, mające na celu upokorzenie go, przestraszenie, wymuszenie czegoś, podporządkowanie. Często odbywa się ona na równi z przemocą fizyczną.
Przemoc seksualna – dotyczy podejmowania różnych czynności seksualnych wobec drugiej osoby wbrew jej woli (gwałt, molestowanie seksualne), w tym: naruszenia ciała oraz podejmowanie czynności seksualnych w obecności drugiej osoby, zmuszanej do patrzenia (uczestnictwo bierne, bez na ruszenia ciała drugiej osoby).
Przemoc ekonomiczna – celowe ograniczanie lub wydzielanie dostępu do wspólnych środków finansowych, utrudnianie dostępu do pracy, niszczenie przedmiotów i własności drugiej osoby, mające na celu uzależnienie jej od siebie, uzyskanie pożądanych zachowań i przejęcie nad nią kontroli.
Zaniedbanie – zaniechanie lub ograniczenie obowiązku opieki wobec osoby zależnej (pozbawienie pożywienia/środków czystości/pozostawienie bez opieki/nieudzielenie pomocy w chorobie i w przypadku niebezpieczeństwa).
Sprawca stosuje przemoc w sposób:
Zjawisko przemocy w rodzinie charakteryzuje się występowaniem następujących po sobie zdarzeń, które opisała i nazwała psycholog amerykańska Leonora Walker. Cykl przemocy to trzy następujące po sobie fazy, mające różny czas trwania.
Rys. 2. Cykl przemocy.

Faza I narastania napięcia
W relacji daje się odczuć wzrost napięcia ze strony sprawcy, wszystko go drażni, denerwuje, wyprowadza z równowagi. Sprawca stara się trzymać na wodzy. Pojawiają się jednak drobne incydenty przemocowe. Ta faza może trwać od kilku tygodni do kilku lat.
Ofiara stara się udobruchać partnera, wykonywać jego polecenia, wywiązać się z obowiązków, lub sama wywołuje kłótnie, żeby mieć za sobą wybuch partnera. Wzrasta w niej napięcie, pojawiają się dolegliwości psychosomatyczne spowodowane stresem.
Faza II ostrej przemocy
Wybuch utrzymywanych na wodzy emocji przejawiający się silną przemocą fizyczną (zachowania agresywne wobec ofiary – werbalne i fizyczne: bicie, szarpanie, rzucanie, uderzanie). Sprawca jest w tej fazie nie do zatrzymania. Ofiara często podejmuje kroki prawne (obdukcja, złożenie pozwu o rozwód, założenie „Niebieskiej Karty”).
Faza III miodowego miesiąca
Ostatnia faza cyklu, gdzie sprawca szuka zewnętrznych wytłumaczeń tego, co się stało – racjonalizuje, tłumaczy się, przeprasza, wypiera. Zachowuje się jak zakochany, zauroczony, uwodzący, troszczący się; udaje, że wcześniejszy wybuch w ogóle nie miał miejsca. Czas trwania tej fazy w każdym cyklu trwa coraz krócej, aż zanika całkowicie i pozostają tylko dwie pierwsze fazy. Ofiara, która wcześniej wkroczyła na drogę prawną, często wycofuje wcześniejsze doniesienia. Ma nadzieję, że postępowanie sprawcy pozostanie takie, jak w fazie III. Zaczyna wierzyć, że zachowania z fazy I i II nie powtórzą się.
Według statystyk ponad 75% sprawców doświadczało w przeszłości przemocy lub było świadkami przemocy domowej.
Przykład: pani Maria będąca ofiarą przemocy ze strony męża odreagowywuje frustrację i napięcie na 11-letnim synu, stosując wobec niego przemoc psychiczną – wyzwiska, poniżanie oraz klapsy. Syn pani Marii jest krnąbrny i agresywny w stosunku do innych dzieci, zwłaszcza wobec jednego z kolegów, wobec którego używa wyzwisk, popycha i szarpie go. Nie reaguje na uwagi nauczycieli. Pani Maria w opisanej sytuacji przyjmuje dwie role: ofiary (relacja mąż−żona) i sprawcy (relacja rodzic−dziecko). Natomiast syn kobiety odreagowuje sytuacje domową na gruncie szkolnym, wobec słabszych od siebie. Zależność tę obrazuje rys. 3.
Rys. 3. Trójkąt przemocy.

Trauma traktowana jest jako potencjalne źródło przemocy. Trójkąt przemocy może być jednym ze wskaźników mówiących o tym, że sprawca nosi w sobie traumę, sam był ofiarą i jego działania są jedynym znanym mu sposobem na pozbycie się nadmiaru złej energii, której nie miał okazji nigdy zrozumieć i odreagować. Trauma dotyczyć może osoby będącej w każdej z trzech ról.
Terapia traumy jest sposobem na pogłębioną pracę ze sprawcą przemocy, zapoczątkowaną przez dr. Petera Levina (SE – Somatic Experiencing). Obecnie powiązana jest z leczeniem zespołu stresu pourazowego (PTSD).
Sprawca to osoba, która za pomocą działań przemocowych zaspokaja swoje potrzeby, tj.:
Sprawcę przemocy charakteryzują deficyty w różnych obszarach funkcjonowania, m.in:
Mechanizmy działania sprawcy to przede wszystkim: zaprzeczanie, zatajanie, kontrolowanie, upokarzanie, obwinianie, manipulowanie i umniejszanie.
Sprawcy przemocy trafiający do terapii dzielą się na dwa typy. Są to albo osoby zgłaszające się dobrowolnie na program korygujący, albo sprawcy, którym grożą sankcje prawne, a terapia jest warunkiem postawionym przez sąd, którego spełnienie pozawala na uniknięcie konsekwencji prawnych.
Praca ze sprawcą buduje więź w relacji klient–terapeuta. Terapeuta nie może pozwolić na to, by na kontakt z klientem rzutowały jego przeżycia. Jeśli tak się dzieje, praca może być utrudniona lub z góry skazana na niepowodzenie. Taka sytuacja przeciwprzeniesieniowa zaistnieć może np. wtedy, kiedy terapeutka jest młodą matką, która wróciła do pracy po urlopie wychowawczym. Jej klientem jest sprawca przemocy domowej, który znęcał się zwłaszcza nad dwójką swoich dzieci w wieku przedszkolnym, wielokrotnie dotkliwie je bijąc. Przemoc domowa została ujawniona, gdy jedno z dzieci trafiło po pobiciu do szpitala. W opisanej sytuacji terapeutka mogłaby podświadomie chcieć ukarać sprawcę za krzywdę dzieci. Podobnie, gdyby sama była w przeszłości ofiarą przemocy domowej, w relacji z klientem istniałoby niebezpieczeństwo, że starałaby się dokonać odwetu.
W przypadku własnych ograniczeń terapeuta może:
Przed nieprawidłową relacją z klientem chronią zasady kodeksu etycznego psychoterapeuty, określającego m.in. następujące kwestie:
Spotkania indywidualne terapeuty z klientem powinny odbywać się za zgodą i we współpracy z klientem. Konieczne jest dokonanie:
Pytania do sprawcy powinny dostarczyć informacji na temat:
Działania pomocowe w kontakcie indywidualnym powinny koncentrować się na:
ie przekonań i stereotypowego myślenia.
W przypadku pracy indywidualnej ze sprawcą przemocy sprawdza się podejście poznawczo-behawioralne i dialog motywujący, a więc praca na zasobach i mocnych stronach klienta, które mógłby w sposób konstruktywny wykorzystać, by zmienić swoje postępowanie.
W pracy ze sprawcami przemocy można opierać się na różnych teoriach psychoterapeutycznych.
Podejście indywidualne, psychodynamiczne opiera się na założeniu, że przemoc jest indywidualnym problemem sprawcy, wynikającym ze słabej kontroli popędów, frustracji oraz lęku przed bliskością i porzuceniem, konsekwencją traum wczesnodziecięcych. Terapia koncentruje się na leczeniu zaburzeń i konfliktów wewnętrznych.
Podstawy prawne i instytucje pomocowe
W obszarze zjawiska przemocy powstało wiele aktów prawnych, które w sposób pośredni lub bezpośredni dotyczą sprawcy. Na uwagę zasługuje przede wszystkim Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. 2005 Nr 180, poz. 1493).
Rys. 4. Instytucje działające w obszarze przemocy.

Procedura „Niebieskiej Karty” zawarta w nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie z 2010 roku (Dz.U. Nr 125, poz. 842) obejmuje ogół czynności podejmowanych i realizowanych przez przedstawicieli jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, policji, oświaty i ochrony zdrowia w związku z uzasadnionym podejrzeniem zaistnienia przemocy w rodzinie.
W momencie założenia „Niebieskiej Karty” zostają uruchomione działania obejmujące cały system rodzinny: Powołanie grupy roboczej (przedstawiciele instytucji) → opracowanie strategii pomocy dla rodziny → lider monitoruje działania grupy i porządek spotkań → ustalenie JEDNEGO celu → rozdzielenie obowiązków zgodnie z kompetencjami.
W stosunku do sprawcy może zostać zastosowany art. 207 kk: Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
W pracy ze sprawcą przemocy ważne jest, by każda osoba, reprezentująca zaangażowaną w proces instytucję rozumiała swoją rolę. Rola ta bowiem jest różna, zależnie od kompetencji przypisanych do różnych zawodów. Nie powinno być tak, że w jednej osobie skupią się wszystkie elementy podejmowanych działań: i tak jak policjant nie może prowadzić psychoterapii, tak psycholog nie powinien wnikać w kompetencje policjanta. Jeżeli od początku ustalimy zakresy współpracy pomiędzy osobami działającymi w procesie przerwania przemocy, jesteśmy w stanie stworzyć spójny komunikat kierowany do sprawcy i czytelny dla niego. Cel główny powinien być jeden: zaprzestanie stosowania przemocy, a tym samym poprawienie funkcjonowania rodziny i jej członków.
Rys. 5. Cele realizowane w procedurze „Niebieskie Karty”.

Sprawca od samego początku musi widzieć cel i mieć świadomość, że niezależnie od okoliczności poprzedzających akt przemocy, PRZEMOC TO ZAWSZE JEST PRZEMOC, w tej sytuacji nie ma wyjątków, mimo że przemoc wystąpić może w różnych relacjach: mężczyzna – kobieta, rodzic – dziecko, krewny – dziecko, starsze rodzeństwo – młodsze rodzeństwo. Konfiguracje są różne. W świetle prawa o przemocy mówimy wtedy, gdy dotyczy ona osób najbliższych, powiązanych ze sobą więzami krwi, mieszkających/mających wspólne gospodarstwo domowe, będących ze sobą w stałym związku i mieszkających ze sobą w jednym domu; gdzie istnieje wyraźna przewaga jednej ze stron nad drugą.
Sprawcą może być każdy człowiek, również niepełnoletni! Niezależnie od płci, rasy, orientacji seksualnej, pozycji społecznej, statusu materialnego, wyznawanej religii. Nieletni pomiędzy 12. a 16. rokiem życia odpowiadają za swoje czyny przed sądem rodzinnym.
Pierwsze spotkanie i rozmowa ze sprawcą przemocy powinna zawierać:
Poinformowanie o konsekwencjach: co to jest Niebieska Karta, jak wygląda procedura, jaki jest cel spotkania i rola interwenta.
Pokazanie innych/alternatywnych zachowań, poznanie punktu widzenia klienta: czy chce on o coś zapytać, czego potrzebuje, czy rozumie, co się dzieje; czy akceptuje i rozumie, że musi zaprzestać stosowania przemocy wobec swoich bliskich, nawet jeśli się z tym nie zgadza.
Przedstawienie dostępnych form pomocy np. grupa edukacyjno-korekcyjna, konsultacja ze specjalistą.
W pracy ze sprawcą, zwłaszcza w trakcie programów korygująco-edukacyjnych, duży nacisk kładzie się na trening zastępowania agresji, trening radzenia sobie z emocjami oraz trening skoncentrowany na poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań.
Model DULUTH − przemoc jest przejawem męskiej kontroli i władzy nad kobietą, objawia się przemocą fizyczną i znęcaniem się psychicznym, groźbami i stosowaniem przymusu. Program prowadzony jest według sesji tematycznych: wsparcie, szacunek, zaufanie, partnerstwo, umiejętności negocjacji. Zajęcia zawierają ilustracje zachowań przemocowych w formie zapisów wideo, które są tematem rozmów i refleksji uczestników. W trakcie spotkań jest miejsce na opis i analizę własnych zachowań przemocowych i poszukiwanie alternatywnych form działania.
Model Wielkopolski – praca ze sprawcą opiera się na ściśle określonym scenariuszu:
Model EMERGE – omówienie przemocy w relacji z osobą, w stosunku do której występowały akty przemocy, szczegółowe opisywanie ich w trakcie spotkań grupowych. Nauka podmiotowego traktowania partnera (nazywanie go po imieniu), formułowanie celów indywidualnych związanych z własnymi zachowaniami przemocowymi oraz wprowadzanie alternatywnych sposobów zachowania.
Model AMEND − sprawca pracuje nad zmianą własnych przekonań, stara się zbudować swoją sieć wsparcia, uczy się również mówić prawdę i funkcjonować poza dawnymi mechanizmami. Długotrwały, złożony program, który składa się z czterech etapów:
ja przez sprawcę działań na rzecz przeciwdziałania przemocy.
Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie to skomplikowany proces. W artykule wskazano kilka elementów, które są ważne w pracy ze sprawcą przemocy:
Przemoc, niezależnie od tego, w jakiej formie występuje, zawsze jest przemocą. Samo skazanie czy tymczasowa izolacja może być jedynie chwilowym przerywnikiem w procesie przemocy. Istnieje bardzo cienka granica pomiędzy karaniem a leczeniem i bez zachowania równowagi pomiędzy jednym i drugim trudno będzie mówić o skutecznym wyeliminowaniu przemocy i zmianie roli sprawcy w systemie rodzinnym.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, etyka, leczenie, redukcja szkód.
Społeczność terapeutyczna to metoda niewątpliwie najbardziej efektywna w rehabilitacji pełnoobjawowego uzależnienia narkotykowego. Jest ona także najlepiej dostosowana do terapeutycznych, wychowawczych i resocjalizacyjnych potrzeb rehabilitacji narkomanii, warunkowanych złożoną i wieloaspektową naturą uzależnienia.
Aktywności pacjentów w warunkach społeczności terapeutycznej odpowiadają temu wszystkiemu, z czego skonstruowana jest codzienna rzeczywistość. Jest więc czas na pracę (codzienne czynności porządkowe, gospodarcze, remontowe), czas na konstruktywny odpoczynek (sport, zabawę, obcowanie z kulturą, życie towarzyskie, rozwijanie własnych zainteresowań) oraz czas na refleksję i autorefleksję.
W każdym z tych trzech wymiarów stymulowany jest rozwój osobisty uczestników programu w kontekście społecznego uczenia się wykreowanym przez społeczność jako środowisko lecznicze. Rozwój ten przekłada się na zmiany na poziomach zachowania, emocji, myślenia, wartości i postaw pacjentów.
Ośrodki rehabilitacyjne oferują w związku z tym w swoich programach następujące formy oddziaływań terapeutycznych:
Wszystkie te formy aktywności powinny znaleźć się w ofertach programowych ośrodków i występować w nich w sposób zrównoważony, to znaczy taki, by udział w części z nich (np. w pracy) nie ograniczał dostępu do pozostałych.
Regulamin, czyli zasady przyjęcia i pobytu w ośrodku, stanowi odpowiednik systemu prawnego (niesprzeczny oczywiście z rzeczywistym systemem prawnym) i konstytuuje środowisko lecznicze ośrodka w jego aspekcie „rodzinnym” i „społecznym”. Program zaś jest formą organizacji cyklu czy też procesu terapeutycznego.
Założenia teoretyczne to najważniejszy, ale nie jedyny element w procesie tworzenia programu i regulaminu ośrodka. Inne istotne czynniki wpływające na ich końcowy kształt wynikają między innymi z konieczności dostosowania ich do:
Program ośrodka i jego regulamin są zatem zawsze wynikiem kompromisu, wypadkową paru różnych, ewoluujących i częściowo sprzecznych ze sobą czynników.
Rehabilitację uzależnienia w warunkach społeczności terapeutycznej można ująć jako celowe, moderowane przez grupę osób o różnym potencjale rozwojowym, stopniowe wywoływanie i utrwalanie szeregu najczęściej wzajemnie się warunkujących pozytywnych zmian osobowych, począwszy od zmian najprostszych dotyczących stylu bycia, a skończywszy na zmianach złożonych, wymagających wielomiesięcznej pracy – postaw wobec siebie, innych ludzi, świata.
Do zmian tych dochodzi w swoistym wykreowanym przez społeczność środowisku leczniczym, funkcjonującym zazwyczaj w sposób pisemnie unormowany w formie regulaminu ośrodka. Regulamin określa zasady przyjęcia do ośrodka i pobytu w nim. Tak jak z oczywistych powodów nie ma dwóch takich samych ośrodków, tak nie ma dwóch takich samych regulaminów. Trudno też wyeksplikować katalog zasad bezwzględnie obowiązujących we wszystkich społecznościach. W świetle podejmowanych prób tworzenia społeczności z udziałem pacjentów substytucyjnych nawet zasada utrzymywania abstynencji narkotykowej wydaje się wątpliwa jako wspólna, bo przecież nie da się uznać, że metadon czy buprenorfina nie są narkotykami, a ich użytkownicy nie są osobami „czynnie” uzależnionymi.
Można jednak zaryzykować twierdzenie, że w społeczności typu „drug free” wspólne są zasady dotyczące utrzymywania abstynencji od środków i substancji psychoaktywnych oraz niestosowania przemocy. Prawdopodobnie dotyczy to także zasad odnoszących się do nieprzyjmowania leków bez zalecenia lekarskiego oraz obowiązku uczestniczenia we wszystkich aktywnościach wprowadzonych przez społeczność.
Regulaminy formułują poza tym – często bardzo drobiazgowo – także szereg innych norm współżycia w „środowisku leczniczym”, począwszy od zasad dotyczących sposobu podejmowania decyzji w sprawach grupy i poszczególnych jej członków, a skończywszy na zasadach związanych z koniecznością utrzymania w ośrodku właściwych warunków sanitarnych.
Zmiany składające się na proces terapeutyczny są weryfikowane w końcowym okresie pobytu w społeczności (w tzw. fazie wyjścia) w warunkach rzeczywistości zewnętrznej wobec ośrodka. Tworzą one dosyć specyficzny proces, mający własną logikę i dynamikę. W procesie tym da się wyodrębnić pewne fazy (etapy) rozwojowe i to one właśnie stanowią podstawę organizacji cyklu terapeutycznego.
Pobyt pacjenta w ośrodku stacjonarnym (społeczności terapeutycznej) przebiega według następujących etapów (Karpowicz, 2002, s. 82 i n.):
Etapy te mają charakter modelowy. Mogą służyć jako punkt odniesienia, ale w praktyce najczęściej nakładają się na siebie, wzajemnie przenikają. Zdarza się, że pacjenci wchodząc w kolejne nawrotowe kryzysy, wracają na krócej lub dłużej do wcześniejszych etapów rozwojowych. Ale to dobrze, ponieważ nie ma terapii bez kryzysu.
Pobyt w ośrodku, terapia to z perspektywy całego życia pacjentów stosunkowo krótki okres, jego fragment, epizod, jak by powiedział De Leon (2003, s. 95-96). Epizod, który niczego nie zamyka, a jedynie coś otwiera. Krótki, ale intensywny, bo zmierza do przygotowania członków społeczności kończących terapię do dłuższego, zainicjowanego w ośrodku procesu dochodzenia czy też powrotu do zdrowia w „nieterapeutycznych” warunkach późniejszego samodzielnego życia na zewnątrz.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, etyka, leczenie, redukcja szkód.
Społeczność terapeutyczna to metoda niewątpliwie najbardziej efektywna w rehabilitacji pełnoobjawowego uzależnienia narkotykowego. Jest ona także najlepiej dostosowana do terapeutycznych, wychowawczych i resocjalizacyjnych potrzeb rehabilitacji narkomanii, warunkowanych złożoną i wieloaspektową, manifestującą się w całym spektrum życia jednostki naturą uzależnienia.
Początków społeczności terapeutycznej próbuje się poszukiwać w różny sposób, często w czasach bardzo odległych (De Leon, 2003, s. 33 i n.). Czasami tak odległych, że pojawia się pytanie o możliwość występowania jakiegokolwiek intencjonalnego następstwa. Dotyczy to także osiągnięć Antona Makarenki z lat 20. i 30. XX wieku (Kratochvil, 1988, 38 i n.). Znajomość jego koncepcji „wychowawczego kolektywu”, wykazującej niezwykłe wprost zbieżności z podstawowymi założeniami społeczności terapeutycznej, została niestety ograniczona do obszaru krajów dawnego bloku wschodniego.
Nowożytne początki społeczności terapeutycznej – w głównym jej nurcie rozwojowym – mogą budzić przerażenie. Sięgają one lat 40. XX wieku. Anglia w czasach II wojny światowej. Do szpitali psychiatrycznych trafia coraz większa liczba żołnierzy z różnego rodzaju zaburzeniami reaktywnymi, z dzisiejszej perspektywy będącymi objawami zespołu stresu pourazowego (Kratochvil, 1988, s. 8 i n.). Lekarze zostali postawieni przed następującym zadaniem: jak w jak najkrótszym czasie doprowadzić do tego, by jak największa liczba ich pacjentów mogła wrócić na front po to, by zabijać innych. Zaczęto w związku z tym stosować psychoterapię grupową. W dążeniu do jak najwyższej efektywności swojej pracy psychiatrzy zwrócili uwagę na fakt, że większość czasu, jaki pacjenci spędzają w szpitalu, jest bezproduktywnie tracona. Po sesji terapeutycznej pacjenci wracali do łóżek na umowne 23 godziny, dzielące ich od kolejnej sesji. Zainteresowano się zatem tym wszystkim, co dzieje się pomiędzy poszczególnymi sesjami terapii. I odkryto, po pierwsze, niezwykle bogaty materiał do pracy: różnego rodzaju wydarzenia, zjawiska i interakcje pomiędzy pacjentami, a także między pacjentami a personelem. Po drugie, odkryto także bardzo duży potencjał samopomocowy. Te dwa spostrzeżenia zrewolucjonizowały nie tylko sposób prowadzenia terapii, ale także sposób zarządzania w ochronie zdrowia psychicznego. Maxwellowi Jonesowi, z którego nazwiskiem kojarzony jest tzw. szpitalny wątek społeczności terapeutycznej − choć samą nazwę wprowadził w 1946 roku Thomas Main (Kratochvil, 1988, s. 8) − udało się w wyniku konsekwentnego stosowania podstawowych zasad tej metody prowadzić przez wiele lat oddział szpitalny bez średniego i niższego personelu. Ci pacjenci, którzy czuli się lepiej, zajmowali się tymi, którzy czuli się gorzej, samodzielnie przygotowywali posiłki, a nawet prowadzili księgowość.
Po wojnie metodę społeczności terapeutycznej z powodzeniem stosowano już nie tylko w Wielkiej Brytanii zarówno wobec pacjentów neurotycznych, jak i z zaburzeniami osobowości i psychotycznych. Od 1969 roku zaczęto ją stosować także – i to był kolejny krok – poza strukturami szpitalnymi. Jako pierwszy dokonał tego George Fairweather, który wraz ze współpracownikami założył pozaszpitalną społeczność dla chronicznych pacjentów psychiatrycznych (Gaś, 1992, s. 10). Na przełomie lat 60. i 70. metodę społeczności terapeutycznej próbowano stosować – już z mniejszym, żeby nie powiedzieć z żadnym powodzeniem – także wobec pacjentów uzależnionych od narkotyków, licznie wówczas zapełniających szpitale psychiatryczne (Kooyman, 2002, s. 17). Metoda społeczności terapeutycznej w jej europejskiej wersji okazała się w wypadku tych pacjentów nieskuteczna, głównie ze względu na jej doktrynalnie demokratyczny charakter, tzn. równouprawnienie w podejmowaniu decyzji oraz założenie, że wszelkie decyzje powinny być podejmowane na zasadzie konsensusu. W poszukiwaniu inspiracji zainteresowano się tym wszystkim, co działo się wokół terapii uzależnień narkotykowych w Stanach Zjednoczonych.
A działo się tam sporo, począwszy od 1958 roku, kiedy w Santa Monica w Kalifornii Charles „Chuck” Dederich utworzył Synanon − wspólnotę narkomanów i alkoholików, wywodzącą się z Ruchu Anonimowych Alkoholików. Synanon był bardzo kontrowersyjną społecznością alternatywną (rozwiązaną ostatecznie w USA w 1991 roku jako przestępcza organizacja parareligijna), która przez początkowe 15 lat swojego istnienia prowadziła skuteczną działalność w zakresie terapii uzależnień. U jej podstaw leżało stosowanie konfrontacyjnych (bardzo brutalnych) technik korekcyjnych (tzw. gier) oraz założenie wykluczające – m.in. ze względu na domniemaną nieuleczalność uzależnienia – możliwość powrotu do społeczeństwa zewnętrznego. Synanon, choć różnie oceniany (także przez część własnych członków), zainicjował w Stanach Zjednoczonych żywiołowy rozwój wielu społeczności terapeutycznych, odrzucających postulat bezterminowego pobytu, z których największymi i najbardziej znanymi pozostają Daytop, Odyssey House i Phenix House (Gaś, 1992, s. 23 i n.).
Społeczności amerykańskie, z reguły liczebnie dużo większe od europejskich, miały z konieczności bardzo ustrukturalizowany i zhierarchizowany charakter. Były one zarządzane bardziej lub mniej dyrektywnie, a przez to mniej demokratycznie, co znajdowało swoje odzwierciedlenie w sposobie prowadzenia terapii. Zakładały one na przykład, że możliwość współdecydowania w sprawach wspólnych ma charakter rozwojowy, tzn. jest wypracowywana w miarę postępów w terapii, a nie przyznawana na jej początku.
O ile wpływ europejskiej wersji społeczności na jej wersję amerykańską jest niejasny (poza przejęciem nazwy), o tyle wpływ odwrotny jest oczywisty. Amerykańskie społeczności terapeutyczne wykazywały dużo większą skuteczność niż europejskie. Od początku lat 70. ich doświadczenia były bezpośrednio lub pośrednio wykorzystywane początkowo w krajach Europy Zachodniej (np. w Anglii, Holandii, Szwajcarii, we Włoszech), a później także w innych jej częściach, inicjując bardzo żywiołowy rozwój tej formy leczenia i terapii uzależnienia od substancji psychoaktywnych.
W Polsce – jak na kraj bloku wschodniego – stało się to bardzo wcześnie, bo już w 1978 roku. Wtedy to Marek Kotański uruchomił w Głoskowie pod Warszawą pierwszy ośrodek stacjonarny skutecznie posługujący się – po początkowym okresie prób i błędów – metodą społeczności terapeutycznej. Po nim pojawiły się następne, zakładane początkowo przez utworzone przez Kotańskiego Stowarzyszenie Monar, a później przez inne organizacje pozarządowe lub organy państwowe i samorządowe, dając w 2017 roku blisko 100 stacjonarnych społeczności terapeutycznych.
Polskie społeczności terapeutyczne pracują zazwyczaj w specyficznej formule tzw. systemu liderskiego, łączącego cechy modelu europejskiego i amerykańskiego. Mają one w sposobie prowadzenia terapii charakter mniej lub bardziej demokratyczny, choć jednocześnie paradoksalnie są zarządzane mniej lub bardziej dyrektywnie. Nie są one jednocześnie tak silnie zhierarchizowane jak społeczności amerykańskie, w których wszystkie kluczowe decyzje są podejmowane przez nieliczną grupę osób.
Osoby poszukujące pomocy w związku z uzależnieniem od narkotyków (ciężkim zaburzeniem używania substancji psychoaktywnych) znajdują się zazwyczaj w rozległym kryzysie, obejmującym wszystkie lub prawie wszystkie wymiary funkcjonowania fizycznego, intrapsychicznego, interpersonalnego, społecznego i duchowego, połączonym z subiektywnie motywowaną potrzebą, a później często także z obiektywnym przymusem ciągłego bądź okresowego przyjmowania substancji psychoaktywnych. Osoby te utożsamiają – do pewnego tylko stopnia słusznie – stan, w jakim się znajdują z używaniem narkotyków, a swój problem identyfikują z brakiem umiejętności ich odstawienia. Koncentrują się one w związku z tym – i tego najczęściej oczekują od terapeutów – na ponawianych, zazwyczaj bezskutecznych próbach utrzymywania abstynencji narkotykowej. Odstawienie substancji – wbrew oczekiwaniom – nie tylko jednak nie uwalnia od odczuwanego przez te osoby dyskomfortu psychofizycznego, ale wręcz nasila jego symptomy. Dzieje się tak dlatego, że uzależnienie od narkotyków – generując co prawda swoiste dla siebie problemy na poziomie objawowym – nie stanowi rzeczywistego źródła problemów, ale samo jest objawem innego pierwotnego źródła problemów.
Uzależnienie od narkotyków w związku z tym – w koncepcji społeczności terapeutycznej – nie stanowi odrębnej, samoistnej jednostki chorobowej (choć oczywiście znajduje ono swoje miejsce w klasyfikacjach nozologicznych), ale samo w sobie jest objawem głębokiego, wieloaspektowego zaburzenia człowieka jako całej osoby (De Leon, 2003, s. 57 i n.). Ma ono zatem przyczynowo charakter wtórny i reaktywny.
Źródeł uzależnienia, to znaczy pierwotnego zaburzenia osobowego, upośledzającego funkcjonowanie człowieka we wszystkich jego aspektach, można poszukiwać w różny sposób i różnie je definiować, zależnie od przyjętych założeń teoretycznych, wyjaśniających przyczyny i naturę problemowego używania narkotyków.
Można na przykład utożsamiać uzależnienie – w sposób bliski podejściom psychodynamicznym – ze skutkiem używania i nadużywania substancji psychoaktywnych jako sposobu na radzenie sobie z trudnościami w relacjach intrapsychicznych i interpersonalnych. To znaczy z dyskomfortem pojawiającym się w wyniku kontaktu z negatywnym obrazem samego siebie (ukształtowanym najczęściej we wczesnym okresie dzieciństwa) oraz związanymi z nim lękiem przed odrzuceniem przez otoczenie i nieumiejętnością wchodzenia w trwałe związki emocjonalne.
Nie zmienia to oczywiście faktu, że na poziomie objawowym zaburzenie używania substancji w miarę rozwoju uzależnienia (kiedy używanie narkotyków wchodzi jak gdyby w proces „metabolizmu emocjonalnego”) staje się problemem samym w sobie – chorobą „samoistną” o dającej się przewidzieć dynamice i przebiegu, przewlekłą i nawrotową, manifestującą się różnego rodzaju poważnymi zaburzeniami w całym spektrum funkcjonowania jednostki.
Z przyjętej dualistycznej, w dwojakim znaczeniu tego terminu, koncepcji uzależnienia wynika, że oddziaływania terapeutyczne powinny koncentrować się nie na substancji, ale na człowieku jako osobie – dynamicznym, warunkowanym neurobiologicznie, psychologicznie i środowiskowo bycie w przestrzeni interpersonalnej i społecznej. Bardzo dosadnie ujął to George De Leon (2003, s. 55): „Problemem jest człowiek, nie narkotyk”.
Cele terapii powinny mieć zatem charakter nie tyle objawowy, ile przyczynowy. Podejście objawowe zmierza do wyposażenia osoby uzależnionej w umiejętności utrzymywania trwałej lub względnie trwałej abstynencji narkotykowej poprzez radzenie sobie z objawami choroby. To za mało, zdaniem twórców i uczestników społeczności terapeutycznej, ponieważ przypomina to próby gaszenia płomieni, a nie źródeł ognia.
Koncepcja społeczności terapeutycznej zakłada przyczynowe podejście do problemu uzależnienia. Przyczynowość ta rozumiana jest nie jako próba dotarcia i traumatycznego skonfrontowania się ze źródłami zaburzeń, to znaczy najczęściej z wczesnodziecięcymi bolesnymi emocjami fundującymi negatywne autopostawy. Tego rodzaju konfrontacja w początkach terapii uzależnienia raczej utrwala niepożądane zachowania i postawy, niż je kompensuje. Może się ona jednak okazać niezbędna w późnych okresach pobytu w społeczności – jeśli pojawi się potrzeba podjęcia pogłębionej psychoterapii indywidualnej.
Przyczynowość ta oznacza takie przemodelowanie się czy też samoprzemodelowanie się w środowisku leczniczym społeczności człowieka jako osoby w całym spektrum jego funkcjonowania, by uzyskał on lub odzyskał (jeśli taką miał) zdolność do satysfakcjonującego życia w możliwym do osiągnięcia dobrostanie, bez używania narkotyków i bez innych zachowań o destrukcyjnym charakterze.
Według De Leona (2003, s. 86 i n.) podstawowymi celami terapii są zmiana stylu życia i zmiana tożsamości (rozumianej jako postawa wobec siebie i świata). Są to cele oczywiście niespecyficzne dla metody społeczności terapeutycznej, specyficzne jest jednak to, że do ich realizacji dochodzi w warunkach społecznego uczenia się wykreowanych przez społeczność. Zmiana stylu życia warunkuje zmianę tożsamości: im lepiej żyję, tym lepiej o sobie myślę. Zmiana poczucia tożsamości jest przy tym fundamentalna. Otóż zgodnie z koncepcją społeczności jednym z kluczowych elementów terapii jest wzbudzanie nadziei, że narkomanem można przestać być. Każdy człowiek ma w sobie potencjał umożliwiający pozytywną zmianę, a uzależnienie jest wyleczalne, bo można nauczyć się zaspokajać wszystkie swoje potrzeby w ich aspekcie fizycznym i psychospołecznym, tak by używanie narkotyków stało się zbędne. Oba te podstawowe cele terapii są, w ujęciu De Leona (2003, s. 96 i n.), stopniowo osiągane, rozwijane i utrwalane w rozpoczętym z chwilą przybycia do społeczności nowym właściwym (obyczajnym, prawym) życiu.
Martien Kooyman (2002, s. 71-72) również uznając, że cele leczenia nie sprowadzają się do wyeliminowania niepożądanych zachowań, próbuje je wyeksplikować w sposób bardziej szczegółowy. Można byłoby powiedzieć w duchu Kooymana, że celem terapii jest:
Jest to lista z oczywistych powodów niekompletna. Można byłoby uzupełnić ją następującym zapisem:
Społeczność terapeutyczna jest podstawową metodą stosowaną w rehabilitacji pełnoobjawowego uzależnienia narkotykowego. Społeczność terapeutyczna rozumiana szerzej niż tylko jako jeden z rodzajów grupowych zajęć terapeutycznych albo po prostu jako grupa pacjentów ośrodka stacjonarnego. Szerzej niż jako „sposób organizacji zbiorowego życia pacjentów w ośrodku stacjonarnym”, szerzej także niż jedynie jako środowisko lecznicze. Szerzej, bo społeczność terapeutyczna rozumiana jako odrębna, posiadająca poważne zaplecze teoretyczne metoda pracy z osobami uzależnionymi (i nie tylko z uzależnionymi).
Jest to metoda niewątpliwie najbardziej efektywna w rehabilitacji pełnoobjawowego uzależnienia narkotykowego, szczególnie w porównaniu z metodami indywidualnymi i ambulatoryjnymi. Jest ona także najlepiej dostosowana do terapeutycznych, wychowawczych i resocjalizacyjnych potrzeb rehabilitacji narkomanii, warunkowanych złożoną i wieloaspektową, manifestującą się w całym spektrum życia jednostki naturą uzależnienia.
Metoda ta, zarówno w tradycji europejskiej, jak i amerykańskiej, charakteryzuje się paroma fundamentalnymi z punktu widzenia efektywności oddziaływań właściwościami. Są one na tyle dla tej metody specyficzne, a nawet definicyjne, że społeczności, ośrodki ich pozbawione, przestają być społecznościami terapeutycznymi. Stają się jakimiś innymi społecznościami albo – co znacznie lepsze – grupami terapeutycznymi funkcjonującymi w warunkach stacjonarnych.
Oto te właściwości:
Written by Filip Nawara on . Posted in badania, raporty, czytelnia, nowe substancje psychoaktywne, profilaktyka.
Obecnie europejski system wczesnego ostrzegania EMCDDA monitoruje ponad 620 nowych substancji psychoaktywnych w stosunku do 350 w roku 2013. Liczba ta obejmuje 24 nowe fentanyle − silne opioidy. Kontakt z najmniejszą nawet ilością fentanyli może powodować zatrucie, będące zagrożeniem dla życia, co znajduje swoje odzwierciedlenie we wzroście odnotowanych przypadków śmiertelnych w wyniku ich zażycia (np. w wyniku zażycia karfentanylu w 2016 roku w Europie zmarło 60 osób).
Wyniki monitorowania realizowanego przez Centrum Informacji o Narkotykach i Narkomanii Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wskazują na zmiany we wzorach używania narkotyków w różnych grupach w związku z pojawieniem się nowych substancji psychoaktywnych. Największe zmiany zaszły wśród osób zmarginalizowanych. Co dwa lata realizowane jest ogólnopolskie badanie w tej grupie za pomocą wywiadów kwestionariuszowych. Na podstawie wyników kilku pomiarów realizowanych od 2008 roku wśród klientów programów wymiany igieł i strzykawek można zaryzykować hipotezę o rosnącej skali używania nowych substancji psychoaktywnych wśród osób zmarginalizowanych. Analizując dokonane pomiary, należy stwierdzić wzrost używania mefedronu w ciągu ostatniego miesiąca z 10% w 2010 roku do 36% w 2014 roku wśród odbiorców programów wymiany igieł i strzykawek. W 2016 roku nastąpił spadek do 24%, jednakże jakąkolwiek NSP zażyło 40% badanych. W tym samym czasie zmniejszyło się używanie amfetaminy z 60% (2010 rok) do 29% (2016 rok), heroiny z 50% do 17%, polskiej heroiny z 45% do 15%. W przedstawionym okresie nastąpił wzrost używania metadonu z 30% do 47%. Wyniki badania wskazują na wzrost popularności nowych substancji psychoaktywnych oraz metadonu. Warto przyjrzeć się, jakie substancje były deklarowane jako najbardziej problemowe. Co piąty badany deklarował, że najwięcej problemów sprawiają mu nowe substancje psychoaktywne (21%). Podobny odsetek wskazywał na opiaty (22%). Amfetamina była wymieniana tylko przez 5% badanych.
W przypadku używania narkotyków przez młodzież możemy odnotować inny trend. Ostatnie badanie Fundacji CBOS i KBPN przeprowadzono na przełomie listopada i grudnia 2016 roku wśród uczniów z 82 szkół (N=1724)1, a ich wyniki wyraźnie wskazują na spadek używania NSP. Odsetek badanych, którzy eksperymentowali z tymi substancjami w 2016 roku, jest na takim samym poziomie jak w 2008 roku (3,5%). W ciągu ostatniego roku NSP używało 1% badanych, podobnie jak w ciągu ostatniego miesiąca. Są to najniższe wskaźniki od początku prowadzonego badania, czyli od 2008 roku. Według deklaracji z 2008 roku po NSP „kiedykolwiek w życiu” sięgnęło 3,5% uczniów, w 2010 roku odsetek deklaracji wzrósł do 11%. Do kontaktu z NSP w ciągu roku poprzedzającego badanie z 2010 roku przyznało się 7% uczniów (wobec 3% w 2008 roku), a w ciągu ostatniego miesiąca – 1% (2% w 2008 roku). Wyniki z 2013 roku wskazują na spadek używania NSP. Do kontaktu z tymi substancjami „kiedykolwiek w życiu” przyznało się o ponad połowę mniej respondentów niż w 2010 roku (5%), a trzy razy mniejszy odsetek badanych używał ich „w ciągu ostatniego roku” (spadek z 7% do 2%); odsetek osób sięgających po nie „w ciągu ostatnich 30 dni” wyniósł natomiast 1%. Analizując skalę używania, warto odnieść się do innych badań ogólnopolskich, które pokazują stabilną sytuację wśród młodszych (15-16 lat), a spadek wśród starszych uczniów (17-18 lat). Wśród gimnazjalistów 10,3%, a wśród starszych uczniów 12,6% używało kiedykolwiek NSP według badania ESPAD z 2015 roku. W porównaniu do roku 2011 odsetek użytkowników NSP wśród młodszej grupy jest taki sam: 10,5%, w starszej odnotowano spadek używania NSP (15,8%)2. Według ostatniego pomiaru zrealizowanego przez Fundację CBOS oraz KBPN z 2015 roku w populacji generalnej ich używanie kiedykolwiek w życiu zadeklarował niewielki odsetek badanych 1,3%-2,2% w wieku 15-64 lata3. W ciągu ostatniego roku „dopalacze” używało 0,5% badanych, a miesiąca – 0,2%. Połowa badanych (46%), którzy używali „dopalaczy” w ciągu ostatniego roku, używała ich w formie proszku lub tabletek. W znacznie mniejszym zakresie sięgano po mieszanki ziołowe (17%), „dopalacze” w formie płynu (17%) oraz w innej formie (17%). Co trzecia osoba kupiła „dopalacze” w internecie (32%). Były również osoby, które zaopatrzyły się w „dopalacze” w specjalnym sklepie (17%). W 2010 roku odnotowano 3% osób, które kiedykolwiek w życiu zażywały „dopalacze”. W pomiarze z 2010 roku pytani o używanie byli tylko respondenci, którzy byli w sklepie z „dopalaczami”. Porównując zatem wyniki z 2015 roku do roku 2010, trzeba wziąć pod uwagę, że odsetek użytkowników w 2010 roku byłby większy, gdyby nie wstępne kryterium wizyty w sklepie stacjonarnym z „dopalaczami”.

Analizując dane dotyczące sytuacji związanej z NSP, warto przyjrzeć się prawdopodobnym interwencjom medycznym z powodu użycia NSP. Według danych Ośrodka Kontroli Zatruć z Warszawy w 2016 roku odnotowano 4369 prawdopodobnych zatruć z powodu NSP. W 2017 roku od stycznia do sierpnia zatruć było 2945. Wstępne dane pokazują, że w 2017 roku przypadków tych będzie mniej niż w 2016 roku, jednak nadal co miesiąc mamy ponad 300 przypadków zatruć NSP. Są to wskaźniki o wiele wyższe niż np. w roku 2013 (1079 zatruć), kiedy nastąpił duży wzrost zatruć z powodu NSP w porównaniu do roku 2012 (299 przypadków).
Rynek nowych substancji psychoaktywnych w Polsce, po okresie trzech lat od zamknięcia ponad 1300 sklepów w 2010 roku, zaczął się odradzać. Tuż po zlikwidowaniu sklepów z „dopalaczami” sprzedaż przeniosła się do internetu. W sieci sprzedawane są produkty, które bardzo często nie zawierają informacji, jakiego typu substancja psychoaktywna wchodzi w ich skład. Można również kupić czyste substancje na stronach oferujących je jako materiały do analiz chemicznych, np. odczynniki chemiczne. Niektóre z tych stron funkcjonują w internecie pod hasłem: researche chemicals (związki chemiczne do badań). W przypadku substancji mamy dokładną informację, co kryje się w opakowaniu sprzedawanym na stronach internetowych. Podana jest również nazwa chemiczna produktu. Jednak jak pokazały wyniki badania I-TREND, co trzeci kupiony „odczynnik chemiczny” zawierał inną substancję niż deklarowaną przez sprzedawcę. Do zakupu „dopalaczy” nie potrzebujemy karty kredytowej czy konta bankowego. Wiele sklepów oferuje możliwość zapłaty przy odbiorze paczki na poczcie lub za pomocą waluty internetowej bitcoin. W przypadku najbardziej popularnych substancji otrzymujemy przesyłkę po 3-4 dniach. Niektóre strony internetowe oferują klientom zbieranie punktów, które można wymienić później na produkty. Inną metodą marketingową jest dodawanie bezpłatnych próbek „dopalaczy” do zamawianych przesyłek. Z badań wynika jednak, że sprzedaż internetowa nie zastąpiła sprzedaży detalicznej. Kolejnym źródłem zaopatrzenia są dilerzy, którzy oferują „dopalacze” obok tradycyjnych narkotyków. W niektórych miastach „dopalacze” sprzedawane są na telefon z dowozem przez taksówkę.
Polska jest krajem, który nie tylko importuje i sprzedaje nowe substancje psychoaktywne, ale jest również miejscem produkcji. Corocznie wykrywane są miejsca produkcji mefedronu, który mimo zdelegalizowania w 2010 roku, nadal jest sprzedawany przez dilerów. W 2016 roku na Pomorzu zlikwidowano miejsce produkcji 4CMC. Policja przejęła substancję o czarnorynkowej wartości 7 mln złotych. Zabezpieczono prawie 135 kg substancji. Mniejsza fabryka 4CMC została również wykryta na Mazowszu w czerwcu 2016 roku. Według danych MSW w 2016 roku policja oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna zorganizowała kilkukrotnie skoordynowane akcje przeciwko 449 punktom sprzedaży stacjonarnej „dopalaczy”. W efekcie zatrzymano 154 osoby i zabezpieczono 236 kg oraz 15 tys. sztuk opakowań nowych substancji psychoaktywnych.
Warto odnotować pojawienie się nowych substancji psychoaktywnych („dopalaczy”), które są opioidami z grupy fentanyl. Według danych Narodowego Instytutu Leków w 2012 roku w Polsce pojawił się 4-fluorobutyrfentanyl, z którym związany był przypadek zgonu z powodu iniekcji. 4-fluorobutyrfentanyl dodawany był przez jednego ze sprzedawców w promocji do zamawianych „dopalaczy”. W 2017 roku kontrolą objęto dwa nowe fentanyle. Pierwszy z nich, akrylofentanyl, według danych EMCDDA został wykryty w maju w 2016 roku w Danii. 23 zgony z powodu zażycia tej substancji odnotowano w Szwecji w lipcu 2017 roku. We wrześniu 2016 roku rozpoczęto procedurę opracowania połączonego raportu (join report EMCDDA oraz Europol) w ramach procedury oceny ryzyka. Omawiany opioid został zabezpieczony w formie płynu, tabletek, proszku oraz kapsułek. W odpowiedzi na zagrożenia wynikające z użycia akrylofentanylu 29 września 2017 roku Unia Europejska podjęła decyzję o objęciu tej substancji kontrolą na terenie Unii. Wdrożenie decyzji Rady Unii Europejskiej było ostatnim etapem trzystopniowej procedury prawnej opracowanej celem reagowania na pojawienie się na rynku potencjalnie szkodliwej nowej substancji psychoaktywnej. Akrylofentanyl jest strukturalnie powiązany z fentanylem, substancją objętą kontrolą i powszechnie stosowaną w medycynie jako uzupełnienie znieczulenia ogólnego podczas zabiegów chirurgicznych oraz jako środek w leczeniu bólu. Akrylofentanyl, dostępny w UE od co najmniej kwietnia 2016 roku, jest sprzedawany jako eksperymentalna substancja chemiczna. Konfiskowany był pod postacią tabletek, kapsułek oraz w formie płynnej, między innymi jako gotowy do użycia spray do nosa. W momencie przeprowadzenia oceny ryzyka (luty 2017 roku) akrylofentanyl został wykryty w 6 krajach członkowskich UE. Trzy kraje członkowskie zgłosiły też 47 zgonów związanych z jego użyciem.

Źródło: Malczewski, 2016.
Kolejną groźną substancją z grupy fentanyli jest furenylfentanyl. 15 listopada 2017 roku Unia Europejska podjęła decyzję o objęciu kontrolą na terenie krajów wspólnoty furenylfentanylu. Wdrożenie decyzji Rady Unii Europejskiej wynikającej z uprzedniej propozycji ze strony Komisji Europejskiej było ostatnim etapem w trzystopniowej procedurze prawnej opracowanej celem reagowania na pojawienie się na rynku potencjalnie szkodliwej nowej substancji psychoaktywnej. Wspomniana substancja wywołała obawy dotyczące zdrowia publicznego po tym, jak kraje członkowskie zaczęły zgłaszać szkodliwe efekty jej przyjęcia za pośrednictwem europejskiego systemu wczesnego ostrzegania wdrożonego przez EMCDDA i Europol. Drugi z fentanyli jest dostępny w UE co najmniej od czerwca 2015 roku. Informacje uzyskane dzięki konfiskatom pokazują, iż część furanylfentanylu dostępnego w Europie została wyprodukowana przez przedsiębiorstwa chemiczne w Chinach. Według danych EMCDDA skonfiskowany furanylfentanyl miał postać proszku oraz płynu, między innymi gotowego do użycia sprayu do nosa. Był również sprzedawany w postaci płynów do papierosów elektronicznych. W momencie przeprowadzenia oceny ryzyka, w maju 2017 roku, furanylfentanyl został wykryty w 16 krajach członkowskich UE oraz Norwegii. Sześć krajów członkowskich zgłosiło też 23 zgony związane z jego użyciem. Silne syntetyczne opioidy są coraz większym zagrożeniem dla zdrowia w Europie i Stanach Zjednoczonych. Według danych EMCDDA w okresie od 2009 do 2016 roku w Europie wykryto 25 nowych syntetycznych opioidów, w tym 18 fentanyli. W 2017 roku EMCDDA wraz z partnerami przeprowadziła dziewięć ocen ryzyka, z których pięć dotyczyła fentanyli (akrylofentanylu, furanylfentanylu, 4F-iBF, karfentanylu oraz THF-F). Doświadczenia kliniczne pokazują, że nalokson stanowi odtrutkę na zatrucie spowodowane akrylofentanylem oraz furanyl-fentanylem. Kraje członkowskie mają rok na przyjęcie w ustawodawstwie krajowym odpowiednich działań kontrolnych dotyczących dwóch nowych fentanyli.
Wsparciem dla polskich działań w obszarze przeciwdziałania NSP mogą być nowe regulacje UE z 21 listopada 2017 roku, to między innymi wzmocnienie europejskiego systemu wczesnego ostrzegania (EWS) oraz szybszy przebieg procesu oceny ryzyka. Rozwiązania wynikają z propozycji Komisji Europejskiej, na którą składają się: rozporządzenie dotyczące wymiany informacji na temat nowych substancji psychoaktywnych oraz systemu wczesnego ostrzegania oraz procedury oceny ryzyka tychże substancji, nowelizujące rozporządzenie będące aktem założycielskim EMCDDA i dyrektywa rozszerzająca definicję narkotyku o nowe substancje psychoaktywne.
Nowe regulacje zachowują obecną, trzystopniową procedurę reagowania wobec nowych substancji psychoaktywnych, na którą składają się wczesne ostrzeżenie, ocena ryzyka oraz działania kontrolne, a jednocześnie istotnie wzmacniają istniejące procedury poprzez usprawnienie i przyspieszenie procesów zbierania danych i ich oceny. Nowa procedura pozwala na wprowadzenie krótszych terminów realizacji poszczególnych etapów działań prowadzących do delegalizacji substancji w UE. EMCDDA w dalszym ciągu będzie odgrywać wiodącą rolę w monitorowaniu nowych substancji psychoaktywnych raportowanego przez kraje członkowskie wspólnoty w ramach systemu wczesnego ostrzegania. W ciągu dwóch tygodni od przedstawienia przez EMCDDA wstępnego raportu, Komisja Europejska będzie mogła zwrócić się z prośbą o ocenę, w terminie nie dłuższym niż sześć tygodni, czy istnieją zagrożenia związane z konkretną substancją. Na podstawie oceny ryzyka Komisja może zaproponować podjęcie formalnej decyzji o objęciu substancji kontrolą. Następnie Rada Unii Europejskiej oraz Parlament Europejski będą mieć dwa miesiące na to, by przychylić się lub nie do propozycji Komisji. Od wejścia w życie decyzji władze krajowe będą mieć 6, a nie jak dotychczas 12 miesięcy na objęcie substancji kontrolą na terytorium swojego państwa.
Wyniki badań przeprowadzonych wśród młodzieży sugerują zmniejszanie się rozpowszechnienia używania NSP w tej grupie. Z drugiej strony wskaźniki zgonów są dość wysokie, co może wskazywać, że NSP są coraz bardziej niebezpieczne, ponieważ przy zmniejszającej się skali używania zatrucia nie maleją. Działania z zakresu profilaktyki selektywnej i wskazującej oraz przede wszystkim z zakresu redukcji szkód wydają się konieczne, aby ograniczyć liczbę zatruć z powodu „dopalaczy” oraz podjąć skuteczne działania adresowane do grup ryzyka. Wyzwaniem dla zdrowia publicznego i bezpieczeństwa publicznego jest znaczne ograniczenie dostępności NSP, które wymaga przede wszystkim zmian prawnych, a przykłady Irlandii czy Wielkiej Brytanii wskazują na skuteczność prawa nazwanego „blanket ban”4 w walce z rynkiem NSP. Jednakże tego typu rozwiązania prawne mogą pociągać za sobą również negatywne konsekwencje, jak np. stygmatyzacja osób bezdomnych używających NSP w Manchesterze po wprowadzeniu „blanket ban”. Wyniki badań w populacji generalnej oraz wśród młodzieży wskazują na zmniejszanie się rozpowszechnienia używania „dopalaczy”, jednak liczba zatruć nadal pozostaje na wysokim poziomie. Może to wskazywać na wzrost szkodliwości „dopalaczy”, jak również na bardziej ryzykowne wzory ich przyjmowania. Ponadto pojawienie się nowych fentanyli może spowodować wzrost zatruć, dlatego też warto realizować działania mające na celu edukowanie użytkowników w zakresie nowych niebezpiecznych substancji w ramach programów redukcji szkód.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, kampanie społeczne, polityka antynarkotykowa, prawo, społeczności lokalne, regiony, substancje psychoaktywne.
Już dziewięć stanów USA zalegalizowało rekreacyjne używanie cannabis. Pierwszymi były Kolorado i Waszyngton − administracja Kolorado co roku publikuje raport na temat skutków wprowadzenia nowego prawa. Raporty ukazują się pod tytułem „The Legalization of Marijuana in Colorado: The Impact” (Legalizacja marihuany w Kolorado: skutki), ich wydawcą jest Rocky Mountain High Intensity Drug Trafficking Area (HIDTA), instytucja koordynująca politykę narkotykową w czterech środkowo-północnych stanach USA.
Legalizacja rekreacyjnego używania cannabis nastąpiła w Kolorado 6 listopada 2012 roku. Doprowadziło do niej kilka etapów zmian, na które składają się dopuszczenie używania cannabis na potrzeby medyczne, następnie popularyzacja, nazywana też komercjalizacją medycznej marihuany, po której, na skutek referendum, nastąpiło zalegalizowanie używania rekreacyjnego ustawą z listopada 2012 roku (Amendment 64) [1].
Pierwszy etap rozpoczyna nowelizacja prawa stanowego w 2000 roku, zezwalająca osobom z odpowiednią kwalifikacją medyczną lub ich opiekunom (ang. caregiver) na posiadanie do dwóch uncji (ok. 56 gramów) marihuany oraz uprawę do sześciu roślin. Przez 8 lat, tj. do 2008 roku, wydano 4800 kart uprawniających do korzystania z cannabis w celach leczniczych.
Momentem przełomowym był koniec 2007 roku, kiedy zapadło orzeczenie sądu zezwalające opiekunom medycznym na prowadzenie więcej niż pięciu osób naraz. Wyrok ten stworzył podstawę do szerokiego rozpowszechnienia legalnego posiadania i używania konopi jako środków medycznych. Następujący po orzeczeniu okres autorzy raportu określają jako komercjalizacjęmedycznej marihuany.
W 2008 r. liczba kwalifikacji na leczenie wzrosła do 20 tys., na popularności zyskały także działające w charakterze punktów aptecznych (dispensaries) miejsca oficjalnej sprzedaży marihuany. Do 2012 roku powstały 534 takie punkty, a zezwolenia na posiadanie cannabis wydano 108 tys. osób, z czego w 94% przypadków dotyczyło to leczenia silnego bólu. Niektórzy opiekunowie posiadali po kilkudziesięciu lub kilkuset podopiecznych – rekordzista miał ich nawet 1200.
| Wiek | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| ≤12 lat | 6,2+ | 6,2+ | 6,1+ | 6,0+ | 6,0+ | 5,8+ | 6,1+ | 6,7+ | 6,9+ | 7,0+ | 7,3+ | 7,5+ | 8,4+ | 8,3+ | 8,9 |
| 12–17 lat | 8,2+ | 7,9+ | 7,6+ | 6,8 | 6,7 | 6,7 | 6,7 | 7,4+ | 7,4+ | 7,9+ | 7,2+ | 7,1 | 7,4+ | 7,0 | 6,5 |
| 18–25 lat | 17,3+ | 17,0+ | 16,1+ | 16,6+ | 16,3+ | 16,5+ | 16,6+ | 18,2+ | 18,5+ | 19,0+ | 18,7+ | 19,1+ | 19,6 | 19,8 | 20,8 |
| ≥26 lat | 4,0+ | 4,0+ | 4,1+ | 4,1+ | 4,2+ | 3,9+ | 4,2+ | 4,6+ | 4,8+ | 4,8+ | 5,3+ | 5,6+ | 6,6+ | 6,5+ | 7,2 |
Wraz z tak dużym rozpowszechnieniem medycznej marihuany rozpoczęła się batalia przeciwników i zwolenników legalizacji cannabis. Ci pierwsi żądali powrotu do ograniczeń dla opiekunów medycznych, a zwolennicy pełnej legalizacji opowiadali się za referendum. W listopadzie 2012 roku odbyło się referendum. Wzięło w nim udział 2,5 mln osób (połowa całej populacji Kolorado), z czego ponad 55% mieszkańców opowiedziało się za możliwością posiadania i używania marihuany w celach rekreacyjnych. Referendum poprzedziła wielomiesięczna debata, podczas której ścierały się argumenty obu stron.
Zwolennicy legalizacji wskazywali przede wszystkim na korzyści dekryminalizacji używania oraz względy ekonomiczne.
Z dekryminalizacją wiąże się mniejsza liczba wyroków dla obywateli za sprawy niewielkiej wagi, za czym idzie także odciążenie sądów i organów ścigania. Zwolnienie służb z obowiązku ścigania posiadaczy i drobnych sprzedawców pozwoli zwiększyć nakłady na walkę z poważną przestępczością. Dodatkowo grupy przestępcze stracą jedno z istotnych źródeł dochodu. Zyska za to budżet stanowy. Zwolennicy zakładali również spadek liczby wypadków drogowych, dzięki przerzuceniu się części kierowców z alkoholu na bezpieczniejszą w założeniu marihuanę.
Przeciwnicy skupiali się przede wszystkim na negatywnych skutkach popularyzacji konopi. Z jednej strony miał to być wzrost ich używania przez młodzież szkolną oraz negatywne skutki dla zdrowia publicznego, w tym zwiększenie liczby uzależnień – z drugiej wzrost liczby wypadków na drogach w związku z częstszym odurzeniem kierowców. Oprócz tego wskazywano na ryzyko rozwoju pozaprzepisowego handlu cannabis, więc i rozwoju przestępczości w regionie. Koniec końców straty z legalizacji, również ekonomiczne, miały być większe niż spodziewane korzyści.
Ważnym czynnikiem dla obu stron był zapis prawa federalnego, według którego jedną z głównych przesłanek polityki narkotykowej USA jest ochrona młodzieży przed dostępem do nielegalnych substancji.
Zważywszy na nadrzędną rangę prawa federalnego, używanie konopi przez młodzież nie tylko stanowiło kluczowy element debaty, ale nadal pozostaje przedmiotem sporu po legalizacji, co widać m.in. w interpretacji statystyk.
Popularność cannabis w USA jest dość duża. Według badań SAMHSA z 2016 roku [2] wśród wszystkich osób powyżej 12. roku życia po konopie w ciągu ostatnich 12 miesięcy sięgnęło 14% osób, a ok. 9% zrobiło to w ciągu ostatnich 30 dni. Wskaźniki te są znacznie wyższe dla starszej młodzieży (18-25 lat), która jest grupą wiekową najczęściej używającą konopi w USA. A w ostatnich latach widoczne są również tendencje wzrostowe.
Źródło: SAMHSA.gov, National Survey on Drug Use and Health 2014 and 2015.
| Wiek 12-17 lat | 05/06 | 06/07 | 07/08 | 08/09 | 09/10 | 10/11 | 11/12 | 12/13 | 13/14 | 14/15 |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| USA | 6,74 | 6,67 | 6,67 | 7,03 | 7,38 | 7,64 | 7,55 | 7,15 | 7,22 | 7,20 |
| Kolorado | 7,60 | 8,15 | 9,13 | 10,17 | 9,91 | 10,72 | 10,47 | 11,16 | 12,56 | 11,13 |
| Wiek | 2006−2008 | 2008−2010 | 2010−2012 | 2012−2014 | |
|---|---|---|---|---|---|
| 18–25 lat | USA | 16,4 | 17,7 | 18,7 | 19,1 |
| Kolorado | 21,8 | 25,4 | 27,22 | 29,8 | |
| ≥ 26 lat | USA | 4,1 | 4,5 | 4,9 | 5,8 |
| Kolorado | 6,2 | 8,9 | 9,2 | 11,6 | |
W stanie Kolorado spożycie cannabis od wielu lat jest wyższe niż średnia krajowa. Również trend wzrostowy popularności narkotyku wydaje się większy w Kolorado niż w innych stanach: autorzy raportu z 2017 roku podają, że średnie spożycie konopi wśród młodzieży w wieku 12-17 lat było przed legalizacją, tj. w latach 2011−2012, wyższe o 39% niż średnia krajowa, a w latach 2014−2015, czyli po legalizacji – wyższe o 55%.
Według autorów raportu również porównanie wyników badań dla samego Kolorado przed i po legalizacji konopi przedstawia w niekorzystnym świetle efekty zmiany prawa. Porównując średnie z trzyletnich okresów 2010−2012 oraz 2013−2015 używanie konopi w czasie ostatnich 30 dni wzrosło wśród nastolatków o 12%. Tu jednak wchodzimy na pole batalii o interpretację danych, ponieważ przy porównaniu wartości bezwzględnych 12-procentowy wzrost, to przejście z wyniku 10,60% do 11,85%.
Zwolennicy legalizacji zwracają raczej uwagę na fakt, że w latach 2014−2015 wskaźnik używania konopi w ostatnim miesiącu spadł z 12,56% do 11,13% (o ponad 1,4%). Podobnych wahań nie odnotowano w stanie Waszyngton [5], w którym zalegalizowano konopie w tym samym czasie co w Kolorado.
Wokół wyników badań dotyczących spożycia konopi i ich interpretacji cały czas toczy się dyskusja, w której stronami są autorzy raportów Kolorado oraz lokalna prasa, ze stanowym dziennikiem Denver Post na czele [4]. Jedna strona przedstawia dane jako wspomniane kilkunastoprocentowe wzrosty – druga informuje o braku wpływu legalizacji na spożycie, podkreślając, że zmiany wyników nie wykraczają poza granice błędu statystycznego. Wydaje się, że opinia umiarkowana wskazywałaby na nieznaczny wzrost spożycia.
Źródło: National Highway Traffic Safety Administration za: Kayla Robertson, The Denver Post [7].
Podobnych rozbieżności nie ma w ocenie wpływu legalizacji konopi na bezpieczeństwo na drogach: nie budzi wątpliwości wzrost wykrywalności cannabis wśród uczestników śmiertelnych wypadków po 2013 roku – i to pomimo kampanii uświadamiających wpływ tego narkotyku na zdolność prowadzenia pojazdu.
W Stanach Zjednoczonych od 2005 do 2012 roku liczba wypadków śmiertelnych spadła z 39 tys. do niecałych 30 tys. rocznie i na tym poziomie utrzymywała się przez następne dwa lata. W 2015 roku odnotowano wzrost do ponad 32 tys. [8]. Autorzy raportów dotyczących Kolorado wskazują, że choć w latach 2006–2011 liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach w stanie spadła z 535 do 447, to odnotowano niemal dwukrotny wzrost ofiar śmiertelnych w wypadkach z udziałem kierowców pod wpływem cannabis: w 2006 roku było ich 33 na 535 (6%), w 2012 roku 65 na 472 (13,7%). Zmiany zaczęły się w 2008 roku, czyli od momentu opisanej powyżej komercjalizacji. Bezpośrednio po legalizacji używania rekreacyjnego niepożądany trend na moment zatrzymał się, jednak w następnych latach ponownie wzrosła liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach z udziałem kierowców pod wpływem THC, jak i ich odsetek we wszystkich wypadkach: w 2016 roku w wypadkach drogowych zginęło 608 osób, z czego 125 (ponad 20%) w wypadkach z udziałem kierowców, u których we krwi wykryto kannabinoidy. Zbliżone trendy obserwuje się w stanie Waszyngton [7].
| Rok | Liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach z udziałem kierowców pod wpływem cannabis | Odsetek ofiar śmiertelnych w wypad-kach z udziałem kierowców pod wpływem cannabis wśród wszystkich ofiar śmiertelnych w wypad-kach drogowych | Liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych w stanie Kolorado |
|---|---|---|---|
| 2006 | 33 | 6,17% | 535 |
| 2007 | 32 | 5,78% | 554 |
| 2008 | 36 | 6,57% | 548 |
| 2009 | 41 | 8,82% | 465 |
| 2010 | 46 | 10,22% | 450 |
| 2011 | 58 | 12,98% | 447 |
| 2012 | 65 | 13,77% | 472 |
| 2013 | 55 | 11,43% | 481 |
| 2014 | 75 | 15,37% | 488 |
| 2015 | 98 | 17,92% | 547 |
| 2016 | 125 | 20,56% | 608 |
W debacie na temat zjawiska wskazuje się jednak na pewne wątpliwości. Z jednej strony mówi się o możliwości niedoszacowania, ponieważ nie we wszystkich wypadkach przeprowadzono badanie na obecność THC we krwi kierowcy. Z drugiej podkreślano niepewność wpływu cannabis na zdolność prowadzenia w momencie wypadku, ponieważ jego związki pozostają w organizmie dłużej niż trwa odurzenie [11]. Na marginesie można dodać, że do wzrostu liczby wypadków w USA przyczynia się m.in. dekoncentracja, która jest wynikiem używania smartfonów podczas jazdy, co dotyczy zwłaszcza ludzi młodych.
Nie zmienia to jednak faktu, że problem prowadzenia na haju został poważnie potraktowany przez wszystkich, łącznie z przemysłem marihuanowym, który angażuje się w kampanie uświadamiające użytkowników cannabis. Kampanie takie prowadzone są co roku i oprócz popularyzacji wiedzy o wpływie konopi na zdolność prowadzenia pojazdów, zawierają takie elementy, jak akcje tanich przejazdów w dni wolne, organizowane przy współpracy firm przewozowych i stanowego departamentu transportu (CDOT). Mimo to problem nie maleje. Jak podaje CDOT, 90% użytkowników konopi wie o zakazie prowadzenia pojazdów pod ich wpływem, jednak połowa pytanych i tak deklaruje, że w ciągu ostatnich 30 dni prowadziła pojazd po spożyciu konopi [10].
Raporty Kolorado nie odnoszą się przychylnie do legalizacji cannabis. Warto jednak przyjrzeć się eksponowanym przez nie negatywnym efektom, ponieważ ukazują niespodziewane niekiedy ryzyka związane z szerokim dostępem do konopi.
Jednym z nich jest coś, co zostało określone mianem „ekspozycji” (exposures) na cannabis, czyli niepożądanych efektów lub nieintencjonalnych zażyć, o których powiadomiono służby za pośrednictwem telefonu alarmowego. Zgłoszeń takich przybyło dwukrotnie w momencie legalizacji konopi, ze 110 w 2012 roku do 223 w 2014 roku – i od 2014 roku liczba ta utrzymuje się powyżej 200. Co jednak wydaje się istotne, to rodzaje zgłaszanych problemów i grupy wiekowe, jakich dotyczyły: częstsze stały się m.in. przypadki spożycia cannabis przez dzieci, również te najmłodsze, w wieku 0-5 lat – a to za sprawą słodyczy i innych produktów łatwych w konsumpcji i zawierających ekstrakty z konopi.
Autorzy raportów zwracają uwagę na rozwój nowego rodzaju nielegalnych działań na terenie stanu Kolorado. Powszechne stało się tworzenie plantacji w prywatnych domach, rozprowadzanie konopi poza granice stanu za pośrednictwem poczty i wywóz substancji.
Niemal bezpośrednio po legalizacji w mniejszych miejscowościach stanu zaczęto wykupywać domy wolnostojące, w których nabywcy błyskawicznie zakładali nielegalne plantacje. Podejrzewa się udział w tych działaniach przestępczości zorganizowanej.
Wydaje się, że organy ścigania zaczęły skutecznie walczyć z problemem w 2016 roku, kiedy zarekwirowane ilości suszu wzrosły z kilkuset kilogramów do kilku ton. Wrażenie robi też ponad 47 tys. przejętych roślin. Zwraca przy tym uwagę stosunkowo niewielka liczba aresztowań: 252 osoby.
| Rok | Kilogramy | Ilość roślin |
|---|---|---|
| 2013 | 675,40 | 729 |
| 2014 | 192,78 | 5215 |
| 2015 | 466,29 | 14 979 |
| 2016 | 3 227,31 | 47 108 |
Kolorado stało się również źródłem konopi przewożonych do innych części kraju. Wzrosła liczba przechwyceń konopi w trakcie rutynowych kontroli drogowych policji – wzrosły również przechwytywane przy tym ilości substancji: ze średnio 1,1 kg w latach 2006–2008, do 1,6 kg w latach 2009–2016.
| Okres | Średnia |
|---|---|
| 2006−2008 | 52 |
| 2009−2012 | 242 |
| 2013−2016 | 347 |
| Okres | Średnia ilość marihuany w kg |
|---|---|
| 2006−2008 | 1,1 |
| 2009−2016 | 1,6 |
Inną drogą nielegalnej dystrybucji jest poczta. Ilość przechwyconych wysyłek zawierających nielegalne substancje wzrosła z kilkudziesięciu rocznie (średnio 70) w latach 2010−2012 do 854 w 2016 roku. Waga przechwyconych substancji w 2016 roku to ponad 782 kg (prawie tona), przy czym pracownicy szacują, że jest to niewielka część ilości, które przechodzą przez urzędy pocztowe. Dane nie uwzględniają także ilości konopi wykrytych w firmach kurierskich.
Co ciekawe, w 2013 r. znacznie wzrosła sprzedaż alkoholu w Kolorado. Może to jednak nie wynikać ze wzrostu spożycia przez mieszkańców, a z ostatnim niepożądanym efektem legalizacji, jakim jest turystyka narkotykowa. W raportach zwraca się uwagę na głosy negatywnie oceniające zmianę klimatu na ulicach miast, które dopuściły handel cannabis, zwłaszcza w centrach, co odbija się na ich wizerunku m.in. w percepcji biznesu, u osób organizujących spotkania, eventy, konferencje itp.
W 2016 r. przychody z opodatkowania cannabis wyniosły niecałe 180 mln dolarów. Stanowiło to 0,8% wszystkich przychodów stanu. Dane urzędu podatkowego Kolorado, uwzględniające opłaty za licencje i kary za ich brak, podają kwotę 193 mln dolarów. Autorzy raportu oceniają, że te wpływy to zbyt mało, aby zrównoważyć koszty, jakie niesie legalizacja. Wskazują przy tym na niebezpieczeństwo spadku przychodów (2017), ponieważ spada detaliczna cena marihuany, co oznacza, że aby utrzymać poziom przychodów, musiałoby wzrosnąć spożycie – to jednak generowałoby kolejne koszty, również społeczne.
| Rodzaj licencji | Wysokość przychodów w mln dolarów |
|---|---|
| rekreacyjna | 167 157 150 |
| medyczna | 12 462 467 |
| Udział w przychodach stanu = 0,8% | |
Na początku 2017 r. władze stanowe zwiększyły opodatkowanie sprzedaży cannabis, co nie przeszkodziło w uzyskaniu rekordowego wyniku − sprzedaż osiągnęła wartość 1,5 mld dolarów [12,13]. Był to kolejny rekord po roku 2016, kiedy sprzedaż wyniosła 1 mld dolarów. Przychód z podatków w 2017 roku wyniósł prawie 250 mln dolarów.
| Rok | Podatki (mln dolarów) | Sprzedaż (mln dolarów) |
|---|---|---|
| 2014 | 67 594 323 | 683 523 739 |
| 2015 | 130 411 173 | 995 591 255 |
| 2016 | 193 604 810 | 1 307 203 473 |
| 2017 | 247 368 473 | 1 507 702 219 |
Tam, gdzie nie jest to oznaczone numerem bibliografii, dane pochodzą z raportu Kolorado 2017 lub poprzednich.
1. Colorado Amendment 64, https://en.wikipedia.org/wiki/Colorado_Amendment_64.
2. „Key Substance Use and Mental Health Indicators in the United States: Results from the 2016 National Survey on Drug Use and Health”, SAMHSA, wrzesień 2017.
3. Healthy Kids Colorado Survey, https://www.cohealthdata.dphe.state.co.us; http://www.chd.dphe.state.co.us/topics.aspx?q=Adolescent_Health_Data
4.1 Colorado’s good news on teen pot use, UPDATED: June 24, 2016, https://www.denverpost.com/2016/06/22/colorados-good-news-on-teen-pot-use/
4.2 Marijuana use remains flat among Colorado teens, survey finds, June 20, 2016, https://www.denverpost.com/2016/06/20/marijuana-use-colorado-teens-marijuana-no-increase/
4.3 Teen marijuana use in Colorado down post-legalization, Dec 11, 2017, https://www.thecannabist.co/2017/12/11/teen-marijuana-use-colorado-decline/94306/ Surveys state of Colorado relies on for youth marijuana use are flawed, critics say, December 22, 2017, https://www.denverpost.com/2017/12/22/surveys-state-colorado-youth-marijuana-use-flawed-critics/
5. The Washington State Healthy Youth Survey, https://www.doh.wa.gov/DataandStatisticalReports/DataSystems/HealthyYouthSurvey/Reports
5.1 One big thing opponents of marijuana warned about is not happening, March 22, 2017, https://www.denverpost.com/2017/03/22/opponents-marijuana-warned-not-happening/
6. Monitoring the future. National survey results on drug use 1975-2016, Uniwersytet Michigan, czerwiec 2017, http://www.monitoringthefuture.org/data/17data.html#2017data-drugs
7. Traffic fatalities linked to marijuana are up sharply in Colorado, August 25, 2017 https://www.denverpost.com/2017/08/25/colorado-marijuana-traffic-fatalities/
8. Fatality Analysis Reporting System (FARS), https://www.nhtsa.gov/research-data/fatality-analysis-reporting-system-fars
9. NCSA Motor Vehicle Traffic Crash Data Resource Page https://crashstats.nhtsa.dot.gov/
10. CDOT – Colorado Department of Transport: Drugged Driving https://www.codot.gov/safety/alcohol-and-impaired-driving/druggeddriving
11. The science of testing for marijuana impairment is hazy, and evolving, https://www.denverpost.com/2017/08/25/marijuana-impairment-testing/
12. Marijuana Sales Reports – Colorado Department of Revenue, https://www.colorado.gov/pacific/revenue/colorado-marijuana-sales-reports
13. Colorado pot sales hit a record $1.5 billion in 2017, February 10, 2018, https://www.denverpost.com/2018/02/10/colorado-pot-sales-2017-border-towns
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, substancje psychoaktywne.
Amfetamina jest lekiem zsyntetyzowanym po raz pierwszy na Uniwersytecie w Berlinie w 1887 roku przez Lazăra Edeleanu, rumuńskiego chemika, który zdecydował się nazwać tę substancję fenyloacetylopropyloaminą, o symbolu chemicznym C9H13N.
37 lat po jej odkryciu, substancja ta została opatentowana w roku 1924 dzięki badaniu przeprowadzonemu przez amerykańskiego chemika Gordona Allesa, którego celem było znalezienie syntetycznego substytutu farmakologicznego składnika przęśli: efedryny. W owym czasie składnik ten był bardzo skuteczny w leczeniu astmy, jednak jego uzyskanie było bardzo skomplikowane.
Założona w 1830 roku w Filadelfii firma farmaceutyczna Smith-Kline and French rozpoczęła sprzedaż amfetaminy w 1932 roku w formie inhalatora do nosa pod nazwą handlową Benzedryna, który był dostępny bez recepty. Substancja ta przeznaczona była dla osób zmagających się z katarem siennym, przeziębieniami i astmą. Jednak Agencja Żywności i Leków (FDA – agencja rządu Stanów Zjednoczonych), której zadaniem jest troska o zdrowie i bezpieczeństwo obywateli – w 1959 roku rozpoczęła regulację wprowadzania tego leku na rynek z uwagi na znaczne rozprzestrzenienie się i nadużywanie wyżej wymienionej substancji. W związku z tym od tego momentu benzedrynę można było dostać jedynie będąc w posiadaniu recepty od lekarza.
Od tamtego czasu, oprócz nadużywania substancji oraz korzystania z niej w charakterze środków wykrztuśnych przez osoby cierpiące na astmę, w niektórych krajach, takich jak Stany Zjednoczone, amfetamina jest wciąż używana pod ścisłą kontrolą w celach terapeutycznych: przepisuje się ją w ramach leczenia zespołu nadpobudliwości z deficytem uwagi (ADHD), otyłości, choroby Parkinsona i narkolepsji.
W szczególności środki wykrztuśne mają tendencję do rozszerzania mięśni gładkich oskrzeli, ułatwiając oddychanie. Będące w użyciu leki, dzielą się na trzy kategorie: agoniści receptorów β2-adrenergicznych, leki przeciwmuskarynowe lub przeciwcholinergiczne oraz metyloksantyny będące naturalnymi środkami wykrztuśnymi występującymi w krzewie herbacianym, jednak również – w mniejszych ilościach – w kawowcu i kakaowcu.
W przypadku zespołu nadpobudliwości z deficytem uwagi (ADHD), a także leczenia psychoterapeutycznego, osoby z tym zespołem w najtrudniejszych przypadkach mogą być poddane leczeniu farmakologicznemu. Wśród stosowanych leków, oprócz antydepresantów, takich jak atomoksetyna, oraz środków przeciw nadciśnieniu, takich jak guanfacyna, używane są również leki psychostymulujące, takie jak chlorowany metylofenidat – pochodna amfetaminy występująca pod nazwą handlową Ritalin – oraz substancje psychostymulujące na bazie amfetaminy występujące pod nazwą handlową Adderall.
Wyreżyserowany w 2000 roku przez Darrena Aronofskiego film Requiem dla snu pokazuje, jak powszechne jest stosowanie amfetaminy w Ameryce w ramach leczenia otyłości. Niemniej jednak warto zauważyć, że takie tabletki odchudzające na bazie amfetaminy mają bardzo mocne działanie, dlatego leczenie nigdy nie może trwać przez dłuższy czas, ponieważ metabolizm łatwo przyzwyczaja się do tej substancji, powodując wzrost tolerancji do momentu zablokowania pożądanych efektów. Podczas spożywania tych tabletek metabolizm przyspiesza, ale w momencie przerwania leczenia − powraca on do poprzedniego stanu i ponownie zwalnia.
U osób starszych bardzo łatwo może wystąpić choroba Parkinsona. Jednym z głównych skutków tej choroby jest zmniejszenie poziomu neuroprzekaźnika zwanego dopaminą, produkowanego przez komórki nerwowe w istocie czarnej, odpowiedzialne za harmonijny ruch ciała. W związku z tym w momencie, gdy choroba Parkinsona pojawia się na skutek degeneracji neuronów, osoba cierpi na drżenie rąk, ramion, nóg, szczęki i głowy, sztywność tułowia i kończyn, spowolnienie ruchów (bradykinezja), niestabilność postawy oraz zaburzenia równowagi.
Leki na bazie amfetaminy mogą być również stosowane w ramach leczenia narkolepsji i hipersomnii. W tym wypadku również najczęściej przepisywanym lekiem jest metylofenidat (pod nazwą handlową Ritalin – stosowany także w leczeniu zespołu nadpobudliwości z deficytem uwagi).
Należy również odnotować, że amfetamina, podobnie jak inne narkotyki uznawane za doping, jest regularnie zażywana przez wielu zawodowych sportowców w celu zwiększenia siły fizycznej, obniżenia poczucia zmęczenia wynikającego z ciągłego stresu fizycznego, jakiemu są poddawani, oraz w celu utrzymania szczupłej figury, a w konsekwencji do poprawy osiągnięć sportowych i zwiększenia szans na wygraną.
Dowodzi tego między innymi Graziano Gasparre, który w 2013 roku zdecydował się na udzielenie wywiadu, w którym przyznał, że w czasie jego kolarskiej kariery nie tylko zażywał kokainę, ale także amfetaminę, która doprowadziła do powstania u niego guza odbytu.
Walcz bez poczucia zmęczenia, idź, nie patrząc przed siebie, a wszelki strach zniknie − to słowa syryjskiego handlarza narkotykami dotyczące substancji psychotropowej na bazie amfetaminy i teofiliny, sprzedawanej pod nazwą handlową Captagon, której aktywnym składnikiem jest fenetylina, związek o wzorze chemicznym C18H23N5O2, po raz pierwszy zsyntetyzowany w 1961 roku przez niemiecką firmę Degussa AG.
Zażywanie tego leku powoduje skutki uboczne zbliżone do tych, wywoływanych przez kokainę. Wśród tych skutków można wyróżnić: depresję, ospałość, bezsenność, niedożywienie, ciężką toksyczność naczyniową powodującą niedokrwienie i krwawienie; natomiast główne efekty fizjologiczne to podwyższona temperatura ciała, przyspieszone tętno, przyspieszony oddech oraz podwyższone ciśnienie. Pośród pożądanych skutków można zaobserwować znaczny spadek apetytu, wzrost tolerancji na ból i zmęczenie, a przede wszystkim zwiększone poczucie siły i wrażenie bycia niezwyciężonym.
Nieprzypadkowo substancja ta była używana podczas różnych działań wojennych oraz wiosną 2011 roku w Kijowie; z tych samych powodów siła, odwaga, moc i zaciekłość bojówek Państwa Islamskiego – Daesh przypisywane są działaniu Captagonu. Podobne skojarzenia przywodzi na myśl siła, odwaga, moc i zaciekłość grupy zbrojnej Al-Nusra oraz „zachodnich” członków Wolnej Armii Syrii (FSA).
Struktura i wzór chemiczny amfetaminy – C9H13N – oraz waga molekularna 135,2 g/mol pozwala wywnioskować, że związek ten tworzony jest przez obecność grupy metylowej i grupy fenylowej. Ponadto amfetamina, substancja psychostymulująca ośrodkowy układ nerwowy, występuje jako sympatykomimetyk lub amina adrenergiczna o bezpośrednim działaniu imitującym efekty stymulacji współczulnego układu nerwowego (odpowiedzialnego za reakcje ataku i ucieczki), powodowanym uwolnieniem pewnych neuroprzekaźników, takich jak noradrenalina i acetylocholina za pomocą zakończeń nerwów pozazwojowych.
Wśród efektów można wyróżnić rozszerzenie źrenic, łzawienie oraz zwężenie naczyń tętniczych, w konsekwencji powodujące podwyższone ciśnienie, stymulację gruczołów nadnerczy, rozszerzenie oskrzeli i przyspieszone tętno.
Amfetamina, oprócz wzrostu noradrenaliny, powoduje również podwyższenie poziomu serotoniny i przede wszystkim dopaminy w jądrze półleżącym, wywołując spadek uczucia głodu, pragnienia i zmęczenia, a w konsekwencji zwiększenie poziomu koncentracji i poprawę nastroju.
W dzisiejszych czasach speed jest najbardziej rozpowszechnioną na rynku nielegalną formą amfetaminy. Na ogół narkotyk ten występuje w formie gęstego białego proszku i jest częściej przyjmowany donosowo lub wciągany nosem, niż połykany lub wstrzykiwany. W pierwszym wypadku efekty działania pojawiają się po 3 lub 5 minutach – zazwyczaj są one intensywne, ale trwają krócej (od 8 do 12 godzin) niż w przypadku podania dożylnego. Problemem związanym z wdychaniem jest możliwa zmiana funkcji nozdrzy, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że część substancji nie zostanie wchłonięta i utknie w przegrodzie nosowej. W tym wypadku należy dokładnie wypłukać nos, aby usunąć resztki substancji. W przypadku połknięcia efekty pojawiają się najczęściej po upływie 30 do 60 minut, jednak utrzymują się one dłużej, choć nie są tak intensywne jak podczas wdychania substancji. Mimo iż jest to najmniej niebezpieczny sposób podawania tej substancji, zaleca się zawsze owinąć ją papierową torebką przed zażyciem, ponieważ w tym wypadku największym ryzykiem jest to, że związek uszkodzi zęby, powodując ich erozję. Natomiast w przypadku podania dożylnego efekty mogą być na tyle intensywne, że mogą spowodować wstrzymanie akcji serca i doprowadzić do śmierci, ponieważ serce może nie wytrzymać takiej stymulacji. Jest to zatem najbardziej niebezpieczny sposób zażywania tej substancji, ponieważ bardzo często – jeżeli nie zawsze – procent czystości substancji, wahający się od 5 do 50%, nie jest znany konsumentowi.
Niezależnie od sposobu zażywania substancji, jest ona rozprowadzana w całym organizmie, ponieważ pokonuje barierę krew−mózg, po raz pierwszy odkrytą przez Paula Ehrlicha. Składa się ona z dwóch podstawowych mechanizmów, których zadaniem jest ochrona układu nerwowego, zarówno ośrodkowego, jak i obwodowego, przed możliwym zatruciem poprzez regulację transportu substancji zarówno do mózgu, jak i z mózgu.
Najbardziej dotknięty jest układ krążenia z uwagi na nadciśnienie spowodowane działaniem noradrenaliny na alfa-receptory, podczas gdy działanie tego samego neuroprzekaźnika na beta-receptory serca powoduje pewne rodzaje arytmii, np. tachykardię. Pojawiają się również zmiany w jelitach, powodujące zwiększoną perystaltykę.
Niemniej jednak nie są to jedyne efekty, jakie wywołuje speed; w rzeczywistości do krótko- i długoterminowych skutków zalicza się również suchość w ustach, obniżony apetyt, podwyższoną temperaturę ciała, poczucie bycia niezwyciężonym, przypływ energii, gadatliwość, euforię, zwiększoną koncentrację, zmniejszenie spoczynku, zaburzenia zachowania i nastroju, zatrzymanie moczu, brak witamin, nieuzasadnione zmęczenie i osłabienie (hipersomnia idiopatyczna), psychozę, śpiączkę, konwulsje i śmierć w wyniku przedawkowania.
Amfetamina występuje również jako substancja chiralna, ponieważ posiada dwa enancjomery zwane dekstroizomerem i lewoizomerem, które nie mogą się na siebie nakładać, ponieważ występują jako obrazy o charakterze spekulacyjnym. Koncepcja chiralności w rzeczywistości wywodzi się z greckiego słowa „χείρ” i oznacza ‘dłoń’. W związku z tym amfetamina racemiczna definiowana jest jako związek, w którym obecne są dwa enancjomery w stosunku 1:1, jeżeli oba z nich występują w związku w 50%.
Aby zsyntetyzować tę substancję, należy użyć amoniaku (NH3) lub hydrazyny (N2H4), które działają na fenyloaceton, powodując redukcję aminową. Na kolejnym etapie dodanie dwóch atomów wodoru doprowadzi do utworzenia dwóch enancjomerów. Natomiast w celu oddzielenia dwóch izomerów związek racemiczny można zmieszać z solą za pomocą kwasu L-winowego.
Podobnie jak w przypadku wszystkich ciężkich narkotyków stałe zażywanie amfetaminy powoduje wzrost tolerancji, przez co osoba zażywająca amfetaminę, z czasem jest zmuszona zwiększać dawkę, aby osiągnąć taki sam efekt jak przy zażyciu pierwszych dawek. Ponadto okres półtrwania amfetaminy (12-15 godzin) powoduje stałą obecność dużych stężeń tej substancji we krwi, co może mieć tragiczne konsekwencje i doprowadzić do śmierci.
Ważne jest, aby rozróżnić dawki wysokie i niskie, ponieważ nie każda osoba zażywająca tę substancję psychotropową będzie od niej uzależniona. W rzeczywistości uzależnienie psychiczne jest w większości przypadków powodowane częstym stosowaniem dużych dawek amfetaminy.
Jednym z podstawnych źródeł informacji o skali używania substancji psychoaktywnych są badania młodzieży szkolnej realizowane co cztery lata w ramach projektu ESPAD. Skala używania amfetaminy została uzupełniona o używanie innego stymulanta: kokainy.

Źródło: Raport ESPAD z 2015 roku.
Wykres 1 przedstawia odsetki badanych w różnych państwach używających przynajmniej raz amfetaminy lub kokainy. Na podstawie danych z badań wśród 15−16-latków można stwierdzić, że amfetamina była bardziej popularna niż kokaina w niektórych wschodnich krajach Unii Europejskiej. Natomiast wskaźnik przynajmniej jednokrotnego użycia kokainy był większy niż w przypadku amfetaminy w Albanii, Belgii, Danii, Francji, we Włoszech, na Litwie, Malcie, w Monako, Portugalii, Rumunii, Słowacji, Słowenii, Hiszpanii i Szwecji. W pozostałych krajach, takich jak Cypr, Czechy, Finlandia, Macedonia, Gruzja, Islandia, Irlandia, Liechtenstein, Mołdawia, Czarnogóra, Holandia, Norwegia, Polska i Ukraina, można za to zaobserwować taki sam poziom użycia amfetaminy i kokainy. Niezależnie od tego państwem o największym wskaźniku spożycia amfetaminy i kokainy wśród 15–16-latków – i to na podobnym poziomie – jest Bułgaria, a na drugim miejscu Polska.
Warto również odnotować fakt, że wskaźnik użycia amfetaminy lub kokainy jest mniejszy niż w przypadku konopi indyjskich; szacunki EMCDDA z raportu opublikowanego w 2016 roku dotyczące spożycia narkotyków w UE wykazują, że wskaźnik przynajmniej jednokrotnego użycia konopi u dorosłych (15-64 lata) wynosił 87,7 mln (26,3%) w porównaniu z 12,5 mln (3,8%) w przypadku amfetaminy.

Źródło: Biuletyn Statystyczny 2016 (EMCDDA).
W krajach UE realizowane są badania w populacji generalnej, na podstawie których można określić skalę używania amfetaminy i kokainy. Wykres 2 pokazuje odsetki użycia amfetaminy w młodszej grupie wiekowej (15-34 lata), który był wyższy niż w przypadku kokainy w takich krajach, jak Węgry, Austria, Słowacja (1,2% w przypadku amfetaminy i 1,1% w przypadku kokainy), Łotwa, Bułgaria, Chorwacja, Litwa, Dania (9,7% w przypadku amfetaminy i 9,6% w przypadku kokainy), Czechy i Finlandia, nawet jeżeli wziąć pod uwagę różne lata analizy danych, co utrudnia próbę porównania i analizy danych dotyczących młodszej grupy wiekowej. Natomiast kokaina spożywana jest częściej niż amfetamina w takich krajach, jak Grecja, Irlandia, Cypr, Niemcy (5,4% w przypadku amfetaminy i 5,5% w przypadku kokainy), Portugalia, Słowenia, Rumunia, Hiszpania, Francja, Włochy, Holandia, Norwegia i Wielka Brytania.
Podobny wskaźnik użycia obu substancji (po 2,4%) można zaobserwować w Polsce. Jedynym krajem, w którym dostępne są tylko dane dotyczące amfetaminy (0,1%), jest Turcja.
Bez wątpienia można stwierdzić, że państwa o największym wskaźniku użycia kokainy w młodszej grupie wiekowej to Wielka Brytania, Irlandia i Hiszpania, gdzie różnica w użyciu tych dwóch substancji jest bardzo wyraźna. Natomiast najwyższy wskaźnik użycia amfetaminy w młodszej grupie wiekowej można zaobserwować w Danii, Wielkiej Brytanii, Holandii i Irlandii. Jeżeli zaś chodzi o państwa, w których można zauważyć wyraźną przewagę amfetaminy nad kokainą, są to Węgry, Litwa, Czechy i Finlandia.

Źródło: Biuletyn Statystyczny 2016 (EMCDDA).
Wykres 3 pokazuje, że kokaina zawsze była czystsza niż amfetamina we wszystkich badanych krajach. Jedynym wyjątkiem widocznym na wykresie jest Szwecja, gdzie w 2015 roku amfetamina była czystsza niż kokaina, choć różnica była niewielka.
W 2015 roku najwięcej przypadków konfiskaty kokainy miało miejsce w pięciu krajach Europy Zachodniej, Hiszpanii, Belgii, Portugalii oraz we Francja i Włoszech. Natomiast najwięcej przypadków konfiskaty amfetaminy miało miejsce zwłaszcza w Niemczech, Polsce i Hiszpanii, ale także – w mniejszych ilościach – w Szwecji, Norwegii, Finlandii, Danii, Francji, Belgii, Bułgarii i Turcji.
Źródło: Biuletyn Statystyczny 2016 (EMCDDA).
| Amfetamina | Kokaina | |
|---|---|---|
| Austria | 15,9 | 30,9 |
| Belgia | 199 | 9293 |
| Bułgaria | 182,7 | 26,9 |
| Chorwacja | 13,9 | 5,8 |
| Cypr | 0 | 31,8 |
| Czechy | 0,4 | 5,4 |
| Dania | 292 | 90 |
| Estonia | 31,1 | 2,8 |
| Finlandia | 298 | 6,3 |
| Francja | 260 | 6876 |
| Grecja | 1,4 | 297,2 |
| Hiszpania | 561,6 | 21685 |
| Litwa | 3,8 | 116,1 |
| Luksemburg | 0,07 | 4,7 |
| Łotwa | 6,3 | 7,9 |
| Malta | 0 | 5,3 |
| Niemcy | 1411,3 | 1576,9 |
| Norwegia | 315 | 149 |
| Polska | 782,9 | 31,5 |
| Portugalia | 1,9 | 3715,2 |
| Rumunia | 3,9 | 34 |
| Słowacja | 0,1 | 0,02 |
| Słowenia | 21,4 | 182 |
| Szwecja | 413,4 | 29 |
| Turcja | 127,9 | 393,2 |
| Węgry | 16 | 39,7 |
| Włochy | 3,3 | 3865,8 |
Hiszpania, Belgia i Francja znajdują się w obu klasyfikacjach, jednak w przypadku tych trzech krajów różnica między dwoma zestawieniami dotyczy tylko ilości kilogramów skonfiskowanych w 2015 roku, ponieważ we wszystkich tych krajach ilość skonfiskowanej kokainy była wyższa niż w przypadku amfetaminy.
Kolejnym wskaźnikiem, który warto wziąć pod uwagę, są dane dotyczące zgłaszalności do leczenia z powodu narkotyków, zbierane przez kraje w ramach TDI (treatment demand indicator).
Źródło: Biuletyn Statystyczny 2016 (EMCDDA).
| Amfetamina | Kokaina | |
|---|---|---|
| Austria | 123 | 288 |
| Belgia | 1047 | 1809 |
| Bułgaria | 50 | 28 |
| Chorwacja | 86 | 132 |
| Cypr | 1 | 110 |
| Czechy | 19 | 27 |
| Dania | – | – |
| Estonia | 11 | 1 |
| Finlandia | 78 | – |
| Francja | 200 | 2530 |
| Grecja | 5 | 239 |
| Hiszpania | – | – |
| Holandia | 700 | 2791 |
| Irlandia | 45 | 828 |
| Litwa | 73 | 5 |
| Luksemburg | – | 54 |
| Łotwa | 110 | 6 |
| Malta | 2 | 279 |
| Niemcy | – | 4932 |
| Norwegia | – | 84 |
| Polska | 1806 | 98 |
| Portugalia | 1 | 385 |
| Rumunia | 2 | 21 |
| Słowacja | 14 | 23 |
| Słowenia | 2 | 25 |
| Szwecja | 138 | 259 |
| Turcja | – | 134 |
| Węgry | 584 | 86 |
| Wielka Brytania | 2673 | 12236 |
| Włochy | 77 | 12165 |
Dane przedstawione w tabeli 2 wskazują, że na czele klasyfikacji dotyczącej zapotrzebowania na leczenie z powodu używania amfetaminy znajduje się Wielka Brytania, ze wskaźnikiem 2673 osoby, a następnie Polska, Belgia, Holandia i Węgry. Natomiast w klasyfikacji dotyczącej zapotrzebowania na leczenie z powodu używania kokainy przoduje również Wielka Brytania, a następnie Włochy, Niemcy, Holandia, Francja i Belgia. Kraje o najmniejszym zapotrzebowaniu na leczenie z powodu amfetaminy to Cypr i Portugalia (tylko jeden klient na kraj) oraz Malta, Rumunia i Słowenia (dwóch klientów na kraj). Państwa o najmniejszym zapotrzebowaniu na leczenie z powodu kokainy to Estonia (jeden klient) oraz Litwa i Łotwa (odpowiednio 5 i 6 klientów). W interpretacji danych należy wziąć pod uwagę liczbę ludności w poszczególnych krajach, która bardzo się różni np. między Wielką Brytanią i Cyprem. Dlatego też przyjrzyjmy się, jak wygląda porównanie liczby osób zgłaszających się do leczenia z powodu amfetaminy i kokainy. Znaczną różnicę dotyczącą zapotrzebowania na leczenie spowodowane tymi substancjami widać w takich krajach, jak Cypr, Francja, Grecja, Irlandia, Włochy, Malta, Holandia, Portugalia, Rumunia, Słowenia i Wielka Brytania, gdzie liczba klientów zgłaszających się do leczenia z powodu kokainy jest wyższa niż liczba klientów podejmujących leczenie z powodu amfetaminy. Natomiast w Estonii, na Węgrzech, na Łotwie, Litwie i w Polsce liczba klientów leczących się z powodu amfetaminy jest wyższa niż w przypadku kokainy. Niemniej jednak można stwierdzić, że kraje o największej zgłaszalności na leczenie w przypadku obu substancji to Wielka Brytania (14 909), Włochy (12 242), Niemcy (trzecie miejsce przy braku danych dotyczących leczenia z powodu amfetaminy), Holandia (3491), Belgia (2856), Francja (2730), a następnie – na siódmym miejscu – Polska (1904). Natomiast kraje o najmniejszej zgłaszalności na leczenie to Estonia (12), Rumunia (23), Słowenia (27) i Słowacja (37).
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, etyka, leczenie, redukcja szkód, prawo.
Potrzeba leczenia psychiatrycznego osób uzależnionych od narkotyków może wynikać pośrednio lub bezpośrednio z uzależnienia. Bez względu na powyższe należy pamiętać, że leczenie psychiatryczne powinno uwzględniać wolę danej osoby. Prawo do samostanowienia jest wartością konstytucyjną.
Medycyna jest częścią naszej cywilizacji1. Dynamiczny postęp wiedzy w tym zakresie, niosący zarówno wielkie nadzieje, jak i niemałe zagrożenia dla człowieka, czyni niezwykle aktualną refleksję nad prawem człowieka do życia, zdrowia, a zwłaszcza do samostanowienia2. Bez wątpienia autonomia jest podstawową zasadą dopuszczalności udzielania jakichkolwiek świadczeń zdrowotnych3. Jak słusznie zauważył Trybunał Konstytucyjny, w sferze życia osobistego jednostki mieści się również prawo do decydowania o ochronie własnego życia i zdrowia4. Przyjęcie do szpitala psychiatrycznego osoby bez jej zgody jest naruszeniem dobra osobistego, jakim jest wolność człowieka, zgodnie z art. 23 k.c.
Świadczenia gwarantowane w zakresie opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień są skierowane do osób z zaburzeniami psychicznymi oraz do osób uzależnionych i ich rodzin. W zależności od potrzeb i stanu pacjenta leczenie jest prowadzone w warunkach stacjonarnych5, dziennych6 lub ambulatoryjnych7. Szczegółowe informacje w tym zakresie znajdują się w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 6 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że osoby z zaburzeniami psychicznymi lub osoby uzależnione raz w roku mogą wyjechać na turnus rehabilitacyjny. Turnus może być zorganizowany w ramach:
Na podstawie art. 28 Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii8, osoba uzależniona może być leczona przy zastosowaniu leczenia substytucyjnego. Leczenie substytucyjne to forma opieki medycznej, w której stosowana jest podobna lub identyczna substancja o właściwościach i działaniu podobnym do właściwości i działania substancji, która spowodowała uzależnienie, w celu osiągniecia bardziej kontrolowanej formy uzależnienia9.
Przy wyborze rodzaju i metod postępowania leczniczego bierze się pod uwagę nie tylko cele zdrowotne, ale także interesy oraz inne dobra osobiste osoby z zaburzeniami psychicznymi i dąży do osiągnięcia poprawy stanu zdrowia w sposób najmniej dla tej osoby uciążliwy10.
Osoba, której zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych może zagrażać bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, bądź nie jest zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, może być poddana badaniu psychiatrycznemu również bez jej zgody, a osoba małoletnia lub ubezwłasnowolniona całkowicie − także bez zgody jej przedstawiciela ustawowego. Należy podkreślić, że konieczność przeprowadzenia badania bez zgody stwierdza lekarz psychiatra, a w razie niemożności uzyskania pomocy lekarza psychiatry − inny lekarz. Przed przystąpieniem do badania należy uprzedzić osobę badaną lub jej przedstawiciela ustawowego o przyczynach przeprowadzenia badania bez jej zgody. W dokumentacji medycznej każdorazowo odnotowuje się taką czynność, wskazując jednocześnie na okoliczności uzasadniające podjęcie postępowania przymusowego. Jak już wspomniano, leczenie psychiatryczne, wobec osoby uzależnionej od narkotyków bez jej zgody, nie może być regułą. Stan bezpośrednio zagrażający własnemu życiu albo zdrowiu lub zdrowiu innych osób to stan nagły w psychiatrii, czyli wymagający szybkiej interwencji lekarskiej. Przykładem może być próba samobójcza czy samookaleczenie. Sytuacja niezdolności do zaspokajania własnych potrzeb życiowych osoby jest również stanem nagłym, ze względu na istniejące w danym momencie zagrożenie życia i zdrowia tej osoby, ale dynamika w czasie tego stanu jest jednak inna niż w sytuacji nagłej dekompensacji stanu zdrowia psychicznego prowadzącej również do zagrożenia życia i zdrowia osoby. Niezdolność do zaspokajania własnych potrzeb świadczy o długotrwałym procesie doprowadzającym do stanu, w którym osoba chora pośrednio zagraża swojemu życiu (odmowa przyjmowania posiłków w celach samobójczych z powodu głębokich zaburzeń depresyjnych lub doznań psychotycznych, otępienie głębokiego stopnia)11.
Kolejnym wyjątkiem od zasady, że wola pacjenta jest decydująca, jest sytuacja, w której osoba chora psychicznie12 może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody, ale tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. O przyjęciu do szpitala postanawia wówczas lekarz wyznaczony do tej czynności po osobistym jej zbadaniu i zasięgnięciu w miarę możliwości opinii drugiego lekarza psychiatry albo psychologa. Lekarz jest obowiązany wyjaśnić choremu przyczyny przyjęcia do szpitala bez zgody i poinformować go o jego prawach. Ponadto przyjęcie do szpitala w takim trybie wymaga zatwierdzenia przez ordynatora (lekarza kierującego oddziałem) w ciągu 48 godzin od chwili przyjęcia. Kierownik szpitala zawiadamia o powyższym sąd opiekuńczy miejsca siedziby szpitala w ciągu 72 godzin od chwili przyjęcia.
Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniu z dnia 20 lutego 2003 roku13 orzekł, iż w celu zagwarantowania zgodności z art. 5 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności14 pozbawienie wolności musi być przeprowadzone w trybie „ustalonym przez prawo” oraz musi być „zgodne z prawem”. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka osoba nie może być pozbawiona wolności jako „umysłowo chora”, jeżeli nie są spełnione trzy następujące warunki minimalne: choroba umysłowa musi być wiarygodnie wykazana; zaburzenia psychiczne muszą być w rodzaju lub stopniu dającym podstawy do przymusowej izolacji oraz ważność trwającego pozbawienia wolności zależy od utrzymywania się tych zaburzeń. W ocenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka pozbawienie wolności osoby cierpiącej na zaburzenia psychiczne może być konieczne nie tylko wówczas, gdy osoba ta potrzebuje leczenia, podania leków lub innych zabiegów szpitalnych dla swego wyleczenia lub dla poprawienia stanu jej zdrowia, lecz także wówczas, gdy osoba ta potrzebuje kontroli i nadzoru uniemożliwiających, na przykład, skrzywdzenie siebie lub innych osób15. Zdaniem K. Dąbrowskiego, stwierdzenie występowania bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia własnego bądź innych osób powinno być oparte na następujących kryteriach: 1) zagrożenie rzeczywiste i bezpośrednie podstawowych dóbr (dokonane akty agresji wobec siebie lub innych − pobicie drugiej osoby, poważne samookaleczenie, skok z wysokości, rzucanie ciężkimi przedmiotami itd., usiłowane, lecz powstrzymane akty agresji wobec siebie lub innych, akty agresji przygotowane w ten sposób, że same czynności zawierają rzeczywisty i poważny stopień zagrożenia (zbieranie materiałów wybuchowych, broni palnej itp.), werbalne groźby dokonania zamachu samobójczego lub zamachu na inną osobę (osoby), jeżeli groźba ta jest wyrażona w sposób i w okolicznościach uzasadniających obawę, że zostanie spełniona, ostre stany psychotyczne wiążące się z tak znaczną dezorganizacją, że stwarzają ryzyko bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia osoby chorej lub otoczenia; 2) potencjalne skutki aktualnego zachowania zagrażające bezpieczeństwu; 3) bezpośredniość zagrażającego zachowania określana przez relacje czasowe pomiędzy agresywnością czynną, usiłowaniem, próbą czy groźbą a momentem przyjęcia do szpitala – im krótszy czas, tym mniejsza możliwość kontroli zachowania i odwrotnie; 4) prawdopodobieństwo powtórzenia zachowania agresywnego wzrasta wraz z częstotliwością występowania podobnych zachowań w przeszłości16.
Kolejnym wyjątkiem jest sytuacja, w której dotychczasowe zachowanie osoby wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych zagraża ona bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie, wówczas może być przyjęta bez zgody do szpitala w celu wyjaśnienia tych wątpliwości. Pobyt w szpitalu nie może trwać jednak dłużej niż 10 dni17. Celem przyjęcia do szpitala jest więc obserwacja osoby, której zachowanie wskazuje na możliwość występowania u niej choroby psychicznej zagrażającej bezpośrednio jej życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, i w konsekwencji stwierdzenie, czy jest to osoba chora psychicznie czy nie18. Przymusowa obserwacja psychiatryczna ma za zadanie stwierdzić charakter występujących u pacjenta zaburzeń, a w szczególności ustalenie, czy cierpi on na chorobę psychiczną19.
Do szpitala psychiatrycznego może być również przyjęta, bez zgody, osoba chora psychicznie, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że nieprzyjęcie do szpitala spowoduje znaczne pogorszenie stanu jej zdrowia psychicznego bądź, która jest niezdolna do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, a uzasadnione jest przewidywanie, że leczenie w szpitalu psychiatrycznym przyniesie poprawę jej stanu zdrowia. O potrzebie przyjęcia do szpitala psychiatrycznego osoby, o której mowa powyżej, bez jej zgody, orzeka sąd opiekuńczy miejsca zamieszkania tej osoby − na wniosek jej małżonka, krewnych w linii prostej, rodzeństwa, jej przedstawiciela ustawowego lub osoby sprawującej nad nią faktyczną opiekę. Jak słusznie zauważył Sąd Najwyższy, konieczne jest ustalenie, iż dana osoba jest chora psychicznie i że bez podjęcia przymusowego leczenia pogorszenie jej zdrowia psychicznego będzie znaczne20. Orzeczenie o potrzebie poddania określonej osoby leczeniu psychiatrycznemu bez jej zgody wymaga ustalenia i wskazania na konkretne okoliczności, które usprawiedliwiają wnioskowanie, że zaniechanie takiego leczenia spowoduje znaczące pogorszenie się jej zdrowia psychicznego, a nie samo tylko pogorszenie się lub brak poprawy stanu jej zdrowia psychicznego21. Ponadto orzeczenie sądu o potrzebie przyjęcia osoby chorej psychicznie do szpitala psychiatrycznego nie oznacza, że osoba taka może być umieszczona w szpitalu bezterminowo. Okres pobytu tej osoby w szpitalu zależy od ustania przyczyny wydania przez sąd orzeczenia o jej przyjęciu22. Zadaniem sądu opiekuńczego jest baczne czuwanie, aby korzystanie z wnioskowego trybu przymusowej hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym nie prowadziło do nadużyć, które w niektórych wypadkach może być kuszące, lecz następowało tylko w tych sytuacjach, w których spełnione zostaną wszystkie określone w ustawie materialne przesłanki przymusowego umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym23.
Sąd ma możliwość weryfikacji, czy przymusowa hospitalizacja w szpitalu psychiatrycznym była niezbędna. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż pobyt w szpitalu psychiatrycznym może być uciążliwy, a ponadto w dość istotny sposób ogranicza swobody obywatelskie, albowiem przymusowe umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym jest związane z pozbawieniem wolności24.
Na podstawie otrzymanego zawiadomienia sąd opiekuńczy wszczyna postępowanie dotyczące przyjęcia do szpitala psychiatrycznego bez zgody pacjenta. Sąd opiekuńczy może rozpoznać sprawę również na wniosek tej osoby lub jej przedstawiciela ustawowego, jej małżonka, krewnych w linii prostej, rodzeństwa bądź osoby sprawującej nad nią faktyczną opiekę albo z urzędu. Kontrola ta dotyczy zarówno sposobu postępowania (m.in. art. 23 ust. 2–5 u.o.z.p.), jak i przesłanek materialnoprawnych sprecyzowanych w ust. 1 art. 23 u.o.z.p25. Wydaje się, iż sądowa kontrola powinna stanowić wystarczającą zaporę, aby skutecznie przeciwdziałać ewentualnym przypadkom bezpodstawnego przymusowego umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym26. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że bezprawne umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym może skutkować pociągnięciem winnego do odpowiedzialności karnej za pozbawienie wolności (art. 189 k.k.).
Stosowanie przepisów dotyczących przymusowego leczenia osób uzależnionych winno następować z uwzględnieniem konstytucyjnych gwarancji praw i wolności obywatelskich oraz odpowiednich norm prawa międzynarodowego, zaś ich interpretacja – z uwzględnieniem zasady, że wszelkie ograniczenia praw i wolności nie mogą naruszać ich istoty27. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę, że w polskim porządku prawnym osoba korzystająca ze świadczeń zdrowotnych udzielanych przez szpital psychiatryczny ma prawo do pomocy w ochronie swoich praw. Do zadań Rzecznika Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego28 należy w szczególności pomoc w dochodzeniu praw w sprawach związanych z przyjęciem, leczeniem, warunkami pobytu i wypisaniem ze szpitala psychiatrycznego oraz wyjaśnianie lub pomoc w wyjaśnianiu ustnych i pisemnych skarg tych osób. Ponadto Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego powinien współpracować z rodziną, przedstawicielem ustawowym, opiekunem prawnym lub faktycznym tych osób. Do jego zdań należy także inicjowanie i prowadzenie działalności edukacyjno-informacyjnej w omawianym zakresie. Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego w celu realizacji zadań, o których mowa powyżej, ma m.in. prawo wstępu do pomieszczeń szpitala psychiatrycznego związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych; oraz występowania z wnioskiem do personelu podmiotu leczniczego w rozumieniu przepisów o działalności leczniczej, w szczególności do lekarza prowadzącego, ordynatora oddziału psychiatrycznego (lekarza kierującego oddziałem) lub kierownika podmiotu leczniczego, oraz do podmiotu tworzącego w rozumieniu tej ustawy, o podjęcie działań zmierzających do usunięcia przyczyny skargi lub zaistniałych naruszeń.
Written by Filip Nawara on . Posted in badania, raporty, czytelnia, mechanizmy uzależnienia, nowe substancje psychoaktywne, substancje psychoaktywne.
Amfetaminopochodne psychostymulanty (ang. Amphetamine-type stymulant, ATS) należą do grupy substancji, których głównym składnikiem są amfetamina i metamfetamina. Zażywanie tych substancji staje się coraz częstsze, do tego stopnia, że są one drugimi co do częstości zażywania substancjami na świecie (po marihuanie) (UNODC, 2011). W 2009 roku oszacowano, że nawet 1,2% światowej populacji zażywało choć raz ATS.
ATS można podzielić na dwie grupy: grupę amfetamin (psychostymulujące) i grupę ecstasy (zarówno stymulujące, jak i halucynogenne w dużych ilościach). ATS są syntetycznymi stymulantami centralnego ośrodka nerwowego, które prowadzą do uwolnienia dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny i serotoniny, co powoduje wzmożoną energię, euforię przy ograniczeniu apetytu (Barr i in., 2006), a przy długotrwałym zażywaniu prowadzą także do wzrostu libido czy rozhamowania (Halkitis i Jerome, 2008). Związek pomiędzy zażywaniem (przez długi czas) ATS i skłonnością do ryzykownych zachowań seksualnych jest relatywnie szeroko opisy- wany w literaturze, stąd najwięcej badań poświęconych zażywaniu ATS dotyczy prostytucji czy ryzyka zakażenia HIV (np. Rusch i in., 2009).
Zażywanie ATS może także prowadzić do takich negatywnych konsekwencji, jak depresja czy stany psychotyczne. Z badań wynika, że osoby uzależnione są trzykrotnie bardziej narażone na te konsekwencje niż osoby nieuzależnione (McKetin i in, 2006), i zdecy- dowanie częściej angażują się w ryzykowne zachowania seksualne (głównie metamfetamina) (Colfax i in., 2010). Użytkownicy ATS znajdują się w grupie ryzyka infekcji HIV właśnie w związku ze zwiększoną tendencją do ryzykownych zachowań seksualnych (Degenhardt i in., 2010).
Przez wiele lat zainteresowanie badaczy skupiało się wokół heroiny czy kokainy. Konsekwencje używania ATS zaczęły wzbudzać zaniepokojenie lekarzy, badaczy i specjalistów od zdrowia publicznego w wielu regionach świata od 2005 roku (UNODC, 2013). Ze względu na relatywnie łatwy proces produkcji używanie tych substancji (korelaty, jak i konsekwencje) stały się priorytetowym obszarem badań np. w krajach azjatyckich (Hser i in., 2013). W Chinach liczba zarejestrowanych użytkowników narkotyków wzrosła z 70 tys. w 1990 roku do niemal 2 mln w 2012 roku (Chu i Levy, 2005). W celu ograniczenia zachowań ryzykownych związanych z zażywaniem narkotyków rząd Chin wprowadził programy redukcji szkód, co zaowocowało zwiększeniem kontroli negatywnych skutków zażywania heroiny (Sullivan i Wu, 2007), natomiast zdecydowanie zwiększyło się zażywanie ATS (Li i in., 2008). W samych Chinach szacuje się, że używanie ATS wśród zarejestrowanych użytkowników narkotyków w 2005 roku było na poziomie nieprzekraczającym 7%, ale w 2012 roku osiągnęło już poziomu niemal 35% (MPS, 2012).
Badania tzw. trajektorii używania ATS na próbie chińskiej sugerują, że istnieją trzy jakościowo odmienne grupy użytkowników: pierwsza, stanowiąca 19% użytkowników, których można scharakteryzować jako stałych/twardych użytkowników (pomiędzy 2005 a 2012 rokiem); druga grupa − 15% użytkowników, przejawiająca tendencję wzrostową używania i trzecia grupa (66%), którą można opisać jako rekreacyjnych użytkowników (Hser i in., 2013). W próbie chińskiej (choć wyniki badań na innych ogólnych populacjach są zbieżne) średni wiek inicjacji ATS przypada na 30 lat (M=30,7; Sd=7,9) i znakomita większość osób używających ma znajomych, którzy także używają. Inne badania sugerują, że wiek inicjacji może być niższy nawet o 10 lat. Badania sugerują także, że używanie ATS nie jest związane z niskim statusem socjoekonomicznym (niski poziom wykształcenia, wykonywanej pracy i zarobków) – w badaniach prowadzonych w Wietnamie połowa osób zażywających ATS miała wykształcenie wyższe, a kolejne 25% jeszcze studiowało.
Z badań wynika, że osoby używające ATS zażywają także opiaty (nawet do 50%), ale ok. 1% używa ATS w postaci iniekcji (Hser i in., 2013). ATS i opiaty inaczej oddziałują na układ nerwowy, ale badania sugerują, że osoby używające właśnie opiatów są bardziej skłonne do sięgania także po amfetaminę niż osoby zażywające inne substancje (Wu i in., 2011).
Dwie na trzy osoby używające ATS spełniają kryteria diagnostyczne uzależnienia od ATS (wg DSM IV). Ponadto zidentyfikowano zależność pomiędzy wiekiem i trajektorią używania – im młodsza była osoba, gdy rozpoczynała używanie ATS, tym większa była szansa, że będzie należała do grupy o tendencji wzrostowej. Osoby uzależnione także zdecydowanie częściej należą do dwóch pierwszych grup, przy czym długość terapii stanowi czynnik chroniący (im dłuższa terapia, tym rzadziej należą do twardych użytkowników ATS).
Częstotliwość występowania depresji czy myśli samobójczych jest zdecydowanie wyższa w grupie osób używających ATS niż w próbie normatywnej (odpowiednio 64% i 17%), przy czym jest moderowana przez intensywność używania substancji – twarde używanie przyczynia się do zwiększenia podatności na depresję, podczas gdy rekreacyjne – przeciwnie, zmniejsza, co podkreśla związek pomiędzy predyspozycjami do zaburzeń nastroju i zaburzeń psychicznych a konsekwencjami używania ATS (Gold i in., 2009).
Wśród twardych użytkowników ATS badacze wykazali upośledzenie pamięci roboczej, funkcji poznawczych czy uwagi, które nie poprawiły się nawet po 2,5-letnim okresie abstynencji (w przypadku ecstasy) (Parrott, 2006).
Badania prowadzone w Tajlandii na grupie kobiet używających ATS rekreacyjnie, wykazały, że można było rozróżnić dwie podgrupy – pierwsza, która zażywała ATS w związku z pracą, i druga – z ryzykownymi zachowaniami niezwiązanymi z pracą. Kobiety należące do pierwszej grupy były istotnie starsze, ale obie grupy angażowały się w ryzykowne zachowania seksualne (Sutcliffe i in., 2009).
Bardzo ograniczone badania z zakresu czynników ryzyka używania ATS wskazują przede wszystkim na zmienne demograficzne i pojedyncze psychologiczne. Tak ograniczona liczba badań i publikacji jest związana z dopiero od niedawna wzrostowym trendem używania, choć jest to trend stabilny, zarówno w krajach azjatyckich, jak i Stanach Zjednoczonych i Europie. Badania z 2006 roku przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych na próbie niemal 24 tys. osób w wieku 18-25 lat, wykazały, że czynnikiem ryzyka w przypadku używania metamfetaminy było niższe wykształcenie i historia bycia aresztowanym, podczas gdy ATS (na receptę) – stres, poszukiwanie doznań, nieregularne picie alkoholu i bycie studentem (Herman-Stahl i in., 2007).
Badania podłużne młodzieży w Australii (w wieku 11-15 lat) sugerują, że w miejsce czynników psychologicznych, jedynie wczesna inicjacja marihuaną była istotnym predyktorem używania ATS (Degenhardt i in, 2007). Wyniki te prowadzą do postawienia pytania: jaka jest rola zażywania innych substancji w inicjacji ATS i czy jest trajektoria, która zakłada zażywanie jedynie ATS?
Badania jakościowe prowadzone w Australii sugerują, że presja rówieśników i brak wiedzy na temat ATS, chorób przenoszonych przez krew (w przypadku iniekcji) czy prawa i konsekwencji dla zdrowia to podstawowe przyczyny sięgania przez młodzież po te substancje.
Badania dotyczące psychospołecznych korelatów używania ATS są bardzo ograniczone. Dwa najważniejsze trendy w badaniach dotyczą epidemiologii i ryzykownych zachowań seksualnych wraz z ich konsekwencjami. Badania epidemiologiczne sugerują istotny wzrost używania ATS, zarówno w sposób rekreacyjny (ze względu na krótkoterminowe efekty, takie jak euforia), jak i problemowy. Badania związane z seksualnymi zachowaniami ryzykownymi są motywowane dwoma charakterystykami samych substancji (ATS): po pierwsze upośledzonego procesu podejmowania decyzji, po drugie − zwiększonego libido i rozhamowania jako konsekwencji długotrwałego zażywania ATS. Ważnym wątkiem w tej grupie badań jest rozpowszechnienie chorób przenoszonych drogą płciową i brak świadomości o nich. Obecnie brakuje danych, na podstawie których można oszacować psychospołeczne czynniki ryzyka charakterystyczne dla używania ATS, np. pojedyncze badania wykluczyły zmienne, takie jak satysfakcja z życia czy odczuwanie stresu jako predyktory używania ATS, natomiast podkreśliły wagę innych zachowań ryzykownych, co sugeruje bardziej złożone podłoże sięgania po ATS.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, leczenie, redukcja szkód, polityka antynarkotykowa, pomoc.
Rozwój lecznictwa substytucyjnego w Polsce to historia małych kroków, za pomocą których terapia metadonowa mozolnie zdobywała sobie kolejne przyczółki, by je później umacniać. Brak dostępu do tego świadczenia jeszcze w bardzo wielu miejscach naszego kraju to od lat największy problem systemu pomocy uzależnionym od narkotyków, rozwiązywany głównie przez biologię. Liczba osób używających opioidów zmniejsza się w znacznej mierze przez śmiertelność, częściowo też przez nowe narkotyki, które wypierają heroinę i kompot.
Obecnie w Polsce funkcjonuje 25 programów substytucyjnych, działających głównie w dużych miastach, z czego pięć w Warszawie. Leczenie w tych placówkach otrzymuje ok. 2,5 tys. osób, z których ok. 950 to pacjenci placówek warszawskich. Jest to liczba mocno niezadowalająca, gdy zestawimy ją z potrzebami: Instytut Psychiatrii i Neurologii szacuje populację uzależnionych od opiatów na ok. 15 tys. osób. Według danych EMCDDA z 2013 roku z leczenia substytucyjnego w krajach UE korzysta ogółem ok. 730 tys. osób, co stanowi ok. 50% uzależnionych od opiatów mieszkańców tych krajów i zarazem blisko połowę osób leczonych z powodu uzależnienia od jakichkolwiek narkotyków.
W latach 90. uzależnieni od opiatów stanowili większość pacjentów stacjonarnych ośrodków rehabilitacji, obecnie już tylko dziesiątą ich część. Gdy byli większością, ośrodki stacjonarne nie mogły pochwalić się dobrą efektywnością – leczenie kończył najwyżej co piąty, a częściej co dziesiąty ich podopieczny. Dzisiaj dopiero widzimy, jak bardzo selekcyjny charakter miał model pomocy pozbawiony terapii substytucyjnej. Mówi nam o tym na przykład porównanie wieku członków społeczności terapeutycznych (ST) i programów substytucyjnych (PS). Możemy wskazać tu na regułę 70%: co siódmy pacjent stacjonarnego ośrodka ma mniej niż 30 lat, a co siódmy pacjent PS to osoba 30+.
Dwie poprzednie dekady były najlepszym czasem na gruntowne wzmocnienie terapii substytucyjnej, a przez to uniknięcie wielu dzisiejszych problemów, jednak w znacznej mierze, niestety, je stracono. Najważniejszym powodem niepowodzeń, w tym porażki wielu lokalnych inicjatyw na rzecz udostępnienia leczenia metadonem, była nieprzejednana postawa większości terapeutów i będących pod ich wpływem urzędników rozdzielających środki finansowe. Drugą ważną przyczyną, będącą w znacznej mierze skutkiem pierwszej, było ograniczające prawo, określające zasady organizacji i prowadzenia leczenia substytucyjnego. Prawo to było systematycznie poprawiane, ale tylko na tyle, na ile pozwalało nieprzychylne substytucji otoczenie. Największy opór takim zmianom stawiały zazwyczaj społeczności terapeutyczne, zwłaszcza te skupione w dużych strukturach organizacyjnych, a i dzisiaj są one co najmniej powściągliwe w wyrażaniu swoich opinii w przedmiotowych kwestiach. Gdy w latach 2004−2005 pracowano nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, między innymi w celu umożliwienia prowadzenia terapii zastępczej podmiotom niepublicznym, Stowarzyszenie MONAR wyprzedziło zmianę, by pierwszym i jedynym negatywnym zapisem w swoim statucie, wykluczyć leczenie metadonem ze swojej działalności, a w konsekwencji z tych miejscowości i regionów, gdzie miało silne wpływy.
| 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | |
|---|---|---|---|---|
| Polska | 3,08 | 7,45 | 11,64 | 16,70 |
| Warszawa i woj. mazowieckie | bd. | 3,78 | 6,26 | 9,07 |
| Polska, bez Warszawy i Mazowsza | 3,67 | 5,38 | 7,63 |
Na przedmiotowej zmianie ustawy z 2005 roku skorzystała Warszawa, która dzięki bardzo rozsądnej i aktywnej polityce społecznej ratusza, w ciągu kilku lat zwielokrotniła liczbę miejsc terapii zastępczej. Postęp warszawskiej substytucji na tle reszty kraju był spektakularny. Jeszcze w 2005 roku w stołecznych programach metadonowych leczyło się niewiele ponad 200 osób, ale już rok później było ich dwa razy więcej, a w ciągu następnych paru lat przekroczono pułap 800 pacjentów. Obecnie liczba miejsc dochodzi do tysiąca.
Inicjatywa Warszawy (wspierana od początku przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, później także przez mazowiecki NFZ) po pierwsze, zredukowała gruntownie popyt na opiaty, w rezultacie heroina i kompot niemal zniknęły z ulic miasta. Po drugie, walnie przyczyniła się do likwidacji największego w naszym kraju „bazaru narkotykowego”, działającego na Dworcu Centralnym i w jego otoczeniu. Razem z liczbą opiatowców radykalnie spadła liczba osób używających narkotyków iniekcyjnie, a wśród nich liczba bezdomnych. Centrum Redukcji Szkód MONAR, prowadzące warszawski program wymiany igieł i strzykawek, który w latach 1999−2005 obsługiwał rocznie od 1500 do 2000 klientów, po 2006 roku obsługiwało już tylko ok. 200 osób. Skąd taki spadek? Część klientów programu odpłynęła do leczenia, a inni, głównie heroinowi i kompotowi turyści, z powodu upadku „bajzla” na Centralnym, zrezygnowali z odwiedzin Warszawy. W Raporcie Krajowym 2014 (KBPN) znajdujemy dane dotyczące liczby wydawanych w tamtych czasach przez programy redukcji szkód igieł: w 2007 roku wydano ich 529 tys. sztuk, w 2008 roku 432 tys., a w 2009 roku już tylko 259 tys. − 50% mniej niż dwa lata wcześniej. Nie powinno budzić wątpliwości, że popyt na igły i strzykawki kurczył się z powodu udostępnionych w Warszawie nowych miejsc terapii substytucyjnej.
Zwiększony dostęp do metadonu miał dla Warszawy i mniej korzystne konsekwencje. Zamiast turystyki heroinowej, pojawiła się turystyka lecznicza. Do dzisiaj wśród pacjentów PS znaczny odsetek stanowią osoby, które przyjechały za leczeniem z województw, gdzie jeszcze substytucji lekowej nie było (podkarpackie i podlaskie) albo udostępniono ją stosunkowo niedawno (opolskie, pomorskie, warmińsko-mazurskie). Gdy w latach 2011−2012 pojawiły się wreszcie PS w Gdańsku, Olsztynie i Opolu, część pochodzących stamtąd bezdomnych i uzależnionych wróciła do rodzinnych domów, część jednak została. Obecnie system NFZ (także system pomocy społecznej) wykazuje większość takich osób jako warszawiaków, stąd w ramach wewnętrznych rozliczeń mazowiecki odział NFZ odzyskuje tylko część pieniędzy.
| Województwo (zgodnie z miejscem ostatniego zameldowania pacjenta) | Liczba osób leczących się w programie leczenia substytucyjnego w Siedlcach | Liczba osób leczących się w programach leczenia substytucyjnego w Warszawie |
|---|---|---|
| podkarpackie | 1 | 1 |
| podlaskie | 7 | 1 |
Odnosząc się do informacji zawartych w tabeli 2., należy dodać, że obecnie tylko w programach pomocowych Stowarzyszenia Jump ’93 można doliczyć się ponad 20 klientów, którzy leczą się substytucyjnie w Warszawie, a pochodzą ze wskazanych w tabeli województw. Wyróżnione w tabeli Siedlce, są miastem na pograniczu województwa mazowieckiego i podlaskiego, a wykazywane przez tamtejszy program osoby zamiejscowe, to głównie dojeżdżający po lek mieszkańcy „pobliskich” Siemiatycz. Jest to miejscowość położona o ponad 60 km od Siedlec, co biorąc pod uwagę rozkład terytorialny PS w naszym kraju, jest dystansem całkiem niedużym.
Warszawa zatem (i w znacznej mierze Lublin) rozwiązała w istotnym stopniu problem popytu na heroinę na ścianie wschodniej i dlatego tamtejsze społeczności terapeutyczne mogą spać spokojnie, a urzędnicy umyć ręce, bo „u nas opiatowców nie ma”. W 2012 roku udało się KBPN uzyskać jedynie zapewnienie podkarpackiego i podlaskiego NFZ o zabezpieczeniu środków finansowych na leczenie substytucyjne, ale bez widoków na realne udostępnienie świadczenia.
System pomocy społecznej radzi sobie z rozliczeniami trochę lepiej od NFZ, ale do bliższych danych nie udało się dotrzeć. Dane uzyskane z warszawskich OPS-ów pozwalają w niewielkim stopniu zgłębić problematykę bezdomności narkotykowej i zamiejscowych pacjentów programów substytucyjnych.
Z naszego rozpoznania sytuacji wynika, że wśród bezdomnych i uzależnionych klientów OPS-ów zdecydowaną większość stanowią pacjenci programów substytucyjnych (70-90%). Są to mieszkańcy całodobowych placówek opiekuńczych, przeważnie zamiejscowi (spoza Mazowsza). Liczba niezaopiekowanych pacjentów PS, czyli osób mieszkających kątem u znajomych lub w pustostanach, nie jest znana.
| Obszar działania placówki pomocy społecznej | Liczba osób z diagnozą uzależnienia od substancji psychoaktywnych, korzystających z pomocy placówki | Liczba uzależnionych i bezdomnych | Liczba uzależnionych i zagrożonych bezdomnością | Liczba uzależnionych z orzeczeniem o niepełnosprawności | Liczba uzależnionych 40+ | Liczba uzależnionych 50+ (zawierająca się w liczbie osób 40+) |
|---|---|---|---|---|---|---|
| Bemowo | 15 | 3 | 0 | 13 | 7 | 2 |
| Białołęka | 23 | 13 | bd | 8 | bd | bd |
| Bielany | 28 | 0 | 1 | 11 | 6 | 2 |
| Kobyłka | 1 | 0 | 0 | 0 | 1 | 0 |
| Legionowo | bd | bd | bd | bd | bd | bd |
| Mokotów | 31 | 9 | 6 | 22 | 6 | 1 |
| Ochota | 26 | 3 | 4 | 21 | 11 | 3 |
| Otwock | bd | bd | bd | bd | bd | bd |
| Piaseczno | 10 | 9 | 2 | 10 | 6 | 0 |
| Praga Pd | 51 | 4 | 0 | 51 | 9 | 9 |
| Praga Pn | 28 | 4 | 11 | 18 | 3 | 2 |
| Pruszków | 6 | 0 | 1 | 4 | 2 | 1 |
| Rembertów | 14 | 2 | 9 | 14 | 6 | 2 |
| Śródmieście | 40 | bd | bd | 18 | 23 | 9 |
| Targówek | 37 | 5 | 11 | 22 | 3 | 1 |
| Ursus | 24 | bd | bd | 17 | 2 | 2 |
| Ursynów | 10 | 6 | 3 | 6 | 0 | 0 |
| Wawer | 10 | 1 | 1 | 1 | bd | bd |
| Wesoła | 2 | 2 | 0 | 0 | 0 | 1 |
| Wilanów | 1 | 0 | 1 | 2 | 0 | 1 |
| Włochy | 3 | bd | bd | 1 | 0 | 0 |
| Wola | 60 | 10 | 0 | 31 | 14 | 4 |
| Wołomin | 21 | 5 | 7 | 7 | 1 | 0 |
| Ząbki | 8 | 16 | 2 | 0 | 1 | 0 |
| Zielonka | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| Żoliborz | 17 | 2 | 3 | 14 | 8 | 4 |
| RAZEM | 466 | 94 | 62 | 291 | 109 | 44 |
Niewystarczający dostęp do leczenia substytucyjnego, skutkujący pozostaniem przez wiele osób poza systemem opieki, powoduje, że przeważająca część z nich sięga po nowe substancje psychoaktywne (NSP), w tym mefedron i substancje wytwarzane na bazie leków aptecznych. Jest to problem identyfikowany i nagłośniony przez wszystkie polskie programy redukcji szkód. Biorąc pod uwagę, że popyt na NSP jest silnie skorelowany ze wzrostem liczby przypadków podwójnej diagnozy (PD) oraz schorzeń neurologicznych, terapia substytucyjna staje się niezwykle ważnym narzędziem redukcji popytu na dopalacze i nowe narkotyki. Programowi Rzecznika nie udało się uzyskać aktualnych danych na temat liczby zgłoszeń do leczenia z powodu PD. Udało się natomiast uzyskać informacje dotyczące nakładów NFZ na rehabilitację osób z podwójną diagnozą, co pozwala prześledzić problem.
| Województwo | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | Liczba świadczeniodawców w 2014 | Liczba świadczeniodawców w 2016 |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| dolnośląskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| kujawsko-pomorskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| lubelskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| lubuskie | 997682 | 957557 | 938382 | 1011606 | 1156557 | 1087175 | 1118130 | 1 | 1 |
| łódzkie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| małopolskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 18018 | 3523585 | 0 | 1 |
| mazowieckie | 607901 | 1427219 | 2603056 | 2739215 | 3047612 | 3523585 | 3193772 | 2 | 2 |
| opolskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| podkarpackie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| podlaskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| pomorskie | 0 | 0 | 273140 | 282620 | 306639 | 307350 | 304252 | 1 | 1 |
| śląskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| świętokrzyskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| warmińsko-mazurskie | 351390 | 357345 | 395408 | 387788 | 393768 | 416221 | 482449 | 1 | 1 |
| wielkopolskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| zachodniopomorskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| RAZEM | 1956973 | 2742121 | 4209986 | 4421229 | 4904576 | 5352349 | 8622188 | 5 | 6 |
Na wzrost nakładów NFZ na leczenie PD ma wpływ wiele czynników, z popytem na przedmiotowe świadczenie na czele. Istotna jest ponadto rosnąca liczba rozpoznań wynikająca z coraz większego przykładania wagi przez placówki ambulatoryjne (i nie tylko) do rzetelnej diagnostyki. Jeżeli chodzi o rehabilitację PD, to znaczący transfer środków finansowych, związany jest z udrożnieniem systemu, poprzez pojawienie się nowych programów specjalistycznego leczenia. W zakresie znacznie krótszych czasowo programów terapii PD odnotowuje się spadek finansowania, ale prawdopodobnie tylko na rzecz rehabilitacji, czyli opieki dłuższej. Należy też dodać, że pewien udział w ogólnym wzroście finansowania miała zmiana w wycenie świadczenia.
Istotne jest tu także zestawienie nakładów NFZ z czasem oczekiwania na leczenie. W latach 2015−2016 nakłady na rehabilitację osób z PD wzrosły aż o 60%, ale z obserwacji Biura Rzecznika wynika, że kolejki uległy skróceniu tylko do stanu notowanego przed 2014 roku. Dane NFZ pokazują też, że w stosunku do 2010 roku (gdy lawinowo otwierano sklepy z dopalaczami), nakłady na rehabilitację osób z PD wzrosły aż czterokrotnie.
| Województwo | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | Liczba świadczeniodawców w 2014 | Liczba świadczeniodawców w 2016 |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| dolnośląskie | 0 | 0 | 149382 | 989827 | 955287 | 952596 | 948582 | 1 | 1 |
| kujawsko-pomorskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| lubelskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| lubuskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| łódzkie | 699972 | 859173 | 813365 | 802676 | 883663 | 696025 | 588379 | 1 | 1 |
| małopolskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| mazowieckie | 532898 | 363106 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| opolskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| podkarpackie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| podlaskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| pomorskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| śląskie | 1187278 | 1108377 | 1261770 | 1233700 | 1233700 | 1352730 | 1340240 | 1 | 1 |
| świętokrzyskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| warmińsko-mazurskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| wielkopolskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| zachodniopomorskie | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| RAZEM | 2420148 | 2330656 | 2224517 | 3026203 | 3072650 | 3001351 | 2877201 | 3 | 3 |
Jesienią 2015 roku pojawiło się obwieszczenie Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w sprawie konsultacji taryfy świadczeń gwarantowanych w zakresie opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień. Według tej wyceny stosowanie metadonu miało być wyżej punktowane niż stosowanie innych leków substytucyjnych. Agencja proponowała takie punktowanie, mimo że metadon całkowicie niemal zmarginalizował pozostałe stosowane w polskiej substytucji preparaty. Te inne leki (głównie Suboxone, preparat łączący buprenorfinę z naloksonem) były wówczas stosowane w Polsce przez ok. 2% pacjentów (źródło: KBPN 2014 rok), podczas gdy w krajach Unii Europejskiej używa ich ok. 40% pacjentów. Metadon jest zatem stosowany nawet wtedy, gdy z różnych względów zdrowotnych powinny być zastosowane inne specyfiki (np. słodkiego metadonu nie powinny przyjmować osoby z cukrzycą). W wyniku konsultacji społecznych Agencja poprawiła przedmiotową wycenę, która dodatkowo burzyła niewiele wcześniej przyjętą taryfikację NFZ, znacznie bardziej zgodną z oczekiwaniami lecznictwa. W poprawianiu i uwagach do obydwu taryf przede wszystkim chodziło o szersze stosowanie preparatu Suboxone, leku o stosunkowo wysokim profilu bezpieczeństwa, używanym wyłącznie do celów leczenia substytucyjnego. Ten specyfik, który zdobywa sobie coraz większe uznanie w świecie, nazywany jest niekiedy lekiem przyszłości. Buprenorfina, która charakteryzuje się odpornością na przedawkowania, poprzez skojarzenie z naloksonem, zyskuje dodatkowe zabezpieczenie przed używaniem iniekcyjnym. Ponadto buprenorfina znacznie słabiej od metadonu osłabia funkcje kognitywne. Powyższa charakterystyka, sytuuje Suboxone wyżej od metadonu w zakresie osiągania celów leczniczych (innych niż redukcja szkód) i powoduje, że preparat jest częściej stosowany wśród osób młodszych oraz lepiej funkcjonujących społecznie. Minusem jest jego cena (jest zdecydowanie droższy od metadonu), która powoduje, że mimo licznych walorów, Suboxone jest w Polsce stosowany marginalnie.
Wiosną 2014 roku Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii przedstawiło Ministerstwu Zdrowia projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz odpowiednich przepisów wykonawczych, która miała umożliwić prowadzenie leczenia substytucyjnego gabinetom lekarskim, w oparciu o przepisywanie leków na receptę. Proponowana zmiana otwierała taką możliwość lekarzom wybranych specjalizacji, przede wszystkim lekarzom POZ i psychiatrom (na różnych etapach prac nad projektem wskazywano jeszcze lekarzy chorób zakaźnych i toksykologów). Celem zmiany było wprowadzenie dodatkowej, przyjaznej formuły dla terapii zastępczej, która poprawiłaby w sposób istotny dostęp do niej i poszerzyła spektrum stosowanych leków. Według zgodnej opinii ekspertów obowiązujący dotąd model programu substytucyjnego wyczerpał swoje możliwości w przedmiotowym względzie i od lat słabo poddawał się korektom. Projekt opierał się na procedurze sprawdzonej w świecie, z powodzeniem stosowanej między innymi w krajach skandynawskich, znanych z restrykcyjnego podejścia do narkotyków i wysokiej kultury medycznej (szwedzki model przeciwdziałania narkomanii jest często w polskim środowisku terapeutycznym wskazywany jako wzorcowy).
Propozycja KBPN wychodziła naprzeciw oczekiwaniom społecznym, wyrażanym często przy okazji coraz częstszej krytyki obowiązującego modelu programu substytucyjnego. Krytyka wykazywała na przykład, że model ten nie sprzyja szerszemu udostępnieniu leczenia, bo nie pozwala na jego docieranie do mniejszych miejscowości. Przeszkodę stanowią tu zbyt wysokie koszty PS, które są głównie związane z utrzymaniem personelu i lokalu, które powodują, że działalność przynosi straty finansowe, jeśli liczba pacjentów nie przekroczy 30 osób.
Przykład Warszawy pokazuje, że osoby uzależnione z mniejszych miejscowości migrują za leczeniem do dużych miast, stając się tam bezdomnymi, generując dodatkowe problemy i koszty. Między innymi ze względu na te problemy wielokrotnie zmieniano przepisy wykonawcze do ustawy, dając lekarzom duże uprawnienia w zakresie umożliwienia pacjentom rzadszego stawiania się po odbiór leku. Na przeszkodzie upowszechnieniu tej praktyki stanęły jednak zasady finansowania programów substytucyjnych: pacjent rzadko korzystający z programu przynosił mniejszy dochód. Okazało się, że to właśnie pacjent bez przywilejów (z tytułu postępów w leczeniu), pacjent niepracujący i naruszający kontrakt, przynosi placówce większy dochód. Ponadto wymóg częstego stawiennictwa powoduje, że PS obsługują codziennie zbyt liczną grupę osób. W samej Warszawie działają cztery programy substytucyjne, w których liczba pacjentów przekracza 100 osób, w tym dwa, gdzie przekracza 200 osób. Gdy kilkadziesiąt osób uzależnionych pojawi się na raz w placówce lub w jej pobliżu i pozostanie tam przez dłuższy czas, zawsze będzie to stanowić problem dla otoczenia i personelu programu. Codzienne stawiennictwo podtrzymuje uzależnienie środowiskowe, przeszkadza w osiąganiu postępów w terapii i reintegracji społecznej. Napięcie, jakie się wówczas wytwarza, sprzyja z kolei wypaleniu zawodowemu u personelu, naruszeniom praw pacjenta, powoduje problemy z rekrutacją nowych pracowników programu.
Jak już wspomniano, proponowana w projekcie KBPN nowa procedura lecznicza miała się opierać na preparatach innych niż metadon, lepiej farmakologicznie zabezpieczonych i mniej atrakcyjnych w obrocie ulicznym.
Jakich jeszcze pożytków należałoby się spodziewać po formule „na receptę”? Wydaje się, że prosta w obsłudze procedura pozwalałaby wreszcie związać leczenie substytucyjne z innymi formami opieki, w tym z poradniami leczenia uzależnień, ośrodkami stacjonarnymi czy programami readaptacji społecznej. Formy zintegrowane to środowisko najlepsze dla substytucji i optymalne dla wielu pacjentów, głównie tych, którzy z powodu długiej historii pozostawania w sytuacji wykluczenia, mają problemy z reintegracją społeczną i poruszaniem się między instytucjami pomocowymi.
Prace nad ustawą posuwały się jednak powoli. W tym czasie Suboxone i przypisana do niego procedura zostały pozytywnie ocenione przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Wpływ na wstępny werdykt miały pozytywne oceny ekspertów, które pojawiły się w związku z konsultacją wniosku producenta o refundację leku. Całościowa ocena Agencji była jednak negatywna: w odpowiedzi dla producenta leku wskazano na brak odpowiednich zmian w prawie, które pozwalałyby na zastosowanie przedstawionej we wniosku procedury (przepisywanie leku na recepty i wydawanie przez apteki).
W drugiej połowie 2015 roku prace nad ustawą o zdrowiu publicznym zatrzymały działania Ministerstwa Zdrowia dotyczące projektu Krajowego Biura, a na początku 2016 roku firma farmaceutyczna wprowadzająca do naszego kraju Suboxone − lek dla projektu strategiczny – z powodu braku postępów w sprawie zlikwidowała swoje przedstawicielstwo w Polsce.
By przełamać impas, przedstawiciele warszawskiej Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS, na wniosek Stowarzyszenia Jump ’93, spotkali się wiosną 2016 roku z wiceministrem zdrowia Krzysztofem Łandą. Dzięki spotkaniu prace nad projektem ponownie ruszyły, a w grudniu 2016 roku przeszedł on konsultacje społeczne.
W toku dalszych prac projekt został gruntownie zmieniony. Przede wszystkim odrzucono refundację (szanse na nią od początku były niewielkie), przez co postawiono istotną barierę szerszej dostępności. Decyzja taka zapadła, mimo że leczenie w gabinetach lekarskich, nawet w oparciu o droższy lek, byłoby znacznie tańsze od leczenia w PS. Zdaniem KBPN nawet o 30%. Wprowadzono też różne inne obostrzenia. W nowej wersji kwalifikacją do leczenia w gabinetach lekarskich miały się zajmować dotychczas działające programy leczenia substytucyjnego, stosując trzymiesięczny okres zatrzymywania i stabilizowania pacjenta u siebie, oraz cykliczny, dwunastomiesięczny okres odnawiania skierowania do leczenia. Po kolejnych konsultacjach projektu do zapisu o trzymiesięcznej stabilizacji dodano uzupełnienie, które w uzasadnionych przypadkach daje możliwość szybszego „przekazania” pacjenta gabinetowi (nawet po 2 tygodniach).
Zapis ten, choć jego intencje są zrozumiałe, wymaga starannego dopracowania. Można łatwo przewidzieć, że niektóre programy substytucyjne mogą nie być zainteresowane przekazywaniem pacjentów gabinetom lekarskim − są placówki, które mają problemy z wykonaniem kontraktu z NFZ albo robić to nierzetelnie. Mogą zatrzymywać pacjentów dobrze funkcjonujących, a pozbywać się przypadków trudniejszych. W projekcie zmieniano również wielokrotnie zapisy dotyczące szkoleń dla nowych lekarzy substytucyjnych i uprawnionych do prowadzenia tego leczenia specjalizacji. W najbardziej aktualnej jego wersji organizacją i finansowaniem szkoleń ma nadal zajmować się KBPN, a co do specjalizacji, na koniec wybrani zostali lekarze podstawowej opieki zdrowotnej i psychiatrzy. Obydwie zmiany wydają się słuszne. Jak dotąd do organizacji i poziomu szkoleń nie było żadnych zastrzeżeń, a wybór lekarzy POZ jest ważny z uwagi na cel, jakim jest ciągłe zwiększanie dostępu do przedmiotowej terapii. Od samego początku zakładano natomiast, że uprawiony lekarz będzie musiał zapewnić pacjentowi dostęp do pomocy terapeutycznej, a leki mogłyby być przepisywane na okres nie dłuższy niż 30 dni.
Największym mankamentem nowego projektu pozostaje pełna odpłatność za lek. Nawet częściowa refundacja znacznie poszerzyłaby dostęp do świadczenia, natomiast jej całkowity brak wykluczy osoby najuboższe (obecnie miesięczny koszt stosowania uśrednionej dawki Suboxone to ok. 700 zł).
Mimo tych wszystkich zastrzeżeń i niedostatków, proponowana zmiana mogłaby stać się krokiem milowym w rozwoju terapii substytucyjnej. Niestety, według posiadanych przez program Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych informacji, w związku z podaniem się do dymisji wiceministra Krzysztofa Łandy, prace nad projektem znowu zwolniły.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, leczenie, redukcja szkód, pomoc, współpraca międzynarodowa.
Anonimowi Narkomani to międzynarodowa, wewnętrznie zorganizowana Wspólnota, która służy zdrowiejącym uzależnionym. Obecnie działa ona w ponad 139 krajach. Jej charakter jest niedochodowy. Anonimowi Narkomani (Narcotics Anonymous, NA) uczą się od siebie nawzajem, jak prowadzić życie wolne od narkotyków oraz zdrowieć ze skutków ich zażywania.
Członkiem Wspólnoty może zostać każdy, kto chce przestać zażywać narkotyki. Drzwi są szeroko otwarte również dla tych, którzy mogą mieć problem z innymi substancjami psychoaktywnymi, w tym z lekami czy alkoholem. Osoby zdrowiejące w NA są skupione na problemie uzależnienia, a nie na konkretnej substancji.
Zasada anonimowości jest podstawową zasadą, która pozwala uzależnionym na uczestniczenie w mityngach bez obawy o konsekwencje karne lub społeczne. Jest to istotna kwestia dla uzależnionego rozważającego swoje pierwsze przyjście na mityng NA. Anonimowość zapewnia również dobrą atmosferę na mityngach. Pomaga zabezpieczyć się przed sytuacją, w której indywidualne cechy poszczególnych członków lub okoliczności wydarzeń stają się ważniejsze od dzielenia się posłaniem zdrowienia NA.
Podstawą skuteczności zdrowienia w NA jest wiara w terapeutyczną wartość pomocy udzielanej przez jednego uzależnionego drugiemu. Członkowie biorący udział w mityngach NA, dzielą się swoim doświadczeniem i zdrowieniem z uzależnienia od narkotyków. Mityngi NA mają nieformalną strukturę organizacyjną i odbywają się w miejscach wynajmowanych przez grupę oraz są prowadzone rotacyjnie przez członków, którzy na przemian je otwierają i zamykają. Mityngi NA oraz inne czynności grupy są całkowicie finansowane z dobrowolnych datków członków grupy oraz ze sprzedaży literatury dotyczącej zdrowienia w NA. Nie są przyjmowane finansowe darowizny od osób niebędących członkami NA.
Większość mityngów jest organizowana regularnie o tej samej godzinie w danym dniu tygodnia, zazwyczaj w miejscach publicznie dostępnych. Istnieją dwa typy mityngów – mityngi otwarte dla wszystkich oraz zamknięte (wyłącznie dla uzależnionych). Mityngi bardzo różnią się swoim charakterem. Dzielą się na: mityngi uczestnictwa, w których wszyscy chętni dzielą się swoim doświadczeniem, mityngi spikerskie, mityngi pytań i odpowiedzi, mityngi tematyczne oraz pewne kombinacje powyższych przykładów. Celem każdego mityngu jest zawsze to samo: stworzenie odpowiedniego i wiarygodnego środowiska dla indywidualnego zdrowienia.
Uzależnieni pomagający sobie nawzajem w zdrowieniu to podstawa NA. Członkowie NA spotykają się regularnie i opowiadają o swoich doświadczeniach ze zdrowienia. Bardziej doświadczeni (znani jako sponsorzy) pracują indywidualnie z członkami o krótszym stażu we Wspólnocie.

Trzonem programu NA jest Dwanaście Kroków. Te Kroki to przewodnik, wskazujący praktyczną drogę zdrowienia. Dzięki Krokom i ścisłej współpracy z innymi członkami Wspólnoty uzależnieni dowiadują się, jak skutecznie zaprzestać zażywania narkotyków i w jaki sposób stawiać czoła życiowym wyzwaniom dnia codziennego.
Anonimowi Narkomani nie są wspólnotą religijną i nie faworyzują żadnej konkretnej religii. NA uczy podstawowych zasad duchowych, które można stosować w codziennym życiu, takich jak szczerość, otwartość umysłu, wiara, wola oraz współczucie. Zastosowanie tych zasad w codziennym życiu jest zależne od indywidualnej woli każdego z członków Wspólnoty. Zdrowienie w NA nie polega na cudownym wyleczeniu, następującym po upływie określonego czasu. Jest to swoisty proces, ciągły i osobisty. Każdy człowiek podejmuje indywidualną decyzję dotyczącą przyłączenia się do NA i każdy zdrowieje we własnym tempie.
Wspólnota Anonimowych Narkomanów nie prowadzi żadnych statystyk dotyczących utrzymywania długoterminowej abstynencji przez jej członków. Jedynym wyznacznikiem sukcesu NA jest dynamiczny wzrost liczby grup Anonimowych Narkomanów w okresie ostatnich kilku lat oraz gwałtowne rozprzestrzenienie się Wspólnoty Anonimowych Narkomanów poza granice Ameryki Północnej.
W 1978 roku było zarejestrowanych blisko 200 grup NA w trzech krajach; w 1982 roku w 11 krajach działało już 1200 grup; w 1993 roku w 60 krajach funkcjonowało 13 tys. grup, organizujących 19 tys. mityngów; w kwietniu 2008 roku w 130 krajach odbywało się ponad 50 tys. cotygodniowych mityngów; w kwietniu 2016 roku oszacowano, że w 139 krajach odbywało się około 67 tys. cotygodniowych mityngów.
Gdy przyjrzymy się strukturze wiekowej członków NA, to największą grupę stanowią osoby mieszczące się w przedziale 51-60 lat (29%), 24% stanowią osoby w wieku 41-50 lat, 21% to 31-40-latkowie, 14% to osoby mające ponad 60 lat, 11% to członkowie w wieku 21-30 lat, a najmniej osób (1%) stanowią te w wieku poniżej 20 lat (ryc. 1.). Do Wspólnoty uczęszcza więcej mężczyzn (59%) niż kobiet (41%) (ryc. 2.)2.


Komitety działające na zasadzie wolontariatu i składające się z członków NA powstają w celu wykonywania wielu służb wewnątrz Wspólnoty. NA nie przyjmuje darowizn finansowych od osób niebędących członkami, nie zatrudnia żadnych zawodowych doradców, nie prowadzi żadnych przychodni oraz nie posiada nieruchomości. Poniżej znajduje się lista służb, których mogą się podejmować lokalne grupy NA.
Mityngi informacyjne mogą być prowadzone przez członków NA w celu informowania społeczności lokalnej o istnieniu Wspólnoty Anonimowych Narkomanów oraz o możliwych formach pomocy ze strony NA.
Konferencje i wykłady o zdrowiu są imprezami organizowanymi przez profesjonalne organizacje, na których NA może wystawić stoisko lub przekazywać informacje podczas warsztatów.
Prezentacje są często przeprowadzane dla duszpasterzy, pracowników policji, sędziów, doradców, pielęgniarek, lekarzy oraz pedagogów i nauczycieli, a także dla innych grup zawodowych w celach informacyjnych.
Ogłoszenia publiczne mogą dostarczać informacje o NA przeznaczone do wiadomości publicznej poprzez środki przekazu (prasa, radio, telewizja, billboardy, naklejki w środkach komunikacji publicznej oraz plakaty).
Komitet infolinii może przekazywać informacje o mityngach oraz ogólne informacje o całym NA.
Listy lokalnie ustalonych mityngów zawierają pełną informację o dokładnej godzinie oraz miejscu odbywających się mityngów. Są one powszechnie dostępne.
Służba w szpitalach i instytucjach jest prowadzona przez lokalne komitety za pomocą organizowanych mityngów/prezentacji w celu przedstawienia uczestniczącym osobom ogólnych podstaw programu Anonimowych Narkomanów.
Niosą one posłanie zdrowienia w NA uzależnionym, którzy nie mają możliwości swobodnego i regularnego uczestniczenia w mityngach NA. Mityngi lub prezentacje są przeprowadzane w szpitalach, więzieniach, ośrodkach terapeutycznych, placówkach detoksykacyjnych oraz w innych instytucjach.
Komitet Literatury dysponuje dużym wyborem książek, broszur i ulotek, wydanych także dużym drukiem, oraz nośników audio i e-booków. Literatura Anonimowych Narkomanów jest publikowana w języku angielskim oraz wielu innych językach.

Informacje o NA są umieszczone na stronie internetowej www.anonimowinarkomani.org. Tam można uzyskać numery infolinii oraz wykaz list z informacjami o czasie i miejscu mityngów odbywających się w Polsce. Infolinie są obsługiwane przez zdrowiejących uzależnionych lub przez osoby mające możliwość kontaktu ze zdrowiejącymi członkami NA. Zostały one utworzone, aby pomóc dzwoniącemu w znalezieniu najbliższego mityngu. Wykonanie telefonu na infolinię to dobry pomysł na początek, jeżeli ktoś ma jakiekolwiek pytania dotyczące NA.
Jeżeli masz pytania dotyczące Wspólnoty Anonimowych Narkomanów, możesz także skontaktować się ze Światowym Biurem Służb NA (World Service Office) na stronie www.na.org. W Światowym Biurze Służb można uzyskać wszelką informację dotyczącą mityngów lub konkretnych służb, jak również pełną listę dostępnej literatury NA przydatnej w zdrowieniu.
Informacja Publiczna NA w Polsce
+48 534 054 370
Fundacja Biuro Służby Regionalnej NA w Polsce
ul. Legnicka 65, 54-206 Wrocław
Biuro Światowe – World Service Office
PO Box 9999
Van Nuys, California 91409 USA
(818) 773 9999
(818) 700 0700
WSO Oddział Europejski − World Service Office
48 Rue de l’Été/Zomerstraat
B-1050 Brussels, Belgium
+32 2 646 6012
+32 2 649 9239
Written by Filip Nawara on . Posted in książki, recenzja.

Tytuł: Przykuci do Biurka. Poradnik dla pracoholików, ich małżonków i dzieci oraz terapeutów uzależnień
Autor: Bryan E. Robinson
Wydawca: Fundacja Dolce Vita
Prezentowana publikacja jest polską edycją trzeciego wydania. Pierwsze miało miejsce w 1998 roku. W trzecim wydaniu książka przeszła metamorfozę. Część pierwsza − Uzależnienie od pracy: nowy amerykański bożek − opisuje problem pracoholizmu. Część druga − Leczenie uzależnienia od pracy − koncentruje się na rozwiązywaniu problemu i zawiera cztery nowe rozdziały nieobecne we wcześniejszych wydaniach.
Autor podkreśla, że główna różnica między aktualną sytuacją w zakresie uzależnienia od pracy a sytuacją, jaka miała miejsce w momencie publikacji pierwszego wydania, polega na postępie w rozumieniu pracoholizmu i świadomości zagrożeń związanych z tym problemem. Obecnie w coraz większej liczbie krajów na całym świecie ten problem jest rozpoznawany i rozwiązywany. Rozwija się ruch Anonimowych Pracoholików, zwiększyła się liczba badań poświęconych uzależnieniu od pracy. Jednocześnie intensyfikacji uległa sama praca. Autor przytacza dane, z których wynika, że tydzień pracy wydłużył się w USA z 44 godzin w 1998 roku do 60 godzin w 2013 roku. Wraz z wydłużeniem czasu pracy gwałtownie podniósł się poziom związanego z nią stresu. Badania wskazują, że presja związana z pracą jest drugą najczęstszą przyczyną stresu wśród Amerykanów, zaraz po kłopotach finansowych.
Istotną trudnością w radzeniu sobie z problemem uzależnienia od pracy jest częste traktowanie pracoholizmu raczej jako zalety niż wady. Postawa sugerująca, iż pracoholicy są w istocie szczęśliwi, gdyż robią to, co kochają, obecna jest nie tylko w opinii społecznej, można ją spotkać nawet w publikacjach naukowych. Chociaż pracoholizm stał się pojęciem powszechnie używanym, nie został włączony do oficjalnej nomenklatury psychiatrycznej i psychologicznej − nie został ujęty w DSM-5 (piątej edycji klasyfikacji zaburzeń psychicznych Diagnostycznego i statystycznego podręcznika chorób umysłowych), opracowanego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne.
Pracoholizm jest definiowany przez autora publikacji jako zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, które manifestuje się poprzez narzucone sobie wymagania, nieumiejętność regulowania nawyków pracy oraz czerpanie nadmiernej przyjemności z pracy kosztem innej aktywności. Zdaniem autora książka dostarcza wnikliwego spojrzenia na uzależnienie od pracy. Obala mity, podważa błędne przekonania oraz stara się objaśnić zjawisko przy zastosowaniu klinicznych, empirycznych badań. Publikacja pokazuje destrukcyjny wpływ przepracowywania się nie tylko na pracoholików, ale także na osoby żyjące w ich otoczeniu – partnerów, dzieci i wspólników.
Autor poddaje pod rozwagę sentencję Rudyarda Kiplinga: Więcej ludzi umarło z przepracowania, niżby uzasadniała to doniosłość ich pracy.
Tekst ukazał się w numerze 3(79)/2017 Serwisu Informacyjnego
Uzależnienia
Written by Filip Nawara on . Posted in książki, recenzja.

Tytuł: Uzależnienie od Internetu. Profilaktyka, diagnoza, terapia. Poradnik dla terapeutów i lekarzy
Autorzy: Kimberly S. Young, Cristiano Nabucco de Abreau
Wydawca: Fundacja Dolce Vita, 2017 r.
Autorzy publikacji zaznaczają we wstępie, że koncentruje się ona na aktualnych badaniach w obszarze uzależnienia od internetu. Podkreślono fakt, iż siecioholizm jest zjawiskiem nowym, jeszcze do niedawna nieklasyfikowanym przez część środowisk medycznych jako choroba. Zmiana podejścia była konsekwencją dynamicznego wzrostu problemów towarzyszących rozwojowi nowych technologii. Siecioholizm został uznany za problem narodowy w USA, Chinach, Korei Południowej i na Tajwanie.
Uzależnienie od sieci zaczęto badać szerzej pod koniec lat 90. XX wieku. Do dziś jednak nie uzgodniono uniwersalnych standardów – m.in. używana w literaturze naukowej terminologia jest niejednorodna, a narzędzia diagnostyczne mierzą różne zjawiska. Prezentowana publikacja jest – zdaniem autorów − pierwszym wszechstronnym zbiorem aktualnych badań poświęconych uzależnieniu od sieci.
Pierwsza — Rozumienie siecioholizmu i zachowania w sieci− to zarys teoretyczny, który wyjaśnia, w jaki sposób można definiować i konceptualizować kompulsywne korzystanie z internetu z perspektywy klinicznej. Prezentowane są wyniki badań epidemiologicznych, umożliwiające oszacowanie zasięgu problemu, modele wyjaśniające psychologiczne uzależnienie od internetu, aktualne teorie na temat czynników ryzyka związanych z nałogowym korzystaniem z internetu. Zidentyfikowane zostały najbardziej uzależniające i problematyczne aktywności w sieci. Opisano sprawdzone narzędzia diagnostyczne pomocne w rozróżnianiu normalnych i kompulsywnych schematów korzystania z internetu. Analizie poddano wybrane rodzaje siecioholizmu: cyberseks, e-hazard, gry komputerowe. W ramach tej ostatniej kategorii opisane zostało uzależnienie od gier MMORPG (massively multiplayer online role-playing), których przykładami są gry Second life i World of Warcraft. Elementem fascynującej analizy zaprezentowanej w rozdziale były semistrukturalne wywiady z graczami. Opisane zostały wirtualne światy gier MMORPG, sylwetki i motywacje graczy, zanalizowano czynniki przyczyniające się do powstania uzależnienia, a leżące zarówno po stronie gracza, jak i po stronie gry. Omówiono także zjawisko subiektywnego odbioru uzależnienia przez gracza MMORPG.
Druga część publikacji -– Psychoterapia, leczenie i profilaktyka – poświęcona jest diagnozie i leczeniu siecioholizmu. Autorzy wskazują na trudność w dostrzeżeniu zaburzenia, spowodowaną popularnością komputerów. Oznaki problemu mogą być łatwo maskowane przez zasadne, niepatologiczne korzystanie z internetu. Książka prezentuje więc zarys strategii wykrywania i ewaluacji problemu. Pomocnym algorytmem kryteriów uzależnienia jest DIAR. Skrót ten wywodzi się od poszczególnych etapów, które można zaobserwować w procesie uzależnienia: Desire to stop (chęć zaprzestania), Inability to stop (niemożność zaprzestania), Attempts to stop (próby zaprzestania), Relapse (nawroty). Psychoterapeutycznych metod aktualnie dostępnych w leczeniu uzależnienia od internetu jest niewiele, a te istniejące wciąż są rzadko opisywane w literaturze naukowej. Najczęściej badanym podejściem jest terapia poznawczo-behawioralna (TPB) oraz dialog motywujący (DM). Prezentowane są wyniki badań skuteczności tych podejść. Cristiano Nabucco de Abreau przedstawia zasady Ustrukturyzowanej Terapii Poznawczej, stosowanej w Instytucie Psychiatrii na Uniwersytecie w São Paulo. Przedstawiony został także Program Dwunastu Kroków w leczeniu uzależnień od internetu. Politykę zapobiegania uzależnieniu od internetu w Korei Południowej opisał Jung-Hye Kwon. Aktualne podejścia profilaktyczne opierają się na behawioralnych i poznawczych strategiach, których przykładami są Trening Samozarządzania i Program Kontroli Grania. Zdaniem autora oferta działań profilaktycznych prowadzonych w szkołach jest jednak niewystarczająca. Przeważają programy ograniczone do 8–12 sesji, podczas gdy wyniki badań sugerują, że zapobiegawcza interwencja powinna być znacznie dłuższa i odpowiednio intensywna.
Przedstawiana publikacja jest skierowana do środowisk akademickich i klinicznych – badaczy oraz praktyków m.in. opieki społecznej, poradnictwa w zakresie uzależnień behawioralnych, psychologii, psychiatrii i pielęgniarstwa.
Tekst ukazał się w numerze 3(79)/2017 Serwisu Informacyjnego
Uzależnienia
Written by Filip Nawara on . Posted in książki, recenzja.

Tytuł: Zaburzenia uprawiania hazardu i inne tzw. nałogi behawioralne
Redaktor: Bogusław Habrat
Wydawca: Instytut Psychiatrii i Neurologii 2016 , 478 s.
Pobierz publikację
Pojęcia i problem uzależnień czy nałogów behawioralnych są zjawiskiem nowym, zarówno w nauce jak i w obiegu powszechnym. Jest to widoczne zwłaszcza w bibliografiach do poszczególnych części prezentowanej publikacji, w których zdecydowanie dominują pozycje z lat dwutysięcznych, nierzadko po 2010r. Bibliografie cechuje też niezwykła objętość, od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu pozycji dla każdego z rozdziałów, z wyjątkiem hazardu, w którym liczba przekroczyła 350.
Ilość prac podjętych przez świat nauki w tak krótkim czasie, daje pojęcie o ogromie materiału z jakim mierzą się badacze i autorzy, ale też, przy znikomych wytycznych i standardach dla badań, stwarza sytuację chaosu informacyjnego, widocznego np. w zróżnicowaniu stosowanej terminologii. Większość omawianych problemów zyskała w literaturze po kilkanaście określeń, odnoszących się do różnych aspektów tego co nazywamy „nałogami behawioralnymi” i odzwierciedlających odmienne do nich podejścia.
Jak pisze we wstępie Bogusław Habrat, redaktor tomu i autor znacznej części opracowań, „celem autorów jest wykazanie złożoności i niejednoznaczności zjawisk opisywanych tym wspólnym terminem”. Wspomina m.in. o nie zawsze uzasadnionej medykalizacji „nałogów behawioralnych” i ujmowaniu ich w kategoriach patologii, pomimo braku na to dowodów, co z jednej strony stwarza grunt dla rozwinięcia błędnych interwencji, z drugiej może wywoływać obawy przed elementami zwykłego funkcjonowania.
Zwraca też uwagę na samo stosowanie języka „addyktywnego”, w którym najczęściej nałogi (nomen omen) behawioralne są omawiane, choć nie jest wykluczone, że część z nich może lub powinna być rozpatrywana w innych kategoriach – o czym informują autorzy kolejnych rozdziałów.
Praktyczne problemy dotyczą również taksonomii: np. czy istnieje uzależnienie od internetu, czy tylko różne inne nałogi, związane z aplikacjami i czynnościami do których sieć jest potrzebna. Z drugiej strony, czy nadmierne granie w gry internetowe to odrębny „nałóg” czy tylko element uzależnienia od internetu.
Wszystko to składa się na zagadnienie, czy w kontekście zachowań w ogóle można mówić o nałogach, tym bardziej o uzależnieniach (ang. dependance), które w międzynarodowych klasyfikacjach stanowią odrębny problem o specyficznie wysokim nasileniu. W ostatniej klasyfikacji DSM-V Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego utworzono nową kategorię, nazwaną „zaburzeniami nałogowymi” (ang. addiction – nałóg) łączącą uzależnienia od substancji i niechemiczne, w której z „nałogów behawioralnych” znalazł się tylko hazard.
Zarówno jednak ten fakt, jak problemy definicyjne nie powinny skłaniać do bagatelizacji przedstawianych w publikacji zagadnień. Znaczna ich część (hazard, pracoholizm, zbieractwo i in.) była zauważona już wcześniej, zanim zaczęto ujmować je w kategoriach nałogu – kategoriach społecznie nośnych. Z kolei zjawiska nowe, związane z grami on-line czy serwisami społecznościowymi, choć nie mają miejsca w klasyfikacjach, stanowią poważne wyzwania dla części społeczeństw, zwłaszcza w państwach azjatyckich.
Można powiedzieć, że każdy z omawianych nałogów ma swoją specyfikę, swoje niewiadome ale i przypadki poważnych konsekwencji zdrowotnych czy psychospołecznych, dotykających nawet kilku procent populacji.
Na publikację złożyły się omówienia zaburzeń powstałych na tle: uprawiania hazardu, korzystania z nowych mediów (w tym serwisy społecznościowe i gry on-line), hiperseksualności, pracoholizmu, zakupoholizmu, uprawiania ćwiczeń fizycznych, opalania się i patologicznego zbieractwa.
W pierwszym rozdziale omówiono dodatkowo neurobiologiczne podstawy powstawania nałogów, które nierzadko zbliżone są do tych związanych z uzależnieniem od substancji.
W każdej części znalazły się omówienia dostępnych badań i dane epidemiologiczne. Przytaczane są także narzędzia diagnostyczne, koncepcje teoretyczne powstawania „nałogów” oraz stosowane terapie z omówieniem udokumentowanej – co nie oznacza udowodnionej – skuteczności. W tym kontekście nierzadko pojawia się terapia behawioralno-poznawcza i psychoterapia a także pozytywne efekty leczenia farmakologicznego.
Tekst ukazał się w numerze 1(77)/2017 Serwisu Informacyjnego
Uzależnienia
Written by Filip Nawara on . Posted in badania, raporty, czytelnia, Internet, szkoła, uzależnienia behawioralne, wychowanie.
Obecność w sieci stała się dla nastolatków niemalże normą społeczną, a dzięki technologii mobilnej internet towarzyszy im praktycznie w ciągu całego dnia. Zdecydowana większość młodzieży (93,4%) deklaruje, że korzysta z internetu wiele razy w ciągu dnia, a ponad 30% jest stale on-line. Tylko 0,7% młodych ludzi w ogóle nie korzysta z internetu.
Większość nastolatków codziennie korzysta z internetu, a około 30% z nich pozostaje on-line cały czas i to niezależnie od zmiany miejsca pobytu − tak wynika z raportu „Nastolatki 3.0”, który podsumowuje ogólnopolskie badania młodzieży zrealizowane w 2016 roku przez Naukową i Akademicką Sieć Komputerową we współpracy z Fundacją Pedagogium i Ośrodkiem Sondaży Społecznych Opinia. Badania te stanowią poszerzoną kontynuację projektu badawczego „Nastolatki wobec Internetu” z 2014 roku, zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka, a przeprowadzonego przez NASK i Pedagogium WSNS.
W najnowszej edycji badań wzięło udział 1394 uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z 55 szkół. Celem badań była analiza aktywności nastolatków w internecie, ich zachowań, świadomości zagrożeń i sposobów reagowania na przemoc.
Niniejsze opracowanie jest przeglądem najważniejszych wyników badań i przedstawia tylko wybrane dane. Pełny raport w wersji elektronicznej jest dostępny na stronie Akademii NASK.
Nastolatki wykazują się szczególnie intensywną aktywnością w cyberprzestrzeni. Obecność w sieci stała się dla nich niemalże normą społeczną, a dzięki technologii mobilnej, internet towarzyszy im praktycznie w ciągu całego dnia. Zdecydowana większość badanej młodzieży (93,4%) deklaruje, że korzysta z internetu wiele razy w ciągu dnia, a ponad 30% jest stale on-line. Tylko 0,7% młodych ludzi w ogóle nie korzysta z internetu.
Nastolatki najczęściej korzystają z internetu w domu i szkole, u znajomych, a także w miejscach publicznych, gdzie jest dostępna sieć WiFi.
Źródło: Raport „Nastolatki 3.0”.
| Wszyscy badani | Komputer stacjonarny | Laptop | Konsola do gier | Telefon komórkowy/smartfon | Tablet | Inne |
|---|---|---|---|---|---|---|
| Średnia | 62,2 min. | 70,7 min. | 20,4 min. | 25,3 min. | 188,3 min. | 12,7 min. |
Przeciętny nastolatek spędza w sieci ponad trzy godziny dziennie, korzystając tylko ze smartfona (31,3% badanych deklaruje, że jest to nawet ponad 5 godzin dziennie). Jeśli zsumujemy długość korzystania z internetu z wykorzystaniem innych narzędzi, takich jak komputer stacjonarny, laptop, tablet czy konsola do gier, to czas ten niepokojąco się wydłuża. Warto wspomnieć, że czas spędzany w sieci rośnie wraz z wiekiem − starsze nastolatki spędzają w niej więcej czasu niż gimnazjaliści.
Mobilność urządzenia jest dla nastolatków priorytetowa. Możliwości telefonów komórkowych, ich wysoka wydajność oraz wygoda w użytkowaniu niezależnie od miejsca pobytu sprawiają, że w pokoleniu najmłodszych użytkowników internetu prawie wyparły one komputery stacjonarne. Rozwój przenośnych urządzeń pozwolił nastolatkom na nieograniczony czasem i miejscem dostęp do internetu. Nie zaskakują więc wyniki badania, które pokazują, iż obecnie najbardziej popularnym narzędziem wśród nastolatków do łączenia się z siecią jest telefon komórkowy i smartfon. Przeciętny nastolatek korzysta z niego ponad trzy godziny dziennie. W populacji adolescentów rośnie też popularność innych urządzeń przenośnych − tabletów i laptopów. 52,8% badanych nie korzysta w ogóle z komputerów stacjonarnych.
Trend ten szczególnie wyraźnie widać u dziewcząt. Dziewczęta znacznie intensywniej i częściej niż chłopcy korzystają z internetu zarówno w domu, w drodze z domu do szkoły, u znajomych, jak i w miejscach publicznych, gdzie jest dostępna sieć WiFi. Chłopcy częściej dłużej korzystają z komputera i konsoli do gier, podczas gdy ich koleżanki chętniej sięgają po telefon komórkowy (smartfon), laptop i tablet.
Średni czas połączeń z internetem za pomocą smartfona w przypadku dziewcząt wynosi 211,5 min. dziennie, u chłopców 165,2 min. Czas przebywania w sieci przy wykorzystaniu komputera stacjonarnego w grupie chłopców to 97,3 min. dziennie, w porównaniu z grupą dziewcząt, które z komputera korzystają zaledwie 28,5 min. Różnice pomiędzy grupami odpowiadają odmiennym stylom korzystania z internetu przez obie grupy. Dziewczęta stosunkowo częściej niż chłopcy wykorzystują internet do towarzyskich relacji (korzystają z serwisów społecznościowych, kontaktują się ze znajomymi) i przeglądania stron www, a więc aktywności, do których wygodniejszy jest smartfon, natomiast chłopcy relatywnie częściej grają w gry on-line, do obsługi których lepiej przystosowany jest komputer stacjonarny.
Duża grupa młodych ludzi porusza się samodzielnie w świecie wirtualnym bez nadzoru rodziców, opiekunów, nauczycieli. Nastolatki samodzielnie zdobywają kompetencje pozwalające im na sprawną obsługę komputera i poruszanie się w sieci, samodzielnie muszą też zmagać się z zagrożeniami.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Raportu „Nastolatki 3.0”.
Badania „Nastolatki 3.0” pokazują, że edukacja z zakresu kompetencji cyfrowych to w większości przypadków badanej młodzieży samoedukacja (68,6%). Tylko co czwarty ankietowany deklarował, że otrzymał jakąś pomoc, jednak nie ze strony dorosłych, ale rówieśników – najczęściej starszego rodzeństwa. Zaledwie 21,7% uczniom w poznawaniu internetu towarzyszyli rodzice. Jeszcze mniejszy odsetek badanych wskazywał na szkołę jako miejsce zdobywania kompetencji cyfrowych – 9,7%.
Biorąc pod uwagę wiek, w którym dzieci rozpoczynają korzystanie z internetu, dane te są niepokojące. Czas inicjacji internetowej w Polsce przypada średnio na 9. rok życia, a wiele badań wskazuje, że znaczna grupa dzieci rozpoczyna przygodę z internetem jeszcze wcześniej. Z perspektywy szkodliwości wielu treści internetowych, pozostawienie małego dziecka bez opieki i kontroli osoby dorosłej, pozwalanie mu na wkraczanie w świat internetu bez pomocy rodziców czy nauczycieli, to niewątpliwie znaczący czynnik ryzyka dla jego rozwoju psychospołecznego. Wpływ nowoczesnych technologii komunikacyjnych na rozwój dziecka wciąż nie jest dobrze znany. Szereg badań wskazuje jednak, że im wcześniej dzieci rozpoczynają przygodę ze światem wirtualnym, tym silniejsze jest oddziaływanie internetu oraz prawdopodobieństwo narażenia ich na zagrożenia płynące z sieci, jak również ryzyko wystąpienia uzależnienia od internetu.
Internet jest dla młodzieży przede wszystkim środkiem do komunikacji ze znajomymi ze szkoły (90,6%) i spoza niej (85,4%). Najczęstsze usługi, z których codziennie korzystają młodzi ludzie, to serwisy społecznościowe (78,1%) i komunikatory (68,7%). Większość młodzieży korzysta też z różnorodnych rozrywek dostępnych w internecie, zwłaszcza muzyki i filmów (68,2%).
Badania wskazują jednocześnie, że nastolatki raczej biernie konsumują treści zastane w internecie, niż aktywnie je tworzą. Tylko 4,7% młodych ludzi prowadzi własnego bloga lub stronę internetową, muzykę lub filmy tworzy około 5%, zaś 7,8% edytuje grafikę i przetwarza zdjęcia.
Internet dla nastolatków to również narzędzie edukacyjne. Codziennie używa go do poszerzania wiedzy w ramach swoich zainteresowań 41,8% badanych, odrabiania lekcji − 36,9%, poszukiwania bieżących informacji − 34,0%, poszerzania wiedzy potrzebnej do szkoły − 24,2%. I tu także młodzież prezentuje raczej bierną postawę, korzystając z gotowych treści, które znajdują się na portalach i stronach internetowych. Jedynie od 5 do 6% uczniów korzysta z możliwości uczenia się przez internet czy wzięcia udziału w kursach e-learningowych.
Coraz bardziej popularne wśród nastolatków stają się e-zakupy. W omawianym badaniu tylko 14,0% uczniów podało, że nie korzysta z takiej formy aktywności w sieci.
Różnice pomiędzy dziewczętami a chłopcami pod tym względem odnotowano tylko w nielicznych kategoriach. Dziewczęta stosunkowo częściej niż chłopcy za pomocą internetu poszerzają wiedzę w ramach swoich zainteresowań i hobby, czytają blogi, przygotowują się do sprawdzianów, korzystają z serwisów społecznościowych, kontaktują się ze znajomymi. Natomiast chłopcy częściej grają w gry on-line, biorą udział w dyskusjach na forach, korzystają z poczty oraz tworzą muzykę.
Internet jest narzędziem pomocnym w nauce. 79,7% nastolatków stale wykorzystuje sieć do odrabiania lekcji, 64,8% do poszerzania wiedzy szkolnej, a 45,7% do przygotowywania się do sprawdzianów. Młodzież jednak nie zawsze wie, gdzie szukać rzetelnej wiedzy i wartościowych materiałów. Ponad 20% uczniów w ogóle nie zwraca uwagi na źródło, z którego czerpie informacje i nie sprawdza ich wiarygodności.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Raportu „Nastolatki 3.0”.
Wikipedia, Google, YouTube, Ściąga.pl czy Bryk.pl to najczęściej wymieniane przez nastolatki źródła wiedzy, które wykorzystują do nauki.
W szkole internet jest najczęściej wykorzystywany na lekcjach informatyki. W przypadku innych zajęć, nauczyciele wykorzystują go najczęściej w trakcie realizacji przedmiotów humanistycznych, takich jak język polski, język obcy, historia. Uczniowie wskazują, iż wykorzystanie nowych technologii przez nauczycieli w trakcie zajęć lekcyjnych jest mało aktywizujące. Nauczyciele zazwyczaj prezentują filmy (84,7%) i pokazują prezentacje (81,2%).
Nauczyciele nie dostrzegają też potencjału internetu w zakresie komunikacji z uczniami. Badani uczniowie wskazują, że szkoły nie wykorzystują zjawiska powszechności wśród nastolatków internetu jako narzędzia porozumiewania się. Komunikacja on-line z nauczycielami właściwie nie istnieje. Ponad 70% gimnazjalistów i prawie 50% uczniów szkół ponadgimnazjalnych podaje, że nigdy nie kontaktuje się w ten sposób ze swoimi nauczycielami.
Media społecznościowe mają ogromny wpływ na praktycznie każdy aspekt życia młodych użytkowników internetu, a relacje społeczne utrzymywane za ich pośrednictwem są niezwykle ważnym elementem życia współczesnych nastolatków.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Raportu „Nastolatki 3.0”.
Prawie wszyscy uczniowie uczestniczący w badaniu deklarują posiadanie profili w serwisach społecznościowych (94,6%). Najpopularniejsze serwisy społecznościowe wśród młodzieży to: Facebook (59%), Snapchat (37,5%) i Instagram (27,1%). Lubiany przez dorosłych Twitter cieszy się wśród młodego pokolenia znacznie mniejszą popularnością (9,1%).
Portale społecznościowe służą nastolatkom przede wszystkim do autoprezentacji, komunikowania się i poznawania innych osób oraz do dzielenia się różnymi materiałami (własnymi i zapożyczonymi).Na swoich profilach nastolatki najczęściej publikują:
Badania wskazują, że młodzi użytkownicy mediów społecznościowych udostępniają na swoich profilach coraz więcej informacji. Obok podstawowych danych, takich jak imię i nazwisko, nastolatki ujawniają nazwę szkoły, miejsce zamieszkania, adres e-mail, a nawet numer telefonu. Udostępniają prywatne zdjęcia i filmy.
Mimo iż coraz większa grupa młodzieży ma świadomość konsekwencji, jakie niesie za sobą udostępnianie w internecie prywatnych informacji i treści, to nadal 1/3 młodych internautów nie chroni swoich danych. Co piąty z nich nie widzi potrzeby ograniczania dostępu do publikowanych zdjęć i innych treści w portalach społecznościowych. W największym stopniu dotyczy to najmłodszych użytkowników sieci.
Starsi częściej niż młodsi uczniowie stosują zabezpieczenia przed dostępem osób niepożądanych do ich profili społecznościowych. 57,6% nastolatków deklaruje, iż ogranicza dostęp do swoich danych, ponieważ chce chronić swoją prywatność w sieci. Większość młodzieży wie, jak zabezpieczać swoje konta. Tylko 2% młodzieży wskazuje, że nie ma odpowiedniej wiedzy i umiejętności w zakresie ustawień prywatności w serwisach internetowych.
Globalna sieć stwarza wiele nowych możliwości, szans i korzyści, jednak jej niewłaściwe i nieodpowiednie wykorzystanie może nieść ze sobą szereg zagrożeń. Katalog ryzykownych zachowań podejmowanych przez młodzież w internecie jest bogaty. Zalicza się do niego takie zachowania, jak: wysyłanie drogą cyfrową intymnych zdjęć (seksting), poszukiwanie informacji na temat narkotyków i innych substancji psychoaktywnych lub aktywności szkodliwych dla zdrowia, hazard on-line, podejmowanie niebezpiecznych kontaktów, nadużywanie internetu, wysyłanie własnych danych personalnych osobom, których nigdy nie spotkały, wysyłanie fotografii siebie (filmu wideo) osobom, których nie spotkały, udawanie w internecie kogoś innego, niż się jest w rzeczywistości, angażowanie się w społeczności propagujące niebezpieczny styl życia prowadzi do zaburzeń psychicznych, np. anoreksji, bulimii itp.
Autorzy badań „Nastolatki 3.0” dokonali szczegółowej analizy dwóch wybranych zachowań ryzykownych związanych z aktywnością w internecie, a mianowicie spotykania się z osobami poznanymi w internecie oraz zjawiska sekstingu.
Źródło: Raport „Nastolatki 3.0”.
| Dziewczęta | Chłopcy | |
|---|---|---|
| TAK | 19,2 | 27,1 |
| NIE | 80,8 | 72,9 |
Nastolatki chętnie spotykają się z nieznajomymi z internetu. Prawie co czwarty badany uczeń deklarował, że zdarzyło mu się spotkać z osobą dorosłą, którą poznał w internecie (23,1%) i jest to wynik znacząco wyższy niż w roku 2014 (10,6%). Co ciekawe, częściej czynią to chłopcy (27,1%) niż dziewczęta (19,2%).
Warto zauważyć, że mówimy tu o sytuacji najbardziej obarczonej ryzykiem, czyli spotkaniu z osobą dorosłą, a nie z rówieśnikiem. Fakt, że tak duża grupa nastolatków decyduje się na spotkania w świecie realnym z nieznajomym dorosłym, powinien budzić niepokój rodziców i opiekunów. Tym bardziej, że prawie 1/3 uczniów nie informuje o tym nikogo (28,9%). Rodzica lub opiekuna informuje zaledwie 38,6% nastolatków, kolegę lub koleżankę − 27,4%, inną osobę dorosłą − 5,1%.
Podobny wzrost częstości występowania zaobserwowano w przypadku sekstingu. W badaniu z 2014 roku 4,4% nastolatków przyznało się do wysłania przynajmniej raz w życiu swojego intymnego zdjęcia osobie znanej tylko z internetu. Obecnie robi tak co dziesiąty ankietowany (9,2%). Z uwagi na wysoką drażliwość pytania można się spodziewać, że wielu młodych ludzi nie przyznało się do tego rodzaju zachowania i w rzeczywistości odsetek takich nastolatków jest jeszcze większy.
Agresja w internecie jest już niemal zjawiskiem powszechnym. Ponad połowa młodych użytkowników sieci przyznaje, iż była świadkiem różnych form agresji w mediach społecznościowych. Stosunkowo częściej przemoc obserwują dziewczęta niż chłopcy oraz starsi uczniowie (szkoły ponadgimnazjalne), co koreluje z większą aktywnością internetową w populacji młodzieży ponadgimnazjalnej.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Raportu „Nastolatki 3.0”
Najczęściej agresja w sieci przybiera formę wyzywania (59,7%), poniżania i ośmieszania (58,1%), podszywania się (40,5%), straszenia (34,2%), rozpowszechniania kompromitujących treści (33,3%) oraz szantażowania (24,4%).
Nastolatki są nie tylko świadkami agresji elektronicznej. Co trzeci z nich osobiście doświadczył przemocy w internecie − był wyzywany w internecie (32,2%), poniżony lub ośmieszony (19,4%), straszony (13,6%), szantażowany (11,1%). Prawie 13% uczniów zgłaszało kradzież tożsamości (ktoś podszywał się pod nich).
Jako przyczyny przemocy ofiary agresji internetowej wskazują przede wszystkim: wygląd (13,5%), ubiór (8,0%), poglądy (14,9%), upodobania (11,6%) oraz narodowość (8,1%). Rzadziej wskazywane były: zła sytuacja finansowa (3,8%), płeć (4,2%), kolor skóry (4,3%), preferencje seksualne (4,6% i religia (4,5%).
Nastolatki niechętnie informują o doświadczeniach przemocy. Trend ten utrzymuje się niezmiennie od lat. Tylko co piąty uczeń informuje o takim zdarzeniu rodzica, opiekuna (19,4%) lub administratora sieci (20,8%), co szósty prosi o pomoc kolegów (17,9%). Najczęściej jednak nastolatki nie informują o takim zdarzeniu nikogo (39,0%).

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Raportu „Nastolatki 3.0”.
Przemoc, której nastolatki doświadczają w internecie, jest w dużej mierze przedłużeniem konfliktów przeniesionych ze środowiska rówieśniczego, które mają miejsce w szkole lub w klasie. Jednak w odróżnieniu od tradycyjnej przemocy rówieśniczej, cyberprzemoc może mieć poważniejsze konsekwencje dla ofiary z uwagi na znacznie bardziej ograniczoną możliwość obrony. Cyberprzemoc charakteryzuje wysoki poziom anonimowości sprawcy, stałe narażenie ofiar na atak, a także niski poziom kontroli tego rodzaju agresywnych zachowań przez dorosłych. W przeciwieństwie do przemocy w świecie realnym, akty cyberprzemocy mogą być rejestrowane, utrwalane i dystrybuowane do szerokiej publiczności, przez co skutki takiej agresji są mocniej i dłużej odczuwane przez ofiary przemocy.
Wobec znacznego rozpowszechnienia zjawiska cyberprzemocy jednym z priorytetowych zadań szkoły staje się wyposażenie młodych ludzi w kompetencje, które pozwolą im chronić się przed aktami agresji elektronicznej oraz radzić sobie w sytuacji doświadczania cyberprzemocy. Konieczne jest także wypracowanie szkolnej procedury interwencji pracowników szkoły wobec sprawców i ofiar przemocy. Praktyczne rozwiązania dotyczące cyberprzemocy w szkole można znaleźć w poradniku „Jak reagować na cyberprzemoc. Poradnik dla szkół” na stronie internetowej Ośrodka Rozwoju Edukacji w zakładce Wychowanie i Profilaktyka/Materiały do pobrania.
Artykuł ukazał się w numerze 79(3/2017) kwartalnika „Serwis Informacyjny UZALEŻNIENIA”.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, etyka, prawo, rodzice.
Zdarzają się sytuacje, w których rodziny osób uzależnionych od substancji psychotropowych lub środków odurzających podejmują decyzję, że dalsze wspólne zamieszkiwanie nie jest już możliwe i wyrzucają taką osobę z domu. Pobudki takich decyzji są bardzo zróżnicowane. Niejednokrotnie są podejmowane jako reakcja na bierność lub brak zgody na leczenie odwykowe. Motywacją może być także agresja osoby uzależnionej lub bezsilność jej otoczenia.
Niniejszy artykuł będzie poświęcony wyłącznie aspektom prawnym decyzji związanych z wyrzuceniem osoby uzależnionej od substancji psychotropowych lub środków odurzających z domu, ich konsekwencjom oraz uwarunkowaniom ustawowym. Ocenę, czy taka decyzja jest właściwa z terapeutyczno-psychologicznego punktu widzenia i czy przyniesie lub przynosi oczekiwane rezultaty, pozostawiam specjalistom w tym zakresie.
Zgodnie z treścią art. 140 Kodeksu cywilnego1 (dalej: kc), w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego, wspomniany przepis zakreśla granice uprawnień właściciela w sposób generalny, wskazując, że właścicielowi wolno czynić ze swoją rzeczą wszystko, co nie jest zabronione przez ustawy, zasady współżycia społecznego i co nie pozostaje w sprzeczności ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa2.
Rodzina, która chciałaby wyrzucić z domu osobę uzależnioną od narkotyków powinna podjąć kroki w kierunku postępowania eksmisyjnego. Przesłanki eksmisji mogą być różne. Odnosząc analizę prawną do opisywanej tematyki, najczęściej podstawą powództwa będzie art. 13 ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego3 (dalej: ustawa o ochronie praw lokatorów), który stanowi, że jeżeli lokator wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, inny lokator lub właściciel innego lokalu w tym budynku może wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego uprawniającego do używania lokalu i nakazanie jego opróżnienia. Sąd w każdej sprawie powinien indywidualnie ocenić, czy zachowanie osoby uzależnionej od narkotyków rzeczywiście wykracza w sposób rażący lub upor-czywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku. Ponadto współlokator może wytoczyć powództwo o nakazanie przez sąd eksmisji współlokatora tego samego lokalu, jeżeli ten swoim rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie. Mając powyższe na uwadze, należy podkreślić, że decyzja sądu o eksmisji wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego i weryfikacji twierdzeń powoda, czyli np. twierdzeń rodziny, że osoba uzależniona jest agresywna.
Przykład: Sądy biorą pod uwagę, czy dane zachowanie osoby, która ma zostać eksmitowana trwa od wielu lat i nie są to zdarzenia incydentalne, a próby zmiany tego zachowania są bezskuteczne4.
Przykład: Sądy weryfikują twierdzenia rodziny dotyczące m.in. stosowania przez osobę uzależnioną przemocy psychicznej, w tym werbalnej (przeklinanie, używanie obelżywych słów), a także przemocy fizycznej (czy w mieszkaniu dochodziło do rękoczynów, również w obecności świadków, czy miała miejsce interwencja policji itp.)5.
Ustawa o ochronie praw lokatorów wymaga zatem wykazania, iż naganne zachowanie współlokatora ma charakter rażący i uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie. Przez rażąco naganne postępowanie uniemożliwiające wspólne zamieszkiwanie należy rozumieć powtarzające się, o dużym nasileniu złej woli, zachowanie jednego z lokatorów6.W ocenie sądu złożenie wniosku o ubezwłasnowolnienie nie może być traktowane jako jedna z okoliczności mieszczących się w hipotezie „rażąco nagannego postępowania uniemożliwiającego wspólne zamieszkiwanie”7.
Reasumując, aby wyrzucić osobę uzależnioną z domu w sposób zgodny z obowiązującymi przepisami prawa, rodzina powinna złożyć do sądu cywilnego pozew o eksmisję. Właściwy jest sąd dla miejsca zamieszkania pozwanego (pozwany, czyli osoba uzależniona).Jednocześnie należy podkreślić, że okoliczności danej sprawy będą decydujące, czy zostanie orzeczona eksmisja. Sam fakt uzależnienia od narkotyków nie będzie wystarczający.Jak już wspomniano,w tego rodzaju sprawach sąd będzie brał pod uwagę całokształt okoliczności.
Jeżeli sąd podejmie wobec osoby uzależnionej decyzję nakazującą opróżnienie przez nią lokalu, nie oznacza to automatycznie tzw. eksmisji na bruk. Sąd może orzec wówczas o uprawnieniu do otrzymania lokalu socjalnego bądź o braku takiego uprawnienia wobec osób, których nakaz dotyczy. Sąd nie może orzec o braku uprawnienia do otrzymania lokalu socjalnego wobec następujących podmiotów: 1) kobiety w ciąży, 2) małoletniego, niepełnosprawnego w rozumieniu przepisów ustawy o pomocy społecznej8 lub ubezwłasnowolnionego oraz sprawującego nad taką osobą opiekę i wspólnie z nią zamieszkałą, 3) obłożnie chorych, 4) emerytów i rencistów spełniających kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej, 5) osoby posiadającej status bezrobotnego9, 6) osoby spełniającej przesłanki określone przez radę gminy w drodze uchwały − chyba że osoby te mogą zamieszkać w innym lokalu niż dotychczas używany. Ponadto, orzekając o uprawnieniu do otrzymania lokalu socjalnego, sąd nakazuje wstrzymanie wykonania opróżnienia lokalu do czasu złożenia przez gminę oferty zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego.
Reasumując, osoba uzależniona od narkotyków, wobec której zakończyło się postępowanie eksmisyjne, ma prawo w określonych sytuacjach, np. posiadając status bezrobotnego, do otrzymania lokalu socjalnego.
Jeśli sąd w wyroku eksmisyjnym nie przyznał prawa do lokalu socjalnego osobie, wobec której orzeczono eksmisję, gmina wskazuje jej pomieszczenie tymczasowe, chyba że osoba eksmitowana samodzielnie znalazła takie pomieszczenie bądź też zostało jej ono wskazane przez właściciela lokalu, który musi opuścić.
Przykład: Wyroków sądowych nakazujących opróżnienie lokalu nie wykonuje się w okresie od 1 listopada do 31 marca roku następnego włącznie, jeżeli osobie eksmitowanej nie wskazano lokalu, do którego ma nastąpić przekwaterowanie.
Osoba uzależniona od narkotyków w celu ochrony przed eksmisją może powoływać się także na zasady współżycia społecznego oraz obowiązek alimentacyjny, jeżeli to rodzice, prawni opiekunowie lub rodzeństwo podjęli działania zmierzające do wyrzucenia jej z domu. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego (czyli osoby uzależnionej) oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego (czyli rodziców/prawnych opiekunów), a nie tylko od wieku danej osoby, tj. czy jest pełnoletnia, czy nie. Jak słusznie zauważył Sąd Najwyższy, ustanie obowiązku alimentacyjnego nie jest samo przez się związane z osiągnięciem przez dziecko pełnoletności10.
Przykład: Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, „przez usprawiedliwione potrzeby uprawnionego rozumieć należy potrzeby, których zaspokojenie zapewni mu – odpowiedni do jego wieku i uzdolnień – prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy. Możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego określają zarobki i dochody, jakie uzyskiwałby przy pełnym wykorzystaniu swych sił fizycznych i zdolności umysłowych, nie zaś rzeczywiste zarobki i dochody. Dzieci mają prawo do równej z rodzicami stopy życiowej, niezależnie od tego, czy żyją z nimi wspólnie, czy też oddzielnie”11.
Obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka nie jest ograniczony żadnym sztywnym terminem i nie jest również związany ze stopniem wykształcenia w tym sensie, że nie ustaje z chwilą osiągnięcia przez dziecko określonego stopnia podstawowego czy średniego wykształcenia12. Należy jednak pamiętać, że zgodnie z treścią art. 133 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego13 (dalej: kro), rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się. Ustawodawca dał w ten sposób wyraz powszechnemu stanowisku orzecznictwa i doktryny, które wskazuje, że pełnoletnie dziecko w pierwszej kolejności powinno samo postarać się o uzyskanie przychodu, a dopiero później móc żądać środków od osób zobowiązanych.
Przykład: Zaniedbywanie się w nauce uzasadnia ustanie obowiązku alimentacyjnego14, jeśli wynika to z zawinionych zaniedbań dziecka15.
Według Sądu Najwyższego nie wyłącza obowiązku alimentacyjnego rodziców całkowita niezdolność do pracy spowodowana narkomanią, mimo że osobom, które popadły w narkomanię, z reguły przypisuje się winę w doprowadzeniu się do tego stanu16. Za takim stanowiskiem mają przemawiać względy humanitarne17. Jednocześnie Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że w zakresie wykładni prawa i praktyki sądowej w sprawach o alimenty, w której wskazano, że żądanie alimentów przez osobę niezdolną do samodzielnego utrzymania się, która z własnej winy znalazła się w niedostatku, szczególnie przez osobę, która mimo starannego jej wychowania i opieki rodziców sama doprowadziła się do nałogowego alkoholizmu czy narkomanii i odmawia poddania się leczeniu, może stanowić nadużycie prawa podmiotowego18.
W stosunku do rodzeństwa zobowiązany może uchylić się od świadczeń alimentacyjnych, jeżeli są one połączone z nadmiernym uszczerbkiem dla niego lub dla jego najbliższej rodziny. Ponadto żądanie brata lub siostry świadczeń alimentacyjnych od swego rodzeństwa powinno odpowiadać zasadom współżycia społecznego. Należy więc brać pod uwagę kwestię wzajemnych stosunków między osobami uprawnionymi i zobowiązanymi do alimentacji, ich ewentualne konflikty i niewłaściwe postępowanie uprawnionego19. Rażąco niewłaściwe postępowanie uprawnionego może polegać m.in. na: zachowaniach godzących w życie i zdrowie członka rodziny, zachowaniach naruszających godność, dobre imię i inne dobra osobiste człowieka lub zawinionym popadnięciu w niedostatek lub umyślnym wywołaniu sytuacji prowadzącej do żądania alimentów.
Reasumując, osoba uzależniona od narkotyków w celu ochrony przed eksmisją może powoływać się na zasady współżycia społecznego oraz obowiązek alimentacyjny. Jednocześnie należy podkreślić, że okoliczności faktyczne każdej sprawy są inne. Jak już wspomniano, decyzja o wyrzuceniu osoby uzależnionej z domu może być motywowana różnymi przesłankami oraz na różnym etapie jej uzależnienia, dlatego też trudno jednoznacznie ocenić, w jakim kierunku orzeknie sąd zarówno w zakresie obowiązku alimentacyjnego, jak i eksmisji.
Posiadanie meldunku przez osobę uzależnioną od substancji psychotropowych lub środków odurzających nie wpływa na prawo do zamieszkiwania w lokalu i nie generuje takiego prawa. Fakt zamieszkiwania jest przesłanką do zameldowania20. Osoba przebywająca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest obowiązana zameldować się w miejscu pobytu stałego21 lub czasowego22, trwającego ponad 3 miesiące, najpóźniej w 30. dniu, licząc od dnia przybycia do tego miejsca. Osoba, która opuszcza miejsce pobytu stałego lub czasowego trwającego ponad 3 miesiące, jest obowiązana wymeldować się w organie gminy, właściwym ze względu na dotychczasowe miejsce jej pobytu, najpóźniej w dniu opuszczenia tego miejsca. Obowiązek meldunkowy cudzoziemców został szczegółowo uregulowany w rozdziale 5 ustawy o ewidencji ludności23. Wspomniana ustawa stanowi, że zameldowanie na pobyt stały lub czasowy służy wyłącznie celom ewidencyjnym i ma na celu potwierdzenie faktu pobytu osoby w miejscu, w którym się zameldowała (art. 28 ust. 4 ustawy o ewidencji ludności).
Gdyby rodzina zdecydowała się na wyrzucenie z domu osoby uzależnionej od narkotyków bez przeprowadzenia postępowania eksmisyjnego, o którym mowa powyżej, istnieje możliwość wniesienia do sądu powództwa o naruszenie posiadania na mocy art. 344 kc. Przeciwko temu, kto samowolnie naruszył posiadanie, jak również przeciwko temu, na czyją korzyść naruszenie nastąpiło, posiadaczowi (wydaje się, że osoba uzależniona jest w posiadaniu zależnym, tj. zajmuje część mieszkania razem z rodziną) przysługuje roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego i o zaniechanie naruszeń. Roszczenie to nie jest zależne od dobrej wiary posiadacza ani od zgodności posiadania ze stanem prawnym, chyba że prawomocne orzeczenie sądu lub innego powołanego do rozpoznawania spraw tego rodzaju organu państwowego stwierdziło, że stan posiadania, powstały na skutek naruszenia, jest zgodny z prawem. Samowolne naruszenie polega na bezprawnym wkroczeniu w sferę władztwa faktycznego posiadacza. Kwalifikacja naruszenia jako samowolnego wymaga więc ustalenia, że osoba dokonująca naruszenia nie była do tego upoważniona, tzn. że było ono obiektywnie bezprawne. Należy podkreślić, że roszczenie wygasa, jeżeli nie będzie dochodzone w ciągu roku od chwili naruszenia. Okoliczność, że dana osoba jest pełnoletnia, nie zmienia jej stanu prawnego w porównaniu ze stanem przed uzyskaniem pełnoletniości.
Sprawy o ochronę naruszonego posiadania − bez względu na wartość przedmiotu sporu − należą do właściwości rzeczowej sądu rejonowego24. Sąd, uwzględniając powództwo o przywrócenie stanu posiadania, jest zobowiązany do określenia sposobu jego przywrócenia, to jest do zamieszczenia w wyroku dyspozycji, których wykonanie do tego doprowadzi; niezamieszczenie ich nie upoważnia komornika do odmowy wszczęcia przeciwko dłużnikowi egzekucji25.
Reasumując, osoba uzależniona od narkotyków w celu ochrony przed wyrzuceniem z domu może złożyć do sądu cywilnego pozew o ochronę posiadania. Jednocześnie należy podkreślić, że okoliczności danej sprawy będą decydujące dla sądu.
Pod pojęciem „wyrzucenie z domu” z jednej strony możemy odwoływać się do treści wspomnianego art. 13 ust. 2 ustawy o ochronie praw lokatorów, z drugiej zaś strony istnieje środek zabezpieczający w postaci zakazu przebywania w określonych środowiskach lub miejscach, kontaktowania się z określonymi osobami, zbliżania się do określonych osób lub opuszczania określonego miejsca pobytu bez zgody sądu. Katalog środków zabezpieczających znajduje się w rozdziale X Kodeksu karnego26 (dalej: kk).
Środki zabezpieczające można orzec wobec sprawcy, co do którego umorzono postępowanie o czyn zabroniony popełniony w stanie niepoczytalności określonej w art. 31 § 1 kk, w razie skazania za przestępstwo popełnione w stanie ograniczonej poczytalności określonej w art. 31 § 2 kk, w razie skazania za przestępstwo określone w art. 148 kk (zabójstwo), art. 156 kk (ciężki uszczerbek na zdrowiu), art. 197 kk (zgwałcenie), art. 198 kk (wykorzystanie seksualne osoby bezradnej), art. 199 § 2 kk (doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania innej czynności seksualnej poprzez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie jej krytycznego położenia) lub art. 200 § 1 kk (obcowanie z małoletnim poniżej lat 15, dopuszczenie się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzenie do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania) popełnione w związku z zaburzeniem preferencji seksualnych oraz wobec skazanych na karę pozbawienia wolności bez warunkowego jej zawieszenia za umyślne przestępstwo określone w rozdziale XIX (przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu), XXIII (przestępstwa przeciwko wolności), XXV (przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności) lub XXVI (przestępstwa przeciwko rodzinie i opiece), popełnione w związku z zaburzeniem osobowości o takim charakterze lub nasileniu, że zachodzi co najmniej duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia.
Środki zabezpieczające mogą być orzekane tylko po popełnieniu czynu, a nie przed jego popełnieniem, tzn. nie można ich orzekać wtedy, gdy stwierdzimy, że osoba jest niebezpieczna, czyli jest prawdopodobne, że osoba ta popełni czyn w przyszłości. Mając powyższe na uwadze, należy podkreślić, że sytuacja osoby uzależnionej od narkotyków będzie zależeć od jej zachowania i tego, czy popełniła przestępstwo.Warto w tym miejscu podkreślić, że czasu stosowania środka zabezpieczającego nie określa się z góry. Ponadto w każdej chwili sąd może zmienić orzeczony wobec sprawcy środek zabezpieczający lub sposób jego wykonywania, jeżeli poprzednio orzeczony stał się nieodpowiedni lub jego wykonywanie nie jest możliwe.
Środki zabezpieczające mogą zostać orzeczone wobec określonych kategorii sprawców, wśród których znajdują się osoby skazane za przestępstwo popełnione w związku z uzależnieniem od alkoholu, środka odurzającego lub innego podobnie działającego środka (patrz tabela 1).
Reasumując, rodzina, która podjęła decyzję o konieczności wyrzuceniu z domu osoby uzależnionej od narkotyków, może podjąć kroki prawne w celu orzeczenia przez sąd karny wobec takiej osoby środków zabezpieczających.
Strony biorące udział w postępowaniu przed sądem cywilnym, np. w postępowaniu eksmisyjnym, czyli zarówno rodzina, jak i osoba uzależniona od narkotyków, mogą złożyć do sądu wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych oraz wniosek o ustanowienie adwokata/radcy prawnego z urzędu. Złożenie ww. wniosków jest bezpłatne.
Nieodpłatna pomoc prawna przysługuje określonym przez ustawodawcę w unpp kategoriom osób, tzn.:
Każda osoba uzależniona od narkotyków przy spełnieniu któregokolwiek z ww. wymogów, np. osoba, która nie ukończyła 26 lat może skorzystać z nieodpłatnej pomocy prawnej. Nie jest konieczne przedkładanie jakichkolwiek dodatkowych dokumentów, które potwierdzałyby fakt uzależnienia czy też odbywanej terapii.
Jednocześnie warto pamiętać, że bez względu na powyższe, od 1 stycznia 2016 roku na terenie całego kraju zaczął funkcjonować system nieodpłatnej pomocy prawnej w związku z wejściem w życie ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej oraz edukacji prawnej27. Pomoc prawna nie dotyczy jednak postępowania przed sądem, a jedynie pomocy na etapie przedsądowym, także osoba uzależniona od narkotyków może zasięgnąć opinii adwokata lub radcy prawnego w swojej sprawie przy spełnieniu wymogów ustawowych (patrz tabela 2).
Przykład: Osoba uzależniona od narkotyków, która nie ukończyła 26. roku życia może bezpłatnie skorzystać z pomocy prawnej.
Bezpłatne porady on-line, czat z prawnikiem lub wideo-porady są dostępne w internecie pod adresem www.narkomania.org.pl/. Bezpłatną pomoc prawną dla osób, których nie stać na profesjonalnego prawnika, można także uzyskać w studenckich ośrodkach pomocy prawnej, tzw. klinikach prawa, które funkcjonują w trakcie roku akademickiego przy uniwersytetach. Dane adresowe znajdują się na stronie internetowej www.fupp.org.pl/kliniki-prawa/kliniki-w-polsce. Istnieje również możliwość skorzystania z pomocy Fundacji Academii Iuris. Porady prawne są udzielane przez wolontariuszy w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Lublinie i Radomiu. Szczegółowe informacje znajdują się pod adresem www.academiaiuris.pl/. Ponadto osoby uzależnione od narkotyków lub ich rodziny w celu uzyskania bezpłatnej pomocy prawnej mogą poszukać w miejscu swojego zamieszkania organizacji pozarządowej, która udziela takiego wsparcia.
Jak już wspomniano, decyzja o wyrzuceniu z domu osoby uzależnionej od substancji psychotropowych lub środków odurzających niesie ze sobą określone konsekwencje, w tym także prawne dla obu stron. Każdorazowo decyzja sądu w tym zakresie powinna zostać oparta na wielopłaszczyznowej analizie konkretnego stanu faktycznego, a strona, która kwestionuje poczynione ustalenia, powinna pamiętać, że zgodnie z art. 78 Konstytucji28 obowiązuje zasada dwuinstancyjności postępowania.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, leczenie, redukcja szkód, polityka antynarkotykowa, społeczności lokalne, regiony, szkoła.
Dyskusja panelowa na konferencji „Narkotyki – Narkomania. Polityka, Nauka i Praktyka”, dotycząca stopnia, w jakim problematyka uzależnień występuje w programach uczelni wyższych.
prowadząca: Bogusława Bukowska, Zastępca Dyrektora KBPN
uczestnicy: Jarosław Pinkas, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów,
prof. dr hab. Iwona Niewiadomska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,
prof. dr hab. Marcin Wojnar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego,
dr hab. Dorota Rybczyńska-Abdel Kawy z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej z Wrocławia
dr Bogusław Habrat z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
Bogusława Bukowska: Szanowni Państwo, jest mi niezmiernie miło, że mogę poprowadzić sesję poświęconą bardzo ważnemu tematowi – miejscu szkolenia w zakresie problematyki używania substancji psychoaktywnych na uniwersytetach medycznych i na kierunkach związanych z naukami społecznymi. Temat jest niezwykle istotny, biorąc pod uwagę, że badania wskazują, iż problem związany z używaniem substancji psychoaktywnych ma tendencje wzrostowe. Gości zaproszonych do panelu chciałabym prosić o opinię na temat tego, jak wygląda stan kształcenia dyplomowego lekarzy, a także osób, które w przyszłości mogą pracować w obszarze profilaktyki używania substancji psychoaktywnych oraz z osobami już uzależnionymi. Jako przyczynek do dyskusji chcę powiedzieć o badaniach, które były prowadzone przez jednego z naszych panelistów – dr. Bogusława Habrata. Wprawdzie było to pod koniec lat 90., ale te badania pokazały, że liczba godzin poświęcona na problematykę związaną z używaniem substancji psychoaktywnych na uczelniach medycznych – tego to badanie dotyczyło – była niewielka. Było to zaledwie 10 godzin na wszelkiego rodzaju problemy, które mogą być związane z używaniem substancji psychoaktywnych. Alkohol, narkotyki, jakakolwiek inna substancja. Jak ta sytuacja wygląda obecnie? Czy nastąpiła jakaś poprawa, czy nadal mamy do czynienia z dalece niesatysfakcjonującym obrazem rzeczy?
Marcin Wojnar: Dziękujemy za zorganizowanie tej sesji i zaproszenie nas do udziału w niej. Temat dyskusji jest dla nas istotny, ponieważ wszyscy jesteśmy, mniej lub bardziej bezpośrednio, związani z udzielaniem pomocy osobom uzależnionym i używającym różnych substancji. Sytuacja na uczelniach wyższych, mówię tu o szkoleniu dyplomowym, jest jeszcze trudniejsza, niż była wówczas, gdy na jedenastu wyższych uczelniach były wykonywane przywołane badania. Obecnie kierunków lekarskich w Polsce mamy więcej. Wydziały medyczne powstały na uczelniach publicznych w Olsztynie czy w Zielonej Górze, a także na uczelniach prywatnych – za chwilę ruszy wydział medyczny na Uczelni Łazarskiego w Warszawie i na prywatnej uczelni w Krakowie. A tematyka związana z używaniem substancji psychoaktywnych nadal jest bardzo zaniedbana.
Trzeba pamiętać o tym, że kierunek lekarski jest kierunkiem regulowanym, czyli istnieją wytyczne, które określają zarówno liczbę godzin do zrealizowania przez studentów podczas sześciu lat studiów, jak i precyzyjnie określone treści kształcenia, które w czasie tych godzin powinny być zrealizowane. Dla wielu dziekanów wydziałów lekarskich w Polsce jest to pewnego rodzaju ograniczenie i w związku z tym te treści, które są mało popularne czy uznawane za mało istotne w toku kształcenia lekarza, zostały jeszcze bardziej wyparte przez te, które w danym środowisku są uznawane za ważniejsze. I dlatego ta sytuacja jest jeszcze trudniejsza niż kilkanaście lat temu. Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym podczas sześciu lat studiów na edukację psychiatryczną jest przeznaczone 120 godzin i w ramach tego czasu wygospodarowujemy kilka godzin, żeby przekazać studentom wiedzę o problematyce związanej z używaniem substancji psychoaktywnych. Na wielu uczelniach ta liczba godzin jest jeszcze mniejsza, na nauczanie psychiatrii przeznaczone bywa 90 godzin, a jest nawet jedna uczelnia, na której jest zaledwie 80 godzin.
Bogusława Bukowska: To smutna refleksja. Czy państwo podzielają tę opinię?
Jarosław Pinkas: Uważam, że jest jeszcze gorzej. Może dlatego, że w którymś momencie popełniono dramatyczny błąd skrócenia studiów. Odejścia od stażu podyplomowego. Skompresowania tak naprawdę sześcioletnich studiów w pięć lat, później rok medycyny symulacyjnej. I na czym oszczędzano? Nie na pediatrii, internie, chirurgii czy ginekologii tylko, niestety, na zajęciach z psychiatrii. A to de facto powinien być także oddzielny przedmiot.
Wypuszczamy w świat lekarza, który ma duże kłopoty z rozpoznaniem pacjenta uzależnionego, który nie potrafi z nim odpowiednio rozmawiać, ma problemy komunikacyjne z takim pacjentem.
Później młodzi lekarze trafiają do Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, czyli wyższej uczelni kształcącej podyplomowo. Każdy specjalista w Polsce musi przejść przez kursy Centrum. W tej chwili w Centrum trwają intensywne prace nad tym, żeby zmienić proces kształcenia lekarzy psychiatrii. Żeby lekarze mieli zajęcia z zakresu szeroko rozumianych uzależnień. Obecnie jest to godzina czy dwie w trakcie czterotygodniowego kursu, który odbywa się na końcu specjalizacji.
Bogusława Bukowska: Z tych dwóch wypowiedzi wynika, że istnieje pilna potrzeba wzbogacenia kształcenia lekarzy o zagadnienia dotyczące uzależnień. A jak ta kwestia wygląda w obszarze nauk społecznych? Wiemy przecież, że wiele osób, które pracują z osobami mającymi problem z uzależnieniem albo zawodowo zajmują się wcześniejszym etapem, a mianowicie profilaktyką używania substancji psychoaktywnych, nie ma wykształcenia medycznego.
Dorota Rybczyńska-Abdel Kawy: Uważam, że ta sytuacja wygląda nieco lepiej. A jest to skutkiem zmian, których doświadczyliśmy w 2012 roku i jeszcze wcześniej, kiedy zdecydowaliśmy, że uczelnie wyższe godzą się na boloński system kształcenia, realizowany w cyklu: 3+2 (studia licencjackie i studia magisterskie). Moim zdaniem wynikają z tego wymierne korzyści, ponieważ studenci w ramach studiów licencjackich są zobligowani do tego, żeby realizować zajęcia związane, czy to z profilaktyką, profilaktyką uzależnień, czy z zaburzeniami zachowania. W czasie dwuletnich studiów magisterskich mogą się tym obszarom przyglądać w innych aspektach niż podczas studiów licencjackich. Studenci mają więc stworzone różnorodne okazje do refleksji na te tematy.
Dużo jednak zależy od tego, kto te treści przekazuje, jak jest przygotowana kadra dydaktyczna uczelni. To także istotna sprawa. Mówię o tym w kontekście swoich doświadczeń pedagogicznych nauczyciela akademickiego. Przez kilka lat byłam prodziekanem do spraw kształcenia w czasach, kiedy jeszcze obowiązywały studia pięcioletnie. Stąd też moje wcześniejsze porównanie tych dwóch systemów kształcenia, ze wskazaniem na system boloński. Dlaczego mówię o tych doświadczeniach? Ponieważ to bardzo często dziekan czy prodziekan do spraw kształcenia decyduje o treściach programowych. Ja nie dostrzegam ograniczeń w realizacji podczas studiów treści związanych ze zdrowiem psychicznym, profilaktyką społeczną czy zaburzeniami zachowania, w które wpisują się zachowania związane z używaniem substancji psychoaktywnych. Odnoszę wrażenie, iż ograniczenia te, o ile istnieją, bardziej tkwią w nas, osobach, które odpowiadają za ofertę programową i które je potem realizują. Trzeba się uderzyć w piersi. To my wypuszczamy tych absolwentów, którzy prezentują taki, a nie inny poziom wiedzy i mało tego, którzy podchodzą do życia zawodowego, celowo mówię nie do pracy, tylko do życia zawodowego, z pasją albo nie. I jeszcze jedna uwaga: powinniśmy uczyć studentów szerszego spojrzenia na problemy psychiczne człowieka i na zaburzenia. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdybyśmy mówili generalnie o profilaktyce społecznej, w tym również związanej z uzależnieniami. Abyśmy nie traktowali uzależnień jako odrębnego problemu, ale spojrzeli na nie szerzej, czyli traktowali w kategoriach, czy to zaburzeń, czy może lepiej − zachowań ryzykownych.
Bogusława Bukowska: Rozumiem, że to właśnie nauki społeczne w chwili obecnej stwarzają takie możliwości. Generalna konkluzja jest taka, że w odróżnieniu od studiów medycznych sytuacja na kierunkach społecznych pod względem przekazywania wiedzy dotyczącej uzależnień wygląda znacznie lepiej.
Dorota Rybczyńska-Abdel Kawy: Tak, takie mam wrażenie.
Iwona Niewiadomska: Reprezentuję Katolicki Uniwersytet Lubelski, dwa kierunki społeczne: psychologię i prawo. I pod względem uzależnień prezentują one dwa skrajne podejścia. Wydaje mi się, że prawo poświęca temu zagadnieniu niewiele miejsca. Jako student tego kierunku chyba ani razu nie usłyszałam kwestii związanej z uzależnieniami, może w aspekcie wypadków drogowych. Natomiast zupełnie inaczej jest na kierunku psychologia. Zastanawiam się, z czego to wynika. Znajduję dwie przesłanki, wyjaśniające przedstawione różnice. Jedna jest związana z tym, czy jest to kierunek regulowany, czy nie. Na kierunkach regulowanych – np. takich jak nauki o zdrowiu, dostrzegam problem braku zagadnień dotyczących problematyki uzależnień w minimach programowych. Na kierunkach nieregulowanych, takich jak psychologia, jest znacznie lepiej. Zastanawiając się z czego może wynikać zainteresowanie tego kierunku na KUL-u treściami dotyczącymi uzależnień, odpowiedź znajduję w tradycji. Na tym kierunku wykładała najpierw profesor Zenomena Płużek, w ramach psychologii klinicznej, a potem ksiądz profesor Czesław Cekiera, i to oni wprowadzili tematykę uzależnień do kształcenia studentów na kierunku psychologia. Były to lata 70., 80. i 90. W związku z tym stało się czymś naturalnym, że jako studenci psychologii KUL zajmowaliśmy się tym zagadnieniem – zarówno od strony diagnostycznej, terapeutycznej, jak i od strony duchowej. Na Wydziale Nauk Społecznych KUL, ale przede wszystkim na kierunku psychologii, mamy dużo zagadnień poświęconych uzależnieniom. I tow bardzo różnych aspektach. Problematyka uzależnień jest włączana w różne rodzaje zainteresowań studentów – może to być np. zainteresowanie profilaktyczne, resocjalizacyjne, terapeutyczne bądź rodzinne. Można więc powiedzieć, że zagadnienia uzależnień są wplecione w różnego rodzaju zajęcia specjalizacyjne. Jeżeli są osoby szczególnie zainteresowane uzależnieniami, to dajemy im możliwość wzięcia udziału w podyplomowym szkoleniu w zakresie specjalisty terapii uzależnień. Podsumowując moją wypowiedź, mogę stwierdzić, że na KUL-u jest pewna ciągłość w zakresie działań poświęconych temu zagadnieniu.
Bogusław Habrat: Chciałbym jeszcze powrócić do badań przywołanych przez panią dyrektor Bukowską na początku naszej dyskusji. Mówiły one nie tylko o tragicznym stanie ilościowym kształcenia, bo na wszelkie kwestie dotyczące substancji psychoaktywnych i wszystkich uzależnień – od tytoniu, alkoholu i narkotyków, przeznaczano 10 godzin, ale także o jego jakościowej stronie. Studentom medycyny przekazywano treści związane z rzadkimi zespołami, z którymi zwykły lekarz prawdopodobnie nigdy w swoim życiu zawodowym się nie spotka. Dużo rozmawiano o takich kwestiach, które dla tego lekarza-niepsychiatry będą mało przydatne. Wtedy, ale sprawa jest aktualna i dziś, niedostateczną wagę przywiązywano do medycyny ambulatoryjnej, kładąc główny nacisk na problemy występujące w wysokospecjalistycznych klinikach. A przecież na co dzień najczęściej spotykamy się z medycyną ambulatoryjną. A studentom przekazywano głównie treści dotyczące tzw. dużej psychiatrii, tych poważnych zagadnień, którymi zajmują się coraz bardziej wyspecjalizowane ośrodki, natomiast w ogóle nie byli uczeni podstawowych rzeczy, takich jak kontakt z pacjentem, jak rozmawiać z pacjentem, który zaprzecza ewidentnym problemom z używaniem substancji psychoaktywnych. Nie uczono tych rzeczy, które są podstawowe, czyli: wzbudzania w pacjencie motywacji do podjęcia leczenia, zachęcania go do podjęcia terapii w specjalistycznych placówkach. Do dziś sprawa umiejętności prowadzenia empatycznego dialogu z pacjentem, którego celem jest zmotywowanie go do zmiany zachowań na prozdrowotne, pozostaje jedynie postulatem, a nie codzienną praktyką.
Natomiast w odniesieniu do moich kolegów, którzy reprezentują nauki niemedyczne, chciałem powiedzieć, że wiedza, która jest przekazywana w ramach tych nauk jest w znacznym stopniu pozbawiona treści medycznych i biologicznych. Przyglądałem się programom nauczania amerykańskich uczelni i tam psycholodzy, zajmujący się uzależnieniami, posiadają ogromną wiedzę z zakresu neuropsychologii i szeroko rozumianej neurobiologii. Natomiast w Polsce przekazywanie takiego zakresu wiedzy jest rzadkością. Z osobami, które nie posiadają wiedzy neuropsychologicznej i neurofizjologicznej w stopniu dostatecznym, trudno jest współpracować, ponieważ nie ma wspólnego języka, wspólnego aparatu pojęciowego. Dlatego warto pomyśleć o współpracy, integracji i stworzeniu pewnego rodzaju modelu zintegrowanego nauczania. Dotyczy to zarówno „domedykalizowania” humanistów, jak i „dohumanizowania” medyków. W innym wypadku będziemy mieli sytuację, że uniwersytety medyczne będą kształciły sobie, a uniwersytety niemedyczne sobie.
Bogusława Bukowska: Doktor Habrat dotknął bardzo ważnej kwestii, bo deficyty występują, w sposób symetryczny, i na wydziałach medycznych, i niemedycznych. Absolwenci uczelni medycznych mają braki w sferze komunikacji z pacjentem, a nauk społecznych w zakresie neurobiologii i neuropsychologii. Z moich rozmów z lekarzami wynika, że nie wiedzą oni, jak rozmawiać z osobą, która ma problem z używaniem substancji psychoaktywnych, w szczególności z narkotykami. Często czują się oni zupełnie bezradni wobec takiego pacjenta. Mało tego, mówią, że jest im też trudno w sobie samych pokonać psychologiczną barierę rozmowy z osobą uzależnioną od narkotyków. Łatwiej im już rozmawiać z osobą, która ma problem z alkoholem niż z narkotykami. Co możemy więc zrobić, żeby lepiej przygotować lekarzy do komunikowania się z pacjentem, który ma problem z używaniem środków psychoaktywnych?
Jarosław Pinkas: W drugiej połowie kwietnia odbył się w Warszawie I Międzynarodowy Kongres Patient Empowerment. W jego programie znalazł się panel dyskusyjny dotyczący problematyki kształcenia lekarzy w zakresie komunikacji z pacjentem. Jednym z uczestników był student trzeciego roku medycyny jednej z brytyjskich szkół medycznych. Opowiadał on, jak są kształceni tamtejsi studenci w zakresie komunikacji lekarz–pacjent. Mówił, że przed każdym wejściem lekarza do pacjenta na salę otrzymuje on informacje na temat pacjenta, w jaki sposób powinien się z nim komunikować, ponieważ pacjent może niedosłyszeć, niedowidzieć, być uzależniony; jakich słów powinien używać. Studenci przez całe studia uczeni są komunikacji. A u nas cała przestrzeń komunikacji jest obca studentowi. Druga sprawa dotyczy kwestii relacji mistrz–uczeń. Tego również nie ma. Natomiast młodzi ludzie są wspaniale przygotowani, żeby zdać Lekarski Egzamin Końcowy, który jest bardzo trudny i jego wynik decyduje o tym, czy młody lekarz dostanie się na rezydenturę, czy nie. To są testy. Ten egzamin nie ma nic wspólnego z realną medycyną. Medycyna jest relacyjna, a młody lekarz nie ma w tym względzie podstawowych umiejętności, często nie wie, w jaki sposób nawiązać kontakt z pacjentem.
Bogusława Bukowska: To bardzo ważne, co pan minister powiedział, bo żeby rozwiązać problem zdrowotny, lekarz musi umieć nawiązać dobrą relację z pacjentem.
Marcin Wojnar: Zapytała pani, co możemy zrobić, żeby zmienić tę sytuację. Sięgnąłbym kilkanaście lat wstecz, kiedy profesor Marek Krawczyk był dziekanem I Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Wobec narastającego problemu używania substancji psychoaktywnych przez naszych studentów, poprosił on ówczesnego kierownika Kliniki Psychiatrycznej, żeby podjąć jakieś działania. I zaproponowaliśmy 25-godzinny program edukacyjno-profilaktyczny dla studentów pierwszego roku, którzy dopiero co rozpoczęli studia. W ramach tego programu chcieliśmy mówić o tym, jakie mogą być konsekwencje sięgania po substancje psychoaktywne, nie dotykając jeszcze kwestii klinicznych, a przekazując bardzo podstawową wiedzę.
Bogusława Bukowska: Jaki był tego efekt?
Marcin Wojnar: Trudno jednoznacznie powiedzieć, ale z pewnością namacalnym efektem jest wiedza studentów, bo kiedy po kilku latach wracają oni do Kliniki Psychiatrycznej na zajęcia z psychiatrii, to można z nimi prowadzić zaawansowane rozmowy na ten temat. Oni już wiedzą, z czym się wiąże eksperymentowanie z różnymi substancjami psychoaktywnymi i podejmowanie zachowań ryzykownych. Wymierną korzyścią jest także to, że łatwiej im przychodzi diagnozowanie pacjentów, których spotykają w Klinice.
Bogusława Bukowska: To interesujący wątek, bo my bardzo wiele mówimy o profilaktyce w kontekście dzieci, młodzieży ze szkół gimnazjalnych, ponadgimnazjalnych. I de facto oddziaływania profilaktyczne kończą się w tym momencie. Uczelnie bardzo rzadko podejmują działania adresowane do swoich studentów, a wiemy przecież, że nasilenie problemów związanych z używaniem substancji psychoaktywnych następuje wraz z pójściem na studia wyższe. Dlatego też istnieje wręcz konieczność objęcia tej grupy oddziaływaniami profilaktycznymi. Nie mówiąc już o tym skutku, o którym powiedział pan profesor, że potem z tą młodzieżą inaczej się rozmawia. Już na innym poziomie.
Bogusław Habrat: Pani dyrektor powiedziała, że sprawą podstawową jest komunikacja, rozumiana nie tylko jako nauczenie się pewnego rodzaju technik komunikacyjnych, ale i oparcie się na zapominanych relacjach życzliwości wobec osób cierpiących. Myślę, że zmieniła się współczesna wizja relacji pomiędzy chorującymi a lekarzami lub psychologami, którzy mają im pomóc. Lekarze w znacznej mierze stali się sprzedawcami usług medycznych dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Jesteśmy rozliczani z zamknięcia procedur; nie ocenia się nas pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności, poza rozpatrywaniem skarg, a i to jedynie pod względem formalnym, relacje pacjent–lekarz nie są oceniane pod kątem empatii, życzliwości, preferowania ośrodków przyjaznych pacjentowi. W pewien sposób system sprzyja permanentnemu odhumanizowaniu.
Z jednej strony współczesna medycyna ma na swoim koncie ogromne osiągnięcia natury technologicznej, jesteśmy wszyscy zachwyceni możliwościami, jakie stwarza medycyna naprawcza. A z drugiej brakuje nam umiejętności w zakresie komunikacji z pacjentem. Również pacjenci są inni, niż byli kiedyś. Pacjenci nie przychodzą po pomoc, tylko żądają określonych usług od lekarzy. Gdy mówimy o pacjentach uzależnionych, to większość z nich jest zainteresowana usunięciem konsekwencji używania substancji psychoaktywnych, jesteśmy traktowani przez pacjenta jako „usuwacze” powikłań związanych z używaniem substancji. I jako ci, którzy mają pomagać w egzekwowaniu świadczeń społecznych. Jeśli kierunek na: zbiurokratyzowanie, stechnologizowanie, odhumanizowanie, wzajemną nieufność i roszczeniowość oraz zabezpieczanie się przed roszczeniami nie zmieni się, będziemy zmierzać do utraty celów, jakimi są: skuteczna pomoc cierpiącym i satysfakcja z efektów tych działań.
Bogusława Bukowska: Myślę, że nauka podstawowych umiejętności komunikacyjnych jest jednak bardzo ważna, spotykamy się z tym na co dzień, a budowanie innej wizji społeczeństwa to znacznie szersze zadanie. Chciałabym jednak wrócić do sformułowanych przez dr. Habrata oczekiwań wobec nauk społecznych, że w większym stopniu będą one uwzględniać w systemie szkolenia aspekty neurobiologiczne i neuropsychologiczne w używaniu substancji psychoaktywnych. Zapewne w tym, co mówił dr Habrat, jest dużo racji. Jak można to zmienić?
Iwona Niewiadomska: Na psychologii na KUL-u na pierwszym roku studenci mają zajęcia z biologii, psychofizjologii, fizjologii układu nerwowego. I to jest baza. Ona się nie zmieniła. Chociaż na te zagadnienia jest nieco mniej godzin. Być może będziemy mieli coraz lepiej wykształconych psychologów uzależnień, bo na uczelnie coraz częściej wkracza neuropsychologia, kogniwistyka. Ludzie fascynują się funkcjonowaniem mózgu. I o te dziedziny nauki poszerzy się wiedza na wydziałach nauk społecznych. Inna rzecz poruszona w naszej dyskusji dotyczy tego, abyśmy mówili tym samym językiem. Ja w ogóle jestem za tym, żeby do pewnych zagadnień podchodzić interdyscyplinarnie, dlatego że niejednokrotnie to samo nazywamy w różnych językach fachowych. Jeżeli się spotkamy, porozmawiamy w zespole różnych osób, które zajmują się uzależnieniami, jeżeli przedyskutujemy, co jest ważne w procesie kształcenia osób, które w przyszłości mają pomagać osobom sięgającym po substancje psychoaktywne, to można się pokusić o stworzenie odpowiedniej Ramy Kwalifikacji, określającej, jaką wiedzę, umiejętności i kompetencje powinien mieć absolwent kierunku z obszaru nauk społecznych. Proszę zwrócić uwagę na to, że jeżeli mówimy o tym, kim powinna być osoba, która zajmuje się uzależnieniami, to dzisiaj najlepiej powiedzieć, że jest to specjalista czy instruktor terapii uzależnień. I nie jest powiedziane, jakie on ma pierwotne wykształcenie. Bo czy dobrym specjalistą w zakresie uzależnień będzie lekarz? Psycholog? A może pedagog? Dzisiaj nikt nie wie tak do końca. Czyli może trzeba opracować te bazowe kompetencje.
Bogusława Bukowska: Wracając do kwestii kształcenia lekarzy. Profesor Wojnar podał przykład działań profilaktycznych adresowanych do studentów, które po jakimś czasie przekładają się na sposób komunikacji z tymi osobami, gdy na kolejnym roku studiów rozpoczynają one kurs z psychiatrii. Ale czy coś więcej możemy zrobić w tym obszarze? Czy państwo mogą wpływać na program kształcenia studentów medycyny?
Marcin Wojnar: Wiele elementów programów kształcenia zależy jednak od nas samych. Osoby odpowiedzialne za ich tworzenie, za strategię i politykę w zakresie dydaktyki w danej uczelni mają określoną specjalność lekarską i nie zawsze są otwarci na problematykę związaną z uzależnieniami; często jest im ona zupełnie obca. A my nie zawsze mamy możliwość upominać się o wprowadzenie nowych treści kształcenia. Moim marzeniem jest, aby w Polsce, tak jak w wielu krajach Europy Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie, medycyna uzależnień stała się osobną dziedziną medycyny i wyodrębnioną specjalnością lekarską, obecną w kształceniu podyplomowym, a nie tylko małym przedmiotem w trakcie studiów.
Jarosław Pinkas: Rozszerzę spektrum zagadnień, którymi się zajmujemy. Myślę, że jest to uprawnione. Kto trafia do zawodu lekarskiego? Na maturze trzeba mieć z czterech przedmiotów mniej więcej po 90%, czyli trafiają ci, którzy potrafią się nauczyć. Czy jednak do tak relacyjnego zawodu nie powinno się wprowadzić także innej kwalifikacji? Teraz często do zawodu trafiają adepci wybitnie wykształceni. Mamy wybitnie wykształconych lekarzy. Ale słowo lekarz zawiera coś więcej. W tym słowie jest jednak zawarta bardzo duża ilość emocji, które muszą być wniesione do zawodu na samym początku. Dobrym lekarzem może być tylko dobry człowiek. Ja wiem, to są truizmy, ale tak jest. Czy można nauczyć dobroci na studiach? I czy można nauczyć tego, żeby pacjentowi okazać zrozumienie? Tego uczelnia nie nauczy. Z tym czymś trzeba już przyjść na studia.
Dorota Rybczyńska-Abdel Kawy: Tego nie nauczymy, natomiast możemy w pewnym stopniu sprawdzać. Możemy weryfikować dyspozycje człowieka do zawodu, który ma wykonywać. Tak było kiedyś. Sprawdzaliśmy predyspozycje do zawodu, ale odeszliśmy od tego. Na początku powinniśmy postawić sobie pytanie, kim jesteśmy jako ludzie i jakimi dysponujemy zasobami, również, jakimi kategoriami etycznymi operujemy, bo przecież będziemy mieli do czynienia z bardzo trudnymi kwestiami i trudnymi decyzjami. Również wyborami moralnymi. Chciałabym jeszcze wrócić do wątku interdyscyplinarności. Pacjent używający substancji rzadko kiedy cierpi na „jedno” zaburzenie, którym jest uzależnienie. Często jest to osoba ze złożonymi zaburzeniami: internistycznymi, psychicznymi, czyli z tzw. podwójną diagnozą, z chorobą nowotworową itp. Czy potrafimy rozmawiać o tym z naszymi pacjentami? Czy zastanawiamy się nad tym, którym zaburzeniem zajmować się w pierwszej kolejności: uzależnieniem czy chorobą nowotworową? Czy w tych wyborach pozostajemy sami? Jeśli tak, dlaczego? Mamy kolegów lekarzy wykształconych w tym kierunku, ale nie potrafimy pracować interdyscyplinarnie. Dlaczego nie zaserwować takiej formy edukacji podyplomowej, która integrowałaby różne sposoby myślenia o człowieku i o jego problemach.
Bogusława Bukowska: Temat interdyscyplinarności pojawia się bardzo często. Nasi pacjenci potrzebują takiego podejścia do ich problemów. Szkolenie proponowane przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, przygotowujące do otrzymania certyfikatu specjalisty i instruktora terapii uzależnień, mimo że formalnie nie podlega kształceniu podyplomowemu, to jednak w gruncie rzeczy spełnia taką funkcję. Można odbyć to szkolenie, jeżeli ma się tytuł magistra lub jest się lekarzem bądź pielęgniarką. W związku z tym, że w naszej dyskusji pojawiło się stwierdzenie, że trudno jest wpływać na treści programu kształcenia podczas studiów, być może szansą jest kształcenie podyplomowe. Rozumiem, że w tym obszarze nie ma takich ograniczeń, obwarowań. Jak to wygląda? Czy mają państwo doświadczenie w kształceniu podyplomowym? Czy w tym rodzaju edukacji jest jakaś szansa, żeby poszerzać zakres wiedzy, rzeczywiście rozwijać pewne kompetencje w obszarze uzależnień?
Marcin Wojnar: Klinika Psychiatryczna WUM realizuje także kształcenie podyplomowe: przygotowujemy specjalistów, szkolimy rezydentów. Pod swoją opieką mamy obecnie kilkadziesiąt osób w trakcie szkolenia specjalizacyjnego i w trakcie różnorodnych staży. Program specjalizacyjny, zaaprobowany przez Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wyznacza nam określone ramy szkolenia, ale jest on znacznie bardziej elastyczny niż program kształcenia w trakcie studiów medycznych. W naszej Klinice duży nacisk kładziemy na to, żeby wszystkie osoby realizujące program specjalizacji odbyły staże w ośrodkach terapeutycznych. Nie wszędzie tak się dzieje. I w efekcie niewielu psychiatrów swobodnie porusza się w problematyce związanej z używaniem substancji psychoaktywnych.
Iwona Niewiadomska: Ja powiem o doświadczeniach Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, bo już od 2002 roku prowadzimy studia podyplomowe profilaktyka społeczna i terapia uzależnień. I są to dobre doświadczenia. Dobre dla dwóch stron – zarówno uczestników, jak i podmiotu prowadzącego studia podyplomowe. Przede wszystkim dla naszych studentów, a potem absolwentów, dlatego, że budują oni ścieżkę kariery związaną z profilaktyką i terapią uzależnień. Jeżeli ktoś się zdecyduje, że po studiach chce kontynuować naukę jako specjalista terapii uzależnień, może to u nas uczynić. Dodatkowym atutem jest to, że absolwenci uzyskują podwójny dyplom − otrzymują certyfikat ministra zdrowia i certyfikat uczelniany. No i kolejna rzecz. W ramach tych specjalistycznych szkoleń są określone wymogi formalne dotyczące programu zajęć, który jest w dużej mierze interdyscyplinarny. Warto również podkreślić, że osoby prowadzące zajęcia są wysokiej klasy specjalistami. W związku z tym na KUL-u mają one możliwość budowania swojej kariery zawodowej. Trzeba też zauważyć, że certyfikat specjalisty czy instruktora terapii uzależnień jest bardzo dobrym certyfikatem, ponieważ dobrze sytuuje osoby go posiadające w obszarze zatrudnienia.
Bogusława Bukowska: Nie bez przyczyny zapytałam o to zainteresowanie, bo jeśli chodzi o zainteresowanie studium w zakresie terapii uzależnień, to jest ono nieustające. W Krajowym Biurze uważaliśmy, że po kilku edycjach szkolenia zainteresowanie to będzie słabło. Okazuje się, że nic takiego się nie dzieje. Co roku na szkoleniach mamy około sto osób, które chcą ukończyć studium terapii uzależnień. Tak, jak powiedziała prof. Niewiadomska, część z tych szkoleń jest zintegrowana ze studiami podyplomowymi na uczelniach wyższych, chociaż nie na uczelniach medycznych. Takich doświadczeń nie mamy.
Proszę Państwa, nasze spotkanie dobiegło końca. Dziękuję wszystkim panelistom. Wydaje się, że podczas tej dyskusji wybrzmiało kilka bardzo istotnych wątków: konieczność nauki prawidłowej komunikacji lekarz–pacjent oraz integracji nauk społecznych z naukami medycznymi.
Written by Filip Nawara on . Posted in badania, raporty, czytelnia, nowe substancje psychoaktywne, substancje psychoaktywne, szkoła.
W maju i czerwcu 2015 roku w ramach międzynarodowego projektu „European School Survey Project on Alcohol and Drugs” (ESPAD) zrealizowano audytoryjne badanie ankietowe na losowej próbie reprezentatywnej uczniów klas trzecich szkół gimnazjalnych (15-16 lat) oraz klas drugich szkół ponadgimnazjalnych (17−18 lat) naszego kraju. Jego celem jest monitorowanie i ocena zjawiska używania substancji psychoaktywnych przez młodzież oraz czynników wpływających na ich rozpowszechnienie, ulokowanych zarówno po stronie popytu na te substancje, jak i ich podaży.
W artykule zostaną zaprezentowane wyniki badania dotyczące młodszej grupy wiekowej respondentów (15−16-latków), które odnoszą się tylko do narkotyków.
Po raz pierwszy badanie ESPAD wykonano w 1995 roku z inicjatywy Co-operation Group to Combat Drug Abuse and Illicit Trafficking in Drugs (Pompidou Group), działającej przy Radzie Europy. Ostatnia jego edycja, z 2015 roku, jest już szóstym pomiarem tych badań, powtarzanych co 4 lata. W 2015 roku badanie zostało zrealizowane przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii i Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, przy współpracy Instytutu Psychiatrii i Neurologii.
Badanie ESPAD jest realizowane metodą ankiety wypełnianej audytoryjnie przez respondentów. Ankieterzy rekrutowani są spoza systemu oświaty i wychowania. W procedurze badania bardzo duży nacisk kładzie się na zapewnienie respondentom maksimum poczucia bezpieczeństwa i pełnej anonimowości.
Próba zawsze dobierana jest losowo według schematu klastrowego, tzn. losowane są klasy szkolne, w których badaniami obejmowani są wszyscy obecni uczniowie.
Wielkość prób w poszczególnych latach była zróżnicowana. Zawsze jednak przekraczała liczbę 2400 dla jednego rocznika, co zapewnia reprezentatywność nie tylko dla wszystkich uczniów, ale także dla chłopców i dziewcząt osobno.
W 2015 roku ważona próba ogólnopolska liczyła 3526 uczniów klas trzecich szkół gimnazjalnych i 2770 uczniów klas drugich szkół ponadgimnazjalnych, chociaż w sumie zebrano 25982 ankiety. Ta duża różnica wynika z włączenia do próby ogólnopolskiej ankiet z prób wojewódzkich oraz miejskich, z województw i miast, które dołączyły do badania.
Przetwory konopi, czyli marihuana i haszysz, to najbardziej rozpowszechnione substancje nielegalne. Mimo to większość gimnazjalistów nigdy po nie nie sięgała. W 2015 roku chociaż raz w ciągu całego życia używało tych substancji 25% gimnazjalistów z klas trzecich (wykres 1.).
Aktualne, okazjonalne używanie substancji nielegalnych, czego wskaźnikiem jest używanie w czasie ostatnich 12 miesięcy, także stawia przetwory konopi na pierwszym miejscu pod względem rozpowszechnienia. W klasach trzecich gimnazjum używało tego środka 19% uczniów. W czasie ostatnich 30 dni przed badaniem − 10% ankietowanych.
W latach 1995−2003 mieliśmy do czynienia z wyraźnym trendem wzrostowym odsetka uczniów, których udziałem stały się doświadczenia z przetworami konopi. Wzrost między rokiem 1999 a 2003 był trochę mniejszy niż w poprzednim czteroleciu, chociaż osłabienie tempa wzrostu nie było zbyt znaczne. W 2007 roku nastąpił znaczny spadek odsetka eksperymentujących z przetworami konopi. Ale w 2011 roku nastąpił gwałtowny wzrost, i to do nienotowanego dotychczas poziomu, a w 2015 roku obserwujemy zahamowanie tego wzrostu. Podobne trendy obserwujemy, spoglądając na dwa pozostałe wskaźniki używania, tzn. używanie w czasie ostatnich 12 miesięcy i w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem.
Wykres 1. Używanie przetworów konopi przez uczniów klas trzecich gimnazjum (wiek 15-16 lat).

Zarówno eksperymentowanie z substancjami nielegalnymi, jak ich okazjonalne używanie jest bardziej rozpowszechnione wśród chłopców niż wśród dziewcząt (wykres 2.). W 1995 roku odsetek chłopców, którzy chociaż raz w życiu używali przetworów konopi był ponad dwukrotnie większy od analogicznego odsetka wśród dziewcząt. Zróżnicowanie zmian w rozpowszechnieniu używania tych substancji wśród chłopców i dziewcząt nie układa się w stały czytelny trend, chociaż porównując dane z 2007 roku możemy zaobserwować lekkie zmniejszenie się nadwyżki chłopców nad dziewczętami w stosunku do 1995 roku.
W ostatnich czterech latach odsetek sięgających po marihuanę lub haszysz wśród chłopców wzrósł o niespełna połowę, podczas gdy wśród dziewcząt niemal o trzy czwarte. W efekcie względna różnica między chłopcami i dziewczętami uległa zmniejszeniu, przybierając wartość najniższą od początku badań ESPAD.
Podobne trendy obserwujemy spoglądając na dynamikę odsetków chłopców i dziewcząt, którzy używali przetworów konopi w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem.
Zjawisko doganiania chłopców przez dziewczęta w zakresie używania przetworów konopi, tak charakterystyczne dla zmian w rozpowszechnieniu konsumpcji alkoholu czy palenia tytoniu, nie przebiega zatem wedle podobnego schematu i jest znacznie mniej zaawansowane.
Wykres 2. Używanie przetworów konopi kiedykolwiek w życiu wg płci (%).

Rozkłady odpowiedzi na pytania testu pokazują, że 10% uczniów samodzielnie dokonywało zakupu marihuany. W przypadku 7% gimnazjalistów palenie jest nie tylko elementem życia towarzyskiego, ale zdarza się też w samotności. Warto zauważyć, że z powodu używania marihuany lub haszyszu 5% badanych chociaż raz w czasie ostatnich 12 miesięcy nie poszło do szkoły lub spóźniło się do niej. Często odczuwana potrzeba palenia marihuany pojawiła się u 6% badanych.
Pozytywny wynik testu przesiewowego, czyli potwierdzenie co najmniej 2 symptomów, uzyskało 7% gimnazjalistów. Oznacza to, że co czternasty 15−16-latek używał marihuany w sposób, który może już rodzić problemy.
Każdy z symptomów problemowego używania przetworów konopi deklarowany był częściej przez chłopców niż przez dziewczęta. Także wartość progową testów osiągało więcej chłopców niż dziewcząt. Wśród uczniów klas trzecich gimnazjów problemowe używanie przetworów konopi może być udziałem 9% chłopców i 5% dziewcząt.
W 2015 r. odnotować trzeba wzrost potwierdzeń poszczególnych symptomów problemowego używania konopi w stosunku do 2011 roku. Największy wzrost wystąpił w przypadku palenia samotnego. Zwiększyły się także odsetki uczniów z pozytywnym wynikiem testu.
W badaniu ESPAD zastosowano trzy wskaźniki dostępności poszczególnych substancji: postrzegana dostępność, ekspozycja na oferty oraz używanie substancji przez przyjaciół badanego. Pierwszy to zadeklarowanie łatwego bądź bardzo łatwego dostępu do substancji, drugi – to otrzymywanie propozycji zakupu, otrzymania bądź użycia substancji, zaś trzeci – to posiadanie w swoim otoczeniu przyjaciół używających substancji.
Wykres 3. Używanie przez przyjaciół, postrzegana dostępność oraz oferty przetworów konopi (wiek 15-16 lat).

Przedmiotem badania była także ocena ryzyka związanego z używaniem przetworów konopi. Na czterostopniowej skali od „nie ma ryzyka” do „duże ryzyko” badani ocenili ryzyko zaszkodzenia sobie w wyniku eksperymentowania z marihuaną lub haszyszem, ich okazjonalnego używania oraz używania regularnego. Odsetki badanych wybierających odpowiedź „duże ryzyko” zestawiono na wykresie 4.
W 1995 roku zdecydowana większość respondentów (82%) była przekonana o dużym ryzyku związanym z regularnym paleniem marihuany lub haszyszu. Mniej gimnazjalistów dostrzegało duże ryzyko okazjonalnego palenia lub eksperymentowania, ale była to nadal ponad połowa badanych. W 1999 roku nie odnotowano większych zmian, poza tym, że spadł nieco odsetek uznających za bardzo ryzykowne już pierwsze próby z tymi substancjami. Kolejne pomiary ujawniły trend spadkowy każdego z tych wskaźników. W efekcie w 2011 roku tylko 30% respondentów oceniało ryzyko eksperymentowania z przetworami konopi jako duże. Podobny odsetek (33%) respondentów dostrzegał wysokie ryzyko okazjonalnego sięgania po przetwory konopi. Nawet regularne palenie marihuany lub haszyszu oceniane było jako bardzo ryzykowne przez 66% badanych. W 2015 roku udało się zatrzymać te niekorzystne tendencje.
Wykres 4. Ocena ryzyka związanego z używaniem przetworów konopi – „duże ryzyko” (wiek 15-16 lat).

W badaniu w 2011 roku po raz pierwszy zadano pytanie o oczekiwania związane z używaniem przetworów konopi. W ostatnim pomiarze powtórzono je. Rozkłady odpowiedzi zamieszczono na wykresie 5.
Badani częściej za całkiem prawdopodobne lub pewne uważali konsekwencje pozytywne niż negatywne. W 2015 roku wśród pozytywnych oczekiwań na pierwszym miejscu znajduje się „zwiększenie intensywności radości” (41%), na drugim – zwiększenie otwartości (37%), a na trzecim zwiększenie intensywności doświadczeń (31%). Najczęściej oczekiwaną konsekwencja negatywną były trudności z koncentracją (25%), a następnie – utrata wątku myślenia (22%) oraz trudności w prowadzeniu rozmowy (18%).
Wykres 5. Oczekiwania wobec marihuany prezentowane przez uczniów w wieku 15-16 lat.

Porównanie wyników z 2011 i 2015 roku ujawnia zwiększenie się odsetków badanych potwierdzających poszczególne oczekiwania, zarówno te pozytywne, jak i negatywne, przy czym w większym stopniu te pierwsze.
Do substancji nielegalnych innych niż przetwory konopi zaliczamy takie środki, jak amfetamina, halucynogeny, crack, kokaina, heroina, ecstasy. Wszystkie one, jako powodujące większe szkody zdrowotne, są bardziej niebezpieczne niż przetwory konopi. Trendy w zakresie sięgania po te substancje kiedykolwiek w życiu zaprezentowano na wykresie 6.
Wykres 6. Używanie substancji nielegalnych innych niż przetwory konopi kiedykolwiek w życiu przez 15−16-latków (%).
Rozpowszechnienie eksperymentowania z takimi środkami, jak ecstasy czy kokaina wzrastało w latach 1995−1999. W dwóch następnych pomiarach ustabilizowało się na bardzo niskim poziomie. W 2011 roku zarówno odsetki eksperymentujących z ecstasy, jak i z kokainą wzrosły. Wzrost ten kontynuowany był także w 2015 roku.
Osobnego komentarza wymagają wyniki odnoszące się do heroiny. Odsetek sięgających po tę substancję bardzo wzrósł w latach 1996−1999, a następnie spadł w 2003 roku do poziomu niewiele wyższego niż w 1995 roku. Za gwałtowny skok tego wskaźnika w 1999 roku w pewnym stopniu mogła byś odpowiedzialna zmiana w kwestionariuszu ESPAD. W 1995 roku pytano ogólnie o używanie heroiny, natomiast w 1999 roku pytano osobno o używanie heroiny do palenia (tzw. brown sugar) i heroiny „białej”. W 2003 roku powrócono do wersji sprzed ośmiu lat.
Heroina brown sugar pojawiła się w naszym kraju na większą skalę w drugiej połowie lat 90. W tym samym czasie na naszej scenie narkotykowej zagościły nowe odmiany przetworów konopi o zwiększonej zawartości THC, tzw. skun. Wśród młodzieży na temat tej substancji krążyły różne mity. Nie można zatem wykluczyć, że niektórzy młodzi ludzie, mówiąc o swoich doświadczeniach z narkotykami, mylili te substancje. Dla popularności „brown sugar” nie bez znaczenia był też zapewne efekt nowości, nowa modna substancja z etykietą względnie bezpiecznej mogła prowokować do spróbowania.
Trudno zatem powiedzieć, jaki wkład we wzrost odsetka stwierdzony w badaniu w 1999 roku miały zmiany w kwestionariuszu, a jaki był rzeczywisty wzrost rozpowszechnienia. Wyniki badania z 2007 roku potwierdziły incydentalny bądź artefaktualny charakter wyników z 1999 roku. Odsetki eksperymentujących z heroiną odnotowane w 2007 roku niewiele odbiegały od stwierdzonych w 2003 roku, podobnie stało się w 2011 roku. W 2015 roku odnotować trzeba nieznacznie wyższe odsetki potwierdzających doświadczenia z tą substancją.
Porównując wyniki z 2015 r. z wynikami z poprzednich edycji, odnotować trzeba powrót do trendu wzrostowego eksperymentowania z niektórymi przynajmniej substancjami, po jego załamaniu się w 2007 roku. Nadal jednak rozpowszechnianie eksperymentowania z narkotykami innymi niż marihuana czy haszysz utrzymuje się na niskim poziomie.
Problem „dopalaczy” (smart drugs, legal highs), nazywanych też nowymi substancjami psychoaktywnymi (NPS), pojawił się w Europie w połowie poprzedniej dekady. W Polsce zaczął narastać w drugiej połowie tej dekady. Problem „dopalaczy” rozwijał się na styku świata substancji legalnych i nielegalnych. „Dopalacze” oferowane są w większości krajów europejskich. Wszędzie problem ten jest przedmiotem troski władz i zaniepokojenia społecznego (PAN, 2010). Nasza wiedza na temat „dopalaczy” jest wyrywkowa, zarówno w wymiarze farmakologicznym, jak i społeczno-kulturowym (EMCDDA). Brak nawet precyzyjnej naukowej definicji tych substancji.
„Dopalacze” określić można jako preparaty zawierające w swym składzie substancje psychoaktywne nieobjęte kontrolą prawną. Niektóre z nich są pochodzenia roślinnego, inne – syntetycznego. Dopalacze w zasadzie cieszą się statusem legalności, jednak obrót nimi odbywa się na zasadach pewnego wybiegu, stanowiącego ominięcie prawa. W Polsce, jeszcze do października 2010 roku, „dopalacze” sprzedawane były jak produkty kolekcjonerskie, w innych krajach bywają sprzedawane jako kadzidełka, sole do kąpieli, odświeżacze powietrza itp. Zawsze opatrzone są informacją, że nie są przeznaczone do spożycia przez człowieka, co pozwala omijać przepisy o bezpieczeństwie produktów wprowadzonych do obrotu. Jednocześnie równolegle do oficjalnego statusu produktu reklamuje się go jako dostarczyciela niezapomnianych wrażeń.
Z używaniem „dopalaczy” wiąże się wiele zagrożeń. Są to nowe, nieprzebadane substancje przyjmowane według nowych, nierozpoznanych wzorów. W efekcie brak doświadczeń z tymi substancjami zwiększa ryzyko powikłań zdrowotnych u użytkowników. Co do niektórych z tych substancji można przypuszczać, że są bardziej niebezpieczne niż ich nielegalne odpowiedniki, inne mogą się okazać całkiem niegroźne. W 2010 roku szpitale informowały o licznych przypadkach zatruć,
w tym śmiertelnych. Zgłaszały też, że z powodu trudności w określeniu obrazu toksykologicznego używanych „dopalaczy”, utrudnione było niesienie pomocy osobom, które przedawkowały. W 2015 roku pojawiła się następna fala zatruć.
Potrzeba rozpoznania epidemiologicznego fenomenu „dopalaczy” skłoniła do wprowadzenia w 2011 r. do badania ESPAD kilku pytań na temat kontaktów z tymi substancjami.
W 2011 roku, zgodnie z oczekiwaniami, niemal wszyscy badani słyszeli o „dopalaczach” (94%). Jednak tylko 15% badanych było kiedykolwiek w sklepie, w którym były one dostępne. Odsetki respondentów, którzy dokonywali zakupów „dopalaczy”, były jeszcze niższe – 8%.
W 2011 roku podstawowym miejscem zakupu „dopalaczy” były sklepy z tymi substancjami (6%). Za pośrednictwem internetu takich zakupów dokonywało tylko 2% badanych, zaś 4% zaopatrywało się w „dopalacze” z innych źródeł. W 2015 roku nie nastąpiły większe zmiany. W sklepach z „dopalaczami” zakupów dokonało 5% badanych, w internecie – 3%, a w innych miejscach 6%.
W 2015 roku do używania dopalaczy chociaż raz w życiu przyznało się 10% gimnazjalistów. Odsetek aktualnych użytkowników jest trochę niższy – wynosi 7%. W czasie ostatnich 30 dni po substancje te sięgało tylko 4% badanych. Te niskie odsetki wiązać można ze znacznym ograniczeniem dostępności „dopalaczy” w konsekwencji zamknięcia sklepów z tymi substancjami jesienią 2010 roku. Wyniki te nie odbiegają znacząco od tych uzyskanych w 2011 roku.
Używanie „dopalaczy” jest dość silnie różnicowane przez płeć badanych. Kiedykolwiek w życiu „dopalaczy” używało 13% chłopców i 8% dziewcząt, w czasie ostatnich 12 miesięcy przed badaniem – 9% chłopców i 5% dziewcząt, natomiast w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem – 4% chłopców i 2% dziewcząt (wskaźnik „używających” chłopców jest dwukrotnie wyższy niż dziewcząt).
Wyniki badania z 2015 roku na tle wyników z poprzednich edycji ESPAD skłaniają do sformułowania kilku wniosków i rekomendacji.
W 2007 roku rozpowszechnienie używania przetworów konopi spadło po wieloletnim trendzie wzrostowy, ale 2011 roku nastąpił wzrost, zaś w 2015 roku − stabilizacja. Powrót do tendencji wzrostowej w 2011 roku sugerował, że spadek wskaźników odnotowany w poprzedniej edycji miał raczej charakter fluktuacji losowej niż początku odwrócenia tendencji wzrostowej.
Jedną z hipotez wyjaśniających dynamikę wskaźników w latach 2003−2011 mógłby być niższy poziom przyznawania się respondentów do używania substancji nielegalnych w 2007 roku, wynikający z klimatu politycznego w tamtym okresie, prowadzącego do większej restrykcyjności polityki wychowawczej sytemu edukacji. Wedle tej hipotezy spadek wskaźników w 2007 roku miałby charakter pozorny, w rzeczywistości zaś mielibyśmy do czynienia z kontynuacją trendu wzrostowego, maskowaną niższym poziomem raportowania przez respondentów.
Inną hipotezą jest rzeczywisty spadek rozpowszechniana powodowany wspomnianym wcześniej mechanizmem, wynikającym z konkurencyjnej, szeroko dostępnej oferty „dopalaczy”. Nagłe i radykalne zahamowanie dostępu o tych substancji w 2010 roku mogło spowodować ponowne skierowanie się popytu w stronę przetworów konopi. Niezależnie od tego, znaczne rozpowszechnienie używania przetworów konopi pozostaje sporym wyzwaniem dla profilaktyki.
Szczególnie niepokojący jest rosnący odsetek badanych używających przetworów konopi wedle wzoru problemowego używania. Oznacza to potrzebę rozbudowy oferty wczesnej interwencji i pomocy dla problemowych użytkowników marihuany lub haszyszu.
Zahamowanie niekorzystnych tendencji w zakresie problemu przetworów konopi zaobserwowane w 2015 roku może oznaczać efekt nasycenia. Nie bez znaczenia są też zapewne działania profilaktyczne. Zahamowanie niekorzystnych tendencji w postrzeganiu ryzyka związanego z używaniem marihuany można próbować przypisać przynajmniej w części efektom przekazów profilaktycznych.
Brak wzrostu rozpowszechnienia używania „dopalaczy” dostarcza argumentów przemawiających za tezą, że fala zatruć w pierwszej połowie roku raczej miała charakter incydentalny. Wiązać ją można raczej z delegalizacją szeregu tych substancji niż ze wzrostem rozpowszechnienia używania tych substancji.
Badanie ESPAD pozwoliło na pomiar czynników chroniących i czynników ryzyka używania substancji psychoaktywnych przez młodzież (Kafetzopoulos, 2006).
Wyniki badania sugerują, że jeśli w grę wchodzi używanie przetworów konopi, to w ostatnich latach mamy do czynienia ze stabilizacją pod tym względem. Jednym z czynników ryzyka jest obracanie się w kręgach użytkowników takich substancji. Zwłaszcza gdy kontakty towarzyskie lub przyjacielskie ograniczają się do osób, które palą tytoń, piją alkohol lub używają narkotyków ryzyko przejęcia takiego wzoru zachowań jest dość wysokie. Więcej niż połowa młodzieży przyjaźni się z użytkownikami marihuany lub haszyszu. Osoby te są narażone na dyfuzję wzorów kulturowych dalekich od standardów abstynencji.
Innym czynnikiem wpływającym na zachowania w obszarze substancji psychoaktywnych są przekonania o ryzyku konsekwencji zdrowotnych oraz innych szkód związanych z ich używaniem. Można założyć, iż w przypadku większości młodzieży przekonanie co do dużego ryzyka szkód w wyniku używania substancji będzie sprzyjać ich unikaniu, zaś przekonaniu o ich nieszkodliwości będzie sprzyjać podejmowanie decyzji o sięganiu po nie. W tym sensie przekonania te stanowić mogą czynnik ryzyka bądź czynnik chroniący. Młodzież zdaje się prawidłowo identyfikować poziom zagrożenia związany z różnymi wzorami używania substancji psychoaktywnych, chociaż niepokój może budzić niedocenianie ryzyka związanego z używaniem przetworów konopi.
Istotnym czynnikiem sprzyjającym używaniu substancji psychoaktywnych są oczekiwania wobec tych substancji. Młodzież spodziewa się raczej konsekwencji pozytywnych palenia marihuany niż skutków negatywnych. Takie wzory antycypacji stanowią istotny czynnik ryzyka używania substancji, stanowiąc wyzwanie dla działań profilaktycznych. Programy edukacyjne skierowane na zmianę tych oczekiwań mogą przyczynić się do zmniejszenia rozpowszechnienia używania substancji psychoaktywnych wśród młodzieży.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, pomoc, prawo, rodzice.
Sąd opiekuńczy i inne organy władzy publicznej są obowiązane udzielać pomocy rodzicom, jeżeli jest ona potrzebna do należytego wykonywania władzy rodzicielskiej. W szczególności każde z rodziców może zwrócić się do sądu opiekuńczego o odebranie dziecka od osoby nieuprawnionej, a także zwrócić się do sądu opiekuńczego lub innego właściwego organu władzy publicznej o zapewnienie dziecku pieczy zastępczej.
Dziecko pozostaje aż do pełnoletności pod władzą rodzicielską. Każdy z rodziców jest uprawniony i zobowiązany do jej wykonywania, jeżeli nie została mu ona odebrana, ani ograniczona. Władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie, natomiast w braku porozumienia między nimi rozstrzyga sąd opiekuńczy. Dziecko pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo, a w sprawach, w których może samodzielnie podejmować decyzje i składać oświadczenia woli, powinno wysłuchać opinii i zaleceń rodziców formułowanych dla jego dobra.
Władza rodzicielska, ze względu na swój charakter, wykazuje jako prawo podmiotowe szczególne cechy. Jej zasadniczą właściwość stanowi to, że jej atrybuty są zarazem obowiązkiem rodziców, podstawowym zaś celem jest funkcja ochronna względem dziecka . Należy podkreślić, że władza rodzicielska ma charakter prawa niezbywalnego i niedziedzicznego. Zgodnie z art. 95 § 3 kro władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny . Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych. Poprzez dobro dziecka należy rozumieć zapewnienie dziecku wszystkich tych wartości, które są konieczne do jego prawidłowego rozwoju fizycznego i duchowego. Zgodnie z orzecznictwem do pieczy nad osobą dziecka należy przede wszystkim obowiązek i prawo do wychowania dziecka, dbałość o rozwijanie zdolności i talentów, zapewnienie odpowiedniego poziomu wiedzy wg zdolności i predyspozycji dziecka, wpajanie zasad moralnych i zasad współżycia społecznego, kształtowanie prawego charakteru, obowiązek i prawo kierowania dzieckiem (m.in. określenie miejsca pobytu, odebranie od osoby nieuprawnionej, czasowe powierzenie dziecka innej osobie, wybór szkoły, zajęć pozalekcyjnych, kontrola spędzania wolnego czasu, udzielanie dziecku pomocy i rady przy podejmowaniu przez nie decyzji, oddziaływanie na dziecko własnym przykładem i autorytetem), obowiązek zapewnienia dziecku środków na jego utrzymanie, poprzez zabezpieczenie warunków życia niezbędnych dla rozwoju dziecka, zapewnienie wyżywienia, odzieży, warunków mieszkaniowych, opieki lekarskiej, poczucia bezpieczeństwa polegającym na emocjonalnym wsparciu, bliskości i akceptacji oraz obowiązek dbałości o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka.
Sąd opiekuńczy i inne organy władzy publicznej są obowiązane udzielać pomocy rodzicom, jeżeli jest ona potrzebna do należytego wykonywania władzy rodzicielskiej. W szczególności każde z rodziców może zwrócić się do sądu opiekuńczego o odebranie dziecka od osoby nieuprawnionej, a także zwrócić się do sądu opiekuńczego lub innego właściwego organu władzy publicznej o zapewnienie dziecku pieczy zastępczej.
Rozstrzygnięcia dotyczące pieczy nad małoletnimi dziećmi mają przede wszystkim służyć ich dobru. Jednak mimo tego, iż dobro dziecka stanowi nadrzędne wskazanie, nie można przy stosowaniu przepisów o władzy rodzicielskiej wykluczyć interesu rodziców . Swoje oczekiwania i uprawnienia wynikające z władzy rodzicielskiej rodzice mogą uwzględniać i realizować jedynie w taki sposób i w takim zakresie, który nie prowadzi do kolizji z dobrem dziecka. Stosunki między rodzicami a dziećmi pozostającymi pod ich władzą rodzicielską mają szczególny charakter w tym znaczeniu, że o stopniu staranności rodziców przy jej wykonywaniu decyduje dobro dziecka .
Jak już wspomniano, każdy z rodziców jest uprawniony i zobowiązany do wykonywania władzy rodzicielskiej, chyba że, została mu ona odebrana albo ograniczona. Decyzję w tym zakresie każdorazowo podejmuje sąd. Uzależnienie rodziców lub jednego z rodziców od substancji psychotropowych lub środków odurzających bez wątpienia może wpłynąć na rozstrzygnięcie sądu w zakresie władzy rodzicielskiej, ale należy pamiętać, że konkretna decyzja będzie uwarunkowana okolicznościami sprawy i zebranym materiałem dowodowym. Najczęstszym sposobem uzyskania szczegółowej wiedzy o relacjach panujących w rodzinie, jak i określenia predyspozycji i kompetencji członków rodziny do zajmowania się dziećmi jest skierowanie do opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów. Od dnia 1 stycznia 2016 roku obowiązuje ustawa , zgodnie z którą istniejące dotychczas rodzinne ośrodki diagnostyczno-konsultacyjne stały się opiniodawczymi zespołami sądowych specjalistów, działającymi w strukturze sądów okręgowych. Ich zadaniem jest sporządzanie, na zlecenie sądu lub prokuratora, opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz w sprawach nieletnich, na podstawie przeprowadzonych badań psychologicznych, pedagogicznych lub lekarskich. Zespoły na zlecenie sądu prowadzą także mediacje, przeprowadzają wywiady środowiskowe w sprawach nieletnich oraz prowadzą poradnictwo specjalistyczne dla małoletnich, nieletnich i ich rodzin.
Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom żyjącym w rozłączeniu, sąd opiekuńczy może ze względu na dobro dziecka określić sposób jej wykonywania i utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Sąd pozostawia władzę rodzicielską obojgu rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka pisemne porozumienie o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem. Zgodnie z KRO, rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie. W braku porozumienia, sąd uwzględniając prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, rozstrzyga o sposobie wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem. Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka, jeżeli dobro dziecka za tym przemawia.
Orzeczenie ograniczające władzę rodzicielską jednego z rodziców na podstawie art. 107 kro może obejmować np. decyzje związane ze zmianą miejsca pobytu dziecka, leczeniem, edukacją szkolną i pozaszkolną, wyjazdami za granicę, posiadaniem przez dziecko paszportu.
Mimo że żaden przepis nie określa podmiotu uprawnionego do złożenia wniosku o wszczęcie postępowania o ograniczenie władzy rodzicielskiej nie można przyjąć, iż postępowanie w tym przedmiocie może być wszczęte tylko z urzędu. W ocenie Sądu Najwyższego, należy przyjąć, że postępowanie to może być wszczęte także na wniosek każdego z rodziców małoletniego dziecka. Legitymację tych osób do zainicjowania postępowania w tym zakresie należy wywieść z natury władzy rodzicielskiej, która przysługuje obojgu rodzicom.
Sąd podejmując decyzję, kieruje się dobrem dziecka, które jest wartością nadrzędną i tym samym podlega szczególnej ochronie. Dobro dziecka może być zagrożone przede wszystkim z powodu niewłaściwego wykonywania władzy rodzicielskiej, które może polegać na: zaniedbywaniu potrzeb dziecka, nieodpowiednim dbaniu o jego zdrowie, zaniechaniu realizacji obowiązku szkolnego, pozostawienie dziecka bez właściwej opieki, doprowadzenie do sytuacji powstania zagrożenia zdrowia lub nawet życia dziecka. Dla przykładu, Sąd Okręgowy w Elblągu, przyznał władzę rodzicielską ojcu małoletniej, ponieważ porównując sytuację materialną i bytową rodziców małoletniej, stosownie do art. 133 kro uznał, iż ojciec ma możliwość podjęcia dodatkowego zatrudnienia po odbyciu godzin praktyki celem uzyskania dochodów, które pozwolą mu na partycypowanie w kosztach utrzymania dziecka. Ponadto sąd uznał, że ojciec jest młodym, zdrowym człowiekiem w wieku produkcyjnym i przy dołożeniu starań jest w stanie znaleźć przynajmniej dorywcze zatrudnienie. W ocenie sądu, matka dziecka obecnie nie ma żadnych możliwości zarobkowych, ponieważ kontynuuje ona naukę, a swój obowiązek alimentacyjny wykonuje wobec córki poprzez osobiste starania o jej wychowanie i utrzymanie, pozostając na utrzymaniu rodziców . W inne sprawie, sąd powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej matce, ograniczając władzę ojcu do współdecydowania w najistotniejszych sprawach dziecka, takich jak wybór zawodu i sposobu leczenia . Podstawą faktyczną orzeczenia stało się ustalenie, że od czasu wyroku rozwodowego stosunek syna do ojca uległ zmianie. Małoletni chce wprawdzie utrzymywać kontakty z obu rodzicami, ale pragnie mieszkać z matką. Ojciec bowiem stosował wobec niego zbyt rygorystyczne, aczkolwiek dopuszczalne, metody wychowawcze, które nadmiernie ograniczały swobodę dziecka, w aktualnym okresie jego dorastania do pełnoletności. Ustalenia te poczynił sąd m.in. na podstawie opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Decydujące znaczenie miało dobro dziecka, tj. wybranie wśród istniejących warunków – w jakich dziecko mogłoby przebywać – tych, które gwarantują lepsze możliwości jego rozwoju duchowego, psychicznego i fizycznego. Znaczenie miało także wyrażone zdanie przez samego małoletniego, który nie chcąc zrywać kontaktów z ojcem, chciał jednak powrócić do matki i z nią przebywać na co dzień. W judykaturze przyjęto, z powołaniem się na art. 12 Konwencji o prawach dziecka oraz art. 573, 574 i 576 § 2 kpc, że kierując się celowością, przy uwzględnieniu stopnia dojrzałości małoletniego oraz charakteru sprawy opiekuńczej, właściwy sąd powinien zapoznać się ze stanowiskiem tego małoletniego, mając na względzie jego dobro .
W ocenie Sądu Rejonowego dla miasta stołecznego w Warszawie, dobro dziecka przemawia za powierzeniem władzy rodzicielskiej matce i ograniczeniem tej władzy ojcu, ponieważ między stronami istnieje silny konflikt uniemożliwiający wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej. W trakcie postepowania ustalano, że ojciec zbyt mało czasu i uwagi poświęcał córce, lekceważył jej potrzeby twierdząc, że nie będzie podporządkowywał się pięciolatce i taka postawa wskazuje, że nie rozumie on swojej pięcioletniej córki, nie liczy się z jej zdaniem i potrzebami dziecka, nie daje dziecku wsparcia, lecz usiłuje jedynie podporządkować sobie dziecko dla własnej wygody. Małoletnia zamieszkuje z matką, znajduje się pod jej stałą opieką i to matka zdaniem sądu winna decydować o bieżących kwestiach dotyczących córki, ponieważ na co dzień stale się nią opiekuje. Sąd ustalił jednocześnie, że ojciec ma prawo współdecydowania o istotnych sprawach dziecka w zakresie edukacji, majątku dziecka, religii, podejmowania planowanych zabiegów operacyjnych, zasadach wychowania, organizacji wypoczynku oraz do prawa do informacji o podejmowanym przez matkę leczeniu dziecka oraz do zapisywania i odbywania wizyt lekarskich, w czasie, w którym ojciec sprawuje opiekę nad córką jeśli tego wymaga jej stan zdrowia. Pozwoli to ojcu na nawiązanie współpracy z matką dziecka w istotnych sprawach dziecka o ile ojciec wykaże się chęcią porozumienia się z nią i szukania wspólnych rozwiązań dla dobra dziecka.
Ograniczenie władzy rodzicielskiej może nastąpić wskutek złożenia wniosku przez jednego z rodziców, złożenia wniosku przez każdego, kto posiada odpowiednią wiedzę na temat okoliczności uzasadniających, iż dziecku dzieje się krzywda w wyniku nienależycie sprawowanej władzy rodzicielskiej (np. w przypadku uzasadnionych przypuszczeń o biciu, zaniedbaniu lub niedożywieniu dziecka) oraz wszczęcia przez sąd postępowania z urzędu. Wniosek o ograniczenie władzy rodzicielskiej może zostać złożony między innymi przez placówki oświatowe, policję, opiekę społeczną, organy samorządu oraz administracji rządowej, organizacje i placówki sprawujące opiekę nad dzieckiem.
Jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców.
Przez trwałą przeszkodę uniemożliwiającą wykonywanie władzy rodzicielskiej należy rozumieć taki układ stosunków, który wyłącza sprawowanie przez rodziców władzy rodzicielskiej na stałe w tym sensie, że albo według rozsądnego przewidywania nie można ustalić czasu istnienia tej przyczyny, albo będzie ona istniała przez długi czas . Można tu wskazać takie sytuacje, jak pobyt rodzica w zakładzie karnym w celu odbycia wieloletniej kary pozbawienia wolności, wyjazd za granicę na stałe przy jednoczesnym całkowitym braku zainteresowania pozostawionym w kraju dzieckiem, choroba nierokująca ustąpienia lub remisji, wyłączająca możliwość wykonywania władzy rodzicielskiej.
Nadużywanie władzy rodzicielskiej polega na wysoce nagannym zachowaniu się rodzica wobec dziecka, np. stosowaniu kar cielesnych, nadmiernym karceniu, zmuszaniu do nieodpowiedniej pracy, nakłanianiu do popełnienia przestępstwa . Nie nadużywa władzy rodzicielskiej ojciec, który – kierując się uczuciem do dziecka – odmawia zgody na przysposobienie dziecka przez męża matki dziecka, choćby dziecko było wychowywane w nowej rodzinie należycie i było do swego ojczyma przywiązane . Za nadużycie władzy rodzicielskiej i rażące zaniedbywanie wynikających z niej obowiązków można uznać celowe izolowanie dziecka od drugiego rodzica i jego psychiczne sobie podporządkowanie . Warto w tym kontekście zauważyć, że nadużycie władzy rodzicielskiej nie musi zachodzić bezpośrednio wobec dziecka. Sąd Najwyższy uznał, że: „agresywne zachowanie, stan nietrzeźwości, grożenie matce, zakłócanie spokoju domowego, wszystkie te zachowania uczestnika są manifestowane w obecności dziecka, nie można więc twierdzić, że pozostawały poza sferą oddziaływania na nie i to oddziaływania bezpośredniego. Z poczynionych ustaleń wynika, że uczestnik nie narzuca sobie jakichkolwiek ograniczeń w związku z obecnością dziecka, co oznacza, iż nie poczuwa się w żadnej mierze do troski o jego uczucia, świadomie naraża je na nieuniknione, negatywne przeżycia. Wszystko to stwarza stan poważnego zagrożenia dla prawidłowego rozwoju dziecka” . Nadużywanie władzy rodzicielskiej zachodzi także wówczas, gdy postępowanie rodzica obiektywnie wywiera destrukcyjny wpływ na proces wychowania i rozwoju psychicznego dziecka, choćby nie było to związane z subiektywnym, negatywnym nastawieniem rodzica wobec dziecka .
W ocenie Sądu Najwyższego, rażące zaniedbywanie obowiązków to zaniedbywanie poważne lub wprawdzie zaniedbywanie o mniejszej wadze, lecz nacechowane nasileniem złej woli, uporczywością i niepoprawnością . Za naruszenie obowiązków wobec dziecka można uznać uchylanie się od świadczeń alimentacyjnych, nadużywanie alkoholu, nadużywanie narkotyków, uprawianie przestępczego procederu . Rażące zaniedbywanie obowiązków może również polegać na całkowitym zerwaniu więzi z dzieckiem, braku zainteresowania jego losem, wieloletnim nieutrzymywaniu kontaktów z dzieckiem z przyczyn leżących po stronie rodzica.
Prowadzenie pasożytniczego trybu życia i nadużywanie alkoholu, którego następstwem jest rażące zaniedbywanie obowiązków względem dziecka, i skazanie uczestnika na karę długoletniego pozbawienia wolności wypełnia przesłanki art. 111 § 1 kro .
Skutek w postaci pozbawienia władzy rodzicielskiej, sąd może zastosować jedynie w przypadku, kiedy oceni, że te zaniedbania rodzicielskie, które tutaj występowały, są rażące. Sąd nie może zbyt pochopnie pozbawiać władzy rodzicielskiej. Z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że jako rażące sąd ocenić może zaniedbania wieloletnie, długotrwałe, krzywdzenie dziecka, bicie, spowodowanie urazów dziecka, długoletnie nadużywanie alkoholu, patologie rodzinne, na przykład przestępczość, w którą dany rodzic popada, pozbawienie wolności, opuszczenie dziecka .
Pozbawienia władzy rodzicielskiej z powodu rażącego zaniedbywania obowiązków względem małoletniego dziecka upoważnia Sąd tylko takie zaniedbanie obowiązków względem dziecka, które mogą być zakwalifikowane jako rażące. Muszą to być więc zaniedbania poważne lub zaniedbania o mniejszej wadze, lecz nacechowane nasileniem złej woli, uporczywością i niepoprawnością.
Jeżeli żadnemu z rodziców nie przysługuje władza rodzicielska, ustanawia się dla dziecka opiekę (art. 94 § 3 kro).
Ograniczenie/pozbawienie władzy rodzicielskiej w żaden sposób nie wpływa na istnienie obowiązku alimentacyjnego względem małoletniego. Obowiązek ten wynika bowiem nie z wykonywania władzy rodzicielskiej, ale z samego faktu pokrewieństwa z małoletnim. Sąd opiekuńczy ma obowiązek wskazać tego z rodziców, któremu powierza się wykonywanie władzy rodzicielskiej. Powinien kierować się przy tym kwalifikacjami podmiotowymi obojga rodziców, uwzględniając także ich zdolności wychowawcze . Okoliczność, że jeden z rodziców jest uzależniony od narkotyków może wpłynąć na powierzenie władzy rodzicielskiej drugiemu, ale jak już wspomniano decydujące będą okoliczności danej sprawy. Należy odróżnić sytuację, w której rodzic leczył się odwykowo i jego uzależnienie jest przeszłością od sytuacji, w której uzależnienie trwa, a rodzic jest ponadto agresywny i nie zajmuje się swoim dzieckiem. W każdym wypadku należy ocenić, które z rodziców daje lepszą gwarancję wychowania dziecka na prawego człowieka i obywatela. Ważny jest także dotychczasowy, wzajemny stosunek rodziców zarówno do siebie, jak i do dziecka, a ponadto czy jedno z rodziców nie wpaja dziecku uczucia niechęci lub nienawiści do drugiego i jego otoczenia .
W określonych sytuacjach, sąd opiekuńczy może zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania, w szczególności do pracy z asystentem rodziny, realizowania innych form pracy z rodziną, skierować małoletniego do placówki wsparcia dziennego, określonych w przepisach o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej lub skierować rodziców do placówki albo specjalisty zajmujących się terapią rodzinną, poradnictwem lub świadczących rodzinie inną stosowną pomoc z jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń. Istnieje także możliwość poddania wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego.
W ocenie Sądu Najwyższego, o tym, jakie orzeczenie należy wydać w sprawach dotyczących sprawowania władzy rodzicielskiej nad dziećmi powinno decydować dobro dziecka, a nie dobro rodziców bądź jednego z nich.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, leczenie, redukcja szkód, pomoc, prawo.
Od ponad 10 lat na terenie całego kraju funkcjonuje system nieodpłatnej pomocy prawnej w związku z wejściem w życie Ustawy z dnia 5 sierpnia 2015 r. o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnym poradnictwie obywatelskim oraz edukacji prawnej1Ustawa z dnia 5 sierpnia 2015 r. o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnym poradnictwie obywatelskim oraz edukacji prawnej, Dz.U. z 2026 r. poz. 44. (dalej: Ustawa). Nieodpłatna pomoc prawna dla osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych to wsparcie, które może otrzymać każda osoba, która nie jest w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej.
Gdy osoba uzależniona od substancji psychoaktywnych zmaga się z problemami prawnymi, łatwo wpaść w poczucie bezradności. Sprawy mieszkaniowe, zadłużenie, sprawy rodzinne czy kwestie urzędowe potrafią narastać, a koszt profesjonalnej pomocy prawnej często okazuje się barierą. W takiej sytuacji w Polsce działa system bezpłatnego wsparcia: nieodpłatna pomoc prawna oraz nieodpłatne poradnictwo obywatelskie, uzupełnione o nieodpłatną mediację. To rozwiązania skierowane do osób, które spełniają warunki ustawowe, czyli w praktyce – nie są w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy. Ich wspólny cel jest prosty: pomóc w zrozumieniu obowiązującego prawa, wskazać konkretne kroki działania i ograniczyć ryzyko błędów.
Nie oznacza to jednak, że osoby znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej nie mogą korzystać bezpłatnie z pomocy adwokata lub radcy prawnego. W postępowaniu cywilnym przyznanie pomocy prawnej zostało uregulowane w przepisach art. 117–124 Ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego2Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego, Dz.U. z 2014 r. poz. 101, z późn. zm.. Sąd może przyznać pomoc adwokata albo radcy prawnego, jeżeli strona, podając dane o stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania, wykaże, że nie może bez uszczerbku utrzymania swojego i rodziny ponieść kosztów wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego. W postępowaniu karnym oskarżony, który nie ma obrońcy z wyboru, może na podstawie Ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego3Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego, Dz.U. Nr 89, poz. 555, z późn. zm. żądać, aby wyznaczono mu obrońcę z urzędu, jeżeli w sposób należyty wykaże, że nie jest w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny. Z kolei w postępowaniu sądowo-administracyjnym prawo do uzyskania pomocy profesjonalnego pełnomocnika jest objęte instytucją prawa pomocy, uregulowaną w art. 243-263 Ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi4Ustawa z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, Dz.U. z 2012 r. poz. 270, z późn. zm.. Prawo pomocy jest przyznawane wyłącznie w związku z postępowaniem przed sądem administracyjnym, jeżeli strona wykaże, że nie jest w stanie ponieść jakichkolwiek kosztów postępowania lub pełnych kosztów postępowania, bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. Szczegółowe informacje dotyczące zasad ustanowienia pełnomocnika/obrońcy z urzędu zawarto w Serwisie Informacyjnym NARKOMANIA z 2014 roku5Mowa o artykule K. Syroki-Marczewskiej, „Pomoc prawna z urzędu dla osób uzależnionych od narkotyków”, Serwis Informacyjny NARKOMANIA, nr 4/2014, który jest dostępny w wersji elektronicznej..
Niniejszy artykuł dotyczy nieodpłatnej pomocy prawnej, czym różni się od poradnictwa obywatelskiego oraz na czym polega mediacja – tak, aby osoby uzależnione od substancji psychoaktywnych (i ich bliscy) mogły wiedzieć, z jakiego wsparcia mogą skorzystać.
Nieodpłatna pomoc prawna i nieodpłatne poradnictwo obywatelskie przysługują osobie, która nie jest w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej, w tym osobie fizycznej prowadzącej jednoosobową działalność gospodarczą niezatrudniającą innych osób w ciągu ostatniego roku. Oznacza to, że każda osoba uzależniona od substancji psychoaktywnych, która znajdują się w trudnej sytuacji finansowej, mogą skorzystać z nieodpłatnej pomocy prawnej oraz nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego, w tym także bezpłatnej mediacji. W praktyce do tej grupy może zaliczać się również osoba fizyczna prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą, pod warunkiem że w ciągu ostatniego roku nie zatrudniała innych osób.
Osoba uprawniona, przed uzyskaniem nieodpłatnej pomocy prawnej lub nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego, składa oświadczenie, że nie jest w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej. Osoba korzystająca z nieodpłatnej pomocy prawnej lub nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej dodatkowo składa oświadczenie o niezatrudnianiu innych osób w ciągu ostatniego roku. Oświadczenie składa się osobie udzielającej nieodpłatnej pomocy prawnej lub świadczącej nieodpłatne poradnictwo obywatelskie w formie: pisemnej – w przypadku korzystania z pomocy w punkcie albo ustnej – w przypadku korzystania z pomocy za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość.
Jeśli jesteś osobą uzależnioną od substancji psychoaktywnych istnieje możliwość skorzystania z bezpłatnego wsparcia prawnego w Polsce w ramach systemu nieodpłatnej pomocy prawnej. W praktyce wsparcie dotyczy głównie etapu przedsądowego, W ramach nieodpłatnej pomocy prawnej osoba uprawniona może otrzymać przede wszystkim informację o tym, jakie jest obowiązujące prawo i jakie przysługują jej uprawnienia lub jakie ciążą na niej obowiązki. Może to obejmować sytuacje związane z różnymi procedurami, w tym postępowaniem przygotowawczym, administracyjnym, sądowym lub sądowoadministracyjnym. Oprócz samego wyjaśnienia przepisów, udziela się również wskazówek, jak rozwiązać konkretny problem prawny, a w razie potrzeby przygotowuje się projekt pisma (z wyłączeniami dotyczący roli pism stricte procesowych w określonych postępowaniach). W niektórych sytuacjach możliwa jest również nieodpłatna mediacja, o czym będzie mowa szerzej w niniejszym opracowaniu. Istnieje także możliwość uzyskania pomocy w sprawach dotyczących wniosków o zwolnienie od kosztów sądowych lub ustanowienie pełnomocnika z urzędu.
Nieodpłatnej pomocy prawnej udziela osobiście adwokat lub radca prawny, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach z ich upoważnienia aplikant adwokacki lub aplikant radcowski.
Nieodpłatne poradnictwo obywatelskie obejmuje działania dostosowane do indywidualnej sytuacji osoby uprawnionej, zmierzające do podniesienia świadomości tej osoby o przysługujących jej uprawnieniach lub spoczywających na niej obowiązkach oraz wsparcia w samodzielnym rozwiązywaniu problemu, w tym, w razie potrzeby, sporządzenie wspólnie z osobą uprawnioną planu działania i pomoc w jego realizacji. Nieodpłatne poradnictwo obywatelskie obejmuje w szczególności porady dla osób zadłużonych i porady z zakresu spraw mieszkaniowych oraz zabezpieczenia społecznego. Nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego świadczy doradca spełniający określone wymagania. Doradca musi mieć wykształcenie wyższe. Powinien też ukończyć ze szkoleniem z zakresu poradnictwa obywatelskiego i zdobyć je z oceną pozytywną albo – jeśli ma doświadczenie – uzyskać zaświadczenie potwierdzające posiadanie wiedzy i umiejętności w tym zakresie, a dodatkowo przejść kurs doszkalający. W praktyce oznacza to, że także osoby uzależnione od substancji psychoaktywnych mogą liczyć na wsparcie udzielane przez osobę przygotowaną merytorycznie. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę, że nieodpłatne poradnictwo obywatelskie obejmuje również nieodpłatną mediację.
Nieodpłatna mediacja to część bezpłatnego wsparcia prawnego, z której może skorzystać osoba uzależniona od substancji psychoaktywnych, jeśli spełnia warunki uzyskania nieodpłatnej pomocy. Nieodpłatną mediację prowadzi mediator. Jej celem jest pomóc rozwiązać spór w sposób polubowny, czyli bez od razu wchodzenia w trudne i kosztowne procedury. W ramach mediacji informuje się osobę uprawnioną o dostępnych metodach rozwiązywania sporów, w szczególności o tym, na czym polega mediacja i jakie korzyści może przynieść. Następnie przygotowuje się projekt umowy o mediację albo wniosek o przeprowadzenie mediacji, a w sprawach karnych – projekt wniosku o przeprowadzenie postępowania mediacyjnego. Co istotne, obejmuje to również samo przeprowadzenie mediacji. Jeżeli mediacja zakończy się ugodą zawartą przed mediatorem, można otrzymać pomoc w przygotowaniu do sądu wniosku o jej zatwierdzenie. Nieodpłatna mediacja nie jest udzielana w sytuacjach, gdy sąd lub inny organ już skierował sprawę do mediacji, albo gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że w relacji stron występuje przemoc.
Na terenie całego kraju powstało ponad 1500 punktów nieodpłatnej pomocy prawnej określanych przez jednostki samorządu terytorialnego i usytuowanych w gminnych lub powiatowych lokalach. Punkt nieodpłatnej pomocy prawnej może być usytuowany
w jednym albo większej liczbie gminnych lub powiatowych lokali, w ramach posiadanych zasobów. Zainteresowana osoba nie ma obowiązku zapisywania się na wizytę w powiecie zamieszkania. Może zapisać się na poradę w najbardziej dogodnym dla niego miejscu w Polsce. Dokładne adresy oraz godziny przyjęć można znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości
Nieodpłatna pomoc prawna oraz nieodpłatne poradnictwo obywatelskie są udzielane podczas dyżurów w punktach dyżurnych. Dyżur jest realizowany zazwyczaj przez około 5 dni w tygodniu i trwa co najmniej 4 godziny dziennie, z wyłączeniem dni ustawowo wolnych od pracy. Osoba uprawniona może skorzystać z pomocy także w formie zdalnej, za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość. W szczególnych sytuacjach, gdy obowiązuje stan zagrożenia epidemicznego, stan epidemii albo wprowadzono stan nadzwyczajny, starosta może zdecydować, że pomoc będzie udzielana wyłącznie zdalnie.
Zgłoszenia są przyjmowane według kolejności i po wcześniejszym umówieniu terminu wizyty, choć w uzasadnionych przypadkach możliwe jest ustalenie innej kolejności. Kobieta w ciąży korzysta z pomocy poza kolejnością. W rejestracji zgłoszeń dąży się też do równomiernego kierowania osób uprawnionych na dyżury w punktach w danym powiecie.
Osobom ze znaczną niepełnosprawnością ruchową, które nie mogą stawić się w punkcie osobiście, oraz osobom doświadczającym trudności w komunikowaniu się, o których mowa w ustawie z dnia 19 sierpnia 2011 r. o języku migowym i innych środkach komunikowania się (Dz.U. z 2023 r. poz. 20), może być udzielana nieodpłatna pomoc prawna lub może być świadczone nieodpłatne poradnictwo obywatelskie także poza punktem6Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej https://www.gov.pl/web/nieodplatna-pomoc/osoby-z-niepelnosprawnosciami, dostęp dnia 20.06.2026 r..
Każdy przypadek udzielenia nieodpłatnej pomocy prawnej lub świadczenia nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego dokumentuje się w karcie nieodpłatnej pomocy prawnej lub nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego przez podanie w szczególności informacji dotyczących zgłoszonej sprawy i udzielonej pomocy, dziedziny prawa, której dotyczyła ta pomoc, kategorii sprawy, formy udzielonej pomocy, czasu poświęconego na jej udzielenie i liczby wizyt osoby uprawnionej w tej samej sprawie, ogólnych informacji o osobie uprawnionej dotyczących w szczególności wieku, płci, wykształcenia, dochodu, gospodarstwa domowego i miejsca zamieszkania oraz danych dotyczących punktu, osoby udzielającej pomocy i daty jej udzielenia. Karta pomocy zawiera część obejmującą opinię osoby uprawnionej o udzielonej pomocy. Wypełnienie przez osobę uprawnioną tej części karty pomocy, w tym podanie numeru telefonu w celu zasięgnięcia dalszej opinii, jest uzależnione od zgody osoby uprawnionej. W karcie pomocy nie podaje się danych osobowych osoby uprawnionej, które mogą bezsprzecznie identyfikować osobę.
Od 1 stycznia 2016 roku na terenie całego kraju zaczął funkcjonować system nieodpłatnej pomocy prawnej. Pierwsze próby stworzenia takiego systemu poprzez prace nad projektem ustawy podjęto pod koniec 2004 roku7Szerzej na ten temat m.in. Ł. Bojarski, „Przegląd projektów ustaw dotyczących systemowych rozwiązań poradnictwa prawnego”, Warszawa 2012, s. 9., podczas gdy np. w Wielkiej Brytanii, Holandii, Republice Południowej Afryki czy Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej akty prawne regulujące to zagadnienie na poziomie krajowym powstały odpowiednio w: 1949, 1956, 1969 i 1974 roku8Szerzej na ten temat zob.: A. Witkowska, „Zagraniczne modele świadczenia porad prawnych i obywatelskich”, Warszawa 2012, s. 2, 19 i 35, A.W. Houseman, L.E. Perle, Securing Equal Justice for All: A Brief History of Civil Legal Assistance in the United States, Washington 2007, s. 4 i n.. Bezpłatny dostęp do porad prawnych na poziomie lokalnym to zapowiedź z expose Prezesa Rady Ministrów z 1 października 2014 roku w części odnoszącej się do funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Tworzenie projektu unpp opierało się na zaangażowaniu samorządu terytorialnego, a także w porozumieniu z organizacjami pozarządowymi. Przyjęcie ustawy jest odpowiedzią na od dłuższego czasu pojawiające się uwagi unijnych instytucji, które wytykały Polsce, że nie oferuje swym najuboższym obywatelom darmowego dostępu do prawnika99K. Makowski, Nieodpłatna pomoc prawna – komentarz do ustawy, http://www.wspolnota.org.pl/aktualnosci/aktualnosc/nieodplatna-pomoc-prawna-komentarz-do-ustawy/, dostęp z dnia 20.06.2026 r.. Jej celem jest zbudowanie systemu charakteryzującego się możliwie największą uniwersalnością, zarówno w zakresie dostępu do niego obywateli, jak i zakresu spraw, w których obywatel będzie mógł uzyskać nieodpłatnie pomoc prawną10Uzasadnienie rządowego projektu ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnej informacji prawnej oraz edukacji prawnej społeczeństwa, druk numer 3338.. Zdaniem ustawodawcy system z samego założenia nie ma więc być elementem pomocy społecznej (aczkolwiek będzie wykorzystywał wybrane konstrukcje prawne funkcjonujące w systemie pomocy społecznej), lecz stanowić zinstytucjonalizowane narzędzie państwa umożliwiające obywatelom uzyskanie pomocy prawnej na wysokim poziomie merytorycznym, niezależnie od ich sytuacji majątkowej i faktycznej, nie naruszając istniejących rozwiązań dotyczących poradnictwa prawnego.
Jak już wspomniano, pierwszorzędnym celem Ustawy, a także założeń do niej, było zapewnienie nieodpłatnej pomocy prawnej osobom, które nie posiadają zasobów finansowych pozwalających na opłacenie poradnictwa prawnego wedle stawek rynkowych11K. Makowski, Nieodpłatna pomoc prawna – komentarz do ustawy, http://www.wspolnota.org.pl/aktualnosci/aktualnosc/nieodplatna-pomoc-prawna-komentarz-do-ustawy/, dostęp z dnia 20.06.2026 r.. Kompleksowa pomoc prawna o charakterze przedsądowym nie rozwiązuje jednak niezwykle istotnego problemu, jakim jest świadomość prawna społeczeństwa, Ustawa przewiduje zatem również podjęcie działań polegających na kształtowaniu świadomości prawnej obywateli12Ibidem.. Zakłada się, że osoba o wysokiej świadomości i kulturze prawnej nie tylko będzie dochodziła ochrony swoich praw, lecz również nie będzie naruszała praw i wolności innych. Zdaniem ustawodawcy konsekwencją tego będzie zmniejszenie liczby sporów, a także większa skłonność do ich rozwiązywania w drodze polubownej13Uzasadnienie rządowego projektu ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnej informacji prawnej oraz edukacji prawnej społeczeństwa, druk numer 3338.. Organy administracji publicznej powinny zatem realizować pozostające w ich właściwości zadania z zakresu edukacji prawnej społeczeństwa. W tym celu powinny podejmować działania edukacyjne zmierzające do zwiększenia świadomości prawnej społeczeństwa, dotyczące w szczególności upowszechnienia wiedzy o możliwościach dostępu do nieodpłatnej pomocy prawnej i informacji prawnej, prawach i obowiązkach obywatelskich, działalności krajowych i międzynarodowych organów ochrony prawnej, mediacji oraz sposobach pozasądowego rozwiązywania sporów oraz możliwościach udziału obywateli w konsultacjach publicznych oraz w procesie stanowienia prawa.
Celem systemu nieodpłatnej pomocy prawnej i nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego jest ułatwienie dostępu do wsparcia prawnego osobom, które z powodów finansowych nie mogą korzystać z usług odpłatnych, oraz wyrównanie szans obywateli w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości. Wsparcie to przysługuje osobom uprawnionym, a więc takim, które złożą oświadczenie, że nie są w stanie ponieść kosztów pomocy prawnej. W tym ujęciu mieści się także osoba uzależniona od substancji psychoaktywnych, jeśli znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, a w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej – dodatkowo pod warunkiem niezatrudniania innych osób w ostatnim roku. Nieodpłatna pomoc prawna ma charakter przedsądowy i obejmuje m.in. omówienie obowiązującego stanu prawnego, wskazanie możliwych rozwiązań problemu oraz przygotowanie projektów pism. Może też obejmować nieodpłatną mediację. Z kolei nieodpłatne poradnictwo obywatelskie jest bardziej nastawione na praktyczne wsparcie w uporządkowaniu sytuacji życiowej i podjęciu działania, często poprzez wspólne z doradcą opracowanie planu działania.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, dopalacze, mechanizmy uzależnienia, mefedron, mieszanki ziołowe, nowe substancje psychoaktywne, substancje psychoaktywne.
Prezentowany artykuł jest próbą opisania zjawiska używania nowych substancji psychoaktywnych przez problemowych użytkowników narkotyków, głównie iniekcyjnych. Spostrzeżenia i uwagi w nim zawarte są nie tylko wynikiem prowadzonych badań w ramach kończącego się projektu „New Psychoactive Substances among People Who Use Drugs Heavily”, w którym Poradnia MONAR w Krakowie brała udział, ale także naszych codziennych obserwacji i rozmów z klientami prowadzonego przez naszą placówkę programu redukcji szkód.
Jesienią 2014 roku zorganizowaliśmy trzy grupy fokusowe z użytkownikami nowych substancji psychoaktywnych (NPS). Osoby badane przyjmowały nowe substancje psychoaktywne codziennie, część z nich wielokrotnie w ciągu doby. W większości stosowali je drogą dożylną. Badani przyjmowali NPS w okresie bezpośrednio poprzedzającym badanie, niektórzy z nich tuż przed udziałem w grupie fokusowej. Z jednym wyjątkiem, używanie nowych substancji psychoaktywnych stanowiło dla badanych kontynuację wcześniejszych doświadczeń z „klasycznymi” narkotykami. Większość naszych rozmówców miała za sobą stosunkowo długą historię używania tych narkotyków, jak również niemałe doświadczenie w zakresie używania nowych substancji psychoaktywnych. Ponad połowa z nich była wcześniej uzależniona od opioidów przyjmowanych dożylnie, niektórzy także od amfetaminy.
„Od dłuższego czasu jadę na młotku”
„A co to za substancja?”
„No… Młot Thora”
Wśród użytkowników iniekcyjnych z długą historią używania tradycyjnych narkotyków dominował niski poziom wiedzy na temat NPS. Zdecydowanie więcej informacji posiadali ci, którzy nie używali wcześniej opiatów i nie stosowali narkotyków drogą iniekcyjną, choć podobnie mocno byli zaangażowani w nałóg. Podczas wymieniania nazw stosowanych substancji przedstawiciele pierwszej grupy posługiwali się przede wszystkim handlowymi nazwami produktów. W drugiej grupie dominowało mówienie o konkretnych związkach chemicznych; osoby z tej grupy potrafiły określić, do jakiej szerszej odmiany związków należą poszczególne substancje. Jednak przynależność do tej kategorii użytkowników wcale nie oznaczała „z automatu” dużego obeznania z tematem nowych substancji.
„Najkrócej działają przeróbki (metkatynon – przyp. autora). Kilka minut po strzale, myślę o następnym”.
Badani prezentowali różne wzorce używania nowych substancji psychoaktywnych. Najistotniejszymi czynnikami wpływającymi na wybór dróg przyjmowania narkotyku były rodzaj i forma NPS. Czynnikami, które także miały duże znaczenie, były wcześniejsze doświadczenia i przyzwyczajenia w zakresie używania „tradycyjnych” narkotyków. Iniekcyjni użytkownicy narkotyków dokładnie w ten sam sposób stosują nowe substancje psychoaktywne, w jaki używali „kompotu” czy amfetaminy.
Z uwagi na szybko rosnącą tolerancję i stosunkowo krótki okres pobudzenia katynonami (w porównaniu z amfetaminą) niektórzy z badanych przyznawali się do kilkunastu, a nawet dwudziestu iniekcji dziennie.
Syntetyczne kannabinoidy, sprzedawane w połączeniu z roślinnymi „nośnikami”, są właściwie poza zainteresowaniem tej kategorii użytkowników. Czasem stosują te środki, ale – podobnie jak marihuanę – traktują je jako urozmaicenie, dodatek do dania głównego, na który składają się stymulanty.
Dlaczego użytkownicy „tradycyjnych” narkotyków stosują nowe substancje psychoaktywne? Odpowiedź na to pytanie jest wielowątkowa, bo – jak się okazuje – dużo czynników ma wpływ na ten wybór. Oto, co powiedzieli nam badani.
Niska jakość „tradycyjnych” narkotyków została przeciwstawiona wysokiej czystości nowych substancji psychoaktywnych. W ciągu ostatnich kilku lat bardzo obniżyła się jakość nielegalnej amfetaminy. Stało się tak za sprawą ograniczenia dostępu do odpowiednich prekursorów, z których była ona produkowana. Podobnie na skutek ścisłej kontroli nad uprawami maku lekarskiego (wprowadzenia odmian niskomorfinowych) obniżyła się jakość „kompotu”. Jego produkcja wymagała także dostępu do bezwodnika kwasu octowego, a to stało się problematyczne i w rezultacie acetylacja produkowanej domowymi sposobami heroiny odbywa się z użyciem bezwodnika kwasu octowego, który jest zawarty w silikonie sanitarnym.
To wszystko doprowadziło do sytuacji, że nowe substancje psychoaktywne nie tyle wyparły „tradycyjne” narkotyki, co zajęły wolne po nich miejsce. Jednak wśród użytkowników mających wcześniejsze doświadczenia z dobrą jakościowo amfetaminą czy „kompotem”, entuzjazmu nie ma. Niektórzy z badanych twierdzili, że NPS to tylko namiastka prawdziwych narkotyków i oni chętnie wróciliby do używania amfetaminy i „kompotu”, gdyby jakość tych narkotyków była znów satysfakcjonująca.
Wysoka czystość nowych substancji stanowiła dla naszych rozmówców istotny czynnik. Niektóre nowe narkotyki, szczególnie te w wersji research chemicals, to substancje o niezwykle wysokiej czystości. Świadczą o tym chociażby wagowe ilości pojedynczych dawek odmierzane w dziesiątkach miligramów. Choć oczywiście zdarzają się też zanieczyszczone NPS, zawierające dodatki mające najprawdopodobniej zwiększyć ich wagę. Niewiele także wiem o ubocznych produktach syntezy tych substancji, które mogą być toksyczne. Podobnie jak niewiele wiemy o samych substancjach – niewiele wiemy o zawartych w nich zanieczyszczeniach.
Nowe substancje psychoaktywne – o czym nadmieniali nasi rozmówcy – to dla nich także większy wybór i różnorodność w porównaniu z klasycznymi narkotykami.
Jednak różnice w działaniu NPS należących do tej samej grupy są nieznaczne i mają w dużej mierze charakter wysoce subiektywny. Z informacji uzyskanych od badanych nie udało nam się sporządzić przekonującego opisu tych różnic.
Dochodzi tu jeszcze możliwość „konstruowania” własnych mieszanek bazujących na dwóch lub więcej nowych substancjach, ale dotyczy to wąskiego grona użytkowników i raczej nie iniekcyjnych.
Co ciekawe, dla niektórych rozmówców działanie nowych substancji psychoaktywnych było po prostu bardziej atrakcyjne aniżeli narkotyków, które miały te pierwsze naśladować. Było tak w przypadku mefedronu i w mniejszym stopniu w odniesieniu do jego analogów − MDPV i metylonu.
„Jak chodziłem z towarem po mieście, to zawsze musiałem być gotowy na to, żeby się go pozbyć, w razie czego. A teraz? Luzik”.
Jednym z najczęściej podnoszonych powodów sięgania przez naszych rozmówców po NPS była legalność nowych substancji lub ich względna legalność. Przez względną legalność rozumiemy taką sytuację, gdy nowy narkotyk znajduje się już na listach środków kontrolowanych, ale nadal organy ścigania nie są w stanie tej substancji identyfikować, przynajmniej w przypadkach zabezpieczania niewielkich ilości substancji.
Zadaniem naszych rozmówców nie tyle istotny jest dla nich komfort legalnego zakupu substancji, co bezpieczeństwo (można przypuszczać: bezkarność) w przypadku zatrzymania i kontroli przez policję. Są oni przekonani, że organy ścigania nie dysponują odpowiednimi środkami, aby pozwolić sobie na drogie i skomplikowane ekspertyzy konsumenckich ilości nowych substancji. Potwierdzenie tego sądu możemy znaleźć w statystykach prowadzonego przez poradnię programu pomocy prawnej, do którego nie trafiają sprawy o posiadanie zdelegalizowanych NPS, a jedynie sprawy o posiadanie „tradycyjnych” narkotyków, w szczególności marihuany. Swoją drogą jest to wymowne, na ile prawo, chcąc nie chcąc, faworyzuje używanie bardziej szkodliwych substancji.
Czasami nowe substancje psychoaktywne służą jako listek figowy dla tradycyjnie nielegalnych narkotyków. Jeden z badanych opowiadał o tym, że przesypuje amfetaminę do opakowania po „legalnych” dopalaczach i dzięki temu zmniejsza ryzyko zatrzymania przez policję.
„W pierwszym momencie jestem tak podniecony, że muszę zwalić konia”.
Wśród badanych panowało ogólne przekonanie, że wiele nowych substancji działa jak silne afrodyzjaki, powodując wzrost pożądania i pogłębiając doznania podczas seksu. Któryś z nich opowiadał nawet, że stosuje NPS tylko po to, ażeby uprawiać seks. Twierdził, iż po NPS osiąga takie pobudzenie seksualne, że nie ma dla niego znaczenia, czy uprawia seks z partnerką, czy się onanizuje. A często preferuje masturbację.
Jednak podniecenie seksualne następujące bezpośrednio po zażyciu nowych stymulantów bywa i kłopotliwe. Szczególnie jeśli sytuacja ma miejsce w przestrzeni publicznej. Jeden z rozmówców opowiadał o zatrzymaniu go przez policję, podczas gdy on zapamiętale onanizował się w miejscu publicznym, przekonany, że nikt tego nie widzi. Na szczęście obyło się bez poważniejszych konsekwencji tego czynu.
„Odkąd jestem na metadonie, nigdy nie byłem tak czysty. Jak to robię? Biorę tylko dopały”.
Nowe substancje psychoaktywne są stosowane chętnie przez pacjentów programów substytucyjnych. Grupie tej należy się pewne wyróżnienie. Spośród badanych 10 osób miało za sobą historię leczenia metadonem, w tym 2 były aktualnie nim leczone. Równolegle z uczestnictwem w leczeniu opioidowym używali oni nowych substancji psychoaktywnych. Część z nich robiła to regularnie (niemal codziennie), część miała przynajmniej pewne doświadczenia w używaniu szczególnie tych nowych substancji, które wykazują działanie stymulujące podobne do amfetaminy.
Jednym z powodów sięgania podczas leczenia substytucyjnego po nowe syntetyczne stymulanty jest przeciwdziałanie nadmiernej sedacji wywoływanej przez leki opioidowe, a głównie metadon.
Co więcej – jak się okazuje – używanie nowych substancji psychoaktywnych niesie ze sobą niskie, a często żadne ryzyko wykrycia ich (lub ich metabolitów) w moczu. Wykrycie faktu stosowania narkotyków zwykle prowadzi do wielu dotkliwych, zdaniem pacjentów, konsekwencji: od wstrzymania wydawania zaliczek substytutu do relegowania z uczestnictwa w programie. Intoksykacja nowymi substancjami psychoaktywnymi (biorąc pod uwagę brak możliwości ich identyfikacji w moczu), wydaje się „bezpieczniejszym” rozwiązaniem niż stosowanie łatwo wykrywanej amfetaminy.
Trudno na podstawie tych kilku przypadków dokonywać daleko idących interpretacji, ale jeśli nałożymy na to rozmowy z klientami odwiedzającymi drop-in, obserwacje streetworkerów i wywiady prowadzone z pacjentami w poradni, to trudno nie dojść do wniosku, że używanie nowych substancji psychoaktywnych przez osoby leczone substytucyjnie ma dość powszechny charakter.
„Na jednym z forów przeczytałem, że aby to poczuć, muszę wziąć przynajmniej 300 mg. Wziąłem połowę i o mało nie umarłem. Potem gdzieś wyczytałem, że 50 mg to maksimum, co powinienem wziąć…”.
Wszystkim badanym przydarzyły się sytuacje przedawkowań, choć interwencjami pogotowia skończyło się to tylko w kilku przypadkach. Trudno też do końca orzec, czy któraś z tych sytuacji niosła ze sobą zagrożenie dla życia Badani nie znali osobiście nikogo, kto umarłby na skutek przyjęcia zbyt dużej dawki NPS. Poza informacjami medialnymi, nie słyszeli o takim przypadku. Przedawkowania, których doświadczyli i w związku z tym udzielono im pomocy medycznej, wiązały się z utratą przytomności (4 przypadki), bólem w klatce piersiowej i silnym lękiem dotyczącym pracy serca (2) oraz z utratą kontroli nad własnymi zachowaniami (1).
Z rozmów wynikało, że do przedawkowań dochodziło z powodu nieznajomości danej substancji i jej dawkowania, a także z powodu mieszania różnych substancji (w tym alkoholu). Do przedawkowań dochodziło także na skutek bagatelizowania potencjału nowych substancji i niewłaściwej oceny własnej tolerancji.
Biorąc pod uwagę częstotliwość, z jaką badani zażywali nowe substancje psychoaktywne, trudno oprzeć się wrażeniu, że przypadków przedawkowań było jednak niewiele. Gdyby tych kilka interwencji pogotowia miało stanowić o
szkodliwości zażywanych substancji, to moglibyśmy dojść do błędnych wniosków. Możemy postawić tu dwie tezy, które wcale nie muszą się nawzajem wykluczać. Pierwsza to taka, że najczęściej ofiarami przedawkowań stają się osoby nie mające za sobą zbyt dużych doświadczeń w używaniu substancji psychoaktywnych. Druga to taka, że problemowi użytkownicy narkotyków, którzy kontaktują się z serwisami redukcji szkód, mają wpojone pewne zasady mogące wpływać na podniesienie bezpieczeństwa.
Ale może być również tak (co poniekąd zgadzałoby się z innymi naszymi obserwacjami), że problemowi użytkownicy narkotyków niezbyt chętnie eksperymentują z wieloma różnymi substancjami. W zamian za to dość szybko „dopasowują” sobie jedną czy dwie substancje, których potem używają tak długo, jak są one dostępne.
„Policja poluje na mnie od paru tygodniu. Odkąd biorę SDP”.
Z problemami psychotycznymi wynikającymi ze stosowania nowych substancji psychoaktywnych zetknęła się większość naszych rozmówców. Głównie doświadczali oni objawów psychozy w postaci mniej lub bardziej intensywnych zaburzeń urojeniowych. Wśród tych urojeń dominowały – co nie dziwi, zważywszy na sposób funkcjonowania tych osób – treści związane ze śledzeniem i obserwowaniem przez policję. Zaburzenia zdarzały się w formie incydentów lub stanów, które zaostrzały się i gasły. Wystarczyły jednak spojrzenia innych osób podróżujących tramwajem lub wizyta w sklepie, który był wcześniej celem kradzieży, żeby na nowo rozpalić te urojenia.
Badani mówili również o wypracowanych przez nich samych sposobach radzenia sobie ze strachem i podejrzliwością. Świadomi wpływu zażywanych substancji na wywoływanie tych stanów próbowali (bez rezygnacji z używania substancji) minimalizować ich rozmiary i wpływ na ich codzienne życie. Dla niektórych ratunkiem było unikanie kontaktów z innymi.
Koniec końców pojawianie się psychoz stanowiło dla niektórych z naszych rozmówców motywację do powstrzymywania się od częstego przyjmowania NPS, a w jednym z przypadków było nawet motywem do dłuższych przerw w braniu.
Nie wiemy, jak wiele spośród prawie 20 tys. stwierdzonych zakażeń HIV w Polsce, ma związek z używaniem narkotyków. Według szacunków prowadzonych przez Państwowy Zakład Higieny – spośród zarejestrowanych nowych zakażeń pomiędzy 2010 i 2014 rokiem około 33% było związanych z iniekcyjnym używaniem narkotyków. Jak wygląda to w grupie osób stosujących dożylnie nowe substancje psychoaktywne? Z badań przeprowadzonych przez Społeczny Komitet ds. AIDS wynika, że odsetek zakażonych HIV i HCV wśród iniekcyjnych użytkowników NPS jest niższy, ale porównywalny do tych wskaźników w grupie iniekcyjnych opiatowców. HIV (14,7%), HCV (71,6%).
Wywiady prowadzone w grupach fokusowych nie dają możliwości dopytywania uczestników o ich status serologiczny. Jednak z innych kontaktów wiemy, że osoby stosujące iniekcyjnie nowe substancje psychoaktywne są zakażone tak HIV, jak i HCV. Niedbałe sposoby przygotowywania narkotyku do wstrzyknięć, duża ilość iniekcji w ciągu doby, grupowe organizowanie i zażywanie narkotyku, utrudniony dostęp do czystych igieł i strzykawek i nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa to elementy ryzyka. Stanowią one przedmiot naszych analiz. Dodatkowo dochodzą tu czynniki, których wpływ nie był dotychczas tak widoczny: silne pobudzenie seksualne będące wynikiem działania niektórych nowych stymulantów i mogące wynikać z tego ryzykowne zachowania seksualne. Ryzyko transmisji wirusów przenoszonych przez krew podczas stosowania NPS wydaje się wysokie i pomimo braku odpowiednich badań należy brać je pod uwagę przy konstruowaniu oddziaływań wobec konsumentów NPS.
Tekst ukazał się w numerze 1/2016 Serwisu Informacyjnego
Narkomania
Written by Filip Nawara on . Posted in badania, raporty, czytelnia, etyka, marihuana, substancje psychoaktywne.
Pochopne wprowadzanie szerokiego dostępu do marihuany w celach medycznych może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie publiczne. Nie zmienia to faktu konieczności kontynuowania badań (także w formie terapii eksperymentalnej) nad zastosowaniem przetworów konopi w celach terapeutycznych, ponieważ wydaje się, że może ona mieć potencjalne zastosowanie w terapii wspomagającej leczenie wielu schorzeń. Natomiast konieczne jest zdecydowane oddzielenie w dyskursie publicznym kwestii zastosowania marihuany w medycynie od „ocieplania społecznego wizerunku” tej substancji i dyskusji o liberalizacji prawa narkotykowego w odniesieniu do marihuany.
Marihuana jest najpopularniejszą substancją psychoaktywną w Europie. Według Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) 16,6 mln (13,3%) młodych Europejczyków w wieku 15-34 lata używało w ostatnim roku przetworów konopi. Tendencje w poszczególnych krajach europejskich są zróżnicowane. Spośród państw, które prowadziły badania sondażowe od 2013 roku osiem zgłosiło wzrost wskaźnika używania marihuany, jedno spadek, a cztery trend stabilny. Sondaże w krajach o względnie wysokim odsetku osób używających marihuany, takich jak Niemcy, Hiszpania czy Wielka Brytania wskazują na stabilizację trendu używania tej substancji. Wzrosty odnotowano we Francji i w krajach o niskim odsetku, takich jak Finlandia, Szwecja czy Bułgaria. Znaczny wzrost od 2011 roku (dane dostępne od tego roku) odnotowano w Republice Czeskiej (EMCDDA, 2016).
W ostatnich latach również w Polsce zaobserwowano wzrost poziomu używania konopi indyjskich.
Ostatnia edycja ogólnopolskiego audytoryjnego badania ankietowego na temat używania alkoholu i narkotyków przez młodzież szkolną, realizowanego w ramach międzynarodowego projektu ESPAD, przeprowadzona została w Polsce w 2015 roku na zlecenie Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii i Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (Sierosławski, 2015). Badanie wykonano na reprezentatywnej próbie uczniów klas trzecich gimnazjum i klas drugich szkół ponadgimnazjalnych. Dane wskazują, że najbardziej popularne substancje nielegalne, po które sięga młodzież, to marihuana i haszysz (tabela 1. i 2.). Przy prezentacji wyników badań użyto wskaźnika używania substancji psychoaktywnych w ciągu ostatnich 12 miesięcy, jako wskaźnika najlepiej odzwierciedlającego aktualny poziom używania ww. substancji wśród młodzieży.
Tabela 1. Odsetek uczniów w wieku 15-16 lat, którzy używali poszczególnych środków w ciągu ostatnich 12 miesięcy – wyniki badania ESPAD.
| Substancja | 1995 | 1999 | 2003 | 2007 | 2011 | 2015 |
|---|---|---|---|---|---|---|
| Marihuana, haszysz | 7 | 12 | 15 | 11 | 20 | 19 |
| Substancje wziewne | 4 | 4 | 4 | 4 | 5 | 6 |
| Ecstasy | – | – | 2 | 1 | 2 | 3 |
Źródło: IPiN, ESPAD, 2015.
Tabela 2. Odsetek uczniów w wieku 17-18 lat, którzy używali poszczególnych środków w ciągu ostatnich 12 miesięcy – wyniki badania ESPAD.
| Substancja | 1995 | 1999 | 2003 | 2007 | 2011 | 2015 |
|---|---|---|---|---|---|---|
| Marihuana, haszysz | 10 | 17 | 26 | 17 | 29 | 32 |
| Substancje wziewne | 3 | 2 | 2 | 3 | 2 | 2 |
| Ecstasy | – | – | 4 | 3 | 3 | 2 |
Źródło: IPiN, ESPAD, 2015.
Do używania przetworów konopi w ciągu ostatnich 12 miesięcy przyznało się w 2015 roku 19% młodszych uczniów i 32% uczniów starszych. W porównaniu z dość wysokim wzrostem odnotowanym w 2011 roku, w ostatnim okresie obserwuje się nieznaczny spadek w młodszej grupie wiekowej, w starszej zaś wzrost o 3 punkty procentowe.
W przypadku pozostałych rodzajów narkotyków nie odnotowano zdecydowanych różnic pomiędzy pomiarami z 2007, 2011 i 2015 roku.
Kolejnym źródłem informacji na temat rozpowszechnienia używania narkotyków wśród młodzieży szkolnej są wyniki projektu badawczego pn. „Konsumpcja substancji psychoaktywnych przez młodzież szkolną – Młodzież 2013”, który został zrealizowany przez Fundację CBOS we współpracy z Krajowym Biurem (Malczewski, 2014). Badanie objęło ogólnopolską losową próbę 1360 uczniów w wieku 18-19 lat. Przy prezentacji wyników badań, podobnie jak w przypadku opisywanych powyżej wyników badań ESPAD, uwzględniono wskaźnik używania substancji psychoaktywnych w ciągu ostatnich 12 miesięcy, jako najlepiej odzwierciedlający aktualny poziom używania ww. substancji wśród młodzieży.
Wykres 1. Odsetek uczniów w wieku 18-19 lat, którzy używali poszczególnych środków w ciągu 12 miesięcy – wyniki badania „Młodzież”.

Źródło: Fundacja CBOS „Młodzież 2013”.
W badaniu przeprowadzonym w 2013 roku poziom konsumpcji większości narkotyków pozostał zbliżony do pomiaru z 2010 roku. Wyjątek stanowią marihuana i haszysz, których używanie wzrosło w porównaniu z wcześniejszym badaniem. W 2013 roku do używania marihuany lub haszyszu w ciągu ostatniego roku przyznało się 23% badanych (w 2010 roku było to 18%).
Według danych Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) marihuana i jej przetwory znalazły się także na pierwszym miejscu pod względem liczby i ilości konfiskat. Według najnowszego raportu EMCDDA w UE w 2014 roku odnotowano 229 tys. konfiskat haszyszu i 453 tys. konfiskat marihuany. Łącznie w tym okresie skonfiskowano 574 tony haszyszu i 139 ton marihuany. W porównaniu do lat poprzednich wskaźniki dotyczące konfiskat marihuany systematycznie rosną (EMCDDA, 2016). Autorzy raportu zwracają również uwagę na coraz częstsze występowanie marihuany o wysokiej sile działania (podwyższonym poziomie THC i obniżonym CBD).
Marihuana i jej przetwory znajdują się także na pierwszym miejscu pod względem popełnianych przestępstw. W UE spośród zgłoszonych ok. 1,6 mln przestępstw 57% było związanych z przetworami konopi. Największy udział w tych przestępstwach miało posiadanie, a marihuana stanowiła trzy czwarte wszystkich przestępstw o posiadanie.
Cytowany już raport EMCDDA wskazuje na tendencję wzrostową w przypadku osób zgłaszających się do leczenia po raz pierwszy z powodu używania marihuany w Europie, a także na zmiany w zakresie wzorów używania tego środka. Ogólna liczba takich osób wzrosła z 45 tys. w 2006 roku do 69 tys. w 2014 roku, przy czym odsetek osób używających przetworów konopi codziennie wzrósł w tym okresie z 46% do 54%. W Polsce spośród wszystkich osób, które zgłosiły się po raz pierwszy do leczenia w 2014 roku 44,6% zrobiło to z powodu marihuany.
Dane Europejskiej Sieci ds. Nagłych Przypadków Związanych z Narkotykami (Euro-DEN) wskazują na używanie przetworów konopi jako trzecią przyczynę nagłych interwencji medycznych. W 2014 roku w Europie 16% interwencji spośród 5409 zostało podjętych w związku z używaniem konopi indyjskich; wyższe wskaźniki dotyczyły tylko kokainy – 17% i heroiny – 24%. Stały wzrost liczby nagłych interwencji związanych z użyciem konopi odnotowuje np. Hiszpania.
Według autorów raportu EMCDDA „siła działania zarówno haszyszu, jak i marihuany jest ponadprzeciętnie wysoka, co jest niepokojące, ponieważ może narazić konsumentów na większe ryzyko ostrych i przewlekłych problemów zdrowotnych”.
W grupie chorób somatycznych wskazuje się na skuteczność leczenia kannabinoidami pacjentów cierpiących z powodu bólu przewlekłego (związanego m.in. z chorobą nowotworową czy w opiece nad osobami w stanach terminalnych), układu oddechowego (astmy), chorób oczu (jaskry) czy stwardnienia rozsianego. Jako najbardziej przekonujące klinicznie wskazuje się pozytywne rezultaty stosowania kannabinoidów w niesieniu ulgi pacjentom cierpiącym z powodu wzmożonego napięcia mięśniowego, działań niepożądanych chemioterapii (np. nudności) czy pomoc w terapii osób chorych na AIDS (Jabłoński, 2015). W większości wypadków istnieją badania świadczące o możliwej skuteczności przetworów konopi w terapii ww. chorób i towarzyszących objawów, ale ich wyniki często budzą wiele wątpliwości ze względu na niską liczbę analizowanych przypadków bądź inne ograniczenia metodologiczne. Dlatego skuteczność zastosowania marihuany w leczeniu wymienionych schorzeń nie została w pełni dowiedziona. Jak pisze Matts: „istnieje wiele twierdzeń o terapeutycznych efektach marihuany, tylko niewiele z nich jest poparta dowodami” (Matts, 2016).
Dyskusja na temat marihuany stosowanej do celów medycznych odbywa się na całym świecie. Ma swoich zwolenników i przeciwników. Dzieli także środowisko naukowe. Niewątpliwie istnieje wiele badań dostarczających obiecujących wyników w zakresie skuteczności leczenia opartego na marihuanie. Jednak porównywalna liczba badań wskazuje na nieefektywność takiego leczenia. Każde z tych badań ma ograniczenia metodologiczne, jest realizowana na zbyt małych próbach bądź jest oparte na błędnych założeniach, lub też świadczy o jedynie potencjalnej skuteczności marihuany w leczeniu. Jak twierdzi prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska z Kliniki Neurologii Rozwojowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, „nie mamy żadnych danych, że marihuana działa terapeutycznie, jak również nie ma żadnych danych, że nie działa” („Służba Zdrowia”, 2015). Bełdzińska w swojej wypowiedzi zwraca uwagę na istotne kwestie toczącej się dyskusji społecznej: „Moim zdaniem w przypadku tzw. medycznej marihuany mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której przy pomocy dzieci próbuje się uzyskać przyzwolenie społeczne na marihuanę dla dorosłych. Jeśli mieszają się do tego grupy ludzi, którzy lobbują za marihuaną, to jesteśmy w dwóch różnych miejscach. My mówimy o leczeniu pochodnymi marihuany, natomiast legalizacja marihuany z tym leczeniem nie ma nic wspólnego”. W podobny sposób problem formułuje dr Habrat z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie: „Daleko bardziej interesującą kwestią jest pozamedyczne funkcjonowanie wyników badań naukowych. Wydaje się, że wyniki pozytywne mają małe znaczenie kliniczne, natomiast odgrywają znaczną rolę w poprawie wizerunku całokształtu zagadnień związanych z używaniem marihuany” (Habrat, 2015). Habrat zwraca uwagę także na potencjalne niepożądane konsekwencje nieprzemyślanego wprowadzenia szerokiego dostępu do marihuany w celach leczniczych: „Najlepszym tego przykładem są obserwowane procesy społeczne w niektórych stanach USA, w których wyniki badań nie przełożyły się na lepszy dostęp osób chorych do preparatów zawierających odpowiednio dobrane pod kątem klinicznym, farmaceutycznie czyste i stosownie dawkowane kannabinoidy, lecz dość łatwym dostępem do marihuany bez wskazań lekarskich, bez kontroli dawkowania i czasu stosowania oraz monitorowania działań niepożądanych”.
Nie można jednak ze stuprocentową pewnością podważać możliwości stosowania marihuany w leczeniu. Takie stanowisko przyjęła większość narodowych i międzynarodowych organizacji zajmujących się sektorem zdrowia publicznego. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) z jednej strony podkreśla szkody, jakie mogą wynikać z problemu nadużywania czy uzależnienia od marihuany lub haszyszu, z drugiej zaś potwierdza terapeutyczne działanie niektórych kannabinoidów wykazane w kilku kontrolowanych badaniach. WHO świadome jest statutu prawnego kannabinoidów (nielegalności na mocy Konwencji Narodów Zjednoczonych z 1961 roku), jednakże z punktu widzenia medycznego uznaje, że badania w tej dziedzinie winny być kontynuowane.
Kilka krajów europejskich i część stanów w USA zdecydowało się na dopuszczenie zastosowania marihuany do celów leczniczych. Przyjęto jednak różne modele dystrybucji. Poza kwestiami terapeutycznymi podjęto próby ewaluacji, jak takie zmiany wpłynęły na konsumpcję marihuany w społeczeństwie. Badania te także nie dają jednoznacznego obrazu. Cerda i in. (2012) dokonali analizy danych z badań populacji generalnej w Stanach Zjednoczonych, porównując rozmiary używania i nadużywania marihuany oraz uzależnienia od jej przetworów w stanach, które wprowadziły prawo zezwalające na terapeutyczne wykorzystanie marihuany i w stanach, które nie wprowadziły takiego prawa. Wyniki analizy wykazały wyższe odsetki osób używających i uzależnionych od marihuany w stanach z prawem pozwalającym na medyczne wykorzystanie marihuany niż w stanach, które nie wprowadziły takiego prawa. Jednak różnice te nie zostały stwierdzone w przypadku używania konopi w ostatnim roku. Może to sugerować, że stany, które wprowadziły zmiany prawne umożliwiające stosowanie marihuany do celów leczniczych, charakteryzowały się wyższym odsetkiem używania marihuany już przed wprowadzeniem zmian. Nie można jednakże wykluczyć, że wprowadzenie takich zmian prawnych może się przyczynić do wzrostu poziomu używania poprzez zmianę norm społecznych dotyczących postrzegania bezpieczeństwa i akceptacji używania marihuany, ale to wymaga dalszych prac badawczych.
Niektóre analizy sugerują, że wpływ wprowadzenia prawa dopuszczającego stosowanie marihuany w celach medycznych na rozmiar używania marihuany w celach niemedycznych w populacji jest zależny od szczegółowych wdrożonych rozwiązań prawnych. Zagadnienie to było przedmiotem badania przeprowadzonego w Stanach Zjednoczonych w 2015 roku (Pacula i in., 2015). Prawo w Stanach Zjednoczonych w tym zakresie wprowadza różne regulacje w poszczególnych stanach, takie jak m.in. prowadzenie rejestru osób leczonych medyczną marihuaną, pozwolenie na „domową” uprawę marihuany, sprzedaż marihuany w specjalnych punktach tzw. dispensaries. Dane dotyczące używania marihuany poddane analizie pochodziły z rejestru zgłoszeń do leczenia (TEDS Treatment Episode Data Set) w latach 1992−2011 oraz badań młodzieży przeprowadzonych w latach 1997−2011 (National Longitudinal Survey of Youth). Analizy wykazały, że w stanach dopuszczających dispensaries w porównaniu ze stanami, które nie stosują takiego rozwiązania, istnieje wyższe ryzyko wzrostu używania marihuany w celach niemedycznych oraz związanych z tym negatywnych konsekwencji.
Wprowadzenie leczenia marihuaną może doprowadzić do „wypływu” tego typu substancji na rynek nielegalny i w konsekwencji używania „medycznej” marihuany w celach niemedycznych. Szulc analizując konsekwencje zdrowotne używania marihuany oraz stanowisko psychologów wobec legalizacji marihuany wskazał na opracowanie Salomonsena-Sautela i in., którzy dowodzą, że 74% nastolatków w Stanach Zjednoczonych używało w ten sposób „cudzej”, tzw. medycznej marihuany (Szulc, 2013).
W związku z powyższym przy rozważaniach nad medycznym zastosowaniem marihuany należy uwzględnić również potencjalny wpływ takiego rozwiązania na poziom pozamedycznego używania marihuany w populacji, szczególnie, że jak wskazują badania, popyt na przetwory konopi w społeczeństwie polskim jest równie wysoki jak w innych krajach europejskich. Może to doprowadzić do finansowania przez system lecznictwa pozamedycznego używania marihuany.
Z przedstawionej analizy wynika, że zbyt pochopne wprowadzanie szerokiego dostępu do marihuany w celach medycznych może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie publiczne. Nie zmienia to faktu konieczności kontynuowania badań (także w formie terapii eksperymentalnej) nad zastosowaniem przetworów konopi w celach terapeutycznych, ponieważ wydaje się, że może ona mieć potencjalne zastosowanie w terapii wspomagającej leczenie wielu schorzeń. Natomiast konieczne jest zdecydowane oddzielenie w dyskursie publicznym kwestii zastosowania marihuany w medycynie od „ocieplania społecznego wizerunku” tej substancji i dyskusji o liberalizacji prawa narkotykowego w odniesieniu do marihuany. Jedynym kryterium do zastosowania marihuany w leczeniu powinna być jej skuteczność, a procedury jej dopuszczenia nie powinny odbiegać od procedur dopuszczania do obrotu innych leków. Dyskusja na temat zastosowania marihuany w leczeniu powinna zostać pozostawiona lekarzom, a kwestie legalności nie powinny w żaden sposób wpływać na ocenę wartości terapeutycznych tej substancji.
Tekst ukazał się w numerze 3/2016 Serwisu Informacyjnego
Narkomania
Pierwsza publikacja w wersji angielskojęzycznej: Annals of Agricultural and Environmental Medicine 2016,Vol. 23, No3, 521-524.
Cerda M., Wall M., Keyes K. M., Galea S., Hasin D., „Medical marijuana laws in 50 states: Investigating the relationship between state legalization of medical marijuana and marijuana use, abuse and dependence”, Drug and Alcohol Dependence, 120(1-3), 2012.
Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii, „Europejski raport narkotykowy 2016: Tendencje i osiągnięcia”, Urząd Publikacji Unii Europejskiej, Luxemburg 2016.
Habrat B., „Marihuana, jej preparaty farmaceutyczne i ich analogi w zastosowaniu medycznym”, Farmakologia kannabinoidów, XXXII szkoła zimowa Instytutu Farmakologii PAN, Kraków 2015.
Jabłoński P., „Medyczne używanie konopi”, Serwis Informacyjny Narkomania, nr 3 (71), 2015.
Kielar M., „Marihuana na ziemi niczyjej”, Służba Zdrowia, nr 93-100 (4494-4501), 2015.
Malczewski A., „Młodzież a substancje psychoaktywne w Młodzież 2013”, Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2014.
Metts J., „Medical marijuana: A treatment worth trying”, The Journal of Family Practice, Vol.65, No. 3, 178, 2016.
Pacula R., Powell D., Heaton P., Sevigny E., „Assesing the effects of medical marihuana laws on marihuana use: the devil is in the details”, www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25558490 (dostęp z dnia 24.08.2016).
Sierosławski J., „Używanie substancji psychoaktywnych przez młodzież szkolną województwa wielkopolskiego. Badanie ankietowe (ESPAD)”, Warszawa 2015.
Szulc M., Konsekwencje zdrowotne używania marihuany w świetle badań oraz propozycja ujednolicenia stanowiska psychologów wobec problemu legalizacji konopi, sformułowana w oparciu o Kodeks Etyczno-Zawodowy Psychologa”, Alkoholizm i Narkomania, Tom 26, nr 4, 2013.
Written by Filip Nawara on . Posted in recenzja.

Tytuł: Terapia uzależnień. Metody oparte na dowodach naukowych
Autor: Peter M. Miller
Wydawca: Wydawniactwa UW, Wydanie współfinansowane przez OSI Fundacji Sorosa, PARPA oraz KBPN.
Wydawca określił tę publikację jako kompendium nowoczesnych metod terapii uzależnień, których skuteczność została potwierdzona w rygorystycznych badaniach naukowych. Składa się na nią ponad dwadzieścia rozdziałów omawiających przekrojowo najważniejsze aspekty postępowania terapeutycznego w odniesieniu do osób uzależnionych.
Poszczególne rozdziały stanowią w większości odrębne całości, co nadaje publikacji charakteru zbioru artykułów popularyzatorskich lub naukowych, omawiających poszczególne etapy i metody terapii uzależnień w kontekście współczesnego stanu wiedzy na temat leczenia uzależnień.
Teksty pogrupowane są w sześciu częściach, z czego trzon publikacji stanowią omówienia problematyki diagnozowania oraz poszczególnych metod leczenia i różnic środowiskowych.
Jako wstęp do nich można traktować część pierwszą, w której badania skuteczności terapii przedstawione są od strony teoretycznej. Czytelnik może zapoznać się z tematyką badań na poziomie doboru i jakości metodologii, adekwatności wyników badań klinicznych względem terapii czy porównań wyników.
Zamieszczone w części drugiej teksty na temat diagnozowania, obejmują definicje i klasyfikację zaburzeń oraz zestawienia różnych typów badań przesiewowych i ich wykorzystania w praktyce.
Statystyki występowania i współwystępowania zaburzeń wskazują, że przypadków diagnoz pojedynczych jest stosunkowo niewiele, za to często u pacjentów obserwuje się współwystępowanie więcej niż dwóch zaburzeń. Skuteczność metod diagnozowania dotyczy m.in. możliwości wykrycia jak największej liczby zagrożeń dla zdrowia pacjenta. Dość szczegółowo przedstawiono też zagadnienia zindywidualizowanego podejścia do oceny stanu pacjenta. W dwóch kolejnych częściach przedstawione są interwencje o potwierdzonej skuteczności.
Część trzecia dotyczy najważniejszych i najpopularniejszych oddziaływań terapeutycznych – tutaj zawarto podsumowania i zaskakujące niekiedy zestawienia wyników badań skuteczności różnych metod terapii uzależnień i ich łączenia oraz zwięzłe, lecz rzetelne omówienia przebiegu tych interwencji.
Ciekawostką mogą okazać się wyniki skuteczności systemów zachęt stosowanych we wsparciu społecznym, czy przypadki − jak się okazuje dosyć częste − samowyleczeń z uzależnienia.
W części czwartej omówiono działania w specyficznych populacjach i środowiskach, jak: młodzież, studenci, mniejszości etniczne.
Na części piątą i szóstą składają się teksty dotyczące praktyki prowadzenia terapii oraz rodzaj posłowia redaktora tomu − Petera Millera, który podsumowuje stan badań na temat skuteczności metod terapii uzależnień i perspektywy rozwoju w tej dziedzinie.
Polską edycję kompendium rozszerzono o dwa dodatki dotyczące sytuacji w Polsce, autorstwa Jadwigi Fudały i Bogusławy Bukowskiej.
Tekst ukazał się w numerze 1(65)/2014 Serwisu Informacyjnego
Narkomania
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, leczenie, redukcja szkód, polityka antynarkotykowa, profilaktyka.
Deklaracja Warszawska jest stanowiskiem przedstawicieli władz lokalnych i krajowych, decydentów, naukowców, organów ścigania, reprezentantów społeczeństwa obywatelskiego, użytkowników substancji psychoaktywnych oraz instytucji prowadzących programy leczenia i redukcji szkód. Dokument opiera się na 7 postulatach zebranych i opisanych w 2010 roku w Deklaracji Praskiej, która została opracowana podczas pierwszego międzynarodowego spotkania na rzecz wymiany doświadczeń we wdrażaniu miejskich polityk narkotykowych opartych na dowodach naukowych. Chcemy, aby Deklaracja była naszym wkładem w Specjalną Sesję Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNGASS) dotyczącą narkotyków, która odbędzie się w kwietniu 2016, a także by kontynuować debatę o polityce narkotykowej po tym wydarzeniu.
Używanie nielegalnych substancji psychoaktywnych w przestrzeni miejskiej stanowi wyzwanie w dziedzinie zdrowia publicznego i wymaga rozwijania efektywnych, opartych na dowodach naukowych strategii. Kluczowy jest rozwój miejskich programów redukcji szkód, odpowiednio dostosowanej oferty tj. terapii dla osób uzależnionych oraz pracy terapeutycznej dla osób nadużywających, a także właściwej profilaktyki i edukacji zamiast rozwiązań opartych na systemie prawno-karnym. Powyższe działania są szansą nie tylko na poprawę jakości życia osób używających narkotyków, ale również na poprawę jakości zdrowia publicznego całego społeczeństwa. Przestrzeń miejska stanowi bowiem mikrokosmos, w którym obserwować można zarówno dynamikę zmian na nielegalnym rynku substancji jak i monitorować i ewaluować wszystkie podejmowane działania. Wyniki z obserwacji prowadzonych działań powinny być przekazywane z poziomu samorządów do właściwych instytucji krajowych i międzynarodowych. Niepodważalne są negatywne efekty kryminalizacji użytkowników narkotyków i odmawiania adresowanych do nich interwencji zdrowotnych. Tego typu działania doprowadziły do licznych negatywnych konsekwencji, w tym rozprzestrzeniania krwiopochodnych wirusów i innych chorób zakaźnych, a także ograniczenia dostępu do możliwości zatrudnienia i edukacji. Działania dotyczące użytkowników narkotyków powinny uwzględniać prawa człowieka i pacjenta oraz opierać się dowodach naukowych i zrozumieniu. Taka polityka wpłynie na podniesienie jakości zdrowia publicznego oraz podniesie poziomu bezpieczeństwa całej społeczności. Za Deklaracją Praską powtarzamy, że świat wolny od narkotyków wydaje się być celem niemożliwym do osiągnięcia. Substancje psychoaktywne istniały wśród ludzi od tysiącleci i tak pozostanie – ze wszystkimi tego negatywnymi i pozytywnymi konsekwencjami. Dlatego przy tworzeniu polityk narkotykowych należy postępować pragmatycznie. Realnym celem do osiągnięcia jest minimalizowanie negatywnych skutków używania oraz handlu narkotykami.
My, Sygnatariusze Deklaracji Warszawskiej niniejszym wzywamy do następującego:
1. Rola i odpowiedzialność samorządów lokalnych powinna być jasno określona w procesie tworzenia i wdrażania miejskich polityk narkotykowych. Swoje działania powinny regularnie i w sposób formalny konsultować ze wszystkimi podmiotami zajmującymi się problematyką narkotykową, w tym celu należy stworzyć odpowiednie fora oraz harmonogram działań. Zapewni to skuteczne partnerstwo pomiędzy władzami lokalnymi, społecznością lokalną, grupami wyznaniowymi, specjalistami z obszarów powiązanych z problematyką narkotykową, usługodawcami, organizacjami pozarządowymi i użytkownikami substancji psychoaktywnych. Koordynatorem takiego procesu powinien być właściwy urzędnik bądź inny podmiot posiadający odpowiednie doświadczenie.
2. Samorządy powinny realizować polityki, programy i działania w oparciu o dowody naukowe w ramach których będą eksperymentować i wprowadzać innowacje Takie pragmatyczne podejście jest odpowiedzią na potrzeby społeczności lokalnej. Doświadczenia Frankfurtu, Zurychu, Lizbony czy Vancouver pokazują jak ogromne korzyści przynoszą innowacje w polityce narkotykowej. Dobrym przykładem są stworzone w tych miastach zintegrowane centra redukcji szkód, które nie tylko chronią zdrowie użytkowników substancji psychoaktywnych, ale również podnoszą jakość zdrowia publicznego i bezpieczeństwo całego miasta. Na innowacje na poziomie lokalnym, krajowym i międzynarodowym powinny wpływać wszystkie zaangażowane w nie podmioty m.in władze lokalne, policja, służba zdrowia, organizacje pozarządowe, beneficjenci oraz środowisko naukowe.
3. Karanie za posiadanie niewielkich ilości narkotyków na własny użytek nie powinno być głównym celem działania policji i innych organów ścigania. Należy przewartościować wskaźniki policyjnych sukcesów, tak aby nie promowały one zatrzymań użytkowników substancji psychoaktywnych oraz zatrzymań za drobne przestępstwa narkotykowe, ale zintegrowane działania na rzecz poprawy jakości zdrowia publicznego, gdyż to bezpośrednio przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa całej społeczności. Potrzeba jasno określonych wytycznych zbierających najskuteczniejsze policyjne praktyki oraz opisujące skuteczne mechanizmy współpracy i kooperacji pomiędzy organami ścigania a służbą zdrowia oraz opieką społeczną. Policjanci oraz prokuratorzy powinni być odpowiednio przeszkoleni i uwrażliwieni na problem narkomanii, a także dysponować wiedzą na temat dostępności programów profilaktycznych, edukacyjnych, oferty z zakresu redukcji szkód, leczenia i wsparcia socjalnego, aby w jak najlepszy sposób odpowiedzieć na potrzeby społeczności lokalnej .
4. Na poziomie lokalnym należy zadbać o mechanizmy gwarantujące ochronę i respektowanie praw człowieka osób używających substancji psychoaktywnych. Powinny być wdrażane w ramach istniejących i dostępnych mechanizmów takich jak Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Prawa te obejmują, ale nie ograniczają się wyłącznie do: prawa do najwyższego osiągalnego poziomu ochrony zdrowia fizycznego i psychicznego, prawa do prywatności, prawa do wolności od dyskryminacji, prawa do wolności od tortur, prawa do rzetelnego procesu sądowego i zakazu arbitralnych zatrzymań.
5. Kompleksowe podejście i szeroki wachlarz usług zdrowotnych i socjalnych – zawierający programy redukcji szkód – powinien być dostosowany do indywidulnych cech, potrzeb, preferencji i okoliczności życiowych osób używających narkotyków. Leczenie musi odbywać się wyłącznie na zasadzie dobrowolności, a działania profilaktyczne tworzone w oparciu o dowody naukowe. Programy te powinny być opracowywane w poszanowaniu praw człowieka i z zachowaniem unijnych minimalnych standardów zmniejszenia popytu. Samorządy powinny skutecznie przeciwdziałać stygmatyzacji i dyskryminacji osób używających narkotyków szczególnie podczas korzystania przez nie z pomocy socjalnej oraz opieki zdrowotnej. Należy opracować mechanizmy zabezpieczające ciągłość opieki niezależnie od zmiennej sytuacji życiowej jej beneficjentów. Oprócz stałej dostępności, programy powinny reagować na specyficzne potrzeby różnych grup wiekowych, kobiet, mniejszości etnicznych, imigrantów, osób świadczących usługi seksualne i środowisk LGBTQ. Informacje o dostępnej ofercie powinny być skonstruowane i rozpowszechniane w sposób przyjazny bez straszenia i stygmatyzacji, dbając o poszanowanie godności ich odbiorów i wykorzystując edukację rówieśniczą (ang. peer-to-peer).
6. Gminy powinny tworzyć przepisy i wytyczne zmniejszające zagrożenia związane z używaniem substancji psychoaktywnych pojawiające się w nocnych klubach a także podczas innych wydarzeń i imprez rozrywkowych. Samorządy powinny się zatroszczyć o współpracę pomiędzy podmiotami sektora prywatnego, organizacjami pozarządowymi, użytkownikami substancji i policją. Przygotowane przepisy i wytyczne powinny gwarantować, że właściciele klubów nocnych, a także organizatorzy imprez rozrywkowych, festiwali i innych wydarzeń, podczas których zachodzi prawdopodobieństwo stosowania substancji psychoaktywnych, zagwarantują kompleksowy pakiet usług. Chodzi tu o kompleksowe działania w celu zapobiegania oraz ograniczania szkód, a także podniesienia bezpieczeństwa w przypadku używania narkotyków podczas takich imprez przez wprowadzenie testów, interwencje oparte o bezpośrednie interakcje, rozpowszechnianie materiałów z informacjami na temat bezpieczniejszego używania substancji oraz powszechny dostęp do zimnej wody pitnej. Właściciele klubów i organizatorzy imprez powinni szkolić swoich pracowników, w jaki sposób postępować z osobami używającymi narkotyków.
7. Władze lokalne powinny zabezpieczyć i zagwarantować fundusze na działania i programy redukcji szkód, leczenie, reintegrację społeczną oraz profilaktykę i edukację opartą na dowodach naukowych, a także fundusze na szkolenia podnoszące kwalifikacje właściwych urzędników. Należy uwzględnić w powyższym pracę z społecznościami dotkniętymi zjawiskiem narkomanii i rodzinami osób używających narkotyków. Wydatki na politykę narkotykową powinny być zbilansowane oraz racjonalnie rozdzielone pomiędzy system prawno-karny oraz pomoc socjalną i opiekę zdrowotną, a wszystko to powinno być oparte na solidnej ocenie potrzeb. Te środki finansowe powinny być przydzielane w sposób przejrzysty oraz w konsultacji ze społeczeństwem obywatelskim.
8. Do roli samorządów należy uwrażliwianie i edukowanie swoich mieszkańców w celu zmniejszenia stygmatyzacji i dyskryminacji osób używających narkotyków, a także informować ich o korzyściach płynących z tworzenia programów redukcji szkód i kompleksowego leczenia uzależnień. W celu unikania i rozwiązywania konfliktów, powinny istnieć specjalne fora umożliwiające dialog pomiędzy usługodawcami, mieszkańcami i władzami dzielnic, organami ścigania oraz samymi użytkownikami.
9. Władze lokalne powinny stworzyć mechanizmy monitorowania i oceny wszystkich lokalnych polityk, usług i programów, które dotyczą narkotyków. Monitoring powinna przeprowadzać niezależna grupa ekspertów współpracujących ze społeczeństwem obywatelskim, beneficjentami tych programów oraz środowiskami akademickimi. Ewaluacja powinna, z uwzględnieniem lokalnego kontekstu, badać wartość realizowanych polityk z punktu widzenia zdrowia publicznego, poszanowania praw człowieka oraz poprawy bezpieczeństwa społeczności lokalnej. Takie działania powinny stanowić integralną część planów budżetowych gmin.
10. Aby ułatwić wymianę najlepszych praktyk i przykładów skutecznych polityk opartych na dowodach naukowych, zaleca się systematyczne partnerstwo oraz stały przepływ informacji, horyzontalnie pomiędzy samorządami oraz wertykalnie, na poziomie regionalnym, krajowym i międzynarodowym.
Written by Filip Nawara on . Posted in recenzja.

Tytuł: Hazard i inne uzależnia behawioralne: doniesienia z badań
Red.: Iwona Niewiadomskia
Wydawca: Fundacja Res Humanae
Pobierz publikację (PDF)
Wydana w 2015 roku pod redakcją Iwony Niewiadomskiej publikacja pt. Hazard i inne uzależnia behawioralne: doniesienia z badań, zawiera zbiór artykułów prezentujących wyniki badań nad uzależnieniami behawioralnymi. Wydanie pozycji, jak również większość prezentowanych w niej badań, były współfinansowane ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych Ministerstwa Zdrowia.
Redaktorka wydania podkreśla we wstępie, że publikacja (…) stanowi odpowiedź na trzy ważne zjawiska społeczne. Pierwsze z nich polega na tym, że społeczeństwo polskie coraz częściej jest narażone na ryzyko występowania uzależnień behawioralnych. Drugie zjawisko jest związane ze zmianami w konceptualizacji hazardu i innych uzależnień behawioralnych (…).
Zjawisko trzecie odnosi się do sposobu odpowiedzi polskiej polityki w obszarze ochrony zdrowia publicznego na współczesne zagrożenia cywilizacyjne oraz na nowoczesne podejście do zjawiska uzależnień, które swoim zakresem zaczęło obejmować również uzależnienia behawioralne. Mechanizm ten polega na tym, że Minister Zdrowia uruchomił fundusz rozwiązywania Problemów Hazardowych. a jednym z ważnych zadań funduszu jest wspieranie badań naukowych, służących pogłębieniu wiedzy w zakresie uzależnień behawioralnych, w tym hazardu problemowego i patologicznego.
Książka dzieli się na dwie części. Pierwsza – „Badania służące opracowaniu narzędzi do pomiaru wybranych aspektów uzależnień behawioralnych” – prezentuje sześć artykułów poświęconych sposobom adaptacji lub też konstruowania metod służących do pomiaru wybranych aspektów uzależnień behawioralnych.
Jolanta Jarczyńska opisuje rezultaty badań mających na celu dokonanie polskiej adaptacji testu przesiewowego (SOGS-RA) do oceny poziomu zagrożenia hazardem problemowym u młodzieży szkolnej.
Jacek Buczny i Ewa Międzobrodzka przedstawiają wyniki prac nad adaptacją Kwestionariusza GACS do pomiaru uzależnienia od hazardu.
Iwona Niewiadomska i Agnieszka Palacz-Chrisidis prezentują projekt umożliwiający uzyskanie adaptacji czterech narzędzi badawczych, służących do oceny ryzyka zaburzeń związanych z hazardem.
Jacek Pyżalski, Alicja Petrykowska i Piotr Plichta opisują badania dotyczące opracowania nowego narzędzia do pomiaru zaangażowania w hazard adolescentów.
Grażyna Wąsowicz i Małgorzata Styśko-Kunkowska opisują wybrane rezultaty prac na temat zagrożenia młodzieży w wieku 13-19 lat uzależnieniem behawioralnym związanym z aktywnością w Internecie.
Na koniec części pierwszej Zofia Mielecka-Kubień omawia niektóre metody badania wpływu kasyn na sytuację ekonomiczno-społeczną lokalnych społeczności, podkreślając zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki istnienia kasyn.
Część druga publikacji zawiera teksty prezentujące badania wybranych aspektów uzależnień behawioralnych.
Agnieszka Palacz-Chrisidis przedstawia badania diagnozujące zachowania hazardowe młodzieży szkół średnich województwa lubelskiego, przeprowadzone w latach 2013−2014 przez Stowarzyszenie Natanaelum.
Agnieszka Pisarska, Krzysztof Ostaszewski, Joanna Raduj i Magdalena Wójcik koncentrują się na diagnozie opinii warszawskich uczniów i ich rodziców na temat problemów nastolatków związanych z hazardem na podstawie badań jakościowych − wywiadów grupowych i telefonicznych wywiadów indywidualnych.
Jolanta Kalka opisuje w dwóch artykułach wyniki reprezentatywnych dla ogółu społeczeństwa polskiego badań na temat uzależnień behawioralnych, przeprowadzonych przez CBOS w 2012 i w 2014 roku.
Bernadeta Lelonek-Kuleta omawia badania dotyczące psychologicznych i społecznych wyznaczników funkcjonowania mężczyzn uzależnionych od gry na automatach losowych oraz wspólnie z Joanną Chwaszcz prezentuje wyniki ogólnopolskich badań szacujących świadczenie w Polsce pomocy terapeutycznej dla patologicznych hazardzistów i ich rodzin. Obie autorki, w zespole z Iwoną Niewiadomską, opisują badania identyfikujące podmiotowe korelaty ryzykownego korzystania z Internetu.
Omawiana monografia wypełnia lukę w ofercie wydawniczej dotyczącej relacji z empirycznych badań prowadzonych w obszarze uzależnień behawioralnych. Publikacja jest dostępna w Fundacji Res Humanae.
Zachęcamy do zapoznania się z nią.
Tekst ukazał się w numerze 2/2016 Serwisu Informacyjnego
Narkomania
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, leczenie, redukcja szkód, polityka antynarkotykowa.
W lutym 2016 roku w Warszawie odbyła się II Międzynarodowa Konferencja na temat Miejskich Polityk Narkotykowych – UDPC 2016. Głównymi organizatorami wydarzenia było Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, Miasto Stołeczne Warszawa i Polska Sieć Polityki Narkotykowej, przy wsparciu Open Society Foundations. Wśród partnerów merytorycznych znalazły się nie tylko organizacje pozarządowe, jak Krytyka Polityczna czy Helsińska Fundacja Praw Człowieka, ale także Warszawski Uniwersytet Medyczny i Radio TOK FM. Było to jedno z największych międzynarodowych wydarzeń poświęconych polityce narkotykowej w przestrzeni miejskiej.
Głównymi celami konferencji były: profesjonalizacja miejskich polityk narkotykowych, poprawa jakości współpracy międzysektorowej, transfer wiedzy pomiędzy europejskimi miastami oraz promocja i upowszechnianie miejskich polityk narkotykowych opartych na dowodach naukowych. Konferencja została zorganizowana z myślą o integracji i współpracy pracowników samorządów, polityków, lokalnych decydentów, przedstawicieli jednostek realizujących programy przeciwdziałania narkomanii, funkcjonariuszy policji, prokuratorów, pracowników służby więziennej, działaczy organizacji pozarządowych oraz naukowców.
Pierwsza taka konferencja (Urban Drug Policies in the Globalised World) odbyła w 2010 roku w Pradze. Wówczas to ogłoszono dokument pod nazwą Deklaracja Praska – 7 Principles for Urban Drug Policies .
Misją warszawskiej konferencji było wywołanie dyskusji na temat wyzwań, jakie stoją przed lokalną polityką narkotykową w kontekście krajowej i międzynarodowej polityki narkotykowej. Uczestnicy zastanawiali się nad wypracowaniem strategii finansowania programów redukcji szkód w dużych miastach europejskich. W ostatnich latach ze względu na kryzys finansowy, jaki dotknął całą Europę, wiele miast zrezygnowało bądź w znacznym stopniu ograniczyło środki przekazywane na realizacją zadań z tego obszaru. Często problemem nie jest jednak brak środków finansowych, lecz ich niewłaściwe dystrybuowanie. Konferencja była okazją do przyjrzenia się problemowi i opracowania jednolitych wytycznych do wdrażania racjonalnej polityki narkotykowej na szczeblach lokalnych w dokumencie nazwanym Deklaracją Warszawską, która została zaprezentowana na posiedzeniu Commision on Narcotic Drugs w Wiedniu (marzec 2016 roku) i na Specjalnej Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ − UNGASS 2016.
Polityka narkotykowa na poziomie miasta – najlepsze miejskie praktyki w Europie
Miasto jest przestrzenią najwyraźniej obrazującą problemy związane z używaniem substancji psychoaktywnych − otwarte sceny narkotykowe w parkach czy na miejskich placach są w pierwszej kolejności zauważone przez społeczności lokalne. Jak pokazują doświadczania krajów europejskich, to właśnie impuls lokalny jest inicjatorem realnych zmian. Zdarza się, że to, jakie decyzje i rozwiązania są wdrażane na poziomie lokalnym, monitoring ich skuteczności i zasięgu są motorem zmian prawa narkotykowego na poziomie krajowym, a nawet międzynarodowym.
Oto przykłady kilku dobrych praktyk w zakresie miejskich i ogólnokrajowych polityk narkotykowych.
Vancouver
To jedyne miasto w Ameryce Północnej, gdzie używanie nielegalnych substancji psychoaktywnych nie jest przestępstwem. W 2003 roku uruchomiono tu pierwszy i jedyny działający legalnie do dziś punkt iniekcyjny ,,Inside”. Oprócz podstawowej funkcji, jaką jest przyjmowanie narkotyków drogą iniekcji w bezpiecznych i higienicznych warunkach, Centrum pełni także rolę małej przychodni i oddziału detoksykacyjnego. Można tu uzyskać poradę dotyczącą odpowiedniego sposobu i miejsca leczenia, a nawet informacje na temat pomocy socjalnej czy mieszkaniowej. Od 2003 roku w ,,Inside” ani razu nie doszło do przypadku śmiertelnego przedawkowania, w rejestrze pomocy odnotowano ponad 12 tys. klientów i dokonano ok. 2 mln iniekcji, co przełożyło się na spadek przedawkowań w sąsiedztwie Centrum o 35%, natomiast z perspektywy całego Vancouver o 9%. Jest to ogromny sukces z zakresu zdrowia publicznego i niezwykle ważne jest skorzystanie z tego typu inicjatyw na poziomie lokalnym przez inne miasta.
Podstawową funkcją pokoi iniekcyjnych jest ochrona przed śmiertelnym przedawkowaniem, ograniczanie konsumpcji narkotyków w miejscach publicznych i bezpośredniego kontaktu z osobami uzależnionymi. Obecnie w Europie tego typu projekty są realizowane w Niemczech, Holandii, Szwajcarii, Hiszpanii i Norwegii. W Polsce przez pewien czas w Krakowie istniał jeden nadzorowany pokój higieniczny dla bezdomnych osób uzależnionych, który jednak z uwagi na przepisy prawne penalizujące posiadanie narkotyków na własny użytek, zawiesił działalność.
Portugalia
Państwo to od prawie 15 lat prowadzi politykę narkotykową w obszarze zdrowia publicznego, pozostawiając prawo karne z właściwymi mu poważniejszymi problemami prawnymi odpowiednim organom. Eksperci, którzy dokonali przełomowych reform, już na początku swojej działalności przyjęli zasadniczy postulat zmiany klasyfikacji posiadania narkotyków z przestępstwa kryminalnego na wykroczenie administracyjne. W 2001 roku zdekryminalizowano posiadanie i używanie narkotyków, uznając, że posiadanie na własny użytek jest domeną zdrowia publicznego, nie zagadnieniem z obszaru ochrony porządku publicznego. Należy podkreślić, że był to efekt pracy komisji, w skład której wchodzili specjaliści z różnych dziedzin – lekarze, socjolodzy, psycholodzy, prawnicy i działacze społeczni. Nowe podejście skutkowało zaskakującą zmianą, jaką było stworzenie tzw. Komisji Odwodzenia, które jako instytucje zdrowia publicznego, a nie resortu sprawiedliwości zastąpiły sądy i policję. Uznano bowiem, że człowiek uzależniony powinien być traktowany jak pacjent, a nie przestępca. Dodatkowo ideą, która przyświecała pracy Komisji było założenie: ,,Walczymy z chorobą, a nie z pacjentem”. Każda z 18 prowincji Portugalii ma jedną Komisję Odwodzenia, złożoną z trzech osób: prawnika, pracownika służby zdrowia i pracownika społecznego.
W Portugalii zatrzymani przez policję użytkownicy narkotyków są spisywani, pozbawiani substancji i zwalniani, przy czym każdorazowo są zobowiązani do stawienia się przed Komisją. Spotkania z Komisją odbywają się w zwykłym pokoju, w którym prowadzony jest wywiad, mający na celu uzyskanie jak najwięcej informacji o osobie: dlaczego zażywa narkotyki i jakie, czy jest to spowodowane chorobą, w jakich warunkach żyje itp. To po prostu rozmowa, a nie rozprawa sądowa. Młodym, rekreacyjnym użytkownikom uświadamia się szkodliwość używania narkotyków i konsekwencje, jakie wiążą się z ich przedawkowaniem, zaś osobom uzależnionym wskazuje się różne metody redukowania szkód i zaleca leczenie. Wezwana osoba może liczyć na wsparcie terapeuty i psychologa. Niezwykle istotne jest, aby nie od razu skazywać na kary, w tym karę pozbawienia wolności. Portugalskie Komisje Odwodzenia podczas pierwszego spotkania zawsze zawieszają postępowanie i nie nakładają żadnych kar. Przy ponownym zatrzymaniu okazjonalnego konsumenta stosuje się karę pieniężną, przy kolejnym podwyższoną kwotowo. Inne możliwe sankcje to: nakaz prac społecznych, regularne zgłaszanie się przed komisję, wstrzymanie środków z pomocy społecznej, dla osób uzależnionych nakaz podjęcia sześciotygodniowej terapii grupowej. Co więcej, prawo zakazuje zasądzania grzywny w stosunku do osoby uzależnionej, gdy nie stać jej na opłatę. Chociaż niewypełnienie nałożonych obowiązków może skutkować oddaniem sprawy do sądu, najważniejsza dla Komisji jest chęć współpracy i to w wielu przypadkach wystarcza, by sprawa dalej toczyła się na dotychczasowych warunkach.
W Portugalii praca ulicznych ekip to jedno z najważniejszych działań w ramach redukcji szkód. Użytkownikom narkotyków rozdaje się małe apteczki ze strzykawkami i igłami, a także środkami higienicznymi. Wnioski płynące z doświadczeń Portugalii pokazują, że strategie wdrażane na poziomie lokalnym zapobiegają narkomanii i ograniczają zażywanie narkotyków. Inicjatywy na tym niższym szczeblu, w obrębie miast, maksymalnie wykorzystują możliwości, jakie daje im sfera zdrowotna.
Zurych
Kolejny przykład wzorcowych działań zainicjowanych na poziomie lokalnym dotyczy Zurychu. W latach 80. w mieście wydzielono specjalną strefę dla użytkowników narkotyków – tzw. Park Igieł. Każdego dnia przychodziło do niego nawet 1000 użytkowników. Klęska tradycyjnych rozwiązań siłowych, ściganie i karanie, a więc kryminalizacja, jako odpowiedź na problemy z zakresu zdrowia publicznego, nie była dla mieszkańców rozwiązaniem ani dobrym, ani skutecznym. Zgoda władz na świadczenie usług medycznych dla bywalców Parku Igieł była krokiem w kierunku zmiany podejścia do problemu narkomanii w mieście. Działania medyczne, a nie represje i kary stały się odpowiedzią na wysoką śmiertelność, przedawkowania i rosnącą liczbę zakażeń HIV wśród narkomanów. W ramach pilotażowego programu w ciągu blisko 15 lat udzielono pomocy w ok. 7 tys. przypadków przedawkowań, przeprowadzono tysiące szczepień, rozdano ok. 10 mln strzykawek. Jednak wciąż utrzymujące się wysokie wskaźniki przestępstw i zgonów w przestrzeni publicznej spowodowały zamknięcie Parku Igieł. W obliczu problemu z narkotykami Szwajcaria okazała się być państwem zadającym pytania i szukającym odpowiedzi, elastycznie reagującym na zmiany. Politykę narkotykową w tym kraju oparto na koncepcji ,,czterech filarów”: profilaktyce, terapii, redukcji szkód i działaniach policji.
W miastach zaczęto uruchamiać pierwsze programy redukcji szkód: pokoje iniekcyjne, niskoprogowe programy metadonowe, punkty wymiany igieł i strzykawek i terapię heroinową (koncepcja kontrolowanego podawania heroiny osobom głęboko uzależnionym od opiatów, wykazującym odporność na wszelkie formy terapii substytucyjnej. Leczenie wspomagane heroiną jest obecnie możliwe także w Niemczech, Danii, Holandii, Hiszpanii, Belgii i Luksemburgu).
Szwajcaria to bardzo dobry przykład sukcesu w zrównoważeniu polityki karnej przez działania prozdrowotne. We wschodniej części Szwajcarii w kantonie Saint Gall wszystkie przypadki łamania prawa związane z narkotykami karane są jedynie grzywną administracyjną, zaś odpowiedzialność karna dotyczy handlu tymi środkami. Działania wypracowane na poziomie miasta (Zurychu) przez społeczność lokalną stały się inspiracją do zmiany podejścia w polityce narkotykowej na poziomie całego kraju.
Hiszpania
W kraju tym posiadanie narkotyków na własne potrzeby nigdy nie było traktowane jako przestępstwo, jednak istniała sprzeczność legislacyjna. Otóż Sąd Najwyższy uznał, że wspólna konsumpcja narkotyków przez osoby uzależnione nie narusza prawa, a z drugiej strony wprowadzona w 1992 roku ustawa o bezpieczeństwie publicznym uznała posiadanie i używanie narkotyków w miejscach publicznych za przestępstwo. W Katalonii wypracowano nowatorskie podejście, które kładzie nacisk przede wszystkim na zdrowie publiczne, nie wprowadza penalizacji, a co najważniejsze − zachowuje równowagę pomiędzy indywidualną wolnością jednostki a dobrem społeczności lokalnej.
Katalonia to najlepszy przykład reakcji społeczeństwa obywatelskiego. W latach 90 w Barcelonie, a więc znowu na poziomie miasta, utworzono tzw. społeczne kluby konopne − niekomercyjne stowarzyszenia mające na celu uprawę konopi tylko na potrzeby swoich członków. Od 2010 roku obserwuje się regularny wzrost liczby nowych społecznych klubów konopnych, szacuje się, że w połowie 2014 roku w Katalonii działało ich ok. 400, z czego 250 w samej Barcelonie. Liczba ich członków w mieście wynosi ok. 165 tys. Z punktu widzenia społeczności lokalnej kluby realizują postulat redukcji szkód:
– zapewniają przestrzeń do prywatnej konsumpcji,
– zmniejszają sprzedaż i używanie w miejscach publicznych,
– zmniejszają aktywność policji i redukują wydatki w tym zakresie,
– zmniejszają spożycie marihuany wśród wszystkich grup konsumentów,
– umożliwiają kontakt organizacji pozarządowych i programów redukcji szkód z użytkownikami,
– umożliwiają chorym dostęp do medycznej marihuany.
Barcelona stała się centrum wydarzeń i lokalnych inicjatyw jako odpowiedź na potrzeby nowej polityki narkotykowej. Już w latach 80 rada miejska Barcelony zorganizowała pierwszy okrągły stół, czego efektem było porozumienie w sprawie miejskiego planu narkotykowego. Był to początek nowatorskich rozwiązań, działań w zakresie zdrowia i redukcji szkód w społecznościach lokalnych, a przede wszystkim jasne przesłanie, że problemu narkotyków nie można wykorzystywać jako ,,broni politycznej”. W 2003 roku władze Barcelony otworzyły pierwszy pokój iniekcyjny w centrum miasta, a w 2004 roku w tej samej dzielnicy drugi taki punkt, natomiast w 2010 roku ostatecznie postanowiono, że każda z dziesięciu dzielnic Barcelony będzie miała swój własny pokój iniekcyjny. Skutkiem tego jest polepszenie się stanu zdrowia użytkowników i poprawa bezpieczeństwa społeczności lokalnych. W Katalonii gwarantem rozwoju i sukcesu polityki narkotykowej są m.in. działania oparte na redukcji szkód skierowane do problemowych użytkowników narkotyków, powstanie społecznych klubów konopnych oraz edukacja jako alternatywne działanie wobec sankcji administracyjnych za konsumpcję narkotyków przez młodzież poniżej 18. roku życia.
Polska perspektywa a granice karalności
Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem humanitarności i racjonalności prawa narkotykowego, ale za to jedno z pierwszych pod względem jego surowości. Obecnie obowiązująca ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii (UPN) wprowadziła całkowitą penalizację posiadania każdej ilości narkotyków, za które grozi kara pozbawienia wolności do lat 3, choć nie wyklucza wyjątków od zasady legalizmu ścigania w przypadkach posiadania nieznacznych ilości narkotyków przeznaczonych na własny użytek sprawcy.
W 2015 roku wszczęto ponad 30 tys. postępowań karnych z UPN, z czego prawie 27 tys. z art. 62 za posiadanie marihuany (ponad 2 tys. zatrzymanych stanowili nieletni). 54% skazanych z art. 62 na karę pozbawienia wolności to odbywający karę po raz pierwszy, zaś w populacji więziennej stanowią oni blisko 52%. Polska wydaje rocznie blisko 90 mln złotych na pokrycie kosztów związanych z egzekwowaniem art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, szczególnie w odniesieniu do małych ilości marihuany na własny użytek.
Tymczasem w Czechach posiadanie narkotyku, które wypełnia znamiona czynu karalnego definiuje się poprzez tzw. ilość większą niż niewielka. Czechy powiększyły liczbę krajów Unii, które zdekryminalizowały niektóre wykroczenia związane z marihuaną. Wprowadzono formalne rozróżnienie narkotyków, wskutek czego sprawy o posiadanie niewielkich ilości marihuany mają ,,lżejszy” status. Posiadanie 15 g marihuany nie skutkuje żadnymi sankcjami, a przydomowa uprawa jest tolerowana do 5 roślin. Czeski kodeks karny posiada legalną definicję ilości większej niż niewielka dla poszczególnych narkotyków.
Ustawa portugalska także dokładnie określa, jaką ilość substancji wolno posiadać, by nie podlegać zarzutowi o handel narkotykami. Ogólnie za taką ilość uważa się dawki narkotyków wystarczające na 10-dniową ich konsumpcję przez jedną osobę. Prawo jasno określa dopuszczalną ilość narkotyków, wyłączając w tym zakresie odpowiedzialność karną.
Austriackie prawo rozróżnia posiadanie narkotyków na własny użytek i posiadanie na handel. Wysokość wyroku zależy od kilku kryteriów: ilość mała czy duża, częstotliwość używania, rodzaj substancji. W Danii używanie narkotyków również nie jest karane. Posiadanie np. do 10 g haszyszu jest karane grzywną, dopiero posiadanie większej ilości niż dozwolona i określona przez prawo, skutkuje pozbawieniem wolności. Na Węgrzech funkcjonuje jedna z bardziej restrykcyjnych ustaw antynarkotykowych, jednak i tu prawo określa dozwolone limity – wprowadza legalną definicję tzw. ,,małej ilości”. W Szwecji karanie za posiadanie oraz inne przestępstwa związane z narkotykami jest zależne od stopnia szkodliwości. Niewielki stopień szkodliwości społecznej odnosi się do posiadania i używania na własny rachunek. W Belgii posiadanie do 3 g marihuany lub jednej hodowanej rośliny jest karane grzywną. W Niemczech posiadanie marihuany w ilości mniejszej niż 10 g najczęściej kończy się zawieszeniem postępowania z powodu niskiej szkodliwości społecznej.
Z kolei w Norwegii kara grzywny nakładana jest za posiadanie do 15 g marihuany, posiadanie większej ilości jest przestępstwem. Francja ustanowiła wyłącznie kary administracyjne za posiadanie niewielkich ilości (3-10 g) marihuany.
Także Włochy wprowadziły rozróżnienie pomiędzy marihuaną a innymi narkotykami, co przekłada się na funkcjonowanie prawa i praktykę sądową. Posiadanie marihuany, haszyszu czy leków powodujących uzależnienie w niedużej ilości na własny użytek, w pierwszej kolejności zobowiązuje zatrzymanego do nieużywania tych substancji w przyszłości, otrzymuje on ostrzeżenie i zostaje zwolniony. Kolejne zatrzymanie może prowadzić do utraty prawa jazdy, pozwolenia na broń, aresztu domowego z nakazem meldowania się na posterunku policji przynajmniej dwa razy w tygodniu i odebraniem paszportu.
Tabela ilości granicznych to proste rozwiązanie, nietrudne do stworzenia, precyzujące definicję nieznacznej ilości narkotyków. Wydaje się, że w Polsce także konieczne jest doprecyzowanie tego pojęcia i wprowadzenie wartości progowych narkotyków, tak jak ma to miejsce w innych państwach.
Redukcja szkód w Polsce
W 2012 roku 700 tys. Europejczyków leczyło się z powodu uzależnienia od opiatów, korzystając z terapii substytucyjnej. Liczba problemowych użytkowników narkotyków w Polsce jest szacowana na 72-128 tys. osób, z czego ok. 11-18 tys. to użytkownicy opioidów. Z programów leczenia substytucyjnego korzysta 2396 osób , a to zaledwie 10% wszystkich potencjalnych pacjentów, co daje Polsce jeden z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej i jedno z ostatnich miejsc wśród krajów członkowskich. W państwach Unii średni poziom dostępu do leczenia substytucyjnego to 40% zapotrzebowania. W większości województw działa jeden program (w Warszawie jest ich aż siedem, ale na Podlasiu i Podkarpaciu nie ma żadnego). Dla przykładu w Wielkiej Brytanii leczy się ponad 150 tys. osób, we Francji ok. 120 tys. pacjentów, a we Włoszech z tej formy leczenia korzysta 110 tys. chorych. Powszechnie wiadomo, że terapia substytucyjna pomaga zachować życie, obniża zachorowalność, zapobiega chorobom zakaźnym i umożliwia powrót do właściwej kondycji psychicznej i fizycznej. Leczenie substytucyjne w Polsce jest nadal na bardzo niskim poziomie. W dalszym ciągu istnieje bezwzględny obowiązek regularnego stawiennictwa, by odebrać lek. Praktyka jest taka, że substytut jest podawany pacjentowi przez lekarza, pielęgniarkę lub farmaceutę w jednorazowych dawkach dziennych i jest przyjmowany w ich obecności. Nadal nie ma możliwości wydania leku na podstawie recepty ze zwykłej apteki, a to wciąż utrzymuje wysokoprogowy charakter tej metody leczenia. W wielu krajach lekarze praktyki ogólnej są uprawnieni do przepisywania swym pacjentom metadonu i to jest przykład leczenia substytucyjnego o charakterze niskoprogowym. Obecnie toczy się dyskusja nad zasadnością wprowadzenia w Polsce rozwiązań na wzór innych krajów Europy i umożliwienie pacjentom odpłatnego pozyskania leku substytucyjnego na receptę.
Nie podejmujemy natomiast w Polsce tematu leczenia heroiną. Koncepcja kontrolowanego podawania heroiny osobom głęboko uzależnionym od opiatów, wykazującym odporność na wszelkie formy terapii substytucyjnej, jest obecnie możliwa w Szwajcarii, Niemczech, Danii, Holandii, Hiszpanii czy Belgii.
Wirus HIV jest jednym z największych wyzwań systemu opieki zdrowotnej, AIDS to ciężka choroba z dużym stopniem śmiertelności, dlatego fundamentalnym obowiązkiem jest leczenie i pomoc ludziom żyjącym z HIV. Leczenie antyretrowirusowe opiera się w Polsce na sieci poradni, 99% pacjentów jest leczonych ambulatoryjnie, a leczeniem szpitalnym objętych jest okresowo 1% chorych. W Polsce żadna poradnia leczenia ARV nie jest przygotowana i nie ma zagwarantowanych innych usług do prowadzenia bezpośrednio podawanej terapii antyretrowirusowej (DAART). Przygnębiający jest fakt, że zaledwie 2% ludzi, u których rozpoznajemy AIDS, było wcześniej leczonych antyretrowirusowo.
Szczepienia, testowanie i poradnictwo bywa nazywane ,,profilaktyką drugorzędną”, a jednak to właśnie testy na obecność przeciwciał anty-HIV są jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania epidemii. W 2014 roku w Polsce funkcjonowało 31 punktów konsultacyjno-diagnostycznych. Na terenie całego kraju wykonuje się ok. 200 tys. testów i jest to bardzo niski poziom testowania. Francuski system opieki zdrowotnej wykonuje ok. 5 mln testów rocznie, w Wielkiej Brytanii w samych placówkach chorób skórnych i przenoszonych drogą płciową robi się rocznie milion testów, w Czechach liczba ta wynosi 350 tys.
Programy wymiany igieł i strzykawek to te działania interwencyjne, który w ostatnich latach w naszym kraju zmniejszają swój zasięg działania. Obecnie funkcjonuje tylko 13 programów w 12 miastach. W 2004 roku wydano ponad 700 tys. igieł i strzykawek, w 2014 roku już tylko 170 tys. Większość krajów Unii Europejskiej umożliwia wymianę sprzętu iniekcyjnego w więzieniach, ale w Polsce w placówkach penitencjarnych taka forma redukcji szkód nie istnieje.
Co więcej, nie dostrzegamy potrzeby zapewnienia uzależnionym pokoi, w których mogliby dokonywać iniekcji w bezpiecznych i higienicznych warunkach. Taka pomoc w Polsce z uwagi na art. 58 UPN może być wedle prawa przestępstwem, rozumianym jako umożliwianie użycia narkotyków. Podstawową funkcją pokoi iniekcyjnych jest ochrona przed śmiertelnym przedawkowaniem, ograniczanie konsumpcji narkotyków w miejscach publicznych i bezpośredniego kontaktu z uzależnionymi. Obecnie w Europie działa kilkadziesiąt tego typu projektów (w Niemczech, Holandii, Szwajcarii, Hiszpanii i Norwegii).
Nie bez przyczyny podałam przykładowe statystyki dotyczące programów redukcji szkód realizowanych na terenie Polski. Polską narkofobię obrazuje także częstotliwość przepisywania leków narkotycznych w przypadkach leczenia/uśmierzania bólu czy w warunkach opieki paliatywnej. Z powodu bólu występującego w chorobie nowotworowej co roku cierpi ok. 100 tys. Polaków i pomimo że opioidowe leki przeciwbólowe są dostępne, ich wykorzystanie jest niskie. Traktowane są one jak środki narkotyczne, a nie jak leki. Jako jedyny kraj Unii Europejskiej nakładamy na lekarzy obowiązek używania specjalnych, różowych recept z wtórnikiem do ich wypisania. A mając nawet taką możliwość, na Mazowszu zaledwie 4% lekarzy występuje o recepty, które umożliwiają przepisanie opioidów.
Kopenhaga i program „ulicznych prawników”
Gadejuristen (ang. Street Lawyers) to inaczej Prawnicy Ulicy, czyli nazwa organizacji założonej w 1998 roku w Kopenhadze, która świadczy usługi prawne dla osób używających narkotyków na ulicy, szczególnie bezdomnych. Praca ekip prawniczych na ulicach Kopenhagi była odpowiedzią na codzienną praktykę policji, która systematycznie łamała prawa osób uzależnionych od narkotyków: prawo do ochrony zdrowia, do prywatności, prawa socjalne, prawo do godności i wolności od poniżającego traktowania.
Najważniejszym aspektem pracy było określenie potrzeb klientów. W obliczu dramatycznego wzrostu liczby zgonów spowodowanych przedawkowaniem narkotyków, od samego początku celem organizacji było utworzenie pokoi iniekcyjnych − bezpiecznych miejsc, gdzie uzależnieni mogliby w higienicznych warunkach dokonywać iniekcji, a także stworzenie możliwości leczenia heroiną. Nanna Gotfredsen, założycielka i działaczka Gadejuristen niejednokrotnie podkreślała podczas warszawskiej konferencji, że najgorsze w polityce narkotykowej jest to, że jest ona kształtowana i organizowana w miejscu odległym od osób uzależnionych. Dobra polityka narkotykowa powinna być sformułowana lokalnie, dostosowana i tworzona w ścisłej współpracy z tymi, którzy potrzebują w związku z uzależnieniem konkretnych oddziaływań.
W 2011 roku pomimo sprzeciwu i braku zgody władz, wdrożono program − na ulice Kopenhagi wyjechał pierwszy społeczny „narkobus”, czyli stary ambulans przerobiony na publiczną „wstrzykiwalnię”. Ta pomoc była pierwszą inicjatywą mobilnego nadzorowania iniekcji dokonywanych w higienicznych warunkach przez osoby uzależnione od narkotyków. Wysłużony niemiecki ambulans przystosowany do nowych zadań mieści jednocześnie trzech klientów, lekarza i pielęgniarkę. To czyste i przyjemne miejsce, gdzie osoby uzależnione mogą bezpiecznie zażyć substancje. Efektem jest malejące ryzyko śmiertelnego przedawkowania i rozprzestrzeniania takich chorób, jak AIDS.
Prawnicy Street Lawyers są praktykami, widzą o wiele więcej niż przeciętny obywatel, bo naprawdę wchodzą w środowisko uzależnionych. Jak twierdzi Nanna Gotfredsen, jeśli jedyne, co proponujemy osobom zażywającym narkotyki, które nierzadko mają także problemy ze zdrowiem psychicznym, to wykluczenie społeczne, represje karne i napiętnowanie, to realizujemy postulat strategii zastraszania, skutecznie pozbawiamy ich pomocy, łamiemy prawa człowieka i przyznajemy sobie prawo do niehumanitarnego traktowania innych ludzi.
W 5,5-milionowej Danii żyje ok. 33 tys. osób uzależnionych od narkotyków, z czego 13 tys. to grupa największego ryzyka − osoby regularnie wstrzykujące sobie heroinę. Często używają one substancji na ulicach, w bramach, squatach − słowem daleko od szpitala czy jakiegokolwiek punktu pomocy. Także z tego powodu Dania ma jeden z największych wskaźników śmierci z przedawkowania w Europie − co roku w ten sposób umiera ok. 300 osób. Dlatego od 2013 roku każdy Duńczyk sięgający po twarde narkotyki ma dostęp do zestawu pierwszej pomocy, zawierającego strzykawki, instrukcję obsługi i dawkę leku o nazwie Naloxon (znanego w Polsce jako Narcan). Jest to substancja blokująca śmiertelne skutki przedawkowania. Wstrzyknięta dożylnie działa po dwóch minutach, podskórnie czy domięśniowo trochę dłużej. Nawet jeśli karetka przyjedzie po kilkudziesięciu minutach, szansa odratowania uzależnionego znacznie wzrasta dzięki lekowi.
Przez 15 lat w Danii prowadzono rozmowy dotyczące pomieszczeń do iniekcji. Większość polityków była zdania, że ta forma redukcji szkód charakteryzuje się propagowaniem legalizacji narkotyków. Jak podkreśla Nanna Gotfredsen, stworzenie w Kopenhadze bezpiecznych miejsc do dożylnego przyjmowania narkotyków nie jest kontrowersyjne, jest racjonalne i odpowiada na potrzeby sceny narkotykowej w mieście. To przykład ochrony praw człowieka, poprzez zapewnienie ludziom dostępu do opieki zdrowotnej, pomocy lekarskiej, dokonania iniekcji przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa właśnie na poziomie miasta. Wydaje się, że sukcesy organizacji Prawników Ulicy wywołują reakcję nieco wyżej, właśnie na szczeblu centralnym. Nowy projekt duńskiej ustawy narkotykowej stanowi, że władze lokalne mogą zezwolić osobom uzależnionym przyprowadzić do pokoju przyjaciela, który pomógłby im dokonać iniekcji, w przypadku gdy nie są w stanie dokonać jej samodzielnie. Jest to efekt kilkunastoletniej walki Gradejuristen o prawa człowieka, bezpieczeństwo osób uzależnionych, a także o prawne usankcjonowanie nadzorowanych miejsc zażywania narkotyków.
Efekt konferencji – Deklaracja Warszawska
Deklaracja Warszawska jest wynikiem konsensusu przyjętego na konferencji i wspólnie opracowanym stanowiskiem przedstawicieli władz lokalnych i krajowych, decydentów, naukowców, organów ścigania, reprezentantów społeczeństwa obywatelskiego, użytkowników substancji psychoaktywnych oraz instytucji prowadzących programy leczenia i redukcji szkód. Dokument opiera się na siedem postulatach zebranych i opisanych w 2010 roku w Deklaracji Praskiej, która została opracowana podczas pierwszego międzynarodowego spotkania na rzecz wymiany doświadczeń we wdrażaniu miejskich polityk narkotykowych opartych na dowodach naukowych. Deklaracja Warszawska była wkładem w Specjalną Sesję Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNGASS 2016) i została zaprezentowana podczas wystąpienia polskiego wiceministra zdrowia Marka Tombarkiewicza.
Postulat wdrażania Deklaracji Warszawskiej został zaprezentowany także w Wiedniu, w marcu 2016 roku, na spotkaniu Commission on Narcotic Drugs przez Piotra Jabłońskiego, dyrektora Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.
Polska Sieć Polityki Narkotykowej planuje dalsze prace na rzecz implementacji Deklaracji Warszawskiej poprzez m.in. szkolenia w polskich miastach oraz promowanie Deklaracji w instytucjach Unii Europejskiej poprzez zorganizowanie wysłuchania obywatelskiego w Parlamencie Europejskim oraz spotkania w Komitecie Regionów UE.
Relacja ze wszystkich paneli Urban Drug Policies Conference jest dostępna na stronie http://urbandrugpolicies.com/pl/filmy.
Formularz dostępny na http://urbandrugpolicies.com/pl/podpisz-deklaracje-warszawska/ umożliwia podpisanie Deklaracji Warszawskiej.
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia.
Od 2005 roku, gdy w Chinach powstała pierwsza fabryka produkująca elektroniczne papierosy, mogliśmy obserwować niezwykle dynamiczny rozwój tej gałęzi przemysłu, osiągającej obecnie wartość rynkową szacowaną na ponad 3 mld dolarów, w której coraz większy udział ma przemysł tytoniowy. Lawinowo rośnie także liczba użytkowników e-papierosów, w tym najmłodszych.
Elektroniczne papierosy są powszechnie reklamowane przez producentów jako środki, dzięki którym możemy skutecznie rzucić palenie lub jako zdrowsza alternatywa dla zwykłych papierosów. Producenci zapewniają, że są one bezpieczne zarówno dla palących, jak i biernych palaczy.
Czy na pewno? Czy e-papierosy są rzeczywiście bezpieczniejsze niż tradycyjne wyroby tytoniowe? Czy są bezpieczne dla młodych ludzi? Czy są raczej tylko kolejnym pomysłem przedstawicieli tytoniowego biznesu na pozyskanie nowych konsumentów? Dzisiaj trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. Wiele ważkich kwestii dotyczących używania e-papierów wciąż pozostaje nierozstrzygnięta. Badania naukowe dotyczące ich szkodliwości i wpływu na zdrowie są niejednoznaczne.
Czym są e-papierosy?
E-papierosy to zasilane baterią urządzenia inhalacyjne, które nie zwierają tytoniu, lecz preparat w postaci płynu, tzw. liquid, składający się z nikotyny, glikolu propylenowego, gliceryny, wody oraz substancji smakowych. E-papieros składa się z:
• kartridża – wymiennego pojemnika na płyn, który można uzupełniać,
• atomizera (parownika) – miejsca zawierającego grzałkę, gdzie płyn jest podgrzewany i zamienia się w parę; jego cząsteczki zmieszane z powietrzem są wdychane przez użytkownika,
• źródła zasilania – akumulatora lub bezpośredniego podłączenia do kontaktu lub USB,
• diody (opcjonalnie) imitującej żarzenie się papierosa.
Podczas używania e-papierosa w ogrzanym pojemniku z płynem następuje zamiana roztworu inhalacyjnego na wdychany przez użytkownika aerozol. Nikotyna dostarczana jest do organizmu bez procesu spalania, który ma miejsce w przypadku palenia tradycyjnych papierosów, dzięki czemu we wdychanym aerozolu brak jest szeregu toksycznych substancji tworzonych w tym procesie.
Liquidy używane w papierosach elektronicznych zawierają różne dawki nikotyny: od zera do 3,6%. Od połowy 2016 roku, zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej, gotowe liquidy będą mogły zawierać maksymalnie 20 mg/ml nikotyny (2,0%); zakazane mają być także papierosy z dodatkami smakowymi. Obecnie do e-liquidów często dodawane są substancje aromatyczne, które nadają e-papierosom charakterystyczny „smak”: owoców, ziół, kawy lub bardziej egzotyczne, takie jak ananas czy guma balonowa.
Większość e-papierosów jest wytwarzana w kształcie przypominającym tradycyjne papierosy. Na rynku można jednak znaleźć również e-papierosy przypominające kształtem przedmioty codziennego użytku, takie jak długopisy, USB, rysiki do iPada itp.
Krótka historia e-papierosa
Pierwsze pomysły na stworzenie bezpiecznego dla zdrowia palaczy papierosa sięgają połowy XX w. i były próbą odpowiedzi firm tytoniowych na coraz częstsze informacje o szkodliwości nikotyny i innych substancji wchodzących w skład papierosów. W latach 60. koncern tytoniowy Phillip Morris zrealizował projekt „Premiere”, a następnie „Acord”, w ramach których został opracowany prototyp e-papierosa. Stworzony wówczas papieros naśladował smak tytoniu bez obecności popiołu, dymu i wytwarzał o 83% mniej rakotwórczych związków niż tradycyjne wyroby, nadal jednak emitował tlenek węgla i zawierał nikotynę. Produkt nie został dobrze przyjęty przez konsumentów, a ciągłe problemy techniczne sprawiły, że firma zrezygnowała z kontynuowania projektu.
Współczesny e-papieros powstał dopiero w 2003 roku. Opracował go chiński farmaceuta Lik Hon, który podjął pracę nad stworzeniem bezpiecznego wdychania nikotyny po tym, jak jego ojciec-palacz zmarł na raka płuc. E-papieros został wprowadzony na rynek przez jego pracodawcę – Golden Dragon Holdings. Firma zmieniła później nazwę urządzenia na „Ruyan”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „przypominający palenie”, w celu lepszego dopasowania do wymagań klientów. W 2005 roku po uzyskaniu wymaganych zezwoleń, rozpoczęła się produkcja e-papierosów i eksport do innych krajów.
W Polsce e-papierosy pojawiły się w 2006 roku, ale prawdziwa ekspansja tych produktów na naszym rynku nastąpiła w latach 2008−2009, kiedy powstało najwięcej firm handlujących e-papierosami.
Rozpowszechnienie używania e-papierosów na świecie
Od czasu pojawienia się na rynku e-papierosów obserwujemy lawinowy wzrost liczby ich użytkowników. Dane WHO wskazują, iż w krajach Ameryki Północnej, Unii Europejskiej i w Korei Płd., latach 2008–2012 co najmniej dwukrotnie zwiększyła się zarówno liczba osób dorosłych używających e-papierosów, jak i adolescentów. W 2012 roku ponad 7% obywateli Unii Europejskiej powyżej 15. roku życia przyznawało się do palenia e-papierosów. W samej Wielkiej Brytanii w okresie od 2012 do 2015 r. liczba użytkowników e-papierosów wzrosła z 700 tys. aż do 2,6 mln (ASH, 2015).
E-papierosy zyskały wyjątkową popularność wśród młodych ludzi. W USA w 2011 roku e-papierosów używało 1,4% gimnazjalistów i 2,7% uczniów szkół średnich, podczas gdy w 2012 roku paliło już odpowiednio 4,7% i 10% uczniów tych szkół. Większość użytkowników e-papierosów stanowiła młodzież paląca wcześniej tradycyjne papierosy. Wśród nastolatków, którzy nigdy wcześniej nie palili papierosów, obserwowany wzrost nie był tak duży. W tej grupie do palenia przyznało się 0,5% gimnazjalistów i 0,7% uczniów szkół ponadgimnazjalnych. W 2014 roku zanotowano dalszy wzrost liczby młodych użytkowników e-papierosów w USA −13% młodzieży szkół średnich przyznała się wówczas do używania tych środków (CDCP, 2016).
W Wielkiej Brytanii w 2013 roku 7% młodych ludzi w wieku 11-18 lat przyznało, iż przynajmniej raz w życiu korzystało z elektronicznych papierosów. W 2015 roku liczba ta wzrosła do 13%. Regularne (raz w miesiącu lub częściej) używanie e-papierosów jest stosunkowo rzadkie i dotyczy 2,4% młodzieży, która już wcześniej paliła papierosy zawierające tytoń (ASH, 2015).
Polski fenomen
Polska jest swego rodzaju fenomenem wśród innych państw. W żadnym innym kraju problem używania e-papierosów nie osiągnął takiej skali, jak w Polsce. Na polskim rynku e-papierosy pojawiły się po raz pierwszy w 2006 roku i od tego czasu obserwujemy stały wzrost liczby ich użytkowników, szczególnie w grupie nastolatków i młodych dorosłych.
Wyjątkowo chętnie po e-papierosy sięgają uczniowie gimnazjów. Pedagodzy obserwują, iż w polskich szkołach wykształciła się moda na e-palenie. Coraz więcej uczniów przychodzi do szkoły z elektronicznymi papierosami, zdarza się, że uczniowie palą podczas przerw między lekcjami. Szkoły próbują radzić sobie z tym problemem, wprowadzając do regulaminów zapisy o zakazie używania e-papierosów.
Obserwacje nauczycieli potwierdzają badacze. Badania porównawcze przeprowadzone w 2011 roku i w 2014 roku wśród uczniów w wieku 15-19 lat wskazują, iż liczba polskich nastolatków, którzy próbowali e-papierosa, wzrosła od 2011 roku sześciokrotnie. Nawet 30% uczniów w wieku od 15 do 19 lat regularnie pali elektroniczne papierosy, a 60% co najmniej raz próbowało.
Pierwsze badanie dotyczące używania e-papierosów przeprowadzone w 2011 roku na grupie ponad 2 tys. polskich uczniów, wskazało, iż 23% uczniów w wieku 15-19 lat przynajmniej raz w życiu paliło elektroniczne papierosy, a 8,2% używało ich regularnie (Goniewicz i Zielińska-Danch, 2012). Częściej po e-papierosy sięgali chłopcy, mieszkańcy dużych miast, którzy wcześniej palili tradycyjne papierosy, oraz dzieci, których rodzice palą.
Ponad połowa badanych (54,8%) uważała, że e-papierosy są dużo bezpieczniejsze niż zwykłe papierosy.
Badanie porównawcze przeprowadzone w latach 2013−2014 w grupie ok. 2 tys. uczniów, wskazało na znaczący wzrost liczby młodych użytkowników e-papierosów (Goniewicz i in., 2014). Do doświadczeń z e-papierosami przyznało się 62% uczniów w wieku 15-19 lat. 30% ankietowanych zadeklarowało, że pali regularnie. Jednocześnie 72,4% uczniów regularnie używających e-papierosów paliło również zwykłe papierosy (w 2011 roku było to 65,3%).
Wykres 1. Używanie e-papierosów i papierosów tradycyjnych wśród polskich nastolatków (15-19 lat) w latach 2011 i 2014.

Źródło: Goniewicz M.L. i in., „Rise in Electronic Cigarette Use Among Adolescents in Poland”, Journal of Adolescent Health, nr 5/2014, s. 713-715.
Wyniki cytowanych badań wskazują na znaczny wzrost popularności e-papierosów wśród polskich nastolatków w ostatnich latach. Wydaje się jednak, że nie stały się one alternatywą dla tradycyjnych papierosów, po które nadal chętnie sięgają uczniowie polskich szkół.
Kim są użytkownicy e-papierosów?
Większość użytkowników elektronicznych papierosów stanowią dorośli, zazwyczaj palący również tradycyjne papierosy. Najczęściej traktują e-papierosy jako środek wspomagający rzucanie palenia bądź jako bezpieczniejszy i tańszy zamiennik zwykłego papierosa.
Przegląd dostępnych badań wskazuje na odmienne wzory używania e-papierosów przez młodzież i dorosłych palaczy.
W przypadku młodzieży używanie e-papierosów nie zawsze łączy się z paleniem papierosów tradycyjnych, choć jak wskazują najnowsze badania, jest to zjawisko bardzo częste. Po e-papierosy sięgają zarówno ci, którzy wcześniej palili, jak i nowi użytkownicy, którzy nigdy wcześniej nie eksperymentowali z nikotyną. Również w odróżnieniu od dorosłych, młodzi ludzie nie używają e-papierosów, aby rzucić palenie. Najczęstszym motywem sięgania po elektroniczne papierosy jest ciekawość, chęć wypróbowania technologicznej nowinki, reklamowanej jako zdrowsza alternatywa dla palaczy, jak też łatwa dostępność e-papierosów dla osób poniżej 18. roku życia. Nie bez znaczenia jest także możliwość palenia w miejscach niedostępnych dla zwykłych palaczy oraz mniejsze ryzyko wykrycia przez dorosłych (e-papierosy nie wydzielają charakterystycznego zapachu i dymu).
Palenie e-papierosów jest ponadto postrzegane przez młodzież jako mniej ryzykowne i atrakcyjne społecznie zachowanie, co pozwala osłabiać negatywne przekonania na temat wpływu e-papierosów na zdrowie lub obawy przed uzależnieniem od nikotyny, ułatwiając tym samym inicjację nikotynową.
Wielu nastolatków traktuje palenie jako powód do dumy i źródło lansu. Dla części eksperymentowanie z e-papierosami pozwala zaspokajać potrzebę poszukiwania nowych, intensywnych wrażeń i doświadczeń. E-papierosy są symbolem buntu przeciwko codziennej rutynie i autorytetowi dorosłych.
Na dużą popularność e-papierosów wśród młodzieży niewątpliwie ma wpływ nowoczesny design, bogaty wybór oferowanych aromatów oraz możliwość zakupów on-line.
Czy e-papierosy są tak bezpieczne, jak obiecują producenci?
Papierosy elektroniczne reklamowane są przez producentów, jako nieszkodliwe produkty, jednak do tej pory nie zostały przebadane w wystarczająco dokładnie. Choć wydaje się, iż prawdopodobnie są znacznie mniej szkodliwe niż tradycyjne papierosy, to nieznany jest długofalowy wpływ ich używania na zdrowie zarówno palących, jak i biernych palaczy. Nie została także w pełni potwierdzona ich skuteczność we wspomaganiu rzucania palenia.
Stosunkowo niedługa obecność e-papierosów na rynku, jak również długi okres pojawiania się chorób kojarzonych z paleniem, takich jak np. zachorowania na nowotwory, powoduje, iż jednoznaczne dowody na temat wpływu e-papierosów na zdrowie ich użytkowników nie będą dostępne jeszcze przez wiele lat. Coraz częściej jednak pojawiają się wstępne doniesienia z badań nad e-papierosami.
Opublikowany w 2014 roku raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) podejmuje próbę dokonania kompleksowej oceny e-papierosów opartej na analizie wniosków z dostępnych badań naukowych. Jak podaje WHO, e-papierosy mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie użytkowników, szczególnie tych najmłodszych. Niepokojące dane na temat e-papierosów znajdują także potwierdzenie w raporcie amerykańskiej Agencji do spraw Żywności i Leków (FDA). Wstępne badania próbek kilkunastu płynów stosowanych w e-papierosach przeprowadzone już w 2009 roku, wykazały obecność w niektórych produktach substancji rakotwórczych i szkodliwych dla zdrowia.
Głównym składnikiem e-papierosów jest nikotyna – substancja psychoaktywna o silnych właściwościach uzależniających. Mimo iż sama nie jest substancją rakotwórczą, może działać jak aktywator nowotworów, przyczyniając się do zwiększenia prawdopodobieństwa zachorowania na niektóre rodzaje raka. Alkaloid ten jest także jednym z głównych czynników ryzyka chorób serca. Nikotyna szkodzi zwłaszcza osobom w okresie dojrzewania i intensywnego wzrostu, wywiera negatywny wpływ na płód. W zależności od czasu narażenia matki, dawki i drogi podania, nikotyna doprowadza do zmniejszenia masy urodzeniowej, a także zmian w tkance płucnej i wad rozwojowych kośćca. Jakkolwiek ekspozycja na toksyczne substancje jest w przypadku dobrej jakości e-papierosów znacznie mniejsza niż w przypadku zwykłych papierosów, to nadal nie wiadomo, w jakim stopniu e-papierosy obniżają zagrożenie dla zdrowia.
Aerozol wydychany przez użytkownika e-papierosa nie jest tylko, jak zapewniają producenci, „czystą parą wodną”, ale zawiera substancje rakotwórcze i szkodliwe dla zdrowia, co prawda w dwukrotnie mniejszym stężeniu niż tradycyjny dym papierosowy. W niektórych produktach jednakże stwierdzono obecność substancji rakotwórczych, takich jak formaldehyd, oraz innych substancji toksycznych, jak akroleina, na poziomie takim samym jak w dymie papierosowym (WHO, 2014).
Używany do rozcieńczania nikotyny glikol propylenowy może powodować podrażnienie górnych dróg oddechowych, oczu oraz zapalenie spojówek.
Substancje psychoaktywne w e-papierosach
Papierosy elektroniczne mogą być używane do wdychania innych substancji niż nikotyna. Przynajmniej część substancji psychoaktywnych może być przyjmowana w postaci roztworu do inhalacji, czyli może być używana z wykorzystaniem e-papierosów.
Na rynku syntetyczne narkotyki oferowane są w formie wkładów do e-papierosów. E-liquidy najczęściej zawierają kannabinoidy. Po odpowiedniej modyfikacji e-papierosy mogą być używane do palenia marihuany w postaci wysoce stężonego oleju haszyszowego, wosku z wysoką zawartością THC czy suszu. Polski rynek oferuje szeroką gamę tego rodzaju produktów. W internecie działa szereg sklepów sprzedających e-jointy, liquidy z kannabinoidami, akcesoria do palenia. Wiele stron zamieszcza instrukcje, jak domowym sposobem wykonać e-liquidy z suszu konopi lub jak przystosować e-papierosy do wdychania substancji halucynogennych, np. DMT (dimethyltryptamina).
Ten sposób przyjmowania narkotyków przy użyciu e-papierosów staje się coraz bardziej popularny wśród nastolatków. W 2014 roku zespół badaczy z Yale University przebadał ponad 3800 uczniów szkół ponadgimnazjalnych z Connecticut (Morean, 2014). 28% uczniów z tej grupy przyznało się do używania e-papierosów, z czego aż 19% przyznało, że wykorzystuje e-papierosy do palenia marihuany lub podobnych substancji zawierających THC . Autorzy raportu wskazują, iż e-papierosy oferują młodzieży nowy, bardziej dyskretny sposób używania narkotyków. Ponieważ e-papierosy pozwalają w zasadzie na bezdymną inhalację, bez charakterystycznego zapachu, można bez obawy używać ich w każdym miejscu, bez strachu, że dowiedzą się o tym dorośli. Odkrycie, jaką substancję wdycha użytkownik e-papierosów, jest właściwie niemożliwe bez sprawdzenia składu e-liquidu.
Slim. Charged. Ready To Go, czyli strategie marketingowe producentów
Reklama e-papierosów jest powszechnie obecna w większości krajów, a jej głównym medium jest internet. Tylko w 2014 roku koncerny produkujące e-papierosy wydały na kampanie reklamowe 115 mln dolarów (w 2011 roku był to wydatek „zaledwie” 6,4 mln dolarów). Jedynie kilka państw, jak np. Holandia, Kanada czy Brazylia zakazały reklamowania tych urządzeń.
E-papierosy reklamowane są przez producentów jako dobra, bezpieczna alternatywa dla uzależnionych od nikotyny. Według reklam nie zawierają substancji smolistych, co jest główną wadą tradycyjnych papierosów, są więc zdrowsze i bezpieczniejsze dla użytkowników. Ich dodatkową zaletą jest to, że można je palić właściwie wszędzie. Producenci nie wspominają o tym, że e-papierosy sprzyjają mocniejszemu uzależnieniu się, choćby dlatego, że pomagają uniknąć przykrych konsekwencji palenia – przykrego zapachu, dymu itp.
Reklamy e-papierosów pojawiają się w telewizji, internecie, na portalach społecznościowych. Reklamują je osoby publiczne i celebryci. Firmy produkujące e-papierosy sponsorują imprezy sportowe i kulturalne.
Metody marketingu e-papierosów nie różnią się od sprawdzonych wzorów wykorzystywanych przez koncerny tytoniowe. E-papieros jest w reklamach nieodłącznym atrybutem dorosłości, niezależności, wolności, możliwości wyboru, nowoczesnego i modnego stylu życia na podobieństwo celebrytów. Hasła reklamowe adresowane do młodzieży nawiązują do stałych tematów: niezależności, buntu (Rise From the Ashes – Powstań z popiołów), wolności (Take Back Your Freedom – Odzyskaj wolność) i seksu (Slim. Charged. Ready To Go – Szczupła. Naładowana. Gotowa), które były używane do sprzedaży papierosów tradycyjnych.
Palacze są bombardowani niepotwierdzonymi lub wyolbrzymionymi komunikatami o bezpieczeństwie i skuteczności e-papierosów w ograniczaniu palenia. Powszechną strategią marketingową skierowaną głównie do młodzieży jest dodawanie do e-papierosów substancji smakowych, takich, które mogą być szczególnie atrakcyjne dla nastolatków – coli, czekolady, owoców.
Tymczasem wielu badaczy wyraża obawy, iż korzystanie z papierosów elektronicznych przez osoby młode może prowadzić do sięgnięcia po papierosy tradycyjne, choć w kwestii tej nie ma na razie jednoznacznego rozstrzygnięcia. Część badań wskazuje jednak, że u uczniów, którzy przeszli wczesną inicjację nikotynową przy użyciu e-papierosów, prawdopodobieństwo rozpoczęcia palenia tradycyjnych papierosów w ciągu następnego roku jest znacznie wyższe niż u uczniów nie używających e-papierosów (Rigotti, 2015; Bullen i in., 2013).
Dodatkowo zwraca się uwagę na fakt, iż większość młodych ludzi, jak również ich rodziców, jest przekonana, że e-papierosy są całkowicie bezpieczne w odróżnieniu od papierosów produkowanych na bazie tytoniu, co może ułatwiać sięganie po te produkty, a tym samym otwierać drogę do uzależnienia (Bullen i in., 2013). Badania focusowe przeprowadzone w Minnesocie z udziałem 66 młodych dorosłych w wieku 18-24 lata, ujawniły, iż większość z nich postrzegała e-papierosy jako bezpieczniejsze niż papierosy tradycyjne (Choi i in., 2012). Ponad połowa polskich nastolatków (54,8%) w badaniu przeprowadzonym przez Śląski Uniwersytet Medyczny i Queen Mary University of London, wierzyła, że e-papierosy są dużo bezpieczniejsze niż zwykłe papierosy (Goniewicz, Zielińska-Danch, 2012). 84% użytkowników e-papierosów przyznała, że używa papierosów elektronicznych, ponieważ jest przekonana, iż są bezpieczniejsze niż zwykłe papierosy (Etter i Bullen, 2011).
Z uwagi na fakt, iż używanie e-papierosów szczególnie poważnie zagraża zdrowiu osób niepełnoletnich oraz stwarza poważne zagrożenie uzależnienia od nikotyny, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w raporcie z 2014 roku postuluje wprowadzenie zakazu reklamowania papierosów elektronicznych i sprzedaży ich osobom nieletnim.
Zakazywać czy nie?
Od chwili pojawienia się e-papierosów na rynku ich dystrybucja przez wiele lat nie podlegała żadnym ograniczeniom. W związku z coraz częściej pojawiającymi się kontrowersjami dotyczącymi wpływu e-papierosów na zdrowie, wiele krajów wprowadziło zakaz sprzedaży e-papierosów, inne ściśle regulują ich dystrybucję.
Sprzedaż e-papierosów zawierających nikotynę jest zabroniona w Australii, Hongkongu, Brazylii. W Austrii e-papieros uznany jest za urządzenie medyczne, kartridże z nikotyną nie mogą być sprzedawane bez licencji. W USA Food and Drug Administration (FDA) zakwalifikowała w 2011 roku e-papierosy jako produkt tytoniowy, który podlega ścisłej regulacji. Na Łotwie sprzedaż jest dozwolona jedynie osobom, które ukończyły 18 lat .
W większości krajów UE, w tym w Polsce, e-papieros nie podlega żadnym obostrzeniom prawnym. Oferowane na polskim rynku inhalatory nie należą do wyrobów tytoniowych, w związku z tym nie podlegają przepisom ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Oznacza to, że import, sprzedaż i używanie papierosów elektronicznych jest dozwolone. W odróżnieniu od tradycyjnych papierosów, produkty te są dostępne nawet dla osób niepełnoletnich.
Obecnie w Polsce trwają prace nad wprowadzeniem regulacji dotyczących sprzedaży i używania e-papierosów. Projektowana aktualnie nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych to wynik dostosowania polskiego prawa do unijnego (w momencie pisania tego artykułu projekt nowelizacji ustawy został przyjęty przez Radę Ministrów i był na etapie czytania w komisji sejmowej).
20 maja tego roku weszła w życie dyrektywa Unii Europejskiej dotycząca wyrobów tytoniowych, której zapisy odnoszą się m.in. do kupowania i sprzedawania e-papierosów oraz płynów z nikotyną do ponownego ich napełniania. Zgodnie z dyrektywą UE na opakowaniach e-papierosów (e-liquidach) mają znajdować się informacje o składzie, zawartości nikotyny, a także ostrzeżenia zdrowotne. Wprowadza się też zakaz promowania e-papierosów w mediach oraz wszelkich form publicznego lub prywatnego wsparcia imprez lub osób działających w celu promowania e-papierosów. Dyrektywa nie reguluje kwestii sprzedaży osobom niepełnoletnim, pozostawiając te regulacje do decyzji poszczególnych państw członkowskich.
Polski projekt nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych przewiduje zakaz sprzedaży papierosów elektronicznych osobom niepełnoletnim. Papierosy elektroniczne, podobnie jak tradycyjne, nie będą mogły być palone w miejscach publicznych, np. na przystankach autobusowych, w tramwajach i pociągach, halach sportowych, szpitalach, szkołach i innych placówkach oświatowo-wychowawczych, lokalach gastronomicznych oraz na placach zabaw. Zabronione będzie również reklamowanie e-papierosów, podobnie jak wyrobów tytoniowych. Ich producenci i importerzy nie będą mogli sponsorować imprez sportowych, kulturalnych, oświatowych i zdrowotnych. Projekt przewiduje też zakaz sprzedaży detalicznej i kupowania przez internet e-papierosów i płynów z nikotyną.
Wprowadzono także odpowiednie wymagania techniczne dla tych produktów, które będą musiały być przestrzegane przez ich producentów lub importerów.
Zgodnie z projektem zakazem sprzedaży zostaną objęte również papierosy „smakowe” z wyjątkiem papierosów mentolowych. Skład e-papierosów będzie podlegał kontroli Inspektora ds. Substancji Chemicznych. Producenci będą zobowiązani do umieszczania na opakowaniach papierosów elektronicznych ostrzeżeń zdrowotnych oraz informacji o wszystkich zawartych w nich składnikach i ich ilościach.
Podsumowanie
• E-papierosy zawierają nikotynę – substancję o silnych właściwościach uzależniających.
• E-papierosy są mniej szkodliwe od papierosów konwencjonalnych, jednak nie są całkowicie bezpieczne – zawierają rakotwórcze związki chemiczne, jak karbonyle, specyficzne dla tytoniu N-nitrozoaminy (ang. TSNAs) oraz cząsteczki metali.
• Stopień toksyczności e-papierosów różni się w zależności od producenta.
• E-papierosy mogą być użytecznym środkiem ograniczającym negatywne skutki palenia wyrobów tytoniowych u osób dorosłych, które nie są w stanie zrezygnować z palenia.
• Używane są zazwyczaj przez osoby dorosłe, które pragną ograniczyć palenie papierosów produkowanych z tytoniu, jednak w ostatnich latach obserwujemy ich rosnącą popularność wśród nastolatków.
• W Polsce obserwuje się rosnącą liczbę nastolatków używających e-papierosów. W latach 2011−2014 liczba osób eksperymentujących z e-papierosami wzrosła niemal czterokrotnie, zaś grupa regularnych użytkowników zwiększyła się ponad pięć razy.
• Wielu ekspertów wyraża niepokój, iż w przypadku najmłodszych użytkowników e-papierosy mogą pełnić funkcję produktu otwierającego drogę do palenia tradycyjnych papierosów i uzależnienia od nikotyny.
• Sprzyja temu powszechne przekonanie młodych ludzi o mniejszej szkodliwości używania e-papierosów.
• Papierosy elektroniczne mogą być używane do wdychania innych substancji niż nikotyna, np. kannabinoidów. Ten sposób ich używania staje się coraz bardziej popularny wśród młodzieży.
Bibliografia
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, programy profilaktyczne.
Rozwój programów selektywnych nie następował bez oporów. Przy wdrażaniu tego typu programów zawsze istnieje obawa przed stygmatyzacją grup docelowych i budowaniem wobec nich uprzedzeń ze strony przedstawicieli niektórych instytucji czy społeczności lokalnej. Dlatego też autorzy programu „Fred goes net” starali się tak dostosować zarówno treści, jak i procedury realizacji, aby uchronić jego uczestników przed tymi zagrożeniami.
Wczesne krótkie interwencje jako skuteczna metoda profilaktyczna budzą wiele wątpliwości. Nauczyciel, wychowawcy czy szkolni pedagodzy zdają sobie sprawę z potrzeby interwencji wobec ucznia zażywającego substancje, ale jak ona wygląda i jak przebiega dalej poza szkołą to już dalszy proces i podejmowane działania, których efektem ma być „cud nawrócenia na dobrą drogę” bez narkotyków i alkoholu. Podobnie policjant, który podejmuje czynności interwencyjne i przekazuje sprawę dalej, do sądu lub do prokuratury. Tego rodzaju działania to dopiero początek interwencji, to wstępne konkretne kroki skłaniające młodego człowieka do refleksji na temat swoich kontaktów z alkoholem lub narkotykami.
Istotne jest to, aby były dalsze główne działania wykorzystujące najnowsze skuteczne i efektywne metody oraz jej zakończenie.
Chciałbym przedstawić skuteczność wczesnej krótkiej interwencji na przykładzie programu „Fred goes net”, który w Polsce jest już realizowany od siedmiu lat.
Jeśli mamy mówić o skuteczności wczesnej interwencji, to musi być spełnione kilka warunków, spośród których najważniejsze jest określenie grupy docelowej czyli ostatecznych odbiorców. Od kilku już lat w naszym kraju funkcjonuje nowy podział profilaktyki na: uniwersalną, selektywną i wskazującą. Program „Fred goes net” odnosi się do działań w obszarze profilaktyki selektywnej. Są to działania adresowane do jednostek lub grup osób, które są w stopniu wyższym niż przeciętny narażone na rozwój problemów związanych z używaniem środków psychoaktywnych.
Selektywność zakłada, że tylko mniejszość spośród młodych ludzi, którzy próbują narkotyków, będzie miała poważne problemy z narkotykami lub uzależni się od nich, a eksperymentowanie z substancjami psychoaktywnymi jest słabym predyktorem uzależnienia. Podczas gdy profilaktyka uniwersalna traktuje grupy docelowe w sposób ogólny, profilaktyka selektywna koncentruje się na zagrożonych grupach młodzieży, osobach, które cechuje wysoka ekspozycja na czynniki ryzyka.
Rozwój programów selektywnych nie następował bez oporów. Przy wdrażaniu tego typu programów zawsze istnieje obawa przed stygmatyzacją grup docelowych i budowaniem wobec nich uprzedzeń ze strony przedstawicieli niektórych instytucji czy – ogólnie – społeczności lokalnej. Dlatego też autorzy programu „Fred…” starali się tak dostosować zarówno treści, jak i procedury realizacji, aby uchronić jego uczestników przed tymi zagrożeniami.
Obserwowane w naszym kraju modele konsumpcji pokazują wyraźnie, że młodzi ludzie – poza legalnymi substancjami takimi jak alkohol czy leki – eksperymentują również z nielegalnymi, przede wszystkim z marihuaną. Ostatnie lata to również problem z używaniem narkotyków zastępczych (tzw. dopalaczy), które czasem są legalne, kilka miesięcy później zostają zdelegalizowane. Można przy tym wyjść z założenia, że u części z nich chodzi o ryzykowne bądź szkodliwe zażywanie.
Wielu zażywających nielegalne środki psychoaktywne było odnotowywanych przez policję już przy pierwszym eksperymencie, zanim dowiedzieli się o tym rodzice lub inne bliskie im osoby. Polskie przepisy prawne dają możliwość zawieszenia wobec takich osób postępowania a ustawodawca również tutaj chciał podkreślić znaczenie dewizy „pomoc zamiast kary ”. Takie rozwiązanie, chociaż znajduje się w prawie, było rzadko spotykane w praktyce, być może ze względu na brak adekwatnej na tym etapie oferty pomocy.
Cechą wczesnej interwencji jest to, że pełni ona rolę chroniącą i kierowana jest do osób, które nie czują takiej konieczności i z tego powodu same nie zwróciły się jeszcze o pomoc. Wczesna interwencja pozwala na opanowanie umiejętności identyfikacji ryzyka co sprawia, że młodzi ludzie w odpowiedzialny sposób podchodzą do substancji psychoaktywnych. Odkrycie faktu używania substancji powinno skutkować odpowiednim działaniem zaradczym, a takim działaniem zaradczym jest interwencja zdrowotna. Składa się na nią rozmowa kwalifikacyjna oraz osiem godzin zajęć grupowych. Krótka interwencja powstała jako alternatywa dla braku leczenia lub leczenia o intensywniejszym przebiegu.
Koncepcją przewodnią programu „Fred…” jest wczesne wyjście z krótką, trafną i możliwie dobrowolnie przyjmowaną ofertą skierowaną do osób młodych (13-21 lat), którzy z powodu zażywania substancji zostali odnotowani po raz pierwszy przez policję, szkołę, szpital lub zostali ujawnieni przez rodzinę.
Do podstawowych zasad programu „Fred goes net” należy wczesna reakcja możliwie jak najszybciej, po pierwszym kontakcie z narkotykiem, aby w odpowiednim czasie zrealizować cele profilaktyki uzależnień tzn. zwiększyć umiejętności radzenia sobie w sytuacjach ryzykownych. Kolejna zasadą jest to, aby interwencja była krótka, ponieważ nastawienie odbiorców jest takie, że tylko krótka oferta zostanie przez nich zaakceptowana. Młodzi ludzie niechętnie a nawet wrogo nastawiają się wobec długoterminowych działań profilaktycznych i uczestnictwo w kilkumiesięcznym programie z powodu „przypadkowego” incydentu z narkotykami jest dla nich niewyobrażalne, nieadekwatne i krzywdzące. Istnieją również badania, które dowodzą, że krótkie interwencje mają istotny wpływ na zmianę podejścia do używek, wpływają na częstotliwość zażywania a nawet abstynencję. Kolejna ale jednocześnie chyba najistotniejsza zasada jest taka, że oferta powinna być dobrowolna. Może wydawać się to sprzeczne z tym, że młody człowiek jest skierowany do programu przez sąd rodzinny, prokuraturę lub policję. Jednakże pomimo do sądowego przymusu można podczas rozmowy wstępnej wykorzystać zewnętrzną presję instytucji i „przekuć” ją na refleksję na temat konsekwencji kontaktów z substancjami, zaciekawić wyjątkowością formy zajęć, zaciekawić i przygotować lepsze warunki do osiągnięcia celu profilaktycznego..
Cele program:
• Zachęcenie użytkownika narkotyków do zastanowienia nad kwestią używania substancji.
• Skonfrontowanie osoby używającej narkotyków z własnymi ograniczeniami i ich wpływem na zachowanie.
• Dostarczenie informacji na temat substancji, efektów działania i ryzyka.
• Zmotywowanie do zmiany postaw i zachowania.
• Umożliwienie podejmowania decyzji w oparciu o samoocenę i ocenę ryzyka.
• Informowanie na temat możliwych form pomocy.
Może się wydawać, że zawartość merytoryczna programu niczym nie odbiega od naszych standardowych oddziaływań edukacyjnych czy profilaktycznych w obszarze uzależnień, jednakże z uwagi na wykorzystywane podstawy teoretyczne z konkretnych nurtów psychoterapii oraz zastosowane techniki i metody, wprowadzające niezwykłą dynamikę pracy grupy, sugerowane działania stają się wartościowym narzędziem pracy.
Dialog motywujący we wczesnej interwencji
Interwencja jest prowadzona w duchu i oparta na zasadach podejścia dialogu motywującego.
Z godnie z koncepcją W. Millera i S. Rollnicka:
• Interwencja krótkoterminowa, wykorzystująca dialog motywujący, może zredukować zachowania ryzykowne, wpłynąć na poprawę utrzymania młodych ludzi w leczeniu oraz poprawę wyników leczenia nadużywania substancji psychoaktywnych i innych zachowań ryzykownych.
• Dialog motywujący jest szczególnie przydatny w konstruowaniu programów profilaktycznych oraz interwencji ukierunkowanych na zmniejszenie zachowań zagrażających zdrowiu i/lub życiu wśród młodzieży (narkotyki, niebezpieczne zachowania seksualne, zachowania ryzykowne, itp.).
Badania naukowe wykazały skuteczność DM w pracy z młodzieżą nadużywającą substancji psychoaktywnych poprzez krótkie interwencje (np. program „Fred…”). Jednakże terapeuta nie idzie za młodym pacjentem tam, gdzie on chce, lecz raczej prowadzi go w kierunku maksymalnego wykorzystania własnego potencjału. Dialog Motywujący opiera się na potrzebie empatii, szczerości i współpracy. Młodego człowieka należy szanować jako „eksperta ds. samego siebie”, który posiada wszelkie zasoby (jak np. wartości, zdolności i umiejętności), które są potrzebne do wprowadzenia zmian przy pomocy terapeuty lub bez niej. Bez przyjęcia takiej postawy, techniki których się uczymy pozostaną martwe.
Kolejnymi elementami skutecznej interwencji jest terapeutyczne zaangażowanie i rozpoznanie na którym etapie motywacji do zmiany jest młody człowiek.
Zaangażowanie terapeutyczne
Terapeutyczne zaangażowanie jest wstępnym warunkiem tego wszystkiego, co nastąpi potem. Proces nawiązania relacji pomagania opartej na zaufaniu i wzajemnym szacunku. Wtedy następuje tez porozumienie co do celów terapii i rozpoczyna się współpraca nad uzgodnionymi zadaniami na rzecz osiągnięcia tych celów. Zaangażowanie jest bardzo ważnym warunkiem utrzymania w terapii.
Niezależnie od świadczonych usług zaangażowanie się pacjenta odgrywa rolę decydującą. W badaniach nad psychoterapią stwierdzono, że jakość przymierza terapeutycznego pomiędzy klientem a terapeutą pozwala przewidzieć zarówno kontynuowanie terapii jak i jej skuteczność. Ludzie, którzy są aktywnie zaangażowani częściej pozostają w terapii, przestrzegają jej zasad i odnoszą korzyść z terapii.
Natomiast to co warto wiedzieć o motywacji, to przed wszystkim to, że nie jest stałą cechą charakteru, którą się ma lub nie ma. Motywacja jest również procesem zmieniającym się w czasie i będący wynikiem wielu zmiennych (danej sytuacji, otoczenia, wewnętrznych przekonań osoby, jej wartości, gotowości itp.). Badacze motywacji Prochaska i DiClemente wyróżnili sześć stadiów motywacji do zmiany. Kluczem do sukcesu jest dobre rozpoznanie, na którym etapie procesu zmiany znajduje się aktualnie osoba, której pomagamy. Dzięki temu możemy dostosować nasze oddziaływanie do jej potrzeb i możliwości. I w ten właśnie sposób jest skonstruowany program „Fred goes net”.
Najczęściej młodzi ludzie trafiający do programu wczesnej interwencji znajdują się na pierwszych dwóch etapach motywacji do zmiany:
• prekontemplacji – bardzo wyraźnie nie wyrażają jeszcze żadnej potrzeby zmiany swego podejścia do substancji, są nawet czasem zafascynowani narkotykiem, a sytuację „przyłapania” traktują jako pech, okazują bunt wobec świata dorosłych, złość, są bardzo negatywnie nastawieni do jakiejkolwiek formy pomocy, niekiedy traktują skierowanie jako formę kary i mają poczucie krzywdy. Narkotyk lub alkohol kojarzą przede wszystkim z przyjemnością, zabawa i relaksem,
• kontemplacji – dotyczy to osób skierowanych przez policję lub osób, które przez skutki zdrowotne: zatrucie, zapaść, utrata przytomności trafiły do szpitala. Towarzyszy im ambiwalencja. Co prawda sygnalizują pierwsze wątpliwości dotyczące ich problemowego zachowania, ale pozostają jeszcze bardzo niezdecydowane. Nastolatek jest rozdarty pomiędzy przyjemnymi efektami a nieprzyjemnymi skutkami zażywania, pomiędzy atrakcją i destrukcją, pomiędzy dalszym braniem/piciem, a jego ograniczeniem czy zakończeniem
Dlatego też bardzo ważnymi okazują się zasady, którymi kierują się realizatorzy programu „Fred goes net”:
• okazywanie empatii – starania zrozumienia punktu widzenia nastolatka tak wyczerpująco, jak to tylko możliwe, aby w szczególności dopuścić ambiwalentne nastawienia. Przy czym„ rozumieć” nie oznacza to samo, co „zgadzać się” albo „pozwalać”. Często młodzi ludzie prowokują dorosłych, wyrażając swoje poglądy, często sprzeczne z normami oraz zasadami społecznymi i prawnymi,
• rozwój rozbieżności − określenie dysproporcji, sprzeczności i różnic pomiędzy obecną sytuacją, konkretnymi faktami i skutkami zażywania a tym, jak się subiektywnie wydaje i czego by te osoby sobie życzyły.,
• podążanie za oporem − zasada ta opiera się na prawdopodobieństwie, że ktoś nie idzie w określonym kierunku tym bardziej, im bardziej ktoś z zewnątrz próbuje wywierać pewien nacisk. Opór zgodnie z podejściem DM jest traktowany jako problem pomagającego, a nie podopiecznego. Opór może służyć często jako obrona przed pomocą − „leczeniem” pozbawionym szacunku. Oznacza, że podstawowym zadaniem pomagającego jest od początku rozumienie oporu nie jako brakującej motywacji, lecz jako wskazówki dla nieuwzględnianego ambiwalentnego nastawienia. Opór jest zjawiskiem interakcyjnym: wymaga od osoby pomagającej analizy własnej strategii a jednocześnie siła oporu może być pozytywnie wykorzystywana,
• wspieranie poczucia własnej skuteczności − zasadniczy cel interwencji to wzmocnienie wiary młodego człowieka w samego siebie i jego wzrost zaufania do samego siebie. Po zakończeniu zajęć nastolatek będzie bardziej przekonany, że ma zasoby, umiejętności i wiedzę, która sprawi, że poradzi sobie z określonym problemem i pojawiającymi się przy tym możliwymi trudnościami.
Badania skuteczności programu
Już w fazie pilotażowej wdrażania projektu w Polsce uzyskaliśmy obiecujące wyniki ewaluacji, która była realizowana przez niezależna instytucję – Instytut Badawczy Fogs w Kolonii. Ewaluacja skupiała się na odpowiedzi min. na następujące pytania: Czy za pomocą programu „Fred goes net” można trafić do młodych osób? Jakiego typu korzyści osiągają młode osoby dzięki udziałowi w programie? Jakie efekty są osiągane? Jak program „Fred goes net” jest oceniany przez uczestników? Do badania wykorzystano dwa typy ankiet ewaluacyjnych: dokumentację uczestnika, zawierającą dane na jego temat oraz ankietę uczestnictwa, za pomocą której zbierano oceny uczestników na temat programu oraz badano efekty, jakie wywarł.
Wyniki na tym etapie były bardzo satysfakcjonujące ponieważ decydowana większość uczestników zadeklarowała, że dzięki udziałowi w programie znacznie zwiększyła się ich wiedza na temat ryzyka związanego z używaniem substancji psychoaktywnych, oraz że uległy zmianie ich przekonania na temat używania przez nich narkotyków i alkoholu.
Większość zadeklarowała ponadto, iż zamierza ograniczyć (w Polsce 71%) używanie narkotyków. Łatwo się domyśleć, że mniej osób zadeklarowało, iż całkowicie zaprzestanie ich używania (w Polsce mniej więcej co drugi uczestnik wyraził taki zamiar). Najniższy odsetek osób zadeklarował całkowitą abstynencję od alkoholu. Trudno jednak oczekiwać od nastolatka, by stwierdził, że już nigdy się nie napije. Osoby takie stanowiły mniej więcej ¼ uczestników (w Polsce było to ponad 28%).
Większość uczestników zadeklarowała także, iż nabyła ważne umiejętności rozwiązywania problemów, wiedzą, gdzie szukać pomocy. Na bardzo wysokim poziomie była też satysfakcja z uczestnictwa: 97,7% w Polsce zarekomendowałoby program swoim kolegom i koleżankom.
Badając efekty bezpośredni po zakończeniu programu trudno było nie nie zgodzić się z tym, że program „Fred goes net” wywarł jednoznacznie pozytywny wpływ na młodych ludzi – nie tylko zwiększył ich wiedzę, ale także zmienił postawy i wzbudził tak oczekiwaną refleksję na temat używania przez nich substancji psychoaktywnych.
W związku z powyższym pokusiliśmy się o badanie skuteczności programu wczesnej interwencji „Fred goes net” po co najmniej roku od zakończenia programu.
Ocena skuteczności programu Fred goes net
Badanie skuteczności programu Fred udało się zrealizować przy pomocy Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy w ramach pracy licencjackiej jednej ze studentek. Była to niewielka losowa próba 60 osób, którzy ukończyli program co najmniej 12 miesięcy przed badaniem. Wiek badanych 15–19 lat.
Celem naszych badań było podjęcie próby oceny skuteczności programu Fred goes net na podstawie opinii jego uczestników po roku od ukończenia programu oraz zidentyfikowanie i określenie zmian zachodzących w uczestniku i jego środowisku po roku od ukończenia przez niego programu.
Przed badaniami sformułowano następujący problem główny: Czy program „Fred goes net” jest skuteczną formą oddziaływania na osoby mające problemy z używkami?
Biorąc pod uwagę problem główny, przed badaniami postawiono następujące problemy szczegółowe:
• Czy uczestnicy programu wspominają uczestnictwo w nim jako doświadczenie pozytywne czy raczej negatywne?
• Czy a jeśli tak to czego dowiedzieli się uczestnicy podczas programu co miało potem wpływ na ich zmianę stosunek wobec używek?
• Czy a jeśli tak to jakie zmiany zaszły w uczestniku po ukończeniu programu oraz w jakim stopniu zmieniła się jego stosunek wobec używek?
• Czy uczestnictwo w programie miało wpływ na funkcjonowanie uczestników w rodzinie, szkole oraz na ich sytuację prawną?
• Czy a jeśli tak to jak zmieniła się częstotliwość zażywania alkoholu/narkotyków przez uczestnika po ukończeniu programu?
Narzędziem badawczym była ankieta ale przeprowadzano bezpośrednio wywiady. W badaniu wzięły udział młode osoby przyłapane w związku z narkotykami nielegalnymi (48 osób) jak i na używaniu alkoholu (12 osób). Wyniki okazały się bardzo ciekawe.
Na pytanie „Jak po roku określasz swoje wrażenia z uczestnictwa w programie?”, zdecydowanie dobre i raczej dobre określiło 90% uczestników. Może to świadczyć o pozytywnych wspomnieniach z uczestnictwa i czasu spędzonego na zajęciach.
Zapytaliśmy się również uczestników, czy podczas zajęć grupowych, czy na spotkaniach z terapeutą, dowiedzieli się czegoś, co do dnia dzisiejszego wydaje się ważne i ma wpływ na postawę wobec substancji psychoaktywnych. Tutaj również zdecydowana większość, bo aż 85% odpowiedziało że tak.
Jeśli ankietowani mieli określić co było ważnego, to najwięcej bo aż 46% stwierdziło, że były to treści dotyczące biopsychospołecznych konsekwencji zażywania bądź picia. 20% odpowiedziało że, najważniejsze dla nich były kwestie dotyczące konsekwencji prawnych, a 17% odniosło się do tego, że dla nich najważniejsze były rozmowy na temat alternatywnych form spędzania czasu wolnego. Natomiast treści dotyczące przyczyn, sięgania po środki odurzające i osobistych motywów skłaniających do używania utkwiło w pamięci również 17% uczestników.
Wykres 1. Czy podczas zajęć grupowych, spotkań z terapeutą dowiedzieliście się czegoś, co do dzisiaj wydaje się dla was ważne i ma wpływ na postawę wobec substancji psychoaktywnych? (odpowiedzi 85% respondentów).

Zależało nam również aby się dowiedzieć jak duża zmiana zaszła w życiu absolwentów programu wczesnej interwencji po co najmniej roku od ukończenia programu. Większość uczestników – 61% uznała, że raczej duża, a 31% że zdecydowanie duża. Można by więc sądzić, że niewiele jest programów, które by w ten sposób odebrało aż 92% uczestników. Tym bardziej zaciekawieni byliśmy w jakich obszarach życia dokonały się takie zmiany. 47% respondentów uznało, że nastąpiła poprawa funkcjonowania w szkole. Dotyczyło to zarówno frekwencji, kontaktów z rówieśnikami, nauczycielami a także poprawa ocen. 23% nie potrafiło określić czy program miał wpływ na poprawę funkcjonowania w szkole, a 30% uznało że zdecydowanie nie miało to wpływu.
Zapytaliśmy badanych jakiego rodzaju zmiany nastąpiły w ich życiu. Pytanie to miało na celu sprawdzenie jaki typ zmiany dokonał się w życiu uczestników po roku od ukończenia przez nich programu „Fred goes net”. Pytanie było wielokrotnego wyboru. Warto podkreślić fakt, iż dzięki wielokrotności wyboru uczestnik mógł określić w ilu oraz w jakich sferach jego życia dokonała się zmiana. Niejednokrotnie ankietowani zaznaczali 3 a nawet 4 odpowiedzi. Ponadto zdarzyły się przypadki, które udowodniły, że zmiana może dokonać się nawet we wszystkich wyżej wymienionych sferach. Jest to niezwykle ważne pytanie, bowiem uczestnik musiał samodzielnie, racjonalnie oraz świadomie spojrzeć na zmianę jaka się w nim dokonała przez czas od ukończenia programu.
Wykres 2. Jakiego rodzaju zmiany nastąpiły w waszym życiu?

Zapytaliśmy młodzież o zmianę funkcjonowania w szkole. 47% respondentów uznało, że nastąpiła poprawa funkcjonowania w szkole. Dotyczyło to zarówno frekwencji, kontaktów z rówieśnikami, nauczycielami a także poprawa ocen. 23% nie potrafiło określić czy program miał wpływ na poprawę funkcjonowania w szkole, a 30% uznało że zdecydowanie nie miało to wpływu.
Obszarem o który również pytaliśmy młodzież było funkcjonowanie w domu i w rodzinie. Tutaj zdecydowanie, bo aż 70% ankietowanych odpowiedziało że tak, tylko 17% że nie, a 13% nie potrafiło tego określić. Większość młodych osób trafiających do programu Fred Goes Net poprzez policję, szkołę, czy służbę zdrowia z powodu narkotyków przyznawało, że przez to pogorszyły się ich relacje z rodzicami, które dotyczyły utraty zaufania, kłótni, bo napiętej sytuacji, ograniczeń i konsekwencji nakładanych przez najbliższych. Wydaje się więc, że deklaracja poprawy funkcjonowania w domu u ta dużej grupy absolwentów jest jednym z najbardziej pożądany efektów programu profilaktycznego.
Zapytaliśmy również młodych ludzi, czy uczestnictwo w programie miało wpływ na złagodzenie konsekwencji w sądzie lub na policji. Z pośród wszystkich osób którzy mieli kłopoty związane z prawem, aż 95% potwierdziło, że udział w programie poprawił ich sytuację prawną. Może to świadczyć o tym, że zajęcia są dobrze odbierane przez wymiar sprawiedliwości i organy ścigania, które przychylnie odnoszą się do aktywności młodych ludzi w kierunku poprawy swojego zachowania i zmiany postawy wobec używek i łamania prawa.
Z punktu widzenia celu profilaktycznego najciekawsze wydaje się uzyskanie informacji w jaki sposób po roku zmieniła się częstotliwość używania substancji psychoaktywnych.
Najpierw zapytaliśmy jak częstotliwość picia alkoholu wyglądała 3 miesiące od ukończenia programu. 67% uznało, że się znacznie zmniejszyła, a 13% deklarowało całkowita abstynencję, 15 % uważało, że ich częstotliwość używania alkoholu nie zmieniła się.
Jeśli pytanie dotyczyło spożywania alkoholu po roku, to aż u 64% uważało, że nastąpiła zdecydowana zmiana częstotliwości picia (42 % uznało, że się znacznie zmniejszyła, a 22% deklarowało całkowita abstynencję). 33% uważało, że ich częstotliwość używania alkoholu nie zmieniła się.
Wykres 3. Spożywania alkoholu po roku. 
Jeśli pytanie dotyczyło używania narkotyków, analogicznie można zauważyć to po 3 miesiącach od zakończenia programu aż 56 % uznało, że ich częstotliwość używania znacznie się zmniejszyła, a 35% zachowuje całkowitą abstynencję.
Po roku od zakończenia programu aż 55% uznało, że ich częstotliwość używania znacznie się zmniejszyła, a 35% zachowuje całkowitą abstynencję. Reasumując, pożądana pozytywna zmiana częstotliwości używania po roku wystąpiła u 90% uczestników.
Wykres 4. Częstotliwość używania środków psychoaktywnych innych niż alkohol po roku od ukończenia programu.

Na koniec zbadaliśmy, czy udział w programie wczesnej interwencji miał wpływ na podjęcie decyzji o korzystaniu z innych form pomocy psychologicznej lub dalszej terapii. Aż 70% powiedziało, że korzystali z pomocy psychologów, terapeutów, kontynuowali dalszą terapię w kierunku rozwoju osobistego, treningach umiejętności komunikacji, asertywności itp.
Podsumowanie i wnioski
Pomimo że była to tylko niewielka próba badanych, można się pokusić o stwierdzenie, że wczesna interwencja może mieć istotny wpływ na postawę i zachowanie młodych ludzi w związku z używaniem substancji psychoaktywnych. Okazuje się że kilka godzin zdecydowanej, dostosowanej i „szytej na miarę” interwencji sprawia, że następuje trwała zmiana, nie tylko zadeklarowana przez uczestnika bezpośrednio po zakończeniu zajęć ale utrzymuje się ona przez o wiele dłuższy czas.
Bibliografia
Written by Filip Nawara on . Posted in dopalacze, opis, recenzja.

Tytuł: STOP DOPALACZOM! Pozory legalności i narkotykowy charakter dopalaczy
Autorzy: Halina Zięba i Stefan Ball
Wydawca: Medyk Sp.z o.o.
Podtytuł publikacji „Pozory legalności i narkotykowy charakter dopalaczy” nawiązuje do motta książki – tezy wyrażonej w raporcie EMCDDA, 2010: „Jesteśmy obecnie świadkami nowej interakcji między rynkami nielegalnymi i legalnymi, gdzie substancje chemiczne są sprowadzane legalnie, a następnie sprzedawane jako zamienniki nielegalnych substancji psychoaktywnych”.
Książka zawiera krótką charakterystykę biochemiczną i toksykologiczną najbardziej znanych substancji psychoaktywnych obecnych w komercyjnych mieszankach; zwięzłą analizę problemów psychicznych i społecznych związanych z rozprowadzaniem „dopalaczy”; zachowania nastolatków i charakterystykę grup społecznych najbardziej narażonych na kontakt i uzależnienie od „dopalaczy”; podstawowe dane z zakresu problemów legislacyjnych w walce z „dopalaczami”.
W publikacji przedstawiono racjonalne i obiektywne dane i argumenty jednoznacznie wskazujące na pozory legalności i narkotykowy charakter „dopalaczy”. Autorzy udowadniają, że da się postawić groźny w skutkach znak równości: „dopalacze” = uzależnienie. Zdaniem autorów właśnie w tym znaku równości tkwi sens wojny z „dopalaczami”, ponieważ konsekwencje uzależnienia narkotykowego i społeczne koszty pośrednie są oczywiste.
Książka zachęca do racjonalnego, nie emocjonalnego spojrzenia na problem „dopalaczy”. Prezentowana pozycja stanowi znakomity materiał informacyjno-dydaktyczny, wykorzystujący najnowszą wiedzę, dla lekarzy, pedagogów, psychologów, nauczycieli i wychowawców dzieci i młodzieży.
Tekst ukazał się w numerze 4/2015 Serwisu Informacyjnego
Narkomania
Written by Filip Nawara on . Posted in czytelnia, książki, recenzja.

Tytuł: Model poznawczo-behawioralny w leczeniu uzależnienia od kokainy
Autor: Kathleen M. Carroll
Wydawca: NIDA (USA), wydanie polskie: KBPN
Pobierz publikację (PDF)
Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii przetłumaczyło i przygotowało do publikacji podręcznik dla terapeutów pt. „Model poznawczo-behawioralny w leczeniu uzależnienia od kokainy” autorstwa dr Kathleen M. Carroll z Uniwersytetu w Yale. Książka jest publikacją The National Institute on Drug Abuse (NIDA) w ramach serii „Podręczniki leczenia uzależnienia”. Podręcznik może być również stosowany w pracy z osobami uzależnionymi od innych stymulantów.
The National Institute on Drug Abuse wspiera ponad 85% światowych prac badawczych na temat szkodliwego używania i uzależnienia od narkotyków. Ponad 20 lat badań wykazało wyraźnie, że uzależnienie jest chorobą poddającą się leczeniu. Leczenie uzależnienia okazało się skuteczne w ograniczaniu zakażeń wirusem HIV, zmniejszaniu kosztów zdrowotnych i społecznych, które są wynikiem uzależnienia; proces leczenia przyczynia się także do zmniejszenia przestępczości. Wyniki przeprowadzonych badań wskazują, że najbardziej skuteczne podejścia lecznicze obejmują zarówno biologiczne, jak i behawioralne komponenty.
Publikacje wydawane w serii „Podręczników leczenia uzależnienia” pokazują, że NIDA zależy na szybkim wdrażaniu wniosków z badań do praktyki terapeutycznej, tak aby placówki lecznicze stosowały aktualne i poparte badaniami naukowymi podejścia terapeutyczne. Książki adresowane są do praktyków zajmujących się leczeniem narkomanii: lekarzy, terapeutów, specjalistów oraz tych, którzy są zainteresowani problemem uzależnienia. Podręczniki zapewniają najlepsze możliwe wsparcie, jakie nauka ma obecnie do zaoferowania. Prezentują najnowocześniejsze i sprawdzone metody terapeutyczne w leczeniu uzależnień i pokazują możliwości ich zastosowania w praktyce klinicznej. Są one uzupełnieniem szkoleń i superwizji, w których uczestniczą specjaliści, nie powinny być traktowane jako ich „zamienniki”. Wykorzystanie zawartej w podręcznikach wiedzy za każdym razem powinno być podyktowane indywidualnym przypadkiem, jaki reprezentuje pacjent i problemami, które wnosi on do terapii.
Poznawczo-behawioralny trening umiejętności (coping skills treatment) jest krótkoterminowym, ukierunkowanym podejściem pomagającym osobom uzależnionym od kokainy powstrzymywać się od jej używania i sięgania po inne substancje. Model zakłada, że proces uczenia się odgrywa ważną rolę w rozwoju i kontynuacji szkodliwego używania oraz uzależnienia od kokainy. Ten sam proces może zostać wykorzystany w celu pomocy osobom w ograniczaniu używania narkotyku. Terapia poznawczo-behawioralna (TPB), ujmując najprościej, pomaga klientom w rozpoznawaniu, unikaniu i radzeniu sobie w sytuacjach związanych do tej pory z używaniem narkotyku. Model terapeutyczny sprzyja ROZPOZNAWANIU sytuacji, w których klienci są skłonni do używania kokainy, uczy UNIKANIA tych sytuacji, gdy zaistnieje taka potrzeba i wdraża skuteczniejsze metody RADZENIA sobie z szeregiem problemów czy problematycznym zachowaniem związanym z nadużywaniem substancji.
Istnieje kilka ważnych cech terapii poznawczo-behawioralnej, które sprawiają, że stanowi ona obiecujący model leczenia szkodliwego używania kokainy oraz uzależnienia od niej. Są to:
TPB składa się z dwóch kluczowych elementów: analizy funkcjonalnej i treningu umiejętności.
W procesie leczenia, każdy przypadek użycia kokainy poddawany jest analizie funkcjonalnej. Klient i terapeuta wspólnie identyfikują myśli i emocje klienta oraz okoliczności przed i po użyciu kokainy. W pierwszych fazach terapii analiza funkcjonalna odgrywa kluczową rolę, pomagając terapeucie i klientowi w określaniu czynników wywołujących lub sytuacji wysokiego ryzyka, które mogą prowadzić do używania kokainy. Analiza funkcjonalna służy identyfikacji powodów używania narkotyku (np. radzenie sobie z interpersonalnymi trudnościami, doświadczanie sytuacji ryzykownych lub stanów euforycznych niewystępujących normalnie w życiu pacjenta). W późniejszych etapach leczenia analiza funkcjonalna epizodów używania kokainy pomaga rozpoznawać sytuacje lub stany, w których osoba wciąż przejawia trudności w radzeniu sobie.
Terapia poznawczo-behawioralna może być postrzegana jako wysoce zindywidualizowany program treningowy, który pomaga osobom nadużywającym kokainy oduczyć się starych zwyczajów związanych z nadmiernym używaniem narkotyku i tym samym nabyć nowe, zdrowsze umiejętności. Klienci często używają kokainy jako jedynego sposobu radzenia sobie z problemami interpersonalnymi i intrapsychicznymi. Powody mogą być następujące:
• Osoba mogła nigdy nie nauczyć się efektywnych strategii radzenia sobie z wyzwaniami codziennego życia oraz problemami dorosłości, jak w przypadku inicjacji narkotykowej w młodym wieku.
• Osoba w pewnym momencie życia mogła rozwinąć efektywne sposoby radzenia sobie z problemami, lecz w wyniku wielokrotnego używania substancji, będącego nadrzędnym sposobem radzenia sobie, umiejętności te mogły zaniknąć. Klient mógł zapomnieć, jak radzić sobie w codziennym życiu, będąc chronicznie zaangażowanym w styl życia ściśle związany z narkotykami, gdzie większość czasu poświęcona była na zdobywanie i używanie narkotyków oraz niwelowanie ich negatywnych skutków.
• Osoba może sobie nie radzić z życiem również ze względu na inne problemy psychiatryczne.
Osoby używające kokainy stanowią różnorodną grupę. Każdy pacjent zgłasza się do leczenia z innym wachlarzem problemów, dlatego trening umiejętności może być dostosowany do danego przypadku. Pierwsze sesje skupiają się na treningu umiejętności związanym ze wstępną kontrolą używania kokainy (np. identyfikacja sytuacji wysokiego ryzyka, radzenie sobie z myślami związanych z zażywaniem kokainy). Gdy te podstawowe umiejętności zostaną opanowane, trening jest rozszerzany o zakres innych problemów, z którymi osoba może sobie nie radzić (izolacja społeczna, bezrobocie). Trzeba dodać, że trening umiejętności skupia się zarówno na umiejętnościach intrapsychicznych (np. radzenie sobie z głodem narkotykowym), jak i interpersonalnych (np. odmawianie innym użycia kokainy). Klienci uczą się tych umiejętności jako strategii właściwych (mających zastosowanie „tu i teraz” w celu kontrolowania używania) oraz ogólnych stosowanych również przy rozwiązaniu innych problemów. Zatem TPB służy nie tylko pomaganiu pacjentom w eliminowaniu bądź redukowaniu używania substancji, lecz także uczy innych umiejętności przydatnych po zakończeniu leczenia.
Terapia poznawczo-behawioralna określa kilka kluczowych zadań, które są niezbędne w skutecznej terapii uzależnień (Rounsaville, Caroll, 1992):
• Zbuduj motywację do abstynencji. Ważną techniką używaną do budowania motywacji klienta do zaprzestania używania kokainy jest analiza decyzyjna, która określa, co klient może stracić lub zyskać poprzez kontynuowanie używania narkotyku.
• Naucz klienta umiejętności radzenia sobie z nałogiem. Stanowi to istotę TPB – pomaganie klientom w rozpoznaniu sytuacji wysokiego ryzyka, w których najprawdopodobniej skuszą się do użycia narkotyku oraz rozwijanie bardziej efektywnych sposób radzenia sobie w takich sytuacjach.
• Zmień wzmocnienia. Do momentu podjęcia decyzji o leczeniu wielu klientów spędza większość swojego czasu na zdobywaniu, używaniu narkotyku lub rekonwalescencji, wykluczając inne doświadczenia i wzmocnienia. TPB skupia się na identyfikowaniu i redukowaniu nawyków stylu życia związanego z narkotykami poprzez zamianę ich na długotrwałe, pozytywne zachowanie przynoszące korzyści.
• Wykształć umiejętności zarządzania bolesnymi emocjami. Trening umiejętności uczy również technik rozpoznawania i radzenia sobie z głodem narkotykowym. To doskonały model pomocny w nauczaniu tolerowania innych silnych doznań, takich jak złość czy depresja.
• Popraw funkcjonowanie interpersonalne i wzmacniaj wsparcie społeczne. TPB obejmuje trening ważnych interpersonalnych umiejętności i strategii pomocnych dla pacjentów w rozwijaniu sieci społecznego wsparcia oraz budowania trwałych, wolnych od narkotyków relacji.
Proponowana ilość sesji TPB to 12 do 16; zwykle są one rozłożone na okres 12 tygodni. Terapia poznawczo-behawioralna jest nastawiona na zainicjowanie abstynencji i na ogólną stabilizację stanu pacjentów. W wielu przypadkach TPB jest wystarczająca do wywołania i utrzymania długotrwałej poprawy u pacjentów przez okres jednego roku po zakończeniu leczenia. Wstępne badania pokazują, że pacjenci, którzy są w stanie utrzymać 3 lub więcej tygodni abstynencji od kokainy przez okres 12 tygodni terapii, są zwykle w stanie uzyskać dobry rezultat przez kolejne 12 miesięcy po zakończeniu leczenia.
Niemniej jednak dla wielu pacjentów krótka forma leczenia jest niewystarczająca do osiągnięcia stabilizacji lub trwałej poprawy. W takich przypadkach TPB jest postrzegana jako przygotowanie do długoterminowego leczenia. Dalsze leczenie zalecane jest, gdy pacjent wyrazi taką potrzebę lub gdy nie jest w stanie osiągnąć 3 lub więcej tygodni abstynencji podczas wstępnego leczenia.
Terapia zwykle odbywa się w placówkach ambulatoryjnych z kilku powodów:
• TPB skupia się na rozumieniu wyznaczników używania substancji psychoaktywnych wynikających z kontekstu codziennego życia pacjenta. Poprzez zrozumienie pacjentów, tj. kim są, gdzie mieszkają, jak spędzają czas, terapeuci mogą dokonać bardziej szczegółowej analizy funkcjonalnej.
• Trening umiejętności jest najbardziej skuteczny w sytuacji, gdy pacjenci mają możliwość ćwiczenia nowych umiejętności i podejść w ich codziennym życiu, omawiając na bieżąco w terapii, co działa, a co nie działa w nowej strategii.
Efekty stosowania terapii TPB zostały zweryfikowane w zastosowaniu jej w pracy z dużą grupą osób nadużywających kokainy. Stosowanie terapii poznawczo-behawioralnej w placówkach ambulatoryjnych zazwyczaj nie jest odpowiednie dla:
• osób z zaburzeniami psychotycznymi i w chorobie afektywnej dwubiegunowej, jeśli nie są ustabilizowane lekami,
• pacjentów, którzy nie mają stabilnych warunków mieszkaniowych,
• pacjentów niestabilnych w kategoriach medycznych (co wynika ze wstępnych badań lekarskich przez rozpoczęciem terapii),
• osób ze współwystępującymi zaburzeniami powstałymi w wyniku przyjmowania substancji psychoaktywnych, z wyjątkiem uzależnienia od alkoholu i marihuany (jednakże badamy potrzebę zastosowania detoksykacji alkoholowej),
• pacjentów skierowanych na leczenie w wyniki wyroku sądowego, u których nie zaobserwowano znaczącej poprawy.
TPB jest wysoce kompatybilna z innymi formami leczenia ukierunkowanymi na rozwiązywanie szeregu współwystępujących problemów związanych z nadużywaniem kokainy, a w szczególności z:
• farmakoterapią stosowaną przy używaniu kokainy i/lub w towarzyszących zaburzeniach psychicznych,
• grupami samopomocowymi, takimi jak Anonimowi Kokainiści (AK) i Anonimowi Alkoholicy (AA),
• terapią rodzinna, terapią małżeńska/par,
• doradztwem zawodowym, kształceniem umiejętności wychowywania itd.
W sytuacji, gdy TPB jest częścią szerszego programu leczenia, nieodzowne jest, aby terapeuta utrzymywał bliski i regularny kontakt z innymi podmiotami świadczącymi usługi medyczne.
Wszystkie behawioralne lub psychospołeczne formy terapii uwzględniają zarówno wspólne, jak i specyficzne czynniki nazywane „składnikami czynnymi”. Wspólne czynniki pojawiające się w większości podejść psychoterapeutycznych to: zapewnienie edukacji, przekonujące uzasadnienie leczenia, wzmacnianie oczekiwania wobec poprawy, zachęcanie, zapewnianie wsparcia oraz przede wszystkim jakość relacji terapeutycznej (Rozenzweig, 1936; Castonguay, 1993). Specyficzne czynniki to techniki i interwencje, które cechują określoną formę psychoterapii.
TPB, jak większość innych form terapii, łączy złożoną kombinację wspólnych i specyficznych czynników. Przykładowo, w terapii poznawczo-behawioralnej samo prowadzenie treningu umiejętności bez ugruntowania pozytywnego kontaktu terapeutycznego prowadzi do sztywnego, zbyt dydaktycznego podejścia. Podejście takie zraża lub nie jest atrakcyjne dla większości pacjentów i przez to przynosi przeciwny efekt do zamierzonego. Należy mieć na uwadze, że TPB wywiera działanie poprzez skomplikowane wzajemne oddziaływanie czynników wspólnych i specyficznych.
Główne zadanie terapeuty polega na osiąganiu odpowiedniej równowagi pomiędzy nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji a prowadzeniem treningu umiejętności. Dla przykładu, bez solidnego przymierza terapeutycznego jest mało prawdopodobne, że pacjent pozostanie w terapii, będzie wystarczająco zaangażowany w kształcenie nowych umiejętności czy dzielenie się postępami i doświadczeniami w stosowaniu nowych podejść do dawnych problemów. I przeciwnie, prowadzenie z empatią treningu umiejętności, jako narzędzia pomocnego w życiu pacjentów, może stworzyć podstawy silnej więzi terapeutycznej.
TPB jest podobna do innych poznawczych i behawioralnych rodzajów terapii, które rozpatrują pojęcie nadużywania narkotyku w odniesieniu do czynników poprzedzających uzależnienie i ich konsekwencji. Obejmują one Terapię Poznawczą Becka (Beck i in., 1991), Społecznościowy Program Wzmacniania Motywacji (Community Reinforcement Approach) (Azrin, 1976; Smith, 1995) a w szczególności Terapię Zapobiegania Nawrotom Marlatta (Relapse Prevention Therapy) (Marlant i Gordon, 1985).
TPB jest szczególnie podobna do terapii poznawczej, biorąc pod uwagę jej nacisk na funkcjonalną analizę nadużywania narkotyków i identyfikację myśli związanych z ich nadużywaniem. Z drugiej strony TPB różni się od terapii poznawczej głównie tym, że nacisk położny jest na identyfikację, rozumienie i zmianę kluczowych przekonań co do własnego „ja” oraz przede wszystkim własnego „ja” w kontekście uzależnienia od narkotyków. Początkowe sesje TPB skupiają się na nauczaniu i ćwiczeniu różnych umiejętności radzenia sobie, z których tylko niektóre są umiejętnościami poznawczymi. W podejściu poznawczo-behawioralnym wstępne strategie podkreślają behawioralne aspekty radzenia sobie (np. unikanie określonych sytuacji, rozproszenie uwagi itd.), a w mniejszym stopniu koncentrują się na „obmyślaniu” scenariusza wyjścia z trudnej sytuacji. W terapii poznawczej, podejście terapeuty do procesów poznawczych jest sokratejskie, oparte na prowadzeniu pacjenta przy pomocy serii pytań; w TPB podejście jest nieco bardziej dydaktyczne. Czynnikiem terapeutycznym w terapii poznawczej jest praca nad zmianą sposobu, w jaki pacjent myśli, co w założeniu ma prowadzić do ograniczenia przyjmowania narkotyku; w TPB tym czynnikiem jest praca nad zmianą, zarówno w sposobie myślenia, jaki i w zachowaniu.
TPB jest w pewnym stopniu podobna do Terapii Wzmacniającej Motywację (Motivational Enhancment Therapy) (Miller i Rollnick, 1992). TWM „bazuje na elementach psychologii motywacji i jest stosowana w celu uzyskania szybkiej, wewnętrznej motywacji do zmiany. Strategia leczenia nie odwołuje się do prowadzenia i przeszkalania pacjenta krok po kroku. Zamiast tego stosuje się strategie motywujące do mobilizacji zasobów własnych prowadzących do zmiany” (Miller i in., 1992, s. 1). Zarówno w TPB, jak i TWM w początkowych etapach leczenia wykorzystuje się strategię budowania motywacji do zmiany zachowań związanych z nadużywaniem narkotyków. Polega ona na zastosowaniu analizy zysków i strat z kontynowania zażywania narkotyków.
TPB i TWM różnią się głównie naciskiem położonym na trening umiejętności. W Terapii Wzmacniającej Motywację odpowiedzialność za to, w jaki sposób dochodzi do zmiany zachowania jest pozostawiona pacjentowi. Zakłada się, że pacjenci mogą skorzystać z dostępnych zasobów, aby zmieniać swoje zachowania, z tego też powodu trening nie jest obowiązkowy. Teoria poznawczo- behawioralna podtrzymuje, że nauka oraz ćwiczenie określonych umiejętności radzenia sobie z uzależnieniem wspierają utrzymanie abstynencji. Oba podejścia mogą być postrzeganie jako uzupełniające się, ponieważ skupiają się na różnych aspektach procesów zmiany (TWM koncentruje się na tym, dlaczego pacjenci zmieniają swoje nawyki zażywania narkotyków, natomiast TPB na tym, w jaki sposób to robią). Dla przykładu, początkowe skupienie się na strategiach motywacyjnych poprzedzających ćwiczenie umiejętności radzenia sobie (czyli TWM przed TPB) u pacjenta z niską motywacją i ograniczonymi zasobami może okazać się najbardziej skutecznym podejściem.
TPB różni się pod wieloma względami od Programu 12 Kroków i innych podejść definiujących uzależnienie jako chorobę. Program 12 Kroków jest ugruntowany na rozumieniu alkoholizmu jako choroby w kontekście duchowym i medycznym. Treść interwencji jest zgodna z programem 12 kroków Anonimowych Alkoholików (AA), w którym główny nacisk kładzie się na Kroki 1-5. Zasadniczym celem terapii jest wspieranie motywacji do leczenia i udziału w spotkaniach AA czy Anonimowych Kokainistów (AK). Mimo że terapię poznawczo-behawioralną i Program 12 Kroków łączy kilka wspólnych kwestii, na przykład podobieństwo pomiędzy modelem uzależnienia jako choroby a „sytuacjami wysokiego ryzyka”, istnieje szereg znaczących różnic. Podejścia opisujące uzależnienie jako chorobę opierają się na pojęciu choroby, która może być kontrolowana, lecz nigdy wyleczona. W TPB nadużywanie narkotyków jest nabytym zachowaniem, które można zmienić. Podejście definiujące uzależnienie jako chorobę kładzie nacisk na utratę kontroli nad przyjmowaniem narkotyków oraz innymi dziedzinami życia pacjentów; w TPB podkreśla się strategię samokontroli, czyli to, co pacjenci mogą sami zrobić w zakresie rozpoznania procesów i nawyków leżących u podstaw przyjmowania narkotyku oraz ich zmiany.
Podobnie w podejściu opisującym uzależnienie jako chorobę, głównym czynnikiem wyzwalającym zmianę jest udział w programie AA/AK oraz przejście 12 Kroków. Sposobem radzenia sobie ze wszystkimi problemami związanymi z narkotykami jest chodzenie na spotkania oraz pogłębianie zaangażowania w zajęcia. W TPB strategie radzenia sobie są dużo bardziej zindywidualizowane. Dotyczą one określonych rodzajów problemów napotykanych przez pacjentów i sposobów radzenia sobie z tymi problemami.
Pomimo tego, że TPB nie wymaga uczestnictwa w spotkaniach AA lub AK, niektórym pacjentom udział w nich pomaga w utrzymaniu czy dążeniu do abstynencji. Terapeuci poznawczo-behawioralni zajmują neutralne stanowisko co do uczestnictwa pacjentów w spotkaniach AA, zachęcając pacjentów do traktowania udziału w spotkaniach jako strategii niezwiązanej z rozwiązywaniem problemów. Terapeuci wspólnie z pacjentem mogą też przeanalizować możliwość udziału pacjenta w spotkaniach, gdy okaże się, że będą one pomocne w radzeniu sobie z silnym głodem narkotykowym.
TPB wspiera wspólne działanie. Pacjent i terapeuta razem uzgadniają cele terapeutyczne, rodzaj i harmonogram treningu umiejętności, rozważają uczestnictwo osób bliskich w niektórych sesjach, opracowują zadania domowe itd. Działanie takie nie tylko sprzyja nawiązywaniu dobrej relacji między pacjentem a terapeutą czy unikaniu zbyt biernej postawy terapeuty, ale również zapewnia, że leczenie będzie dostosowane do potrzeb pacjenta.
Opracowanie: Katarzyna Żylińska.
Tekst ukazał się w numerze 4/2015 „Serwisu Informacyjnego NARKOMANIA”
Written by Filip Nawara on . Posted in recenzja.

Tytuł: Zachowania ryzykowne młodzieży w perspektywie mechanizmów resilience
Autor: Krzysztof Ostaszewski
Wydawca: IPiN 2015r
Książka dr. Krzysztofa Ostaszewskiego dotycząca problematyki zachowań ryzykownych młodzieży, jest wartościową pozycją, która powinna znaleźć się w bibliotece każdej osoby zajmującej się profilaktyką. Spójny i logiczny układ książki oraz jej przystępny język to bardzo istotne atrybuty tej publikacji. Autor dużą wagę przywiązuje do wyjaśniania zagadnień teoretycznych, używając do tego celu bardzo dobrej, moim zdaniem, metody graficznego przedstawiania najważniejszych modeli teoretycznych. Ryciny stanowią zawsze podsumowanie najistotniejszych założeń przedstawionych koncepcji i są idealnym uzupełnieniem wiadomości zawartych w książce.
W rozdziale pierwszym publikacji zostały przedstawione różne koncepcje zachowań młodzieży związanych z wiekiem dojrzewania. Dowiemy się o teorii zachowań problemowych i teorii zachowań ryzykownych Richarda Jessora, zachowaniach antyspołecznych w ujęciu koncepcji Terrie Moffitt oraz w ujęciu modelu rozwoju społecznego Davida Hawkinsa i Josepha Weisa. Poznamy także taksonomię zaburzeń emocjonalnych i behawioralnych Thomasa Achenbacha (koncepcja zachowań internalizacyjnych i eksternalizacyjnych). W rozdziale tym omówiono także syndrom zachowań ryzykownych.
W rozdziale drugim dr Krzysztof Ostaszewski prezentuje koncepcję resilience, w tym odkrycie zjawiska oraz jego główne elementy składowe, tj. ryzyko i pozytywną adaptację. Autor szczegółowo opisuje, czym są czynniki ryzyka i czynniki chroniące oraz przedstawia kilka modeli wyjaśniających działanie czynników chroniących. Koncepcja resilience jest przedstawiona także w ujęciu rozwojowym oraz w kontekście różnic indywidualnych.
Rozdział trzeci jest poświęcony profilaktyce pozytywnej. Kompleksowo opisuje on koncepcję pozytywnego rozwoju młodzieży jako alternatywy dla podejścia skoncentrowanego na problemach. Znajdziemy tutaj krótki opis koncepcji „Five Cs” Richarda Lernera oraz konsekwencje wprowadzenia „pozytywnego” podejścia dla praktyki pracy z młodzieżą, w szczególności dla profilaktyki zachowań ryzykownych. Autor wskazuje tutaj także konieczność integracji profilaktyki pozytywnej z systemem edukacyjnym oraz przedstawia kluczowe elementy profilaktyki pozytywnej: dobre relacje młodzieży z rodzicami, nauczycielami i znaczącymi osobami dorosłymi, a także relacje z rówieśnikami i otoczeniem społecznym. Rozdział ten powinien być obowiązkową lekturą dla nauczycieli i wszystkich osób decydujących o kształcie systemu edukacyjnego.
W kolejnych trzech rozdziałach możemy zapoznać się z badaniami własnymi autora dotyczącymi zachowań ryzykownych młodzieży i modeli resilience.
Rozdział siódmy to obowiązkowa pozycja dla profilaktyków i osób decydujących o budowaniu strategii profilaktycznych szkoły lub samorządu lokalnego. W rozdziale tym przedstawiono wnioski i rekomendacje dotyczące profilaktyki zachowań ryzykownych młodzieży. Autor podkreśla wagę profilaktyki pozytywnej, istotną rolę oddziaływań rodziców, budowanie więzi pomiędzy młodzieżą, nauczycielami i środowiskiem szkolnym. Wskazuje również na inne czynniki chroniące, takie jak rozwijanie działalności prospołecznej, rozwijanie talentów i zainteresowań czy też angażowanie się w projekty społeczne. Autor podkreśla również, że dla wzmocnienia skuteczności oddziaływań profilaktycznych korzystać należy ze sprawdzonych i opartych na wiedzy programów profilaktycznych.
Książka Krzysztofa Ostaszewskiego to niezbędne dla każdego profilaktyka kompendium wiedzy z zakresu zachowań ryzykownych młodzieży. Jest bardzo dobrym podręcznikiem akademickim, który poleciłbym również wszystkim nauczycielom i pedagogom. Dzięki wiedzy zawartej w publikacji będziemy mogli lepiej przygotować się do wyzwań związanych z wychowaniem młodych ludzi.
Przygotował Sławomir Pietrzak
Tekst ukazał się w numerze 2/2016 Serwisu InformacyjnegoNarkomania
Written by Filip Nawara on . Posted in recenzja.

Tytuł: Dialog motywujący. Praca z osobami uzależnionymi behawioralnie
Red.: Jadwiga M. Jaraczewska, Małgorzata Adamczyk-Zientar
Wydawca: Eneteia Wydawnictwo Psychologii i Kultury, przy współfinansowaniu KBPN
Pobierz publikację
Dialog motywujący jest powszechnie stosowaną na świecie metodą w leczeniu uzależnień behawioralnych. Jest wykorzystywany w programach terapeutycznych jako forma przygotowania do dalszej terapii, ale także – coraz częściej – przez cały okres leczenia jako specyficzny styl prowadzenia terapii.
Prezentowana książka adresowana jest do osób, które chciałyby pogłębić wiedzę na temat możliwości zastosowania metody w obszarze uzależnień behawioralnych, zarówno w profilaktyce, jak i terapii.
Niewątpliwie dużym atutem publikacji są jej autorzy. Poza Williamem R. Millerem, twórcą dialogu motywującego, redaktorkom naukowym udało się zaprosić do współpracy przy pisaniu podręcznika wielu światowej sławy ekspertów z obszaru dialogu motywującego i uzależnień.
Publikacja jest współfinansowana ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, będących w dyspozycji ministra zdrowia.
Tekst ukazał się w numerze 2/2015 Serwisu Informacyjnego
Narkomania
Written by Filip Nawara on . Posted in recenzja.

Tytuł: Uzależnienia behawioralne. Profilaktyka i terapia
Autor: Magdalena Rowicka
Wydawca: Fundacja Praesterno
Pobierz publikację
Książka Magdaleny Rowickiej jest cenną publikacją, na którą warto było czekać. Charakteryzuje ją zwarty, jasny układ: od ogólnych informacji na temat poszczególnych rodzajów uzależnień (zaburzeń) behawioralnych, przez profilaktykę, aż po przykładowe strategie terapeutyczne.
Umiejętne połączenie wyników badań nad opisaną problematyką z przebiegiem i rozwojem zaburzenia daje czytelnikowi możliwość poznania specyfiki każdego z omawianych typów uzależnień. Podkreślić należy, że opisane zostały – poza najbardziej znanymi rodzajami uzależnień behawioralnych (uzależnienie od hazardu i od nowych technologii) – także uzależnienia rzadsze i mało znane, takie jak ortoreksja (obsesja na punkcie zdrowego odżywiania) czy tanoreksja (obsesja na punkcie opalonego ciała).
W rozdziale 1. autorka przeprowadza nas przez terminologię i dylematy związane z nazewnictwem. Spór „uzależnienie” czy „zaburzenie” opiera na dostępnej, obowiązującej klasyfikacji DSM-V. Porównuje uzależnienia behawioralne z chemicznymi, cele różnych podejść terapeutycznych, etiologię zaburzeń.
Z rozdziału 2. i 3. (hazard, zespół uzależnienia od internetu) dowiemy się nie tylko, czym charakteryzuje się osoba dotknięta danym zaburzeniem, ale poznamy też kryteria diagnostyczne oparte na dwóch podstawowych klasyfikacjach: chorób − ICD 10 i zaburzeń psychicznych − DSM-V. Opis form i faz, narzędzi diagnostycznych oraz mechanizmów odpowiedzialnych za uzależnienie, poparty wynikami badań, stanowi bardzo użyteczną pomoc nie tylko dla terapeutów czy pracowników służby zdrowia. Zawarte w publikacji informacje mogą być wykorzystywane także przez nauczycieli w pracy z uczniami (w ramach godzin wychowawczych czy zajęć profilaktycznych) i pracowników pomocy społecznej w postępowaniu wobec podopiecznych.
Rozdział 4. zawiera informacje o tych uzależnieniach, które na naszych oczach przybierają na sile: kompulsywne kupowanie, pracoholizm, uzależnienie od ćwiczeń fizycznych, ortoreksja i tanoreksja. Proponowane rozwiązania dylematów wiążących się z tymi zjawiskami, omówienie kwestionariuszy diagnozujących te zaburzenia są dla praktyków źródłem wiedzy doskonalącym ich warsztat pracy.
Rozdział 5. i 6. polecam w szczególności osobom, które zajmują się profilaktyką. Zestawienie polskich i międzynarodowych programów zapobiegania uzależnieniom behawioralnym oraz omówienie standardów, na jakich się opierają, to cenne wskazówki, pokazujące, jak wzmocnić skuteczność działań prewencyjnych chroniących przed patologicznymi zachowaniami.
Część III publikacji – rozdziały 7-10, prowadzą czytelnika przez strategie terapeutyczne wykorzystywane w pracy z klientem. Ocena ich skuteczności pozwala przewidywać czas i wielkość poprawy funkcjonowania klientów (ocenie poddana jest także efektywność grup samopomocowych). Ta część książki jest szczególnie cenna dla osób, które rozpoczynają pracę w zawodzie terapeuty uzależnień. Opis różnych podejść psychoterapeutycznych (nie tylko CBT czy dialogu motywującego) daje szansę na wyszkolenie kadry terapeutów przygotowanych do skutecznego udzielania pomocy szerokiej gamie klientów. Przegląd przykładowych strategii pracy z problemami z cyberseksem, internetem, kompulsywnym kupowaniem i hazardem można wykorzystać jako cenne narzędzie, ułatwiające konstruowanie programu terapeutycznego w placówce i dostosowanie go do potrzeb i możliwości klientów poszukujących pomocy. Tych blisko 150 stron, na których autorka zamieściła cenne, rzeczowe i poparte badaniami informacje, powinno znaleźć się w bibliotece każdego terapeuty uzależnień, nauczyciela-wychowawcy, lekarza, pielęgniarki środowiskowej i pracownika socjalnego. Dzięki tej publikacji będziemy mogli zrobić więcej dla naszych podopiecznych.
Przygotowała Iwona Kitala-Dudek, specjalista terapii uzależnień, interwent kryzysowy, mediator sądowy, coach. Tekst ukazał się w numerze 2/2015 (70) „Serwisu Informacyjnego NARKOMANIA”.
Written by Filip Nawara on . Posted in recenzja.

Tytuł: Wywiad motywujący z młodzieżą i młodymi dorosłymi
Autor: Sylvie Naar-King, Mariann Suarez
Wydawca: The Guillford Press 2011, Wydanie polskie: Wydawnictwo UJ, Kraków 2012
Wywiad motywujący jest stosowany od lat 80., a pierwsze kompleksowe opracowania tej metody pojawiły się w latach 90. Na początku wykorzystywano go w terapiach uzależnień osób dorosłych, jednak z czasem metoda ta znalazła zastosowanie również w innych dziedzinach pracy psychologów i psychiatrów. Prezentowana publikacja jest pierwszym tak wszechstronnym opracowaniem zastosowań wywiadu motywującego w pracy z młodzieżą.
Autorki, Sylvie Naar-King i Mariann Suarez, definiują wywiad motywujący (WM) jako formę wzbudzania i wzmacniania motywacji potrzebnej do zmiany. W publikacji pojawia się szereg określeń doprecyzowujących tę definicję, m.in. łagodne komunikowanie z ludźmi czy budowanie konstruktywnych relacji. Często pojawiają się także wzmianki o strategii rozmowy, elastyczności podejścia i unikaniu konfrontacji. W omówieniach oddziaływań na klientów, skuteczność wywiadu motywującego można zauważyć w przypadkach np. rozwiązywania ambiwalencji przy podejmowaniu decyzji o zmianie, pokonywania oporu, weryfikacji oceny samoskuteczności.
Idea wywiadu motywującego
Jak piszą autorki, główny nacisk kładą na to jak, a nie co należy robić w pracy z klientem − czyli na proces, a nie treść relacji. Podkreślają przy tym, że WM nie jest tylko zbiorem technik czy chwytów, i na pierwszym miejscu stawiają i omawiają „ducha wywiadu motywującego”, który stanowi o istocie stosowania tej metody w praktyce.
O skuteczności ma tu przesądzać uznanie motywacji klienta za podstawowy czynnik pozytywnych zmian, przy założeniu, że jego niechęć lub opór są naturalnymi elementami dwustronnego procesu interakcji. Nie należy ich w związku z tym traktować jako negatywnych elementów tego procesu, ale raczej jako klucz do zrozumienia postawy młodego człowieka i wywołania w nim chęci zmian.
Takie podejście nie oznacza jednak, że techniki językowe nie są stosowane. Autorki wyraźnie zaznaczają, że metody wywiadu motywującego nie można się nauczyć z lektury czy na kursie, tylko w trakcie regularnej praktyki i ćwiczeń. Analiza szczegółowych aspektów rozmowy dochodzi do poziomu różnic reakcji, jakie może wywołać użycie pojedynczych słów czy zwrotów. Wiele tego typu drobiazgowych informacji znajduje się we wskazówkach do poszczególnych zagadnień.
Struktura publikacji
Książka jest podzielona na trzy części, z których ostatnia stanowi niejako aneks zawierający omówienie praktycznych aspektów prowadzenia terapii. Druga część to krótkie opracowania osób pracujących z młodzieżą przy wykorzystaniu WM, w rzadko spotykanych jak dotąd sytuacjach. W pierwszej zaś omówiono najistotniejsze zagadnienia związane z wywiadem motywującym.
Kolejne rozdziały części pierwszej są z jednej strony pogłębieniem problematyki wywiadu od kwestii bardziej ogólnych, jak wspomniany „duch wywiadu”, do szczegółowych i konkretnych zachowań i rozwiązań − z drugiej strony ich ułożenie odpowiada kolejnym etapom pracy z klientem.
W poszczególnych rozdziałach można wyodrębnić trzy elementy: omówienie, zastosowanie, konkretne techniki. Do omówienia należy krótkie objaśnienie danego działania terapeuty z ewentualnym tłem teoretycznym. Ilustrują je opisy sytuacji lub przykłady dialogów z wyszczególnieniem bardziej i mniej skutecznych zwrotów. Na tym poziomie lub w wyodrębnionych wskazówkach, autorki przedstawiają potencjalne efekty, jakie mogą się pojawić wraz z zastosowaniem konkretnych technik, chwytów czy nawet potocznych zwrotów. Na przykład omawiane są formuły językowe odbierane jako wartościujące, które mogłyby zdystansować słuchacza. Autorki podają sposoby uniknięcia lub zniwelowania takiego dystansu, ale też opisują zachowania nastawione na wytrącenie terapeuty z roli.
Wśród tych uwag można znaleźć konkretne rozwiązania stosowane w rozmowach, jak również bardziej ogólne materiały językoznawcze rozwijające spostrzegawczość i kompetencje językowe pomocne przy ocenie postawy klienta i w jego prowadzeniu. Przytaczane badania i przypadki dotyczące języka i zachowań w rozmowie zyskują dzięki temu charakter uniwersalny i czynią książkę nie tylko przydatną dla specjalistów pracujących z młodzieżą, lecz również wartościową w szerszym kontekście interakcji społecznych.
Tekst ukazał się w numerze 2(66)/2015 Serwisu Informacyjnego
Narkomania
Używamy ciasteczek (cookies) i podobnych technologii, żeby ułatwić Ci korzystanie z serwisu. Zobacz naszą politykę prywatności.